VigLink

Witam i zapraszam

czwartek, 23 marca 2017

REKOLEKCYJNE SZALEŃSTWO OGARNIA SZKOŁY.


Okres rekolekcji to dla niewierzącego rodzica czas niesłychanie stresujący. Szkoły nie organizują opieki dla uczniów niechodzących rekolekcje, co więcej zdarzają się placówki, które użyczają sal na praktyki religijne. Rodzice nie wiedzą jak zaprotestować przeciwko robieniu ze szkoły kościoła. Dyrekcje szkół działają pod dyktando kościoła. Mamy w szkole nie tylko nauki rekolekcyjne, msze, ale także spowiedź. Zadziwia,to,że takich praktyk- świętokradztwa bronią nawet katolickie media. Okazuje się, że dzieci mogą być spowiadane w każdym miejscu. Warunkiem jest obecność księdza, wyznanie grzechów i żal za grzechy. Tymczasem rekolekcje w szkole i w czasie lekcji są niezgodne z Konstytucją- łamią,bowiem zasadę neutralności państwa w kwestiach światopoglądowych i prawo do niebrania udziału w praktykach religijnych. Rekolekcje to przejaw religijnego terroru, indoktrynacji czasem bez wiedzy rodziców. Dyrekcja szkoły nie ma wpływu na program spotkań, ma jedynie zaciągnąć uczniów do kościoła i zmusić nauczycieli do ich pilnowania. Rekolekcje to wyrwanie szkole 3 dni nauki na religijne kształtowanie dzieci. Od momentu wprowadzenia rekolekcji w godzinach nauki wyniki egzaminów są coraz gorsze. Redaktorzy katolickich mediów twierdzą, że skoro Polacy są katolikami, to mają prawo do religii w szkole i praktyk religijnych. Zgoda, ale religia poza szkołą dopiero byłaby wyrazem woli rodziców - chodziłby dzieci naprawdę wierzących rodziców, a wyjście na religię byłoby elementem ważnym, oznaczającym wyznawanie wiary. Rodzice nie są informowani o ty, że mogą sprzeciwiać się udziałowi dziecka w rekolekcjach. Przypomnę o na temat wolności religijnej mówi Konstytucja- najwyższy akt prawny, nieuznawany przez kościół i PiS. "Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują. Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Przepis art. 48 ust. 1 stosuje się odpowiednio. Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób. Wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych. Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań' Widać wyraźnie,że rekolekcje w szkole to działanie niezgodne z prawem. Wolność religii obejmuje wolność kultu i dobrowolne uczestniczenie w obrzędach. Religia może być przedmiotem nauczania, o ile nie narusza wolności sumienia i wyznania innych osób. Odprawianie rekolekcji w szkołach narusza wolność sumienia. Szkoła nie jest miejscem kultu, jest przestrzenią świecką, gdzie obowiązuje rozdział Kościoła od państwa. Konstytucja zakazuje zmuszania do uczestniczenia w praktykach religijnych. Przypominam, że oprócz prawa rodziców do wychowania są jeszcze prawa dziecka, którego nie wolno zmuszać do praktyk religijnych. Rekolekcje jako obowiązek szkolny to przymus do odbycia praktyki religijnej, ograniczenie wolności wyznania. Nakazywanie uczniom i nauczycielom uczestnictwa w rekolekcjach jest naruszeniem prawa do nieujawniania swojego wyznania, jest złamaniem prawa do prywatności. Jak widać oprócz szkodliwości rekolekcji na proces edukacyjny kolejnym argumentem przeciwko tym praktykom jest ich niekonstytucyjność i to, że paradoksalnie ograniczają wolność rodziców do wychowania i wolność wyznania. Jako rodzice mamy obowiązek walczyć z rekolekcjami i układami na linii dyrekcja szkoły/proboszcz. Nie pozwólmy na upokarzanie ich w trakcie spowiedzi, na szerzenie pogardy wobec ludzi wyznających inne niż katolickie wartości, na opowiadanie strasznych historii o męce, na kształtowanie w naszych dzieciach poczucia winy i zagrożenia. Rekolekcje byłyby prywatną sprawą młodzieży, rodziców i nauczycieli, jeżeli odbywały się po lekcjach. Wtedy osoba, która odczuwa taką potrzebę może w nich uczestniczyć. Jednakże tylko przymus uczestnictwa w rekolekcjach gwarantuje kościołowi pełne ławki. Ale ile przymus ma wspólnego z duchowym przeżywaniem rekolekcji? Nic. Człowiek zmuszony nudzi się, patrzy na zegarek i wewnątrz buntuje się przeciwko takim praktykom.

