VigLink

Witam i zapraszam
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aborcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aborcja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 listopada 2018

SMUTNE ZAKOŃCZENIE ROKU PRAW KOBIET





Kończą się obchody ROKU PRAW KOBIET. Udało się pokazać kobiecą część historii, odkurzyć pamięć o kobietach w poszczególnych miastach i regionach. Poznanie korzeni, to bez wątpienia dużo. Pokazaliśmy, że postulaty sprzed 100lat są aktualne. Kobiety osiągnęły dużo - dostęp do męskich zawodów i stanowisk. Jednak w sferze praw zdrowotnych i ochrony przed przemocą ROK PRAW KOBIET nie przyniósł żadnej poprawy. Co więcej władza coraz bardziej zaciska na nas pętlę. ROK PRAW KOBIET kończy się zapowiedzią klauzuli sumienia dla diagnostów laboratoryjnych , naciskami biskupów na "ochronę życia", groźbą zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej przez TK oraz zniechęceniem kobiet do protestów, do walki o swoje prawa. Społeczeństwo jest bierne, niezainteresowane polityką, jakby pogodzone z katolicko-pisowskim terrorem.




WALKA O PRAWA KOBIET TRWA. JEJ PODSTAWĄ MUSI BYĆ SPRZECIW WOBEC KLAUZULI SUMIENIA, KTÓRA JEST PRZYCZYNĄ DRAMATÓW KOBIET W KWESTII ZDROWIA GINEKOLOGICZNEGO -od ciąży zagrażającej życiu (są takie sytuacje) do utrudniania dostępu do antykoncepcji. Prawa kobiet w kwestii zdrowotnej to;
1) Prawo do badań prenatalnych i leczenia płodu
2) Prawo do terminacji ciąży w przypadku uszkodzenia płodu, ciąży z gwałtu, ciąży zagrażającej życiu
3) Refundacja szczepienia przeciwko HPV
4) Opieka okołoporodowa na najwyższym poziomie
5) Bezpieczny poród , godne poronienie
6) Dostęp do wszystkich rodzajów antykoncepcji i obniżenie cen tych leków
7) Antykoncepcja awaryjna bez recepty
8) Edukacja seksualna oparta na wiedzy naukowej, bez elementów religijnych od 5 klasy podstawówki
9) Leczenie nowotworów również w ciąży, zgodnie z obowiązującymi terapiami
10)Bezproblemowy dostęp do ginekologa również w mniejszych miejscowościach.

Ponadto
1)Przeciwdziałanie przemocy w rodzinie.Natychmiastowe oddzielenie sprawcy,wyroki dla sprawcy bez zawieszenia
2)Pomoc ekonomiczna, prawna i psychologiczna dla ofiar przemocy w rodzinie i przemocy seksualnej
3) Wsparcie matek samotnie wychowujących dzieci, skuteczniejsze ściganie dłużników alimentacyjnych
4) Opieka wytchnieniowa dla matek osób niepełnosprawnych oraz emerytura dla tych osób.
5) Zagwarantowanie prawnej ochrony ciężarnych i rodziców dzieci do lat 3 na rynku pracy.




Postulaty i problemy można dodawać bez końca. Przeraża ślepota polskiego społeczeństwa: PiS nie szkodzą kolejne afery, niszczenie demokracji, nepotyzm,załatwianie pracy koleżkom i dzieciom. Kościołowi nie szkodzą afery pedofilskie, ani język pogardy.

niedziela, 25 listopada 2018

Klauzula sumienia dla diagnostów laboratoryjnych- katolicka medyczna głupota w najczystszej postaci





Pisowski rząd od początku swojego istnienia wypowiedział Polkom wojnę. Zaczęło się od wycofania z finansowania in vitro, później przyszła kolej na wprowadzenie recept na antykoncepcję awaryjną i kolejne kretyńskie "obywatelskie projekty ustawy zakazującej aborcji". Z bólem trzeba, że przyzwolenie na łamanie praw kobiet w medycynie dał Trybunał Konstytucyjny w pamiętnym wyroku z 2015 roku, w którym utwierdził prawo do klauzuli sumienia lekarzy kosztem kobiet i nie zadbał o zabezpieczenie praw pacjentek. Nie ma zamiaru ukrywać,że Trybunał orzekając w sprawie o klauzuli sumienia zupełnie pominął Konstytucję i prawa pacjentów, że ten wyrok to skandal i zaprzeczenie konstytucyjnego ładu.

