VigLink

Witam i zapraszam

środa, 23 sierpnia 2017

TEMAT TABU- ZAGRANICZNE ABORCJE POLEK (dane statystyczne)


Przytaczam w całości mój artykuł, który ukazał się w "Tygodniku Faktycznie". Ze względu na możliwości gazety został pozbawiony kilku akapitów. W Polsce środowiska anty-choice” przekonują, że zakaz aborcji sprawi, ona nie będzie wykonywana. Nie przeszkadzają im nielegalne aborcje – udają, że tematu nie widzą. Co gorsze udało się im wytworzyć w społeczeństwie przekonanie, że aborcja dotyczy jedynie płodów z Zespołem Downa. Dane z polskich szpitali nie pokazują nawet ułamka problemu. Zebrałam dane o aborcji Polek z krajów sąsiadujących, które pokazują faktyczny problem. Na początku tekstu zaznaczam, że nie we wszystkich krajach są prowadzone statystyki aborcji pod względem narodowości kobiet decydujących się na zabieg. Takich statystyk nie prowadzą: Niemcy, Austria, Słowacja, Szwajcaria i Szwecja. Informacje z tych państw pochodzą z drugiej ręki/; od organizacji pomagających w zorganizowaniu aborcji, osób wykonujących transport do klinik i samych prywatnych szpitali. Z najtrudniejszą sytuacja w kwestii uzyskania informacji napotkałam na Słowacji. Personel klinik nie udziela takich informacji ze względu na bezpieczeństwo pacjentek. Otrzymują głuche telefony i obelgi na e-mail od przeciwników aborcji. Informacje o ilości kobiet dokonujących aborcji na Słowacji otrzymałam dopiero od kierowcy zajmującego się transportem Polek do słowackiego szpitala oraz od personelu jednej kliniki, kiedy dzwoniąc jako rzekoma pacjentka zainteresowana usługą aborcyjna zapytałam o warunki transportu. Ze względów prawnych (podanie nazwy szpitala mogłoby być odczytane jako pomoc w dokonaniu aborcji, a to jest karalne) i ze względu na bezpieczeństwo kobiet i kierowców nie podaję nazw klinik chirurgii jednego dnia, które wykonują aborcję. Zainteresowane kobiety znajdą adresy i telefony w wyszukiwarce Google. Według moich informatorów jeden ze szpitali ma dwa samochody jeżdżące raz w tygodniu w każdym 6 miejsc, drugi szpital ma jeden samochód na 6 miejsc. Wynika z tego, że w każdym tygodniu co najmniej 18 Polek przerywa ciążę na Słowacji, czyli 936 osób rocznie. Transport organizują szpitale. Do tej smutnej statystyki trzeba doliczyć kobiety, które dojeżdżają na aborcję własnym transportem- drugie tyle. Według oficjalnych statystyk liczba aborcji na Słowacji w 2015 roku wynosi 15637, a w 1996 wynosiła 30885. W przeciągu 21 lat zmniejszyła się o połowę, pomimo ogólnej dostępności do 12 tygodnia. Słowacy mają darmową antykoncepcję. Stąd tak wielki sukces w zmniejszaniu liczby zabiegów przerywania ciąży. Aborcje Polek w Czechach należą do rzadkości. Oficjalnie to 65 przypadków rocznie. Wynika to z czeskich przepisów według , których aborcji dokonać kobieta nie będąca Czeszką, tylko w sytuacji, kiedy mieszka w Czechach przez dłuższy czas lub posiada czeskie ubezpieczenie zdrowotne. Czesi niechętnie wykonują aborcję Polkom, które nie spełniają powyższych warunków. Kliniki nie podają danych o ilości Polek dokonujących aborcji w Czechach, a nie mających czeskiego ubezpieczenia. W Czachach od lat 90-tych obserwuje się stały spadek liczby aborcji., np.: w roku 2014 zanotowano 21893, a w roku 2015 było 20403. W roku 2008 wskaźnik aborcji wynosił 16,3 na 1000 kobiet w wieku rozrodczym, a w roku 2015 wynosił 14,8 na 1000 kobiet w wieku rozrodczym. Jak widać spadek jest wyraźny i osiągnięty w krótkim czasie. W Czechach nikt nie myśli o ograniczaniu dostępu do antykoncepcji i o uczeniu głupot o czystości przedmałżeńskiej. Stawia się na antykoncepcję i edukację seksualną. W Czechach odnotowano 1909 przypadków utarty ciąży wśród cudzoziemek , z czego 33,8% to poronienia samoistne. Przedstawione dane pochodzą z Krajowego