VigLink

Witam i zapraszam

sobota, 16 listopada 2013

Kto zagraża wolności?


Absolutnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem Prezydenta, że Polska dopiero po 1989 roku odzyskała wolność. Mam wrażenie, że w latach PRL-u Polacy mieli więcej wolności - nie byli uzależnieni od wielkich koncernów, ideologii religijnej, niedouczonych biskupów, którzy nachalnie narzucają społeczeństwu swoje zdanie, polityków, którzy nie rozumieją fundamentalnego prawa do prywatności, wszechobecnego konsumpcjonizmu, który kształtuje nasz gust, światopogląd, modę i wybory życiowe. W PRL-u brakowało wolności słowa i zrzeszania się, ale za to nie było głodujących dzieci, oddawania nieruchomości Kościołowi za bezcen, wielkiej rzeszy bezdomnych. Po 24 latach od wielkiego przełomu państwowego wolność słowa nadal nie istnieje. Owszem można krytykować władzę i opozycję oraz urządzać demonstrację, ale absolutnie nie wolno krytykować religii katolickiej i nietykalnego kleru. Prawdziwy Polak -katolik, czytaj człowiek wierzący w nieomylność biskupów i symbole religijne jest wyczulony za wszelką negatywną opinię o swoich pasterzach i symbolach. Kościół histeryzuje z powodu filmu na którym jego nagi autor ociera się o figurę Chrystusa. Mamy wrzaski o obrazie uczuć religijnych, o przekroczeniu granic sztuki, o zniesławieniu Polaków i inne tego typu bzdurne argumenty. Dzielnie wtórują posłowie PiS-u, których jak powszechnie wiadomo obraża wszystko, poza chciwością Kościoła i skandalami pedofilskimi. Pisane są pozwy i donosy do prokuratury przeciwko Muzeum Sztuki Nowoczesnej, organizowane przez religijnych fanatyków jakieś głupkowate modły mające być zadośćuczynieniem niewidzialnej istocie za obrazę porcelanowej figurki, atakowany jest dyrektor muzeum. Autor wyraźnie tłumaczy, że znieważa symbol, a nie postać Chrystusa. Biskupi i politycy PiS-u nie odróżniają pojęć. Kler przecież doskonale wie, że w Biblii jest zakaz czczenia ludzi i tworzenia wizerunków Boga. Z biblijnego punktu widzenia racja jest po stronie artysty. Kult świętych, obrazów maryjnych, krucyfiksów nie ma nic wspólnego z wiarą chrześcijańską, to papieskie wymysły i dogmaty ustalone na kolejnych soborach. Przedmiotem czci powinien być Bóg, a nie dwie deski z przybitą do nich postacią, która wyglądem odbiega od oryginału. Moje słowa mogą razić uczucia Polaka- fanatycznego katolika, jednakże bardziej od urojeń, czy dogmatów cenię prawdę i teksty źródłowe. Wolności zwłaszcza, osobistej zagraża hierarchia kościelna. Celowo nie piszę Kościół, bo trzeba oddzielić panów biskupów i skrajnie konserwatywne media od wiernych. Osoby wierzące o poglądach umiarkowanych lub niepraktykujące chodzenia do Kościoła nie nawołują do atakowania symboli innych grup społecznych, nie oczerniają, nie bronią pedofilii w koloratkach. Wolności Polaków zagraża bieda i umowy śmieciowe, które naruszają ludzką godność. Wolność Polaków atakują grupy nacjonalistyczne, które chcą wyrugować z przestrzeni publicznej ludzi o innym światopoglądzie i zasadach etycznych. W Święto Niepodległości dają o sobie znać - głoszą obraźliwe hasła i demolują miasto. Ostatnio część tych grup zaangażowała się w obronę życia poczętego, konkretnie płodów z zespołem Downa, polegającą na oczernianiu posłów PO, którzy mieli odwagę przeciwstawić się katolickim fundamentalistom i zagłosowali za obowiązującą ustawą antyaborcyjną. Wolności Polaków zagraża przede wszystkim punkt o obrazie uczuć religijnych, ponieważ godzi on w fundamentalne prawo człowieka do wyrażania swoich myśli i oceniania otaczającej go rzeczywistości. Wolności rodaków nie sprzyja coraz niższy poziom edukacji, która jest nastawiona głównie na rozwiązywanie testów, a nie na samodzielne myślenie i samokształcenie. Niewyedukowanym społeczeństwem łatwiej manipulować, okłamywać, zastraszać. Nie sposób nie zauważyć, że skrajnych katolików obraża wszystko, nawet ateistyczne bilbordy i postulaty wprowadzenia edukacji seksualnej. Ich uczucia religijne rani in vitro, sztuka, tęcza na Placu Zbawiciela - symbol pojednania, tolerancji, a według Biblii przymierza człowieka z Bogiem. Uczucia religijne fanatyków ranią osoby homoseksualne, ateiści, odwieczni wrogowie zwani masonerią i żydokomuną. Ich uczucia nie doznają uszczerbku na widok bluźnierczych w stosunku do Biblii wizerunków świętych, nagi Chrystus przepasany kawałkiem materiału na biodrach i przyczepiony do krzyża, modlitwy w miejscach publicznych, typu: galerie sztuki, rynki miast. Nie ranią uczuć religijnych limuzyny biskupów, pałace, czy święcenie supermarketów, kanalizacji i sprzętu wojskowego. Uczuć religijnych polskiego katolika nie obrażają afery pedofilskie w kościele,zrzucanie winy na rodziców, metodę badań naukowych i feministki. To przecież atak lewackich sił na biskupów i wspólnotę Kościoła, sposób na skłócenie ludu z bożymi pasterzami. Jakże perfidne jest oburzenie fanatyków, którzy rozdzierają szaty nad pomysłem odbudowania zniszczonej przez nacjonalistyczną hołotę tęczy, lamenty, ile za te pieniądze byłoby obiadów dla dzieci. Ci sami fanatycy nie dostrzegają, że budowa Świątyni Opatrzności Bożej pochłania 20 milionów złotych rocznie, a roczny koszt nauki religii w szkołach to ponad miliard złotych. Ile za te pieniądze można by ufundować obiadów, a nawet zwiększyć zasiłki dla rodzin wielodzietnych? Bycie ateistą w tym kraju oznacza prześladowanie i poniżanie. Bracia skrajni katolicy podpuszczani przez fanatyczne ruchy religijne i część hierarchii ograniczają przykazanie miłości do swojej grupy wyznaniowej, do innych żywią niechęć, a nawet nienawiść. W końcu ateiści nie dają na tacę, a nie biorą udziału w korupcji zwanej duszpasterskimi odwiedzinami rodzin w okresie bożonarodzeniowym, nie zamawiają mszy, a swoje dzieci trzymają z daleka od spowiedzi, rekolekcji, mszy szkolnych, a nawet katechezy. Ateiści nie płacą egzorcystom za wypędzenie jakiegoś diabła. Należy nimi straszyć społeczeństwo. Warto wspomnieć, że papieże, którzy sprawowali watykański tron w okresie, kiedy Polska była pod zaborami, popierali zaborców i sprzeciwiali się dążeniom niepodległościowym Polaków. To mit, że Kościół walczył o niepodległość. Do prawdziwej wolności wiele nam brakuje. Aby ją uzyskać społeczeństwo musi zrozumieć, na czym polega tolerancja i szacunek dla drugiego człowieka oraz domagać się ograniczenia wpływu biskupów na polityków i życie społeczne.
Prześlij komentarz