Od tego czasu fanatycy religijni, tacy jak sekciarska pseudoprawnicza organizacja Ordo Iuris ( jej członkowie naprawdę mają dyplomy prawnicze i występują przed sądami) dostała argument do ręki, ze wolność religii należy się każdemu i można ją wyrażać w każdej sytuacji i można narzucać innym swoje religijne wierzenia. Zdaniem katolików klauzula sumienia dla diagnostów to " umacnianie i rozszerzanie w prawie tak podstawowych wolności jak: prawo do kierowania się w życiu zawodowym kształtowanym przez wiarę sumieniem"

Czym naprawdę jest klauzula sumienia?
To rażące łamanie praw pacjenta, konkretnie pacjentki do świadczeń z zakresu ginekologii pod płaszczykiem ochrony katolickiego sumienia medyków. Warto zwrócić uwagę na słowa "katolickiego sumienia", ponieważ dotyczy to wyłącznie religii katolickiej. Wyznawcom innych odmian chrześcijaństwa takie pomysły nie przychodzą do głowy- nie narzucają innym swoich wierzeń. Katolickie sumienie do tej pory nie pozwalało na wypisanie skierowania na badania prenatalne, na wykonanie aborcji, na wypisanie recepty na antykoncepcję. Katolickie sumienie pozwala na okłamywanie kobiet w ciąży odnośnie ich stanu zdrowia lub stanu zdrowia płodu. Określane jest to jako 'zapobieganie morderstwom prenatalnym", przeciwdziałanie demoralizacji i niszczeniu rodziny. W końcu nic tak nie niszczy rodziny jak< tabletka antykoncepcyjna i nic tak nie cementuje rodziny jak śmierć kobiety ciężarnej chorej na nowotwór, której odmawia się w ramach katolickiego sumienia wiedzy o chorobie lub nakłania się ją argumentami religijnymi do zaprzestania leczenia dla dobra płodu, do czasu porodu. W tym miejscu trzeba zaznaczyć,że bardzo wiele nowotworów w ciąży można leczyć, dzieci rodzą się zdrowe i matki przeżywają. Warunkiem jest szczerość wobec kobiet, poprawna diagnoza, odpowiednie dobranie leczenia i kontrola wyników. Klauzula sumienia dla diagnostów będzie oznaczała zniszczenie osiągnięć polskiej onkologii w zakresie leczenia ciężarnych z powodu religijnego fanatyzmu jakiegoś laboranta. Zdaniem wyznawców klauzuli sumienia złem jest podanie ofierze gwałtu antykoncepcji awaryjnej, bo "zabije to jej dziecko", a najwyższym dobrem jest patrzenie na niewyobrażalne cierpienie umierającego noworodka, mającego terminalne wady.

Do tej pory trzeba było uważać na sumienie pracowników aptek, którym wiara uniemożliwiała sprzedaż antykoncepcji, ale nie rusza ich sumienie kiedy sprzedają bez recepty bardzo groźne leki na męską potencję, czy nieprzebadane suplementy diety. Ich wrażliwe, katolickie sumienie pozostaje niewzruszone, kiedy sprzedają tony leków przeciwbólowych,czy środków na kaszel, wiedząc , że pacjent nie był u lekarza. To przecież cukierki, zupełnie nieszkodliwe dla zdrowia. Wszelkim złem jest antykoncepcja, która w ich mniemaniu zabija życie poczęte, doprowadza do raka i rozpadu rodzin.