Rejestru Aborcji. W Austrii nie zbiera się danych o aborcji cudzoziemek. Według informacji przekazanych przez ambulatorium aborcji i antykoncepcji od 300 do 500 Polek rocznie przerywa tam ciążę. Aborcje Polek w Anglii i Walii nie są popularne . Oficjalne statystyki Departamentu Zdrowia wskazują, że tylko 40 Polek poddało się aborcji w tym kraju.. Ogólna liczba przerwań ciąży w 2016 roku to 190 406 i jest spadek w stosunku do roku 2015, kiedy to odnotowano 191 014. Zmniejszenie liczby aborcji jest niewielkie, dlatego też Departament Zdrowia stoi na stanowisku , że liczba aborcji w Anglii i Walii utrzymuje się na stałym poziomie. Polki korzystają z usług aborcyjnych także do Holandii. Oficjalne statystyki rządowe informują o 227 aborcjach Polek w roku 2015. Niestety, oficjalne dane wskazują na wzrost liczby zabiegów naszych rodaczek dokonywanych w Holandii. W roku 2011 było 138, w roku 2012 zanotowano 134aborcje Polek, w roku 2013 zabiegów wykonano180, w roku 2014 zarejestrowano 184 aborcje Polek. Holenderki roku 2015 przerwały ciążę 26 916 razy, cudzoziemki dokonały w Holandii 3887 aborcji. Panuje mit, że Polki chętnie jeżdżą na aborcję do Niemczech, ze względu na bliskość granicy i polskich konsultantów w szpitalach. Dane oficjalne w Niemczech nie rejestrują narodowości kobiet dokonujących aborcji. Trudno zweryfikować popularne społeczne przekonanie. Na pewno u znanego polskiego doktora , pracującego w niemieckim szpitalu przy granicy z Polską wykonuje się ok. 1000 aborcji rocznie. Zdaniem polskiego lekarza , Polki przyjeżdżające na zabieg są zdecydowane, zestresowane, proszą o dyskrecję i często zapominają o obowiązujących w Niemczech procedurach. Zdarzają się pacjentki przymuszone do aborcji i wystraszone. Tym kobietom można byłoby pomóc, gdyby w Polsce istniało porządne poradnictwo rodzinne. W Niemczech działa organizacja Ciocia Basia, która pomaga Polkom zorganizować zabieg na takich samych zasadach, jakie mają Niemki. Ciocia Basia nie organizuje i nie wysyła tabletek wczesnoporonnych. Barierą dla Polek jest brak znajomości języka niemieckiego i wtedy proszą o pomoc w załatwieniu aborcji. Z usług Cioci Basi korzysta ok. 80-120 kobiet, z tym, że nie wszystkie decydują się na aborcję w Niemczech. Kliniki należące do koncernu Klinik Asklepios mieszczące się w Schwedt i w Pasewalku oferują Polkom aborcję dwa razy w tygodniu. Aby odbyć zabieg kobiety muszą zgłosić się już w czwartek na konsultację psychologiczną i badania. Zabieg wykonywane są w poniedziałki i wtorki co wynika z niemieckiego prawa wymagającego czasu na ostateczną decyzję. Płatność 550 euro podczas czwartkowych badań. W dniu aborcji dla Polek korzysta z zabiegu 2-3 Polki. Na dwie kliniki, które wykonują aborcję dwa razy w tygodniu daje to 624 aborcje. Warto odnotować, że kobiety, które znają język niemiecki w stopniu komunikatywnym samodzielnie organizują zabieg, nie korzystają z usług tłumacza. Wiele kobiet ma rodzinę lub znajomych w Niemczech, którzy mogą pomóc zorganizować zabieg w innych częściach Niemiec. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że aborcji w Niemczech dokonuje ok. 2000-2100 Polek rocznie. Niepokojące są dane Women on Web, organizacji kobiet w sieci, specjalizującej się w wysyłce tabletek wczesnoporonnych, antykoncepcji, propagującej wiedzę naukową o medycznej aborcji i umożliwiającej wymianę aborcyjnych doświadczeń. Według udostępnionych mi danych aż 1000 Polek miesięcznie pyta o wysyłanie tabletek aborcyjnych. Większość potwierdza zamówienie. Rocznie daje to ok.12 tys. zestawów wczesnoporonnych wysłanych do Polski. Komplikacje po „kuracji” zgłasza 2-3% kobiet. O pomoc w przeprowadzeniu aborcji farmakologicznej proszą także ofiary gwałtu, którym polska ustawa teoretycznie zapewnia prawo