środa, 22 marca 2017

Klauzula sumienia klauzulą dręczenia


Katolickie sumienie lekarzy powoli staje się ważniejsze niż prawa pacjentki do zdrowia i życia prywatnego. Coraz częściej słyszy się, że lekarz odmawia wypisania antykoncepcji, straszy wydumanymi skutkami. Warto wiedzieć, że na wypisywanie antykoncepcji nie obowiązuje klauzula sumienia. Z osobami w lekarskim kitlu o moralności biskupa trudno dyskutować. Uważają, że w ramach wolności religijnej mają prawo odmówić każdego działania sprzecznego z jego sumieniem i za nic mają prawo. Warto uświadomić lekarzowi, że recepta nie podlega klauzurze sumienia, poprosić o odnotowanie sprzeciwu w dokumentacji medycznej. Lekarz nie ma obowiązku powiadamiania nas o tym, gdzie uzyskamy świadczenie, tej informacji musi udzielić kierownik placówki.Składajmy skargi do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy, Rzecznika Praw Pacjenta o wszczęcie postępowania wyjaśniającego w związku z naruszeniem praw pacjentki/pacjenta, do Narodowego Funduszu Zdrowia w związku z nierealizowaniem kontraktu przez placówkę i nieudzielanie świadczeń, do których udzielania jest zobowiązana i/lub skarga do dyrekcji placówki. Uwaga, omawianie wypisanie antykoncepcji nie spotyka się z potępieniem niektórych środowisk lekarskich,bowiem Naczelna Rada Lekarska jest pro-kościelna i sumienie lekarskie uważa za ważniejsze od dobra pacjentki. Ciągle za mało osób zgłasza takie sprawy i lekarze pozostają bezkarni. MEDYK odmawiający wypisania recepty w sytuacji braku medycznych argumentów podlega odpowiedzialności: zawodowej, w związku z niewłaściwym wykonywaniem swojego zawodu (naruszenie obowiązku udzielania świadczeń zdrowotnych, nadużywanie klauzuli sumienia, niewykonywanie zawodu zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej), cywilnej (np. naruszenie dóbr osobistych czy też wyrządzenie szkody) czy nawet karnej- swoim zachowaniem naraża pacjentkę na bezpośrednie niebezpieczeństwo). Łamie też prawa pacjentki do świadczeń zdrowotnych). Drogie panie, brońmy się moralizatorami i ewangelizatorami w gabinecie lekarskim. Sumienie lekarza nie jest pacjentki. Lekarze-klauzulowcy sami wykluczają się ze społeczności lekarskiej. Domaganie się ich zwolnienia nie jest dyskryminacją,ale obroną praw pacjentek. Antykoncepcja to nie śmierć,czy środki poronne, ale leki. Służy nie tylko do planowania rodziny, ale także do leczenia: torbieli, endometriozy, bolesnych miesiączek, mięśniaków, zespołu policystycznych jajników. Zapobiega torbielom, rakowi jajnika, okrężnicy, endometrium, trzonu macicy. Lekarz, który odmawia wypisania antykoncepcji jest niedouczonym fanatykiem, który wiedzę medyczną zdobywa z Humanae vitae lub innych kościelnych mądrości. Oczywiście, kościół ma swoje "ośrodki badawcze", uczelnie wyższe i kadrę naukową. Prowadzą badania nad szkodliwością antykoncepcji, a ich wyniki zgadzają się z nauką kościoła.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Czy minister zdrowia obroni wcześniaki?


Media przekazują informację o planowanych cięciach w leczeniu wcześniaków i chorych noworodków. "Agencja Oceny Technologii Medycznej i Taryfikacji przygotowała propozycję cięć w świadczeniach neonatologicznych i pediatrycznych. Eksperci z ponad pięćdziesięciu szpitali spotkali się w Łodzi, by opracować plan ratowania sytuacji. Cięcia są znaczne. Opieka nad wcześniakiem, która kosztuje szpital zazwyczaj około 23 tys. zł, (niezbędne operacje i intensywna terapia), miałaby według nowych pomysłów obciążać budżet placówki tylko na kwotę 9 tys. Jakim cudem? Czy lekarze mają zaprzestać udzielać niezbędnych świadczeń, czy też szpitale mają zadłużać się jeszcze bardziej? W przypadku dzieci urodzonych przedwcześnie nie można rezygnować z żadnych zabiegów, bo większość z nich ratuje życie i podnosi komfort życia noworodka. Także o połowę mają obcięte być środki na finansowanie leczenia dzieci z wrodzoną wadą serca. Dotychczas koszt operacji sięgał 11 tys. zł, teraz lekarze mają wykonać te same działania medyczne, za… 6 tys. Czy naprawdę jest możliwe, by jakość leczenia dzieci nie zmieniła się, pomimo tak drastycznych cięć?" CZY MINISTER ZDROWIA POWSTRZYMA CIĘCIA? ZOBACZMY. Jaki z niego obrońca życia. Czy interesuje go jedynie potencjalnie zapłodnionych komórek jajowych, czy też faktycznie obroni życie wcześniaków i chorych noworodków. To skandal, aby obcinać środki na neonatologię. W takim razie nie potrzebne 500 plus, skoro dzieci będą umierały. Przyda się trumienkowe. Absurd, żeby cofać się o kilkanaście lat i z kraju , który odnotowywał największe w Europie sukcesy w leczeniu wcześniaków zrobić zaścianek.