Klauzula dla diagnostów laboratoryjnych
Już od kilku miesięcy Ordo Iuris podnosiło lament, że biedni laboranci są zmuszeni do działania sprzecznego z ich katolickim sumieniem i w związku z tym trzeba chronić ich religijne poglądy. Nagle, okazało,że w komisji senackiej leży pisowski projekt , który pozwala laborantowi odmówić przebadania próbki z powodu swojego katolickiego sumienia. Oczywiście o zabezpieczeniu praw pacjentek nikt nie pomyślał. Nasze życie i zdrowie ma zależeć już nie tylko od religii lekarza, ale także laboranta. Nie jest żadną tajemnicą, że PiS w porozumieniu z kościołem i Ordo Iuris dąży do wyeliminowania legalnej aborcji ze względu na uszkodzenie płodu. Jednakże każda próba zmiany ustawy, choćby dyskusja w komisji sejmowej natychmiast wywołuje protesty kobiet. Uzależnienie PiS-u od kościoła, nacisk hierarchów i dwóch fundacji; Pro- Prawo do Życia i Fundacji Życie i Rodzina, które co roku zbierają podpisy pod projektem zakazu aborcji i zawsze mają od 450-830 tys, podpisów, powoduje, że pisory chcą wprowadzić zakaz aborcji inną drogą. Doskonale wiedzą, że ludziom nie chce się już wychodzić na ulicę, że kobiece protesty słabną, że większość Polek nie ma świadomości praw kobiet w zakresie zdrowia ginekologicznego. Według tego durnego i bardzo niebezpiecznego pisowskiego projektu laborant, któremu religia lub wyznawane zasady moralne nie pozwalają wykonać badania niezwłocznie ma zgłosić ten fakt przełożonemu. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni,że w Polsce nie liczy się dobro kobiet, ich decyzje, sumienie, ale wyłącznie religijne poglądy lekarzy. Uzasadnienie pomysłu jest tak żałosne, że aż trudne do uwierzenia - Konstytucja gwarantuje ochronę wyznawanej religii, wolność religijną i możliwość postępowania wedle sumienia każdemu człowiekowi. Tak, ale w Konstytucja w art 53 wyraźnie określa czego dotyczy wolność sumienia; wyznawania i uzewnętrzniania publicznie lub prywatnie swojej religii przez uprawnianie kultu, modlitwę, nauczanie, posiadanie świątyń. W art.53, ust. 5 jest wyraźny zapis, że wolność religijna może być ograniczona ze względu na na zagrożenie zdrowia publicznego lub naruszenia moralności, wolności lub praw innych osób. Lektura Konstytucji wyraźnie uświadamia,że klauzula sumienia jest sprzeczna z Konstytucją i od 3 lat zastanawiam się, jak to jest możliwe,że TK w swoim orzeczeniu w całości pominął ust.5 art.53, zignorował go. Podejrzewam, że wyrok powstał pod wyraźną presją kościoła. Jak widać w konstytucyjnej ochronie wolności religijnej nie ma słowa o prawie katolików do narzucania innym , w tak nachalny, obrzydliwy sposób , swojej religii, do ograniczania praw pacjenta do leczenia z powodu religijnych. Konstytucja gwarantuje szczególną opiekę zdrowotną dzieciom i kobietom w ciąży. To, co miało być absolutnym wyjątkiem, chroniącym lekarza przed wykonywaniem aborcji, stało się powszechną praktyką, zagrażającą zdrowiu i życiu kobiet oraz płodów. Stało się religijnym terrorem, uzależniło leczenie ginekologiczne kobiet i prowadzenie ciąży od religijnych przesądów lekarza, farmaceuty, a w niedługiej przyszłości także diagnostów laboratoryjnych.




