VigLink

Witam i zapraszam

niedziela, 25 maja 2014

Antyrodzinna deklaracja Półtawskiej jako terror katolickiego sumienia


Komentarzy po deklaracji pani Półtawskiej dla lekarzy katolickich i podpisaniu jej przez 3 osób wykonujących zawody medyczne -od farmaceutów do profesorów medycyny było sporo. Trudno nie zgodzić się, że deklaracja opowiada się za ograniczeniem praw reprodukcyjnych, za łamaniem prawa do leczenia. Stwierdzenie, że początek i koniec życia zależą od Boga jest cofaniem medycyny o kilkaset lat. Słusznie zauważyli komentatorzy, że jeżeli poważnie traktować zapisy deklaracji, to trzeba by skończyć z operacjami, protezami, ratowaniem życia w nagłych sytuacjach. To podważa sens medycyny. Problem w tym, że nie chodzi tutaj o całą medycynę, ale o sferę życia intymnego i ginekologię. W stwierdzeniu, że życie zależy od Boga chodzi o to, aby uniemożliwić kobiecie decydowanie o swojej seksualności i macierzyństwie, aby zrobić z kobiety istotę uzależnioną od cyklu miesiączkowego i inkubator gotowy w każdej sytuacji na przyjęcie bożego życia. Tego typu pogląd obraża kobiety i ich partnerów, czyni z ludzi bezwładne marionetki w ręku jakiejś urojonej istoty, w której istnienie można co najwyżej wierzyć. Dziennikarzom umknął bardzo niebezpieczny dla rodzin i dyskryminujący pacjentów punkt trzeci ". 3.PRZYJMUJĘ prawdę, iż płeć człowieka dana przez Boga jest zdeterminowana biologicznie i jest sposobem istnienia osoby ludzkiej. Jest nobilitacją, przywilejem, bo człowiek został wyposażony w narządy, dzięki którym ludzie przez rodzicielstwo stają się „współpracownikami Boga Samego w dziele stworzenia” - powołanie do rodzicielstwa jest planem Bożym i tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim" Nikogo nie dziwi, że katoliccy ortodoksi nie uznają płci mózgu, integracji biologii z umysłem,a płeć to ich zdaniem jedynie narządy rodne. Szokuje to, że oto w zacytowanym punkcie mamy jawną dyskryminację znacznej części społeczeństwa i rodziny. Chodzi o to, że zgodnie z nauką kościoła prawo do posiadania dzieci mają tylko pary żyjące w sakramentalnym związku małżeńskim, a więc po ślubie kościelnym. Wiemy, jak kościoła wyciera sobie nosa rodziną. Według kościelnego ujęcia rodzina to rodzice po ślubie kościelnym i gromadka dzieci. Tymczasem w społeczeństwie istnieje wiele równoprawnych modeli rodziny, które kościół dyskryminuje, uważa za zboczenie i patologię. Rodzina składająca się małżonków po ślubie cywilnym (ludzi,którzy nie wydali ponad 1000 złotych za ceremonię kościelną) i dzieci, samotnego rodzica wychowującego dziecko, par nie mających ślubu, rodzin po rozwodach, gdzie pojawili się nowi partnerzy, czy par homoseksualnych, to według kościoła zagrożenie dla rodziny. Kościół nie uznaje rozwodów, więc lepsza rodzina po ślubie kościelnym, w której panuje przemoc niż rozwiedzeni rodzice, układający sobie życie i tworzący dla potomstwa nową, bezpieczną rodzinę. Pogląd zawarty w trzecim punkcie deklaracji łamie podstawowe prawo obywateli do ochrony prywatności, tworzenia rodziny zgodnie ze swoimi przekonaniami, dyskryminuje. Lekarz w przysiędze lekarskiej przysięga, że będzie działał na rzecz zdrowia każdego pacjenta bez względu na jego wyznanie i życie prywatne. Ten punkt to złamanie przysięgi lekarskiej. Łatwo sobie wyobrazić, że idąc do stomatologa, zanim lekarz zabierze się za leczenie zębów, zapyta, czy żyje pan/pani w sakramentalnym związku małżeńskim, jeżeli usłyszy NIE, to wyrzuci pacjenta z gabinetu, bo obsługa takiego pacjenta będzie niezgodna z jego religią i sumieniem. Przytoczony punkt jest zagrożeniem dla zdrowia rodzin. Z pewnością nie jest obroną wartości rodzinnych i życia poczętego- jest bezprawnym