VigLink

Witam i zapraszam

niedziela, 3 listopada 2013

W obronie mediów i dzieci


Biskupi nie przestają zaskakiwać swoją arogancją, pychą, brakiem empatii, chęcią władzy nad społeczeństwem, polityką i mediami oraz wyjątkową bezczelnością. Jeden z nich , bp Adam Lepa udzielił wywiadu rydzykowej gazetce "Nasz dziennik", w którym wyraża swoje oburzenie, że Telewizja Polska nagłaśnia sprawę seksualnego wykorzystywania dzieci. W tym miejscu trzeba przypomnieć, że Telewizja Publiczna ma w swoich założeniach krzewić chrześcijańskie wartości, pozytywnie kreować wizerunek Kościoła katolickiego i jego dostojników. Tymczasem pokazała wywiad z ofiarami księdza G i biskupa W - polskich duchownych pełniących misję ewangelizacyjną na Dominikanie, a do tego w programie "Tomasz Lis na żywo" wystąpili panowie, którzy w dzieciństwie doświadczyli molestowania seksualnego przez księdza, a wśród innych mężczyzna, który wystąpił o odszkodowanie do Kurii. Goście ze szczegółami opowiedzieli dramatyczne historie. Pan biskup uważa, że mówienie o pedofilii ma na celu wzbudzanie nienawiści do pracowników Kościoła. Uważa on, że to nie jest informowanie,a celowa eskalacja napięcia. "Uważna obserwacja programów telewizji publicznej pozwala stwierdzić nieukrywane wysiłki redaktorów, żeby eskalować napięcie w wypowiedziach na temat pedofilii wśród księży. Udziela się to telewidzom. W tym celu powtarzane są w jednej rozmowie najbardziej drastyczne opisy zachowań księży pedofilów. To już nie jest zwyczajne poinformowanie o wydarzeniu, lecz rozmyślne działanie o wyjątkowej sile perswazji. Technika ta coraz częściej prowadzi do agresji słownej pod adresem spotykanych na ulicy księży, a nawet wobec kapłanów uczestniczących w procesji ulicami miasta. Wznoszone okrzyki „księża pedofile” wyrażają wrogość i nienawiść. A może o to chodzi nieodpowiedzialnym ludziom mediów w ich wyścigu o zdobycie największej liczby punktów w przeprowadzaniu publicznej egzekucji księży, których już dawno skazano, nie czekając na uczciwe śledztwo i sprawiedliwy sąd." W jednym biskup ma rację - dzięki informacjom medialnym do społeczeństwa dociera przekaz, że nawet wśród zawodów darzonych szczególnym społecznym zaufaniem, zdarzają się kanalie. Pod wpływem doniesień medialnych, część dorosłych ofiar mówi o swojej krzywdzie, choć wie, że przestępstwo dawno przedawniło się. Mówią, bo chcą zrzucić z siebie ciężar okropnych doświadczeń i przestrzec innych. To dobrze, że takie sprawy są ujawniane. Trzeba zaznaczyć, że są przypadki, że księża, pomimo żenująco niskich wyroków sprawują swoje funkcje i pracują z dziećmi, a ich przełożeni biskupi udają, że nic złego nie dzieje się. Fakt, że sądy pobłażliwie traktują księży- przestępców, boją się niczym ognia gniewu biskupów i oskarżeń o ataki na kościół. I właśnie dlatego, takie świadectwa ujawniane w mediach są cenne, ponieważ są informacją na temat duszpasterzy. Szczerze mówiąc nie obchodzi mnie, jak funkcjonuje facet, który zgwałcił dziecko, nawet jeżeli odsiedział swoje. To typ niebezpieczny, bowiem pedofilia jest zaburzeniem seksualności i jest bardzo duże ryzyko, że sprawca zaatakuje ponownie. Jako rodzice i społeczeństwo mamy prawo wiedzieć o pedofilach i mamy prawo chronić swoje dzieci. Zawód pedofila nie ma znaczenia. Społeczeństwo ma prawo domagać