do aborcji. Druga tego typu organizacja Women Help Women nie udostępniła swoich danych. Są tajne. Na stronach Women on Vawies można znaleźć listę usługodawców oferujących fałszywe zestawy wczesnoporonne i podszywających się pod legalne organizacje holenderskie. Tajemnicą Poliszynela jest wieść, że Polki dokonują aborcji za wschodnią granicą. Ustalenie dokładnych danych jest utrudnione, ponieważ strona białoruska i ukraińska nie odpowiedziały na moje zapytanie. Strona litewska twierdzi, że cudzoziemki przerywają ciążę tylko prywatnie, a z dostępnych danych odnotowywana jest jedynie ogólna liczba aborcji na Litwie. O procederze zagranicznych aborcji na Litwie informuje czytelników serwis Respublika w artykule „Užsakomosios žmogžudystės kaina klinikose - vos 300 litų” z 2008 roku. Niestety nie ma tam informacji o wielkości zjawiska. Znajdziemy za to dynamikę spadku aborcji na Litwie od roku 1997, kiedy to było 30559 aborcji do roku 2007- 14 667 przerwań ciąży. Dane z roku 2010 pokazują dalszy spadek aborcji na Litwie – wykonano wtedy niewiele ponad 10 tys. aborcji. Tylko w jednej klinice w Kownie rejestratorka podała mi informację, że 3 Polki tygodniowo wykonują u nich aborcję, co rocznie daje153 aborcje. Kosztuje to 300 euro. Klinika nie prowadzi transportu pacjentek. Litwa zmaga się z podobnymi problemami jak Polska- ma u siebie Akcję Wyborczą Polaków na Litwie –skrajnie katolicką organizację ,która próbuje na siłę wymóc na narodzie litewskim przestrzeganie katolickiego prawa i od czasu do czasu składa w parlamencie litewskim projekty całkowitego zakazu aborcji. Nie znajduje poparcia ani u lekarzy, ani u innych ugrupowań parlamentarnych. Według nieoficjalnych danych podawanych przez ukraińskie Radio Swaboda w roku 2009 we Lwowie 14-15 tys. Polek dokonało aborcji. Nie istnieją oficjalne statystyki o aborcji Polek na Ukrainie, gdyż Polki nie mają prawa do aborcji w ukraińskich szpitalach. Jednak w prywatnych placówkach jest to zabieg tani, kosztuje 2 tys. hrywien, czyli 260 zł i nikt nie pyta o narodowość. Tylko w jednym szpitalu w Grodnie na Białorusi tygodniowo usuwa ciążę 30-40 Polek, co daje roczny wynik 2080 zabiegów aborcji. Zaznaczam , że są to oficjalne dane z JEDNEJ KLINIKI, które uzyskałam od konsultantki udzielającej informacji o zapisach na aborcję. Procedura zapisu jest bardziej skomplikowana niż w przypadku Słowacji. Trzeba wypełnić internetowy formularz-podać imię, nazwisko, adres e-mail i treść wiadomości. W treści należy napisać, który to tydzień ciąży, kiedy chcemy mieć zabieg, wspomnieć o ewentualnych chorobach. Konsultantka przekazuje informację lekarzowi, który odpisuje pacjentce. Klinika w Grodnie nie organizuje dojazdu. Cena 210 euro. Dane z jednej kliniki pokazują ,jak wielki jest problem aborcji na wschodniej granicy. Szpital w Grodnie nie jest jedynym, który oferuje zabiegi aborcyjne dla Polek. Warto zaznaczyć, że Polki ze wschodniej części korzystają także z oferty niemieckiej i rodzimego podziemia. To, że wschodnia część Polski uchodzi za ostoję katolicyzmu i konserwatyzmu nie oznacza, że kobiety żyją zgodnie z przykazaniami kościoła. Chodzą do kościoła częściej niż mieszkanki zachodniej części kraju, pewnie w rodzinnym gronie opowiadają się za ochroną życia, ale w momencie niechcianej ciąży nie oglądają się na kościół , tylko usuwają zarodek / płód. W SUMIE LICZBA ZAGRANICZNYCH ABORCJI POLEK TO MINIMUM 34 TYS. ROCZNIE. POLSKIE PODZIMIE Polki niekoniecznie muszą szukać aborcji za granicą. Polskie podziemie oferuje usługi na miarę możliwości finansowych klientki. Informacja dla obrońców życia, którzy po tej części artykułu chcieliby przeprowadzić na mnie lincz i powiadamiać organy ścigania o rzekomym łamaniu obecnej ustawy antyaborcyjnej. Cytuję jedno z