Cel klauzuli sumienia dla laborantów
Klauzula sumienia dla diagnostów laboratoryjnych ma za zadanie ograniczyć dostęp do badań prenatalnych, które według fundamentalistów katolików są wstępem do aborcji. Spowoduje to wzrost zgonów wewnątrzmacicznych płodów i większą śmiertelność noworodków. Sumienia katolickie będą uszczęśliwione, nie będzie aborcji płodów z Zespołem Downa, czyli zostanie osiągnięty cel kościelnych oszołomów. Laborant tłumacząc się swoją religią będzie odmawiał wykonania badań hormonalnych, bo są one podstawą doboru antykoncepcji, do której rozprowadzania nie może przyłożyć ręki katolickie sumienie. Nie jest wykluczone,powołując się na sumienie odmówi wykonania markerów nowotworowych u kobiet w ciąży, bo zły wynik będzie podstawą do zaproponowania aborcji, czego katolickie sumienie nie wytrzyma. Co z tego, że opóźni to leczenie kobiety z nowotworu, a nawet, przyczyni się do śmierci matki i dziecka? W swoim sumieniu i dla obrońców życia taki laborant będzie bohaterem , bo zapobiegł „zabójstwu prenatalnemu”. Co go obchodzi, że starsze dzieci ofiary jego sumienia stracą matkę, że rodzina będzie cierpiała? Najważniejsze jest jego nienaruszone,czyste katolickie sumienie. Naprawdę katolickie sumienie w medycynie jest podłością, złem, które należy zwalczać, a nie promować. To dyskryminacja i element poniżania kobiet.





Całkowicie bezbronne.
Pamiętny, haniebny wyrok TK w/s klauzuli sumienia pozbawił kobiety prawa do obrony przed katolickim terrorem w medycynie. Trybunał Konstytucyjny porzucił nas w imię nadinterpretowanej wolności religijnej i ze strachu przed biskupami. Sędziowie zapomnieli ustawie o zawodzie lekarza i o karcie praw pacjenta. Zapomnieli o tym, że kobiety to połowa społeczeństwa i o naszym prawie do świadczeń medycznych zgodnych ze współczesną wiedzą medyczną. Warto przypomnieć, że zgubili gdzieś prawo kobiet do życia rodzinnego, prywatności. Pacjent też ma własne sumienie, o czym też nie pamiętali. Uznali wyższość religijnych głupot i sumienia jednej grupy religijnej nad innymi wartościami konstytucyjnymi.

Nie poddam się, nie boje się biskupów, mam ich tam, gdzie plecy kończą swoją szlachetna nazwę. Będę pisała prawdę o klauzuli sumienia i mówiła wprost, że klauzula sumienia to nie wolność osobista, tylko religijny terror pod przygrywką prawa do postępowania zgodnie ze swoimi zasadami. Osoba, która nie potrafi pływać nie będzie pracowała jako ratownik na basenie. Nikomu nie przyjdzie do głowy, że niedopuszczenie takiej osoby do zawodu ratownika jest dyskryminacją.
Jeżeli czyjeś katolickie sumienie sprzeciwia się wypisaniu skierowania na badania prenatalne, zbadaniu próbki z badań prenatalnych, zbadać hormony,czy markerów nowotworowych, powiedzeniu kobiecie prawdy o stanie zdrowia płodu, czy wystawieniu recepty na antykoncepcję, to nie powinien wybierać zawodu lekarza lub laboranta. To nie jest brak szacunku dla religii, czy prześladowanie religijne, ale zwykła ludzka uczciwość wobec siebie i innych. Nie wybieram zawodu kłócącego się z wartościami,które wyznaję. Katolik, jak każdy człowiek, powinien wykonywać pracę, który jest zgodna z jego/jej religią, a nie terroryzować innych swoimi wierzeniami (w kościele katolickim nazywa się to nawracaniem lub ewangelizacją). Wolność polega na akceptacji wolności drugiej osoby. Klauzula sumienia jest przeciwieństwem wolności i szacunku, jest w konflikcie z prawami obywatelskimi i prawami człowieka. Niestety jest umocowana w prawie wielu państw pod osłoną wolności religijnej, choć tylko w Polsce osiągnęła poziom absurdu zagrażającego kobietom i płodom.