się dożywotniej separacji sprawcy z życia społecznego. Skoro kościół nie chce zgłaszać przypadków pedofilii wśród swoich pracowników do prokuratury, to media mają obowiązek informowania o takich przypadkach. W dalszej części swoich żalów biskup wylewa pomyje na media, że ujawniają dane sprawców. "Nawet wobec osób, które popełniły zbrodnie, stosuje się zasadę nieujawniania publicznie ich danych personalnych. Tymczasem w stosunku do duchownych, którzy są podejrzani o pedofilię, podaje się w TVP imiona i nazwiska, a także miejsce zamieszkania i pracy. Powstaje pytanie, kto zwolnił pracowników tej telewizji z respektowania standardów demokratycznego państwa. Szczególnie żałosne jest ratowanie sytuacji poprzez faszerowanie widzów wypowiedziami „świadków” z kręgów przestępczych na Dominikanie, również spośród nieletnich sprawców wykroczeń. Pokazuje się ich wręcz jako rewelacyjnych świadków koronnych, licząc na naiwność polskich telewidzów. Jednocześnie prokuratorzy w Polsce oświadczają, że nie otrzymali z Dominikany żadnych dowodów." Biskup nie zauważył, że podaje się imiona i pierwszą literę nazwiska. Pedofilia jest największą zbrodnią , ponieważ jej ofiarą jest bezbronne dziecko. Przedstawiciel Kościoła, instytucji, która za nic ma prawo, wprost mówi, że nie będzie informowała o przestępstwie pedofilii w swoim środowisku, zwraca uwagę na respektowanie norm prawnych. Żałosne. Wyraz obłudy, która przekroczyła wszelkie możliwe granice. Biskup na wzór swojego kolegi, pana Michalika atakuje ofiary, podważa ich wiarygodność, tylko dlatego, że należą do grupy osób biednych, którym zdarzyło się wejść w konflikt z prawem. W końcu to nasi biskupi twierdzą, że przyczyną pedofilii jest brak tradycyjnej rodziny. Pan Lepa znieważa ofiary wywodzące się ze środowisk zaniedbanych ekonomicznie i wychowawczo. Perfidne, obrzydliwe do granic możliwości zachowanie. I ZNÓW WINNA ZA GWAŁTY LEŻY PO STRONIE DZIECI. Zaczyna mi brakować słów, aby wyrazić swoje oburzenie. Nie rozumiem, jak niektóre media i dziennikarze mogą bronić Kościoła i mówić o ataku na Kościół. Biskup zarzuca Telewizji Polskiej, że pomija milczeniem rzekome przeprosiny biskupów i ich program "zero tolerancji dla pedofilii" "W dwóch swoich wypowiedziach z ostatniej konferencji plenarnej biskupi polscy poinformowali opinię publiczną, że zostały opracowane wytyczne dotyczące postępowania w przypadku oskarżeń duchownych o pedofilię. W jasno sprecyzowanym „Stanowisku” biskupów padło słowo „przepraszamy” oraz zapewnienie, że nie ma żadnej tolerancji dla pedofilii. Dlatego w kontekście tych dokumentów natrętne atakowanie w telewizji publicznej ks. abp. Józefa Michalika po jego lapsusie językowym jest po prostu przejawem perfidnej małostkowości i wyjątkowo złej woli. Obsesyjne nękanie księdza arcybiskupa ma dowodzić, że tylko telewizja publiczna ma rację. A naiwni widzowie biorą wszystko za dobrą monetę. Jednocześnie ta sama telewizja pomija milczeniem wspomniane wypowiedzi biskupów. Być może dlatego, że jest w nich zawarta krytyka mediów, w tym telewizji publicznej. Oto zarzuty, jakie stawiają biskupi: u Grzechy niektórych duchownych wykorzystuje się do piętnowania całego środowiska Kościoła. Jednocześnie pomija się prawdę o ofiarnej pracy duszpasterskiej tysięcy księży. u Sposób nagłaśniania w telewizji