Przedstawicielka cywilizacji śmierci


Tytuł wymaga wyjaśnienia. Od dawna chciałam rozprawić się z nowomową prawicowo-kościelną w aspekcie praw reprodukcyjnych kontra ochrona życia. Kościół na określenie stosunku do ochrony życia posługuje się terminami: cywilizacja życia i cywilizacja śmierci. Cywilizacja życia to w terminologii kościelnej kult zygoty, wielodzietnej rodziny ze ślubem katolickim rodziców, sprzeciw wobec antykoncepcji, in vitro, edukacji seksualnej, związków innych niż katolickie małżeństwo,rozwodów, seksu przedmałżeńskiego. W wielu przypadkach oznacza to akceptację przemocy w rodzinie w imię trwałości małżeństwa, poświęcenia i cierpienia, które ma uszlachetniać. Kościół nie ma nic przeciwko biciu dzieci jako prawu rodziców do wychowania potomstwa zgodnie ze swoją religią oraz okrucieństwu wobec zwierząt (hołdowana przez niektórych hierarchów tradycja myśliwska). Przykościelni dziennikarze, politycy, lekarze z klauzulą sumienia jawnie wspierają prawo gwałcicieli do zapłodnienia ofiary, odmawiając ofiarom gwałtu prawa do antykoncepcji awaryjnej w imię ochrony nienarodzonego dziecka, które według ich retoryki, nie jest temu winne, że ojciec zgwałcił matkę, a ma pełne prawo do życia. Owym "poczętym dzieckiem-drugą ofiarą gwałtu" jest potencjalna zapłodniona komórka jajowa. Towarzystwo prawicowo-kościelne uważa, że zgwałcona nastolatka musi urodzić, ponieważ aborcja jest dla niej większą krzywdą. Rodząc udowadnia swoją dojrzałość i kobiecość. Nie dają możliwości wyboru. Delektują się cierpieniem- dostają coś podobnego do orgazmu, jeżeli tylko przyczynią się do ludzkiego dramatu, np: zmuszą matkę noszącą uszkodzony płód bez szans na przeżycie do porodu. Przeżywają ekstazę patrząc na cierpienie umierającego dziecka i rozpacz jego rodziców. Dodam, że takich odczuć nie wywołują u nich historie skatowanych niemowląt. Bardzo rzadko można przeczytać w katolickiej prasie słowa potępienia dla rodziców katujących dzieci. Przedstawiciele cywilizacji życia prowadząc nieustanny atak na antykoncepcję utrudniają kobietom dostęp do nowoczesnego leczenia i kształtowania swojej płodności. Traktują je jak zbiorniczki na spermę, które zawsze mają być gotowe na ciążę i wychować dzieci w duchu wartości katolickich. Skrajny przykład takiego traktowania kobiet pokazał minister Radziwiłł, które uznał, że jego katolickie sumienie jest ważniejsze od dobra zgwałconej kobiety i nie przepisałby takiej pacjentce tabletki awaryjnej. Został pierwszym ministrem wspierającym oficjalnie prawo gwałcicieli do zapłodnienia ofiary. Oczywiście, tłumaczył to dobrem i zdrowiem kobiety. Cywilizacja życia utrudnienie istnienia kobietom tłumaczy troską o zdrowie kobiet i troską o rodzinę. Rzeczywiście nic tak nie spaja rodziny jak ciąża z gwałtu. (sarkazm). Niebezpieczne w tym światopoglądzie są piękne hasła nawiązujące do cenionych przez Polaków wartości, takich jak: rodzina, dzieci, tradycja, wiara. Hasłami udaje się prawicy i kościołowi wpływać na myślenie rodaków, którzy nie dostrzegają bezwzględnej manipulacji. Pod pojęciem cywilizacji życia kryje się postawa pro-life. Skrajni wyznawcy tej opcji; środowiska obrońców życia, dość regularnie wyskakują ze skrajnymi propozycjami zmiany ustawy antyaborcyjnej w których nie chodzi już tylko o zakaz aborcji. Propozycja Ordo Iuris (odrzucona dzięki czarnemu protestowi)zakładała karanie kobiet za poronienie, a lekarzy za nieumyślne spowodowanie śmierci płodu(np w trakcie badań prenatalnych, operacji wewnątrz macicznej) lub ratowania życia/zdrowia matki, o ile nie była w stanie bezpośredniego zagrożenia życia (na granicy życia i śmierci). Propozycja PFROŻ (w rękach Premierki)wprowadza kary za wypisywanie i sprzedaż antykoncepcji działającej antyzagnieżdżeniowej- całej antykoncepcji hormonalnej. To nie ma nic wspólnego z obroną życia, wręcz przeciwnie jest wspomaganiem podziemia aborcyjnego. O tym, że władza nie wspiera ochrony kobiet w ciąży i mających narodzić się maleństw świadczy zapowiedź likwidacji standardów opieki okołoporodowej. W skład zespołu, który ma opracować nowe procedury na porodówkach wchodzi prof.Chazan, który owszem poprawił warunki na porodówce, w szpitalu na Mandalińskiego w Warszawie, ale podpisał także klauzulę sumienia, deklaruje się jako przeciwnik antykoncepcji i badań prenatalnych, co