ogłoszeń, pierwsze lepsze z brzegu. Podkreślam, że nie oferuję zestawów i nie mam nic wspólnego z ogłoszeniodawcami. Podane informacje nie są handlową ofertą, a jedynie materiałem prasowym służącym zilustrowaniu problemu nielegalnej aborcji w Polsce. Nie podaję żadnych numerów telefonów, ani linków do strony z ofertami. Nie pomagam w załatwieniu aborcji. Cytowane ogłoszenie ma charakter informacyjny, a nie reklamowy. Możliwości przedstawiają się następująco: „Sam Arthrotec (Zestaw 12 tabletek) - skuteczność jedynie 90% CENA: 180zł 2. Arthrotec + RU-486 stosowany doustnie, skuteczność 97% do 9-tego tygodnia ciąży. (zestaw 12 + 1 tabl) CENA: 390zł 3. Cytotec + ru486 stosowane doustnie, skuteczność 97% do 9-tego tygodnia ciąży. (zestaw 12 + 1 tabl) CENA: 450zł 4. Arthrotec + Methotrexate stosowane doustnie, skuteczność 98% do 10-tego tygodnia ciąży. (zestaw 12 + 8 tabl) CENA: 490zł 5. Arthrotec + Methotrexate + RU486 stosowane doustnie, skuteczność 99% do 12-tego tygodnia ciąży. (zestaw 12 + 8 + 1 tabl) CENA: 550zł - NAJBARDZIEJ SKUTECZNY ZESTAW!” Leki: Arthrotec i Cytotec, brane jako środki wczesnoporonne, są powszechnie stosowane w profilaktyce owrzodzeń żołądka i dwunastnicy. Misoprostol główny składnik obu leków w ginekologii stosuje się je nie tylko do wywołania poronień, ale także do leczenia krwawień występujących zaraz po porodzie(PPH- krwotoku poporodowego). Takie zdarzenia mają miejsce przy domowych porodach. Misoprostol w większej ilości stosuje się do usunięcia zaśniadu groniastego, wywołania akcji porodowej. Nic nie jest czarno –białe. Nawet leki stosowane w aborcjach mogą uratować czyjeś zdrowie, a nawet życie. Aborcjami poza godzinami pracy zajmują się lekarze i osoby nie mające wykształcenia medycznego. Aby zachęcić klientki do skorzystania ze swoich usług podają w ogłoszeniu, ile mają lat doświadczenia: 7-9 lat w przeprowadzaniu nielegalnych aborcji. Ich zdaniem każdego dnia wysyłają zestawy aborcyjne do kobiet. Inaczej mówiąc – codziennie pewna ilość Polek przechodzi aborcję farmakologiczną we własnym domu. Dzwoniłam do paru osób ogłaszających się jako hipotetyczna pacjentka. Nikt nie próbował ze mną rozmawiać o powodach aborcji (nie miałam zamiaru korzystać z tych usług), nikt nie próbował mnie nakłonić do zmiany decyzji, nie pytał czy jestem jej pewna. Niektórzy, zapewne lekarze, pytali o choroby przewlekłe:, np.: czy nie mam chorej tarczycy. Lekarza można rozpoznać po fachowej odpowiedzi na zadawane pytania i wyższych cenach za tabletki; od 800-1200 zł. Część wysyła tabletki pocztą, inni umawiają się z klientką na mieście. Generalnie w polskim podziemiu aborcyjnym panuje zmowa milczenia. Żadna z osób nie podała liczby wysyłanych przez siebie zestawów wczesnoporonnych. Obawiają się o bezpieczeństwo swoje i rodziny. Tabletki pozyskują z aptek, hurtowni farmaceutycznych lub szpitali w Wielkiej Brytanii, Holandii lub Niemiec. Mają stałych dostawców i zapewniają o oryginalności produktów. Aborcja w Polsce to wielki biznes, na którym zarabiają lekarze, handlarze i pośrednicy. Łatwiej załatwić aborcję niż antykoncepcję awaryjną. Ile może być przypadków nielegalnych aborcji w podziemiu?. Zdaniem polskich obrońców życia podziemie aborcyjne mit wykorzystywany przez feministki, które chcą w ten sposób załatwić sobie ustawę pozwalającą na „nieograniczone zabijanie dzieci poczętych”. Z pewnością kilkakrotnie więcej niż za granicą. Liczbę aborcji trudno oszacować, ale na pewno jest ona większa od przypuszczeń obrońców życia, którzy obstawiają 21 tys. dokonując jakiś dziwnych wyliczeń. Ponad 21 tys. to liczba zagranicznych aborcji wraz z aborcją wysyłkową oferowaną przez Women on Web. Moim zdaniem wykraczamy poza magiczne 100 tysięcy. Podawane przez feministki 180 tys. jest zapewne