piątek, 27 lipca 2018

Gazetka "Solidarni z wykluczonymi", nr 2, cz2


Propaganda życia PiS odgrzewa projekt „Zatrzymaj aborcję”, aby przykryć zamach na Sąd Najwyższy i niezależne sądownictwo. Jednak warto zwrócić uwagę na pewien szczegół. Projekt „Zatrzymaj aborcję” zdobył 830 tys.. podpisów, dwukrotnie więcej niż projekt „Ratujmy Kobiety”. Dlaczego polscy obywatele poprali tak skrajnie niebezpieczny projekt? Zwolennicy ograniczania praw kobiet mają trzech potężnych sojuszników: kościół, partię rządzącą i prezydenta, który już zadeklarował, że podpisze zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. Propaganda środowisk pro-life wygrywa, ludzie naprawdę wierzą, że w szpitalach zabijane są niepełnosprawne dzieci. Przy takim języku debaty, w którym jest dużo emocji, sloganów, manipulacji trudno dziwić się społeczeństwu, że podpisuje projekt "Zatrzymaj aborcję". Krzywda dzieci zawsze wzbudza społeczny sprzeciw. Obrońcy życia pokazują urocze dzieciaki z zespołem Downa w wieku 1,5 do 5lat i podpisują "aborcja zabija". Przeciętny odbiorca odbiera taki przekaz i myśli, że naprawdę zabijane są dzieci w wieku do 5 lat i to wywołuje sprzeciw. Tymczasem zespół Downa jest wykrywany w 30% badań prenatalnych, więc opowiadanie, że 90%aborcji w Polsce to zespół Downa jest KŁAMSTWEM. TRZEBA TO WRĘCZ WYKRZYCZEĆ -OBROŃCY ŻYCIA KŁAMIĄ w wielu kwestiach od liczby nielegalnych aborcji poprzez choroby uzasadniające aborcję, na technikach aborcji kończąc. Zauważcie, że obrońcy życia nigdy nie zaangażowali się w akcję pomocy osobom z zespołem Downa, nigdy nie przeprowadzili żadnej akcji informacyjnej o chorobie. Na ich stronach próżno szukać informacji o stowarzyszeniach zajmujących się osobami z zespołem Downa. ZAKAZ USTAWOWY=BRAK ABORCJI Anty-choice przekonują społeczeństwo, że zakaz aborcji wyeliminuje zjawisko z życia publicznego, a przynajmniej ograniczy i dzięki temu urodzi się więcej dzieci.” To błędne myślenie. Zakaz aborcji być może miał sens przed erą internetu. W dobie globalnej komunikacji zdobycie aborcji farmakologicznej to nie problem,. Zakaz powoduje że nie ma możliwości pomocy kobietom, które zmagają się we wczesnej ciąży z różnymi problemami i decydują się usunąć ciążę. Zakaz aborcji pozbawia władze możliwości poznania zjawiska i jego kontrolowania. . Polska ma jeden z najniższych wskaźnik urodzeń w Europie, pomimo restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej. Zakaz aborcji służy propagandzie anty-choice, które przy braku statystyk wciskają kit o „zabijaniu niepełnosprawnych dzieci”, „rozszarpywaniu dzidziusia na strzępy”, o braku podziemia oraz szerzą strach przed badaniami prenatalnymi i leczeniem prenatalnym. Służy oczywiście kościołowi i politykom, którzy