powinno go wykluczać z grona ginekologów. Cywilizacja śmierci to w gadce kościoła najgorsze lewackie zło - atak na tradycję, rodzinę i wiarę. To popieranie ANTYKONCEPCJI, IN VITRO, edukacji seksualnej, różnych typów związków, seksu przedmałżeńskiego,rozwodów, sprzeciw wobec przemocy w rodzinie, bicia dzieci i znęcania się nad zwierzętami oraz wobec klauzuli sumienia w medycynie. Cywilizacja śmierci to opowiadanie się za równouprawnieniem płci w życiu zawodowym, społecznym i rodzinnym. To postawa prorodzinna, ułatwiająca stworzenie rodziny opartej na miłości, wierności, wzajemnym szacunku i wsparciu, rodziny wolnej od przemocy. Nie ma przymusu zawierania małżeństwa, bo najważniejsze są międzyludzkie relacje. Dzięki temu rodzinę może stworzyć każdy, nawet osoby, które mają uraz do instytucji małżeństwa. Cywilizację śmierci cechuje pełna swoboda w tworzeniu związków, pluralizm poglądów, otwartość na inność i dyskusję, danie możliwości wyboru. Tutaj nikt nie zmusza zgwałconej nastolatki do porodu, nie odmawia ofierze gwałtu antykoncepcji awaryjnej. Nikt nie wymaga od kobiety w sytuacji wykrycia nieodwracalnego uszkodzenia płodu heroizmu i rodzenia. Prawo do wyboru w tak dramatycznej sytuacji jest oczywistością. Patrząc na cechy "obu cywilizacji" zdecydowanie wybieram cywilizację śmierci, bowiem ma ona charakter wolnościowy, szanuje życie człowieka, jest receptą na zdrową, bezpieczną i wolną od przemocy rodzinę. Zakłada szacunek dla drugiej osoby, zrozumienie dla innych poglądów. Kobieta wspólnie z życiowym partnerem decyduje o pojawieniu się dziecka i współżyciu. W przypadku cywilizacji życia o dziecku nie decyduje para tylko wola boża. Współżycie jest głównie zależne od fazy cyklu- kobieta jest zniewolona przez własny cykl, który wolno jej jedynie obserwować, nie może w nim "mieszać". W "cywilizacji śmierci" kobieta ma wpływ na cykl- dzięki antykoncepcji może go dowolnie kształtować (np: przesunąć termin miesiączki) zapobiegać niektórym chorobom układu rozrodczego lub je leczyć. Doświadczenia wielu krajów , gdzie antykoncepcja jest tania, dostępna, promowana, a aborcja legalna pokazują malejącą liczbę aborcji. Zwiększając dostęp do antykoncepcji i edukując seksualnie można zmniejszyć liczbę zabiegów przerywania ciąży. Cywilizacja śmierci odpowiada postawie pro-choice, czyli będąc za rozsądnym planowaniem rodziny jest się za odpowiedzialnym , dobrowolnym rodzicielstwem, szczęśliwą rodziną oraz cudownym dzieciństwem w domu pełnym miłości, wsparcia i bezpieczeństwa. Pro-choice przyczynia się do zmniejszania aborcji. Część przedstawicieli tego ruchu opowiada się za aborcją na życzenie, czasem zbyt dosłownie. Jest to wynik pluralizmu poglądów, otwarcia na dyskusję. Jedno łączy wszystkich zwolenników opcji pro-choice: niezgodna na zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej i na jakiekolwiek ograniczenia w dostępie do antykoncepcji. Można zmusić kobietę do urodzenia, narazić małego,czującego człowieka na samotność, wzrastanie w poczuciu odrzucenia, niezawinionej krzywdy, a nawet zwiększyć ryzyko śmierci(porzucenie gdzieś na śmietniku, śmiertelne pobicie). Tylko po co fundować dzieciom koszmar? Nie lepiej zapobiegać niechcianej ciąży, edukować o antykoncepcji, wspomagać ciężarne, które znalazły się w trudnej sytuacji osobistej? Brak dostępu do antykoncepcji i zakaz aborcji nie spowodują wzrostu wskaźnika urodzeń. Przedstawiciele cywilizacji śmierci, opcji pro-choice są faktycznie zwolennikami życia, ale życia godnego dla matki i dziecka. Nie chcą dzieci na śmietnikach i skatowanych maluszków, nie chcą, aby kobiety latami były upokarzane, bite, zastraszane. Niestety przykościelni politycy zlikwidowali wsparcie dla instytucji pomagającym ofiarom przemocy domowej, uważają, że konwencja antyprzemocowa jest sprzeczna z polską tradycją i religią, a więc nie należy jej wprowadzać w życie. Działania polskich władz w pełni uzasadniają tezę, że władza nie jest prorodzinna. Wiem, że stwierdzenie, iż bycie pro-choice jest faktycznym opowiadaniem się za życiem może wydawać się szokujące i nielogiczne. Jednakże daliśmy się zmanipulować fanatykom religijnym. Bycie przeciwnikiem aborcji nie świadczy o szacunku dla życia, zwłaszcza, że za takim poglądem idzie sprzeciw wobec antykoncepcji. To raczej religijny terror lub skrajna utopia.