przesadą. Mam nadzieję, że nie przekraczamy 130 tys. , co i tak jest znacznie więcej niż w Niemczech mających ponad dwukrotnie więcej ludności niż Polska PODSUMOWANIE Zakaz aborcji z trzema wyjątkami nie rozwiązuje problemu aborcji. Absolutnie nie pomaga w „ochronie życia poczętego”. Nawet pogarsza sprawę, bowiem pozbawia Polki znajdujące się w trudnej sytuacji na początku ciąży, możliwości pomocy. Nikt w polskim podziemiu nie pyta o sytuację kobiety, nie oferuje wsparcia psychologicznego, pomocy prawnej, czy zakupu wyprawki dla dziecka. Zagraniczne kliniki nie doradzają Polkom, nie proponują innych rozwiązań. Zakaz aborcji to gwóźdź do trumny dla Polek-nie chodzi o niebezpieczne nielegalne aborcje, ale o brak wsparcia. Zakaz aborcji uniemożliwia poznanie zjawiska. Kraje Unii Europejskiej mają bardzo dokładne statystyki aborcyjne: wiedzą ile mają zabiegów, z jakich przyczyn, znają wiek kobiet, wykształcenie, sytuację rodzinną , region pochodzenia i na tej podstawie mogą wprowadzać programy wspomagające. Takie działania przyczyniają się do obniżenia liczby aborcji. Udaje się to w: Niemczech, w Holandii, w Norwegii, na Litwie, w Czechach, w Szwajcarii, na Słowacji, w Austrii, nawet na Białorusi. Tylko Polska jest pośmiewiskiem Europy ze swoim kościelnym, zniewolonym myśleniem. Przytoczone statystyki pokazują bardzo niepokojącą tendencję- częściej przerywają ciążę mieszkanki wschodniej Polski. Jest to związane z konserwatyzmem rodzin, nietolerancją wobec ciąży niemałżeńskiej, utrudnionym dostępem do antykoncepcji i religijnością oraz ogromnym wpływem kościoła na świadomość i wiedzę o planowaniu rodziny. Niestosowanie antykoncepcji nie cementuje rodziny i nie chroni ‘życia poczętego”, a jedynie doprowadza do aborcji. Liberalny obyczajowo Zachód ma znacznie niższy odsetek aborcji. Stosowanie antykoncepcji, rzadszy udział w praktykach religijnych pozytywnie wpływa na planowanie rodziny- mieszkanki zachodniej Polski rzadziej korzystają z aborcji. Przytoczona statystyka wyraźnie pokazuje, jak utopijne jest myślenie obrońców życia, że zakaz aborcji równa się brak aborcji w życiu realnym. Polki usuwają ciążę i nie są pro-life. Anty-choice albo kłamią i manipulują danymi albo pomiędzy deklaracjami, światopoglądem, religijnością a faktycznym działaniem w konkretnej sytuacji życiowej jest przepaść. Aby ograniczyć liczbę aborcji trzeba wprowadzić prawdziwą edukację seksualną , refundować choć w części antykoncepcję, przywrócić sprzedaż bez recepty całego asortymentu antykoncepcji awaryjnej oraz udostępnić wizyty u ginekologa bez zgody rodziców dla nastolatek (15-18 lat). Dość opowiadania bzdur o władzy rodziców nad dzieckiem i o prawie rodziców do wychowania zgodnie ze swoją religią. Prawo młodego człowieka do wizyty u ginekologa/ urologa, prawo do własnego ciała , zdrowia reprodukcyjnego jest ważniejsze od widzi mi się religijnych rodziców. Poglądy nastolatka mogą być różne od modelu świata rodziców, a rodzice nie zawsze muszą wiedzieć o szczegółach życia nastolatka. Do zmniejszenia liczby aborcji konieczna jest również walka z klauzulą sumienia na wypisywanie antykoncepcji. Skandalem jest, że minister zdrowia w radiu ogłasza, że nie wypisałby antykoncepcji awaryjnej ofierze gwałtu, bo sumienie mu nie pozwala. Trzeba powiedzieć to wprost- lekarz, który z powodu swojej wiary odmawia wypisania antykoncepcji lub/ i starszy śmiertelnym działaniem antykoncepcji bierze na swoje sumienie aborcję. Czy to jest zgodne z jego sumieniem? Na to pytanie sam musi odpowiedzieć. Obecna ustawa antyaborcyjna to fikcja, która powoduje jedynie brak kontroli nad zabiegami aborcji . Nikogo nie chroni, nie odzwierciedla problemu. Jest dowodem hipokryzji władzy, usłużnej postawy wobec kościoła. Niczym więcej.
Prześlij komentarz