
Blog o tematyce kobiecej i społecznej. Moda, antykoncepcja, dieta, prawa kobiet, dzieci i zwierząt, wychowanie. Blog dla wszystkich, którzy chcą rozmawiać bez obaw o obrazę uczuć. Blog dla reklamodawców - dziennie nawet 200 wyświetleń.
VigLink
Witam i zapraszam
niedziela, 27 października 2013
Zakaz handlu w niedzielę - spektakularna przegrana kościelnej prawicy

czwartek, 24 października 2013
6 latek w szkole

poniedziałek, 21 października 2013
Podwójna krzywda

niedziela, 20 października 2013
Miałam nie wyśmiewać

Edukacja seksualna to broń w walce z pedofilią. Małe dziecko musi mieć świadomość, że nie wszystkie zachowania dorosłych są dobre, musi wiedzieć, co to jest zły dotyk i jak ma reagować, kiedy ktoś robi z nim coś niewłaściwego. Edukacja seksualna jest groźna dla Kościoła, bowiem uświadamia dzieciom, że mają prawo powiedzieć, że nie chcą być dotykane, że mają prawo do własnego ciała i nikomu nie wolno naruszać cielesności, nie wolno bić, dotykać narządów rodnych, całować jeżeli dziecko nie ma ochoty. W bardzo tradycyjnej wersji rodziny - w domu rządził ojciec, a matka miała niewiele dopowiedzenia, dziecko nie miało żadnych praw. Autorytetem był ksiądz, na którego nie można było nic powiedzieć. W tradycyjnej rodzinie panuje przekonanie, że seksualność zaczyna się w noc poślubną, a dziecko jest pozbawione seksualności. Skutkiem takiego przekonania jest nie tylko pedofilia, ale także problemy seksualne nastolatków i nadużycia typu: umieszczanie rozbieranych zdjęć w sieci, gwałty w tej grupie wiekowej. W tradycyjnej rodzinie dziecko jest chowane, karane cieleśnie, nie ma zasady tłumaczenia świata, odpowiadania na pytania, wysłuchania, panuje pogląd, że są ustalone reguły, których obojętnie, czy rozumiesz czy nie, musisz przestrzegać.
Księża i inni przedstawiciele innych zawodów uwikłani w pedofilię doskonale wiedzą, że dzięki edukacji seksualnej, dzieci mają świadomość tego, czym jest zły dotyk i mówią o swoich przeżyciach. Nie milczą w pokorze przed autorytetem "wujka" lub księdza, ale opowiadają o niecnych czynach.
2) To jest sytuacja niezawiniona przez rodziców. Dziecko ma prawo do miłości czystej, pięknej, niespaczonej. Rośnie liczba dzieci pokrzywdzonych. - Niejednokrotnie człowiek zagubiony wykorzysta to dziecko, ale to jest problem dorosłych, byśmy nie patrzyli obojętnie na takie sytuacje
Dziecko ma prawo do miłości i opieki rodziców, a dzisiaj próbuje się je pozbawić wstydu przez niewłaściwe wychowanie - mówił.
I znów mamy żałosne tłumaczenie, że biedny ksiądz wykorzystał skrzywdzone przez rodziców dziecko - to znaczy, że skrzywdził je po raz drugi, zachował się nie jak przyjaciel, ale jak bydle. Wykorzystywania pokrzywdzonego dziecka nic nie usprawiedliwia. Pozbawienie wstydu? Cóż to za kategoria? To nie dziecko ma wstydzić się, że zostało wykorzystane, ale sprawdza. Fakt, że wiele ofiar przemocy wstydzi się tego, co je spotkało , obwinia siebie o całą sytuację i dzięki temu sprawca może działać dalej. Kategoria wstydu, sztucznie wymyślona przez Kościół rzeczywiście chroni sprawców i pozwala na ich dalsze działanie. Dziecko, które mimo upokorzenia i gróźb powie prawdę, to znaczy przełamie wstyd, nawet po wielu latach, jest groźne dla pedofila. Kościołowi chodzi o kategorię wstydu w rozumieniu seksualnym. Jest ona podstawą wizji, że seks jest brudny, zły, uświęcony zostaje jedynie w małżeństwie. Ciało ,zwłaszcza kobiety, kusi czystego mężczyznę i zachęca do współżycia. Kategoria wstydu została wymyślona po to, aby uwiarygodnić postulat czystości przedmałżeńskiej i demonizować seksualność kobiet. Wstyd przyczynił się i w dalszym ciągu jest powodem dramatów tysięcy kobiet, szczególnie zgwałconych i tych, które zaszły w ciążę przed ślubem. Kategorię wstydu należy jak najszybciej wyeliminować ze społecznego myślenia.
5) Stwierdził, że w wielu sprawach wierzący "są winni, jeśli na to pozwalają, jeśli ulegają tym zafałszowanym modom". - Na dzisiejsze czasy trzeba odpowiedzieć naszym większym zaangażowaniem. Nie przemogą Kościoła wrogowie, my sami będziemy go wzmacniać albo osłabiać"
No, proszę, mamy kolejnych winnych wierzących. Pozostawię bez komentarza.
Warto odnotować, że księża, moderatorzy stowarzyszeń, wspólnot i duszpasterstw archidiecezji przemyskiej stają w obronie abp Michalika i wystosowali list, w którym solidaryzują się hierarchą, a winą z pedofilię obwiniają gender, in vitro i adopcję dzieci przez pary homoseksualne. Jak to nie śmiać się? Czytajcie
"Z całym przekonaniem solidaryzujemy się ze słowami naszego Arcypasterza o potrzebie zwrócenia uwagi na wieloaspektowość zagrożeń dla życia moralnego w naszym kraju, o wielorakich zagrożeniach, które dla życia rodziny stanowi ideologia gender, promocja praktyki in vitro i żądania możliwości adopcji dzieci przez pary homoseksualne." (cyt. za portalem Fronda).
Co ma in vitro, gender i adopcja dzieci przez pary homoseksualne do niszczenia rodziny i pedofilii doprawdy nie wiem i nie próbuję zgadywać. W Polsce nie możliwa jest adopcja dzieci przez pary homoseksualne. In vitro nie gwałci dzieci, nie niszczy rodziny, ale ją wzmacnia.
W Kościele mamy w dalszym ciągu front obrony pedofilów i naprawdę nie łudźmy się, że poza gadaniem o konieczności walki, Kościół pójdzie krok dalej. Nie mają zamiaru informować prokuratury. Możemy liczyć na odkrywanie przyczyn pedofilii, to znaczy na obwinianie wszystkich poza sprawcami w koloratkach.
sobota, 19 października 2013
Miłość i szacunek dla bliźniego w wydaniu obrońców życia


niedziela, 13 października 2013
Zaskakująca postawa Kościoła.

Kto jest ofiarą?


poniedziałek, 7 października 2013
Antykoncepcja jako straszak

Subskrybuj:
Posty (Atom)