piątek, 24 lutego 2017

Minister zdrowia obrońcą prawa gwałcicieli do zapłodnienia ofiary


Na początek wyjaśnienie:"prawo do zapłodnienia ofiary" to ironia - jest to wyraz oburzenia słowami ministra. NIEWIARYGODNE, ALE W POLSCE MOŻLIWE- Minister Zdrowia broni praw gwałcicieli do zapłodnienia ofiary. Zarodkowa paranoja pana Radziwiłła przekroczyła wszelkie granice absurdu. Przytaczam fragment rozmowy K.Piaseckiego z Radia Zet z ministrem Radziwiłłem "To teraz chciałbym zapytać bardziej lekarza niż ministra, jako lekarz nie przepisałby pan pacjentce pigułki dzień po? Pyta pan mnie osobiście? Tak. Nie. A gdyby to była pacjentka, która przyszła i powiedziała, że została zgwałcona? Nie, nie przepisałbym. Nawet w przypadku czynu zakazanego, zabronionego i karanego? Panie redaktorze, to nie jest kwestia tego, czy uważam, czy ten preparat powinien być dostępny, czy nie, natomiast jeśli pan mnie pyta jako lekarza, nie przepisałbym, dlatego że to, skorzystałbym z czegoś, co nazywa się klauzulą sumienia. Bo wie pan, że te nowe przepisy, czyli wprowadzenie recept na antykoncepcją awaryjną de facto odetnie mnóstwo kobiet od jej stosowania. Panie redaktorze, nie wprowadzamy zasady recept na antykoncepcję awaryjną, dlatego że ta zasada już obowiązuje w stosunku do innych preparatów. Ale w przypadku jednego, kluczowego, rozumiem najczęściej używanego… … A są konkurencyjne, które są dostępne tylko na receptę, które działają dokładnie tak samo. Okej, to jeśli tak jest, to może wprowadźmy bezreceptowy dostęp do wszystkich preparatów. No więc widzi pan i tutaj właśnie jako lekarz przede wszystkim patrzę na to przez pryzmat tego, czym są substancje chemiczne zawarte w tych preparatach. Otóż są to silne substancje, które mogą wywołać cały szereg różnego rodzaju zaburzeń, w różnych stanach zdrowia u pacjentki są zdecydowanie przeciwwskazane. Interreagują z innymi lekami, które pacjentka może brać, itd., itd. Wie pan, jakby pan zajrzał do dokumentu rejestracyjnego tego preparatu, to okazuje się, że jest dziesięć stron różnego rodzaju ostrzeżeń. Nie można tego typu preparatów wprowadzać na taką dostępność, jak leki przeciwbólowe, albo przeciwkaszlowe. Tylko, że jeśli ten preparat należy zażyć 24 godziny po stosunku, to de facto czas oczekiwania na… Na przykład dziecko 15-letnie. …na spotkanie z ginekologiem, czy wizytę u ginekologa, a jeszcze, jak się trafi na lekarza takiego, jak pan, czyli odwołującego się do klauzuli sumienia, to de facto sprawia, że ta antykoncepcja, tzw. awaryjna właściwie staje się bezużyteczna. Panie redaktorze nie mam żadnej wątpliwości, że nie mamy tutaj do czynienia z żadną sytuacją nagłą, sytuacje nagłe tak na marginesie, to… Nie, antykoncepcja awaryjna jest w sytuacjach nagłych. Sytuacje nagłe w medycynie definiuje ustawa o państwowym ratownictwie medycznym i one naprawdę dotyczą czegoś zupełnie innego. A ja mówię o sytuacjach nagłych w normalnym, codziennym życiu. To jest definicja bardzo taka, powiedziałbym, swobodna. No nie, panie ministrze, ale czemu służy antykoncepcja awaryjna? No właśnie sytuacji nagłej życiowej. Panie redaktorze nie mam żadnej wątpliwości, że są leki, które są znacznie bardziej naglące, silne leki, które oczywiście są dostępne tylko na receptę i jak gdyby nikt nie widzi w tym problemu. Na pewno ten nie należy do tej kategorii. To nie jest taka kategoria żebyśmy musieli mówić o tym, że już natychmiast, coś trzeba zrobić. Z całą pewnością tak nie jest. Czy intencją tej ustawy jest wprowadzenie recept także na inne środki antykoncepcyjne? Bo ona dwuznaczna jest pod tym