wtrącaniem się w prywatność pacjenta. W jaki sposób ma zwiększyć się w Polsce dzietność, skoro lekarze katoliccy zamierzają pozbawić prawa do leczenia ludzi nieżyjących zgodnie z przepisami ich religii? Powstaje pytanie- gdzie jest granica wpływów religii na życie społeczne i prywatne drugiego człowieka? Punkt trzeci jest jawnym złamaniem prawa do leczenia i przejawem dyskryminacji sporej części obywateli. Trzeba złożyć wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich i skargę do Ministra Zdrowia wobec osób, które zamierzają dyskryminować w pracy chorych ludzi. Żenujący jest 4 punkt deklaracji w którym lekarze stwierdzają, "STWIERDZAM,że podstawą godności i wolności lekarza katolika jest wyłącznie jego sumienie oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła " Pogląd ten potwierdza szefowa wrocławskiego koła Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich, które namawia do podpisywania "deklaracji wiary". - My, jako lekarze katolicy, spełniamy nasze obowiązki w duchu nauki Kościoła Katolickiego. Naszym naczelnym zadaniem jest ochrona życia od naturalnego poczęcia do naturalnej śmierci - mówi dr Grażyna Słopecka-Borejko, Czytaj więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/3447159,lekarze-nie-przepisza-tabletek-antykoncepcyjnych-a-co-z-prawami-pacjenta,id,t.html#komentarze. Jej zdaniem o życiu człowieka decyduje Bóg, a lekarz nie może wchodzić w boskie kompetencje. Pytam- to po diabła taki człowiek został lekarzem? Chyba po to, aby ratować życie. Absurdalne jest, że dla tej grupy ludzi nie liczy się dobro pacjentów, tylko nauka kościoła, wedle której chcą działać. Warto przypomnieć, że kościół sprzeciwia się nie tylko aborcji i eutanazji, ale również antykoncepcji, in vitro,badaniom prenatalnym, szczepionkom (ich zdaniem wywołują autyzm i pochodzą z komórek abortowanych płodów), ale również szczepieniom przeciwko wirusowi HPV wywołującemu raka szyjki macicy, gdyż według ich opinii szczepionki są zaprzeczeniem prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z wiarą chrześcijańską i są powodem rozwiązłości nastolatków. Część mądrego kleru sprzeciwia się także badaniom cytologicznym , ponieważ katolicka żona nie może zarazić się wirusem HPV. Tak jakby wirus wybierał nosiciela pod względem wyznawanej religii. Jak jest naprawdę z klauzulą sumienia?- Lekarz ma prawo z niej korzystać, ale dotyczy ona jedynie bezpośredniego wykonania procedur medycznych, czyli np: aborcji, rozumianej jako podanie tabletki wczesnoporonnej lub zabieg. Lekarz mógłby odmówić wydania antykoncepcji, gdyby sam zakładał wkładkę lub wstrzykiwał zastrzyk. Wypisanie recepty nie jest udziałem w procesie brania antykoncepcji - lekarz nie podaje jej pacjentce, to nie od niego zależy,czy kobieta zażyje lek, czy nie. Lekarze nadużywają klauzuli sumienia, na co zwrócił uwagę Komitet Praw Człowieka ONZ, powołany do kontroli realizacji postanowień Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, którego Polska jest stroną, w październiku 2010 roku. O naruszeniach mówił także Zespół d/s Bioetyki PAN. Członkowie zespoły wyraźnie stwierdzają, że "że prawem człowieka jest postępowanie według swoich zasad, zgodne z własnym sumieniem i światopoglądem, o ile nie narusza to bezpieczeństwa publicznego, porządku, zdrowia, wolności i moralności innych osób. Państwo nie może faworyzować jednego światopoglądu. Zdaniem ekspertów z PAN w Polsce klauzula sumienia jest nadużywana i służy do narzucania światopoglądu lekarza pacjentom. Warto zaznaczyć, że PAN nie sprzeciwia się odmowie wykonania aborcji, gdyż wedle przekonania osób odmawiających ochrona płodu ludzkiego stanowi dobro. W stanowisku PAN zawarte załącznik o klauzurze sumienia w sferze reprodukcyjnej. 