pedofilii narusza prawo do prywatności samych dzieci, a także osób trzecich, tzn. rodzin, szkół, parafii i ogółu duchownych. u Emitowane są w telewizji publicznej programy, które wykazują charakter instruktażu w zakresie zachowań pedofilskich." Zapewnienia biskupów, że ma żadnej tolerancji dla pedofilii wśród duchowieństwa są tylko sloganem, pustosłowiem, głupią gadką, w którą mogą uwierzyć jedynie naiwni skrajni katolicy i takie media jak: Fronda, Nasz Dziennik i Gość Niedzielny. Arcybiskup najpierw "przeprosił", a kilka dni później powtórzył swoje słowa i odpowiedzialność za pedofilię zwalił na gender, feministki i rozwodzących się rodziców. Społeczeństwo nie wierzy w "zero tolerancji dla pedofilii" wobec zapowiedzi, że nie będzie odszkodowań i powiadamiania prokuratury o przestępstwie. W świetle tych zapewnień kościelne hasło nie tolerowaniu pedofilii brzmi niewiarygodnie i jest typowym mydleniem oczu. Biskup nazywa pedofilię grzechem, zamiast zboczeni8em, zbrodnią, przestępstwem i tym samym umniejsza znaczenie czynu. Pan Lepa sugeruje, że przyczyną niepowiadamiania policji jest dbanie o dobro ofiar..... Absurdalne. Uważa, że ze względu na dobro pokrzywdzonych dzieci nie wolno nagłaśniać sprawy. Mam w tej kwestii inne zdanie. Po pierwsze osoby, które po latach decydują się na opowiadanie swojej historii podejmują taką decyzję świadomie. Po drugie , to właśnie ze względu na dobro ofiar należy powiadamiać opinię publiczną i przestrzegać, że taka osoba uniknęła odpowiedzialności, bądź uzyskała bardzo niski wyrok i nadal pracuje z dziećmi, stanowiąc zagrożenie dla ich bezpieczeństwa. To nie prawda, że pedofilia w kościele jest problemem marginalnym. Prawdą jest, że Kościół nie prowadzi statystyk i zbyt mała ilość sprawców odsiaduje wyroki. Nagłaśnianie spraw, nawet sprzed lat, jeżeli sprawcy żyją, służy dobru społecznemu. Pojawia się zarzut, że opisywanie dramatów jest instruktażem dla kolejnych pedofilii. Nie mam nerwów, aby komentować podobne bzdury, które mają na celu wybielenie Kościoła. Biskup zarzuca telewizji, że atakuje Kościół i ma w niej miejsca na prawdziwe wartości. Do takiego dyskursu jesteśmy przyzwyczajeni. Każde złe słowo o Kościele, każda krytyka, pokazanie przywar jest atakiem na Kościół i chrześcijańskie wartości. No przecież Kościół jest idealny, niewinny, a zgwałcone przez księży dzieci to wymysł mediów. I co z tego, że ofiary przestały milczeć, przestały bać się piekła, gniewu biskupów i ekskomuniki, skoro biskupi powiedzieli, że nie tolerują pedofilii i wszystkie media, w ramach misji krzewienia wartości chrześcijańskich i bronienia dobra Kościoła mają to przyjąć do wiadomości. Kościół chciałby, aby media publiczne nie dopuszczały ofiar do głosu, obawia się spadku wiernych i ich gniewu. Wierni mogą wiele wybaczyć - niezgodność nauki z trybem życia kleru, wtrącanie się do intymnych spraw, niepłacenie podatku od nieruchomości i działalności gospodarczej, przejmowanie nieruchomości za 1% wartości, ale nie gwałcenie dzieci i kręcenie materiałów pornograficznych z udziałem najmłodszych. Zdaniem biskupa misją mediów ma być wybielanie Kościoła i pokazywanie jego olbrzymiej roli w nauczaniu narodu. Biskup przytacza badania o uzależnieniu młodzieży od internetu. "Alarmujące są ostatnie badania na temat wpływu internetu na