względem. Wszystkie hormonalne, antykoncepcyjne preparaty, które… Hormonalne, ale nie hormonalne? Nie, nie. Nie. Wszystkie antykoncepcyjne, hormonalne preparaty do stosowania wewnętrznego, one są w określonej kategorii leków, ona jest, ma tam swój symbol, którego w tej chwili nie pamiętam i one tak naprawdę wszystkie te preparaty dotychczas obecne na rynku są dostępne wyłącznie na recepty, w tym także, tzw. antykoncepcja awaryjna. Z wyjątkiem jednego preparatu i tutaj można by zapytać, co kierowało tymi, którzy przyjęli taką regulację, bo moim zdaniem, to trochę wygląda właśnie tak, przepraszam za to prowokacyjne pytanie do pana, ale to trochę wygląda tak, jakby komuś po prostu zależało na tym żeby wspierać tę firmę. Bo oczywiście nie mam żadnych wątpliwości, że w ten sposób ten preparat ma szanse sprzedawać się w większej ilości. To jeśli są inne preparaty na rynku, ja byłbym zwolennikiem wprowadzenia ich raczej wszystkich bez recepty, a nie chodzi mi tylko o ten jeden preparat. Tylko jako lekarz, jako minister mam dbać o bezpieczeństwo tych, którzy przyjmują różnego rodzaju preparaty, w tym także środki antykoncepcyjne i właśnie temu ma służyć regulacja, która mówi wszystkie potencjalnie niebezpieczne preparaty muszą być dostępne na receptę i poprzedzone rozmową z lekarzem i jego radą. " Krótko streszczając rozmowę- Minister jest przekonany o tym,że jego sumienie jest ważniejsze od dobra zgwałconej pacjentki. Sumienie pana ministra jako katolika jest dość specyficzne - dotyczy zarodków, tworów w fazie przedzarodkowej i płodów do 24 tygodnia ciąży. Nie obchodzi go co czuje zgwałcona kobieta, jej prośby i płacz. Nie obchodzi to, że ciąża z gwałtu fatalnie wpłynie na jej psychikę, że może doprowadzić do aborcji. Tak naprawdę, gdyby zależało mu na płodzie, to zrobiłby wszystko, żeby nie dopuścić do ciąży. Na czym mu zależy- na terroryzowaniu kobiet, narzucaniu katolicyzmu, na upokarzaniu ofiar gwałtu. POWIEM WPROST, BOWIEM UWAŻAM, ŻE SKOŃCZYŁ SIĘ CZAS OBCHODZENIA SIĘ Z JAK Z JAJKIEM Z FANATYKAMI RELIGIJNYMI - MINISTER ZDROWIA JEST OBROŃCĄ PRAW GWAŁCICIELI DO ZAPŁODNIENIA OFIARY, JEST PONOWNYM GWAŁCICIELEM. Każdy lekarz, który z powodu katolickiego sumienia zgwałconej jest ponownym oprawcą. DZIWNE TO KATOLICKIE SUMIENIE , KTÓRE DLA OBRONY "POTENCJALNIE ZAPŁODNIONEJ KOMÓRKI JAJOWEJ" STWARZA PIEKŁO KOBIECIE. To nie jest sumienie tylko absolutny brak wszelkiej moralności, najwyższa podłość. Powoływanie się na interakcję z lekami jest żałosne. Antykoncepcji awaryjnej nie stosuje się regularnie, tylko w sytuacjach nagłych. Jest ona bezpieczna Owszem ,jak każdy lek ma skutki uboczne. Jakoś nie słychać, aby minister zdrowia rozdzierał szaty nad suplementami diety, które też przyjmowane są bez kontroli lekarza, mogą być stosowane z innymi lekami, stwarzać zagrożenie życie, są stosowane na błahostki , typu: wzmocnienie odporności, ładne paznokcie. Nie protestuje minister przeciwko temu, że bez recepty dostępne są witaminy i syropy dla dzieci, czy leki na wzmocnienie serca. PRZESZKADZA jedynie antykoncepcja. Świadczy to o tym, że nie chodzi tutaj o zdrowie kobiet, ale o narzucenie zdania kościoła. W suplementach diety kontrolerzy NIK wyryli bakterie kałowe, pochodne amfetaminy, środki rakotwórcze. Minister siedzi cicho- zdrowie obywateli go nie interesuje. PISZĘ TO Z PEŁNA ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ ZA SWOJE SŁOWA- MINISTER ZDROWIA I WSZYSCY,KTÓRZY POPIERAJĄ KLAUZULĘ SUMIENIA NA WYPISYWANIE ANTYKONCEPCJI WSPIERAJĄ GWAŁCICIELI I OKAZUJĄ POGARDĘ DLA KOBIET. TO LOBBY WSPIERAJĄCE WZROST LICZBY ABORCJI.

