VigLink

Witam i zapraszam

niedziela, 8 września 2013

Cele i zadania nauki o seksualności człowieka


Wytyczne WHO dotyczące edukacji seksualnej zawierają kilka zasad według, których zajęcia powinny być prowadzone. Przyjrzymy się bliżej wybranym zasadom „1) Edukacja seksualna powinna być dostosowana do wieku, stopnia rozwoju młodych osób i zdolności rozumienia, a także do kultury, z jakiej się wywodzą, uwzględniając społeczno-kulturową tożsamość płci. Powinna też odnosić się do rzeczywistej sytuacji, w jakiej żyją młodzi ludzie. 2)Edukacja seksualna oparta jest na prawach człowieka (seksualnych i reprodukcyjnych)”1 Już pierwszy punkt zadaje kłam tezom powtarzanym przez polskie środowisko konserwatywne i krajowe media, że edukacja seksualna odbiera rodzicom prawo do kształtowania światopoglądu dziecka zgodnie z ich zasadami moralnymi. Twórcy wytycznych wręcz nakazują uwzględnienie kultury i rzeczywistości, w jakiej żyją młodzi ludzie. Fakt. że edukacja seksualna musi być oparta na prawach człowieka i prawach reprodukcyjnych gwarantuje jej bezstronność światopoglądową i uniwersalność oraz nie ingerowanie w religijne kwestie dotyczące moralności. Czytając dalej wytyczne dowiemy się, że edukacja seksualna oparta jest na aktualnych/ sprawdzonych informacjach naukowych”2 oraz na równości płci, samostanowieniu i akceptacji różnorodności. Skoro jest oparta o sprawdzone naukowe informacje nie może być źródłem krzewienia światopoglądów, więc jest przedmiotem dla każdego bez względu na wyznanie. Nie narusza bowiem wolności wyznania. Polscy komentatorzy podkreślają, że akceptacja różnorodności oznacza wprowadzenie tylnym wejściem akceptacji homoseksualizmu, który ich zadaniem zagraża rodzinie. Formułowanie tego typu zarzutów świadczy wyłącznie o obsesji i nienawiści wobec odmienności. To postawa charakterystyczna dla niskiej świadomości zjawisk społecznych, braku tolerancji, zamykaniu się na drugiego człowieka. Ocenianie kogoś przez pryzmat seksualność, odmawianie z tego powodu praw obywatelskich jest łamaniem konstytucyjnej zasady równości wobec prawa, przykładem represji. Wielkim walorem edukacji seksualnej jest pokazywanie różnorodności, kształtowanie postawy, że wartość człowieka określa się po jego charakterze, a nie po tym z kim sypia. Orientacja seksualna nie powinna mieć żadnego znaczenia w społecznym funkcjonowaniu. Na szczęście coraz więcej państw rozumie, że prawa człowieka są ponad wartościami wypływającymi z tradycjonalizmu i legalizuje małżeństwa osób tej samej płci. Niestety w Polsce w wielu kręgach panuje przekonanie, że związki partnerskie ( w tym małżeństwa homoseksualne) zagrażają rodzinie. W jaki sposób rodzinie zagrażają umowy majątkowe, obowiązek alimentacyjny, czy prawo do decydowania o leczeniu i pochówku partnera, czy prawo do odmowy zeznań przed sądem? Są to podstawowe prawa człowieka, których część społeczeństwa jest pozbawiona, bo nie nosi obrączki, czy ma inną orientację seksualną. Sprzeciw wobec akceptacji różności wynika wyłącznie ze strachu, argumentacji ideologicznej i chęci zawłaszczenia społeczeństwa przez jeden światopogląd. Dlatego też każda proponowana zmiana w edukacji , czy w prawie na rzecz tolerancji, poszanowania praw człowieka i wolności obywatelskich jest potępiana pod płaszczykiem ochrony rodziny opartej na małżeństwie kobiety i mężczyzny. Bez wątpienia tradycyjne małżeństwo pozostanie podstawową komórką społeczną. Celami edukacji seksualnej są ;
„Stworzenie społecznego klimatu tolerancji, otwartości i szacunku w odniesieniu do seksualności, różnych stylów życia, postaw i wartości 2)Respektowanie różnorodności seksualnych, różnorodności związanych z płcią i świadomości dotyczącej tożsamości seksualnej i ról przypisywanych płciom.3 Powyższy cytat nie spodoba się konserwatystom, bowiem zawiera się w nim sprzeciw wobec nietolerancji, stereotypów płciowych. Edukacja seksualna w rozumieniu konserwatystów ma opierać się na nauce największej instytucji religijnej, promować czystość przed ślubem i rodzinę opartą na małżeństwie kobiety i mężczyzny ze sporą gromadką dzieci. Wszelkie modyfikacje tej wizji , np: samotne rodzicielstwo, czy związek bez ślubu spotykają się z agresją, oskarżeniami o niszczenie rodziny. Dla tych środowisk postulat szacunku dla różnorodności, dla innych życiowych postaw jest niemożliwy do zaakceptowania. Punkt drugi demaskuje kolejne kłamstwo polskich mediów jakoby edukacja seksualna niszczyła naturalne role płci. Autorzy wytycznych mówią o respektowaniu ról płciowych, ale nie może się to odbywać w duchu dyskryminacji. Żadna edukacja seksualna