dzięki brakowi danych mają czyste sumienia. Na pewno nie jest korzystny dla kobiet i płodów PRZEKŁAMANE DANE Zwolennicy zakazu aborcji posługują się danymi, jakoby nielegalnych aborcji w Polsce było 21 tysięcy. Wyliczył to inż. Antoni Zięba na podstawie skomplikowanych wzorów. W celu manipulacji społeczeństwem i dla usprawiedliwia zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, obrońcy życia wymyślili kłamstwo o istniejących danych rządowych, według których nielegalnych aborcji było w Polsce to 17-229 przypadki w latach 2008-2010. (Dominik Ćwikła: „Takiej manipulacji nie powstydziłby się Goebbels”, portal: Wsensie). Wysłałam e-maila do GUS zapytaniem o powyższe dane. Otrzymałam odpowiedź - nie ma danych odnośnie nielegalnej aborcji. Jest jedynie liczba postępowań prokuratorskich odnośnie łamania ustawy antyaborcyjnej z 1993 roku. Prokuratura w roku 2015 prowadziła 198 przeciwko osobom przeprowadzającym aborcję za zgodą kobiety. Informacje obrońców życia o rzekomych danych rządowych dotyczących nielegalnych aborcji, to nie jest tylko mit, to świadome kłamstwo, które ma wywołać oburzenie opinii publicznej i nakłonić społeczeństwo do poparcia dalszych ograniczeń aborcyjnych . Aborcja jest zjawiskiem społecznym i żadne kłamstwa dotyczące danych I „duchowe adopcje życia poczętego” nie zmniejszą jej skali. To nie badania prenatalne są przyczyną wzrostu legalnych aborcji, ale działania obrońców życia Stojąc pod szpitalami z okropnymi plakatami, informują pacjentki, że w tym szpitalu dokonywane są aborcje JAK ZMNIEJSZYĆ LICZBĘ ABORCJI? Trzeba wprowadzić właściwą, pozbawioną ideologii edukację seksualną i refundować choć w 30% antykoncepcję. Niezbędne jest poradnictwo dla kobiet w ciąży, które zmagają się z trudną sytuacją oraz zniesienie klauzuli sumienia na wypisywanie antykoncepcji i skierowań na badania prenatalne. Lekarz, który odmawia z powodu swojej religii (katolickiego sumienia) wypisania antykoncepcji bierze ns swoją odpowiedzialność ewentualną aborcję. Klauzula sumienia jest potwierdzona przez Trybunał Konstytucyjny. Niestety bardzo skuteczna i odnosząca się do wszystkich argumentów przeciwników propaganda środowisk katolickich, przedstawiająca aborcję jako zbrodnię i działanie sprzeczne z polskim i międzynarodowym prawem sprawiła, że część polskiego społeczeństwa uznaje aborcję z powodu uszkodzenia płodu za niedopuszczalną. Pocieszające jest to, że zwolenników zakazu aborcji jest zaledwie między 9-13%.. Nawet większość wyborców PiS nie chce ruszania obecnych przepisów antyaborcyjnych Izabela Krzyczkowska Gazetkę redaguje Stowarzyszenie KLUCZ- Stop Społecznym Wykluczeniom w składzie: Izabela Krzyczkowska, Alicja Dobija, Aleksandra Chromik, Anna Kubiesza