1) "W opinii Komitetu, przedstawiciel zawodu medycznego nie może, powołując się na klauzulę sumienia, odmówić podjęcia działań, których celem jest dostarczanie pacjentowi informacji lub innych środków niezbędnych do podjęcia przez niego świadomej decyzji dotyczącej dalszego postępowania medycznego, które jest legalne, uzasadnione w świetle aktualnej wiedzy medycznej i sytuacji zdrowotnej pacjenta. Zdaniem PAN nie właściwe jest zachowanie lekarzy, którzy odmawiają skierowania na badania prenatalne. Zgodnie z polskim prawem lekarz nie może odmówić informacji o stanie zdrowia pacjenta, o rozpoznaniu, o proponowanych metodach diagnostycznych i leczniczych, nie może odmówić skierowania na badania specjalistyczne, ani wydania oświadczenia o stanie zdrowia, zwłaszcza, w sytuacji,zaświadczenie lekarskie daje pacjentowi prawo do uzyskania świadczeń zgodnych z prawem. Nie może odmówić skierowania na badania prenatalne, jeżeli istnieją przesłanki, że ciąża zagraża życiu kobiety lub płód jest uszkodzony. Nie może też odmówić wydania zaświadczenie o stanie zdrowia płodu. Ustawodawca nie daje lekarzowi możliwości decydowania o tym, czy dane schorzenie lub zagrożenie jest wystarczająco duże, aby przerwać ciążę. O tym decyduje kobieta. Wynika to z jej prawa do autonomii i z szacunku dla jej decyzji. Lekarz informuje o istnieniu okoliczności zgodnych z ustawą. DO kobiety należy decyzja, czy poważna choroba dziecka zagraża jego życiu i jest przesłanką do przerwania ciąży. Lekarz ma służyć wiedzą medyczną na temat choroby, rokowań, leczenia, skierować do specjalisty od danego schorzenia. ) Lekarz nie może odmówić wydania recepty na środek antykoncepcyjny, bowiem, to ,czy pacjent z tego skorzysta zależy tylko od woli pacjenta. 5) "Komitet Bioetyki uznaje, i lekarz, pielęgniarka i położna mają prawo odmówić osobistego wykonania bądź uczestniczenia w wykonaniu zabiegu przerwania ciąży (poza przypadkami, o których mowa w art. 30ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty). Mogą także odmówić osobistego udziału w procedurze zapłodnienia pozaustrojowego. 6)Zdaniem Komitetu, lekarz nie ma jednak prawa odmówić pacjentom informacji i innych legalnych środków umożliwiających im swobodne i odpowiedzialne decydowanie o tym, ile,kiedy i w jakich odstępach czasu chcą mieć dzieci, a także informacji i legalnych środków umożliwiających im osiągnięcie możliwie najlepszego zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz dających im największą szansę na posiadanie zdrowego potomka." Oznacza to, w szczególności,e lekarz nie może, powołując się na klauzulę sumienia, odmówić pacjentowi informacji o skutecznych, dostępnych i uznanych metodach planowania rodziny, metodach leczenia niepłodności, w tym technikach zapłodnienia pozaustrojowego, oraz metodach diagnostyki i terapii prenatalnej. Nie może także odmówić informacji na temat warunków dopuszczalności legalnego przerwania ciąży". "> Widać wyraźnie , że katolicka deklaracja ma się ni jak do polskiego prawa, jest złamaniem prawa i terrorem katolickiego sumienia. Narusza godność pacjentów i ich prawo do leczenia. Ciekawostką jest to, że zwolennicy klauzuli sumienia sprzeciwiają się działaniom Ministra Zdrowia, który chce dowiedzieć się,w których szpitalach z powodu klauzuli sumienia lekarze odmawiają badań prenatalnych i aborcji z powodu uszkodzenia płodu. Uważają, że to naruszenie wolności ich sumienia, a Konstytucja gwarantuje zakaz ujawniania światopoglądu i przekonań religijnych. Wydaje się mi, że mamy tutaj przypadek rozdwojenia jaźni. Skoro są tacy dumni z tego, że są katolikami i bronią życia poczętego, przy okazji łamiąc prawo i dyskryminując