wtorek, 21 lutego 2017

Trochę sprytu.Jak zdobyć receptę na antykoncepcję po lub lek bez recepty


Paranoja antyaborcyjna rządu przekroczyła granicę absurdu- rząd powrócił do niekorzystnych dla kobiet rozwiązań i ustalił, że antykoncepcja ratunkowa w całości będzie na receptę. Rzekomo w trosce o zdrowie kobiet i przejrzystość finansową. Rząd ignoruje protesty, co nie jest niczym nowym. Decyzja jest oparta na kłamstwach (wielka szkodliwość dla kobiet, właściwości wczesnoporonne) i ma charakter całkowicie ideologiczny- chodzi jedynie o narzucenie ideologii katolickiej całemu społeczeństwu. Ograniczenie dostępu antykoncepcji awaryjnej spowoduje jedynie wzrost aborcji. Obrońcy życia nie słyszą tego argumentu, dla nich antykoncepcja awaryjna to aborcja. Zdobycie recepty u ginekologa graniczy z cudem. Chodzi tutaj nie tylko o katolickie sumienia, ale głównie o długi czas oczekiwania na wizytę. Lekarze innych specjalności też mogą wypisać receptę na antykoncepcję awaryjną, ale też odmawiają, b to nie ich specjalizacja. Od pewnego czasu istnieje w Polsce recepta farmaceutyczna- to znaczy, że z powodu nagłego zagrożenia zdrowia lub życia kierownik apteki może wydać lek bez recepty w najmniejszym terapeutycznym opakowaniu. Ekstremalną sytuacją będzie gwałt, choroba nowotworowa lub inna choroba, przy której ciąża mogłaby wywołać stan zagrożenia życia. Ratunkiem jest recepta od pielęgniarki i położnej. W internecie funkcjonują poradnie online, to znaczy apteki,które zatrudniają lekarzy. Po wypełnieniu ankiety lekarz wystawia pacjentce receptę na podstawie, której apteka sprzedaje lek przez internet. Jeszcze nie wszystkie apteki internetowe mają w ofercie antykoncepcję awaryjną, ale to najpewniej zmieni się. Niestety, ceny w tego typu punktach sprzedaży mogą być wyższe niż w stacjonarnych aptekach. Za granicą antykoncepcja awaryjna jest dostępna o ręki, więc w czasie wakacyjnych wyjazdów można zrobić sobie zapas tego środka.