nie zmieni tego, że to kobieta zachodzi w ciążę i rodzi dzieci, ale ten fakt nie może być przyczyną, dla których odbiera się kobiecie prawo do własnego życia, pracy zawodowej, a nawet do ochrony godności. Kobieta może realizować się zarówno jako mama, jak i bardzo dobry pracownik, czy dyrektor firmy. Bycie mężczyzną nie oznacza braku udział w pielęgnacji dzieci i zabawach. Edukacja seksualna służy w umacnianiu ludzi w dokonywaniu świadomych wyborów w oparciu o zrozumienie i szacunek w stosunku do siebie i partnera. Zapewnia wiedzę dotyczącą ludzkiego ciała. Zgodnie z prezentowanymi wytycznymi edukacja seksualna ma na celu nauczenie „ wyrażania uczuć i potrzeb, doświadczania w przyjemny sposób seksualności i rozwinięcia ról płciowych i tożsamości seksualnej. Umożliwienie zdobycia odpowiednich informacji o fizycznych, kognitywnych, społecznych, emocjonalnych i kulturowych aspektach seksualności, antykoncepcji, zapobieganiu chorobom przenoszonym drogą płciową i HIV, a także wymuszeniach seksualnych” Ważnym aspektem edukacji seksualnej jest także „zapewnienie koniecznych umiejętności życiowych umożliwiających radzenie sobie z seksualnością i związkami. Umożliwienie budowania związków, w których istnieje obopólne zrozumienie, związków opartych na równości oraz szacunku dla potrzeb innych osób i wyznaczonych przez nie granic. To z kolei przyczynia się do zapobiegania wykorzystaniu seksualnemu i przemocy.”4
Przeglądając rewelacje prasowe na temat edukacji seksualnej można było natrafić na argumenty typu, że edukacja seksualna jest pożywką dla pedofilii, bowiem jacyś zboczeńcy mają pokazywać na dzieciach ich miejsca intymne. O absurdalności tego zarzutu nie będę wypowiadała się, spuszczę zasłonę milczenia, w myśl zasady, że pewnych idiotyzmów nie należy obarczać fachowym komentarzem. Warto zaznaczyć, że w omawianych standardach znajduje się wzmianka o sposobie prowadzenia edukacji seksualnej. Na lekcjach należy zapewnić uczniowi: „poczucie bezpieczeństwa uczniom: należy szanować ich prywatność i respektować wyznaczone przez nich granice. Chociaż uczniów zachęca się do otwartości, należy jednak pamiętać, aby nie dzielili się oni swoimi doświadczeniami, ponieważ klasa szkolna nie jest odpowiednim do tego miejscem, a ponadto tego typu postępowanie może spowodować ich wykluczenie. Należy stworzyć atmosferę wzajemne-go zaufania poprzez ustalenie zasad, z którymi godzą się wszyscy członkowie danej grupy.”5 Jak widać, upadł kolejny mit, tym razem o deprawowaniu uczniów na lekcji wychowania seksualnego, o emocjonalnym gwałceniu uczniów i obdzieraniu ich z niewinności. Autorzy wytycznych uznają prawo rodziców do wpływania na treści przekazywane na lekcjach wychowania seksualnego. „Rodzice są zaangażowani w prowadzoną w szkole edukację seksualną, co oznacza, iż są oni poinformowani wcześniej o jej rozpoczęciu. Daje im to możliwość wyrażania własnych życzeń oraz zastrzeżeń. Szkoła i rodzice nawzajem wspierają się w procesie ciągłego wychowania seksualnego. Korzystna jest również współpraca z innymi osobami i instytucjami mającymi istotną rolę w procesie edukacji seksualnej (społeczne i kościelne organizacje młodzieżowe, opieka społeczna, usługi zdrowotne i doradztwo, grupy religijne.”6 Prawdę mówiąc widząc wrogość wielu instytucji społecznych do edukacji seksualnej , trudno jest mi sobie wyobrazić współpracę organizacji kościelnych z edukatorami seksualnymi. No, chyba, że edukatorzy pokornie przyjęliby założenia narzucone przez prawicowe środowiska, ale wtedy całą edukację seksualną trzeba by wyrzucić do kosza. Edukacja seksualna nie demoralizuje dzieci, nie zagraża rodzinie. To właśnie brak edukacji seksualnej jest groźny dla rodziny. Żyjemy w czasach seksualizacji mediów, wszechobecnej pornografii, postawy braku szacunku wobec własnego ciała. Młodzież rozpoczyna współżycie coraz wcześniej, nie przestrzega zakazu seksu przed ślubem. Rozpoczynając życie seksualne młody polski obywatel nie ma żadnej wiedzy na temat skutków zbyt wczesnego rozpoczęcia współżycia, nie posiada wiarygodnych informacji o antykoncepcji. Skutkiem lekkomyślnego postępowania jest niechciana ciąża i dramat. Rodzice często uważają ciążę nastolatki lub studentki za wstyd, ujmę na honorze i zmuszają do aborcji lub wyrzucają z domu. Taka sytuacja jest prawdziwym zagrożeniem dla bytu rodziny, dla więzi międzyludzkich. Rodzinie nie zagraża to, ze czterolatek będzie wiedział, czym różni się chłopczyk od dziewczynki, a 10 latek będzie posiadał wiadomości na temat związków międzyludzkich, higieny intymnej, czy roli prezerwatywy.
Prześlij komentarz