innych, to dlaczego sprzeciwiają się ujawnianiu swoich danych? Pacjent ma prawo wiedzieć, w którym szpitalu nie uzyska pomocy, którą przychodnię omijać szerokim łukiem, bo pracują w niej religijni fanatycy. Okazuje , że zgodne z prawem jest powoływanie się na sumienie, a niezgodne jest podanie do publicznej wiadomości miejsca pracy skrajnych katolików. Ci sami katolicy nie widzą nic złego w nawracaniu pacjentów i pytania ich o wyznanie, co ma warunkować udzielenie pomocy. Cóż, wybiórcze to szanowanie Konstytucji. Łamaniem prawa do nieujawniania światopoglądu jest religia i rekolekcje w szkole, ale to katolikom nie przeszkadza. Uważam, że lista szpitali i przychodni, w których pracują tacy ludzie powinna być jawna, a osoby studiujące, które podpisały deklarację powinny zostać natychmiast wyrzucone z medycznych uczelni. Lekarze, którzy chcą łamać polskie prawo, a w życiu zawodowym kierować się nauką kościoła , a nie dobrem pacjenta, powinni być pozbawieni prawa do wykonywania zawodu, ponieważ stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia społecznego. Tytułem podsumowania - katoliccy ortodoksi, chcąc bronić godnych w swoim mienianiu wartości, np: życie poczęte, rodzina w rzeczywistości występują przeciwko rodzinie, narzucają swój światopogląd, chcą,a by panował jeden model rodziny, dążą do zniewolenia kobiet i większej śmiertelności noworodków. Co to ma wspólnego z dobrem rodziny? Doprawdy, nie wiem. Pytanie - kiedy społeczeństwo przebudzi się i przestanie dawać sobie wciskać kit, że Bóg jest stwórcą życia, a religia jest najważniejszą z wartości, ważniejszą od zdrowia człowieka i jego życia rodzinnego. Nie możemy dać się terrorowi katolickiego sumienia. Naprawdę dojdzie do tego, że nawet lekarz ogólny, zanim zajrzy do gardła zapyta, czy jesteś wierzący, czy masz ślub kościelny, a jeżeli NIE , to wyprosi pacjenta z gabinetu, bo przyjęcie takiego pacjenta jest niezgodne z jego sumieniem, które przecież jest podstawą działania i jest ważniejsze od praw pacjenta. Kobiety będą pozbawione opieki ginekologicznej, a rodzice oczekujący dziecka, prawa do informacji o stanie zdrowia dziecka. Jest to naruszenie naszych praw obywatelskich w imię podlizywania się biskupom i szantażu kanonizacyjnego. To nie jest religia, ale terror, który naprawdę szkodzi społeczeństwu. Watro zastanowić się do czego prowadzi klauzula sumienia i durnowata deklaracja. Nie chroni życia, doprowadza Polki do słowackich klinik aborcyjnych, w których 80% pacjentek to Polki, w ciągu roku 15 tysięcy kobiet. Kobiety przerywają ciążę w podziemiu - sprzedawcy środków wczesnoporonnych twierdzą, że mają do 20 klientek dziennie. Polki usuwają ciążę w Niemczech, Austrii, Holandii i Wielkiej Brytanii. Tylko w jednej niemieckiej klinice 400 Polek rocznie dokonuje aborcji. Odpowiednik brytyjskiego ministerstwa zdrowia podaje, że 30% w Wielkiej Brytanii dokonują Polski, to jest 40 tys. rocznie. Słowacja poradziła sobie z problemem - refunduje antykoncepcję, a aborcja jest całkowicie płatna przez kobietę - efekt spadek liczby aborcji o 18 tysięcy w stosunku do roku 1990. W Polsce głupki z ruchów obrony życia sprzeciwiają się edukacji seksualnej, antykoncepcji i nawinie wierzą, że podziemie, to zaledwie 14 tys. zabiegów, a głównym problemem jest aborcja płodów z zespołem Downa. Z zakresem klauzuli sumienia jesteśmy pośmiewiskiem w Europie. Lekarze w innych państw z niedowierzaniem pytają , czy w Polsce naprawdę ginekolodzy nie przepisują antykoncepcji z powodów religijnych i odmawiają badań prenatalnych. To są skutki pozwalania na panoszenie się terroru katolickiego sumienia w medycynie. Jak widać z ochroną życia nie ma to nic wspólnego.
Prześlij komentarz