Gazetka "Solidarni z wykluczonymi" nr 2, cz1


Katowickie Dziewuchy - solidarność kobieca Grupa Katowickie Dziewuchy powstała na Facebooku, przed Czarnym Piątkiem, jako wyraz sprzeciwu wobec zmian ograniczających prawa kobiet w tak ważnych kwestiach jak ochrona zdrowia, życia i prawa do decydowania o kształcie swojej rodziny. Grupę utworzyli członkowie Stowarzyszenia KLUCZ -Stop Społecznym Wykluczeniom, w składzie: Alicja Dobija, Izabela Krzyczkowska, Aleksandra Chromik, Anna i Grzegorz Kubiesza, Barbara Wilert. Na grupie rozmawiamy o sprawach dotyczących kobiet. Jesteśmy przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej i klauzuli sumienia, dyskryminacji kobiet po poronieniach i osób z niepełnosprawnością. Popieramy edukację seksualną, większy dostęp do badań prenatalnych, antykoncepcji i dostępność do antykoncepcji awaryjnej bez recepty, wprowadzenie jako obowiązkowych szczepionek przeciwko HPV, przestrzeganie praw kobiet w ciąży i matek na rynku pracy. Zapraszamy do dyskusji na grupie Katowickie Dziewuchy. Izabela Krzyczkowsk Nie dla zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej Po raz kolejny możliwość zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej zmusiła nas, aby wyjść na ulice i zamanifestować swój sprzeciw. Ustawa ta jest szkodliwa dla społeczeństwa, ponieważ zaprzecza światopoglądowej neutralności państwa. Kobiety będą musiały urodzić nawet wtedy, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia, nawet jeśli jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. Nie możemy wyrazić na to zgody, dlatego nie poddamy się i do skutku będziemy walczyć. Nikt nie ma prawa decydować o naszym życiu i o wyborach, jakie podejmujemy. Alicja Dobija Dane dotyczące aborcji zagranicznej Polek -34 tys. zabiegów przerwania ciąży Ruchy pro-life działające w Polsce od lat wmawiają społeczeństwu, że Polacy wykazują postawę „za życiem” (czytaj: „życiem poczętym). Dowodem mają być badania opinii społecznej zamówione przez Ordo Iuris, w których ok.60% opowiada się za całkowitą obroną życia. akiej tezy skłania brak danych o nielegalnej aborcji. Szacunki organizacji kobiecych wahające się od 80-200 tys. aborcji rocznie nie są wiarygodne i łatwo je podważyć argumentami o celowym zawyżaniu. Co z resztą czynią przeciwnicy ideologiczni. Trudno mówić o jakiejkolwiek liczbie aborcji skoro nie są prowadzone statystyki. Mając na względzie spore braki statystyczne, a co za tym idzie niedobór informacji o skali problemu aborcji w Polsce, sprawdziłam, ile aborcji dokonują Polki w ciągu roku za granicą. Przedstawiam pierwszą statystykę dotyczącą aborcji dokonywanej przez Polki, które na zabieg wyjeżdżają za granicę. Są to dane konkretne, a nie szacunkowe. Minimalna liczba zagranicznych aborcji Polek to 34 tys. Dane pochodzą z urzędów statystycznych , kliniki organizacji wysyłających tabletki wczesnoporonne. ABORCJE POLEK ZA ZACHODNIĄ I POŁUDNIOWĄ GRANICĄ Dane rządowe o aborcji Polek uzyskałam z Wielkiej Brytanii, Czech i Holandii. Według Departamentu Zdrowia ( Wielka Brytania / Walia) 40 Polek poddało się aborcji w tym kraju.. Ogólna liczba przerwań ciąży w 2016 roku to 190 406 i jest spadek w stosunku do roku 2015, kiedy to odnotowano 191 014.Liczba aborcji w Wielkiej Brytanii zmniejsza się, choć nie są to duże zmiany. Czechy- Krajowy Rejestr Aborcji podaje, że 65 Polek przerywa ciążę w Czechach. Liczba jest niewielka, bo według czeskiego prawa cudzoziemka ma prawo do aborcji w Czechach jedynie, kiedy mieszka w tym kraju dłuższy czas lub posiada czeskie ubezpieczenie zdrowotne. Kliniki nie wykonują aborcji u Polek, które nie spełniają jednego z powyższych warunków. W Czachach od lat 90-tych obserwuje się tendencję spadkową w liczbie aborcji., np.: w roku 2014 zanotowano 21893, a w roku 2015 było 20403. W roku 2008 wskaźnik aborcji wynosił 16,3 na 1000 kobiet w wieku rozrodczym, a w roku 2015 wynosił 14,8 na 1000 kobiet w wieku rozrodczym. Odnotowano 1909 przypadków utarty ciąży wśród cudzoziemek , z czego 33,8% to poronienia