środa, 15 lutego 2017

Apel środowisk laickich przeciwko klerykalizacji państwa


Udostępniam apel środowisk laickich przeciwko klerykalizacji państwa. Zachęcam do poparcia " Szanowna Pani / Szanowny Panie / Szanowni Państwo, Zwracamy się z uprzejma prośbą o poparcie naszego apelu w sprawie postępującej klerykalizacji państwa. W naszym kraju doszło do sytuacji, w której zagrożone są zdobycze demokracji oraz fundamentalne wartości humanizmu, a ich miejsce zajmują religijny obskurantyzm i nacjonalistyczna ideologia. Jedynie mocny i zdecydowany głos środowisk opiniotwórczych daje nadzieję na powstrzymanie tej niebezpiecznej dla Polski i Polaków tendencji. Państwa poparcie dla inicjatywy Kongresu Świeckości jest bardzo ważne, w związku z czym prosimy o przyłączenie się do naszej inicjatywy. Apel środowisk laickich przeciwko postępującej klerykalizacji państwa Zwracamy się z apelem do wszystkich współobywateli, środowisk opiniotwórczych i kulturotwórczych, organizacji społecznych i politycznych o zdecydowany sprzeciw wobec postępującej klerykalizacji kraju. Z najwyższym zaniepokojeniem obserwujemy oddawanie przez władze państwowe kolejnych obszarów życia społecznego i publicznego pod wpływ Kościoła katolickiego. Postępująca klerykalizacja systemu edukacji, opieki społecznej i zdrowotnej, nauki i kultury oraz ceremoniału państwowego a także natrętne umieszczanie symboli religijnych w instytucjach i urzędach państwowych zmierzają do podporządkowania wszystkich sfer działalności państwa i aktywności jego obywateli regułom i rytuałom wyznania katolickiego. Stanowi to niedopuszczalną ingerencję w prawa i wolności obywatelskie – w szczególności w prawa kobiet oraz mniejszości seksualnych, narodowych, etnicznych i religijnych zagwarantowane obowiązującymi normami prawa krajowego a także uznawanymi przez Polskę standardami międzynarodowymi. Ogromne natężenie tych niepokojących zjawisk i konsekwencja władzy w ich wprowadzaniu zdają się sugerować, że mamy tu do czynienia z próbą przekształcania Polski w jakąś formę państwa wyznaniowego. Uważamy, że państwo nie powinno angażować się w zaspokajanie roszczeń Kościoła do wyłącznego kształtowania wyobraźni, moralności i edukacji społeczeństwa. Konfesyjnie zdefiniowany system wartości nie może być narzucany zróżnicowanemu światopoglądowo społeczeństwu, ponieważ oceny moralne dokonywane z tak jednowymiarowej perspektywy są krzywdzące dla wszystkich, którzy podstawy etyczne swojego życia opierają na równie mocnych, choć innych niż wyznaniowe podstawach. Nachalne utożsamianie polskości z wyznaniem katolickim i towarzysząca temu niechęć władzy wobec osób innych wyznań oraz osób bezwyznaniowych wyklucza liczne grupy społeczne z uczestnictwa w życiu publicznym i przyczynia się do powstawania niebezpiecznych dla spójności państwa, rozrywających tkankę społeczną antagonizmów. Z oburzeniem obserwujemy jak będąca u wladzy partia bez skrupułów korzysta z rozległej pomocy ze strony wysokich hierarchów Kościoła Katolickiego, który chętnie przyjął rolę politycznego gracza – sojusznika i faktycznego, choć nieformalnego koalicjanta rządzącej obecnie formacji politycznej, za wspieranie której uzyskuje ogromne korzyści materialne pochodzące z środków publicznych oraz uregulowania prawne pozwalające na dalsze nieskrępowane poszerzanie jego wpływu. Tylko konsolidacja i integracja wysiłków pozwoli na zabezpieczenie naszego państwa przed dewastującym wpływem upolitycznionego religijnego fundamentalizmu. Wzywamy do poparcia organizowanego przez nas Kongresu Świeckości, którego celem jest utworzenie trwałej platformy debaty na temat relacji państwo-Kościół oraz roli religii w życiu społecznym i sprawach publicznych, promocja świeckości państwa a także przeciwdziałanie patologiom związanym z powiązaniami kościołów i związków wyznaniowych, w szczególności Kościoła Katolickiego, z polityką i politykami. Komitet Organizacyjny Kongresu Świeckości Warszawa, luty 2017 roku Ps.: Od redakcji Racjonalista.tv. Osoby chcące poprzeć tę inicjatywę zachęcamy do pisania krótkich uwag na adres: jacek.tabisz@psr.org.pl z nagłówkiem "Kongres Św". Gdy zbierzemy odpowiednią ilość wpisów, opublikujemy też taki "zbiorczy głos" w sprawie"