młodych ludzi. Oto prawie 80 proc. badanych licealistów i ok. 70 proc. gimnazjalistów stwierdza, że zostali zaatakowani w internecie. Ponadto co trzeci licealista i więcej niż co piąty gimnazjalista spotkali się z propozycją seksualną. Prawie 60 proc. badanej młodzieży ogląda w sieci filmy pornograficzne i spotyka się wtedy z wyjątkowo wulgarnym słownictwem. Badacze tych zjawisk z niepokojem podkreślają bardzo łatwy dostęp młodzieży do treści o tematyce erotycznej. Ale to jakoś nie znajduje zainteresowania ze strony TVP. Bo to się po prostu nie sprzedaje." Fakt - młodzież jest uzależniona od internetu, spędza przed komputerem za dużo czasu, ma dostęp do treści pornograficznych, które wypaczają widzenie seksualności. Stanowi to problem, którego zakres można by znacznie zmniejszyć, gdyby była wprowadzona edukacja seksualna. Media o tym informowały. Przypominam, że tylko Kościół katolicki i organizacje katolickie sprzeciwiają się edukacji seksualnej. Zdaniem biskupa za pedofilię odpowiadają media i kultura masowa. "Przy ocenie pedofilii należy dostrzec czynniki, które przyczyniają się do powstawania i rozwoju tego zjawiska. Często stają się one katalizatorem przedwcześnie rozbudzającym zainteresowanie erotyką i życiem seksualnym oraz kuszą ludzi mediów do zdobywania odpowiednich korzyści materialnych. Wskazuje się na trzy takie mechanizmy. Przede wszystkim cała machina kultury masowej może stanowić tego rodzaju katalizator, gdyż jej negatywny wpływ sprowadza się do dwóch najważniejszych czynników: kultura ta wznieca namiętności i jednocześnie ogranicza rozwój intelektu, który powinien kontrolować ich przebieg. Do tego należy dodać niezawodną zasadę komercji w mediach, głoszącą, że życie ich konsumenta powinno być łatwe, lekkie i przyjemne. I wreszcie trzeci tego typu czynnik to sprawdzona prawidłowość, że w mediach najkorzystniej sprzedają się dewiacje. Natomiast popyt na nie wtedy osiąga szczyt, gdy występują razem z niedomaganiami życia religijnego. Dochodzi wtedy do głosu element sensacji i zafascynowania, który w wyobraźni człowieka stwarza iluzję chorego świata." Media i kultura masowa rozbudzają erotyzm dzieci. Można zgodzić się, że treści erotyczne są dostępne praktycznie bez ograniczeń, co powoduje zaburzenia w postrzeganiu seksualności. Ale to nie dzieci gwałcą dorosłych, ale dorośli dzieci. Być może zbyt wiele treści erotycznych pobudza księży, którzy na skutek celibatu mają zaburzą seksualność. Bezbronne dziecko jest łatwą ofiarą. Korzystanie z internetu w nadmiarze przez dzieci i młodzież faktycznie ogranicza rozwój intelektualny, fizyczny i emocjonalny, co nie upoważnia do stwierdzeń, że to dziecko jest winne molestowania. Winny jest sprawca - osoba dorosła, bez względu na zawód!!!!! Mogę zapewnić szanownych hierarchów, że nawet, jeżeli media publiczne dadzą się zastraszyć i nie będą emitowały wyznań ofiar, to i tak będą media, które poinformują o dramacie dzieci, a pomagać im będą portale internetowe, prasa lewicowa, blogerzy i internauci komentujący artykuły. Mleko, drodzy biskupi, wylało się, nie da się tego przykryć dywanem hipokryzji i rzekomej troski o dobro Kościoła. Uczciwi ludzie stoją po stronie dzieci i dorosłych ofiar. Nie zastraszycie nas obrazą uczuć religijnych, zawsze będziemy bronić najmłodszych.
Prześlij komentarz