samoistne. Holandia- Oficjalne statystyki rządowe informują o 227 aborcjach Polek w roku 2015. Co roku wzrasta ilość aborcji dokonywanych przez Polki w Holandii.. W roku 2011 było 138, w roku 2012 zanotowano 134 aborcje Polek, w roku 2013 zabiegów wykonano180, w roku 2014 zarejestrowano 184 aborcje Polek. Holenderki roku 2015 zdecydowały się aborcję 26 916 razy, cudzoziemki dokonały w Holandii 3887 aborcji. Niemcy- polski lekarz pracujący w jednym z przygranicznych szpitali mówi o 1000 Polek rocznie dokonujących aborcji w jego szpitalu. Pacjentki są zdeterminowane, nie raz wystraszone, proszą o dyskrecję, obawiają się , aby sprawa ich aborcji nie wyszła na jaw. Zdarzają się kobiety, które są zmuszane do aborcji przez swoich partnerów. Z kolei organizacja Ciocia Basia - pomagająca Polkom nie znającym procedur i języka niemieckiego w organizacji aborcji, podaje, że rocznie z jej pomocy korzysta 80-120 Polek. Kliniki należące do koncernu Klinik Asklepios mieszczące się w Schwedt i w Pasewalku przeprowadzają aborcję u Polek dwa razy w tygodniu. Przed zabiegiem kobiety odbyć konsultację psychologiczną i badania. Konsultacje odbywają się w czwartki. Zabiegi wykonywane są w poniedziałki i wtorki, co wynika z wymogu czasu na ostateczną decyzję. Płatność 550 euro podczas czwartkowych badań. W dniu aborcji dla Polek korzysta z zabiegu 2-3 Polki. Na dwie kliniki, które wykonują aborcję dwa razy w tygodniu daje to 624 aborcje. Kobiety, które znają język niemiecki w stopniu komunikatywnym samodzielnie organizują zabieg. Wiele kobiet ma rodzinę lub znajomych w Niemczech, którzy mogą pomóc w tym zakresie. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że aborcji w Niemczech dokonuje ok. 2000-2100 Polek rocznie. Ogólna liczba aborcji w Niemczech maleje i to w sporym tempie. Według danych podawanych przez Statistisches Bundesamt liczba aborcji w roku 2009 sięgała 110.694, a w roku 2016 jedynie 98.726 zabiegów. Słowacja – Żadna ze słowackich klinik nie chciała podać danych o aborcji Polek Zasłaniały się bezpieczeństwem pacjentek. Dane o skali zjawiska uzyskałam do kierowcy, który na zlecenie słowackiego szpitala zajmuje się przewozem kobiet na aborcję i od rejestratorki, kiedy zapytałam o transport jako potencjalna pacjentka. Jedna klinika dysponuje dwoma samochodami na sześć miejsc, drugi szpital ednym samochodem na sześć miejsc. Transport odbywa się raz w tygodniu. W ciągu tygodnia 18 Polek korzysta z transportu na Słowację w celu dokonania aborcji. Rocznie 936 osób. Do tego trzeba doliczyć drugie tyle kobiet, które przyjeżdżają na aborcję we własnym zakresie. Według oficjalnych statystyk liczba aborcji na Słowacji w 2015 roku wynosi 15637, a w 1996 wynosiła 30885. W przeciągu 21 lat zmniejszyła się o połowę, pomimo ogólnej dostępności do 12 tygodnia. Na Słowacji antykoncepcja jest darmowa i stąd tak wielki spadek zainteresowania aborcją. Austria - według informacji przekazanych przez Ambulatorium Aborcji i Antykoncepcji od 300 do 500 Polek przerywa tam ciążę. Women on Web –podaje, że co miesiąc 1000 Polek pyta o zestawy aborcyjne, co daje 12 tys. rocznie. Większość potwierdza zamówienie. Cena 90 euro. Powikłania po aborcji zgłasza 2-3% kobiet. Ciekawostką jest, że o pomoc proszą także ofiary gwałtu, które teoretycznie mają w Polsce prawo do aborcji. Women Help Women utajniło dane. Z kolei na stronie Women on Wives można znaleźć linki do fałszywych stron i ostrzeżenie przed korzystaniem z ich oferty. ABORCJA POLEK ZA WSCHODNIĄ GRANICĄ. Nie jest tajemnicą, że Polki masowo usuwają ciążę za wschodnią granicą. Ustalenie statystyki tego procederu za wschodnią granicą jest utrudnione, gdyż strona białoruska i ukraińska nie udzieliły odpowiedzi na moje zapytanie. Litwini twierdzą, że cudzoziemki korzystają z aborcji w sektorze prywatnym a ogólnie dostępna jest statystyka wszystkich aborcji na Litwie.. Tylko w jednej klinice w Kownie rejestratorka przekazała dane, że 3 Polki tygodniowo wykonują u nich aborcję, czyli 153 aborcje rocznie. Kosztuje to 300 euro. Ukraińskie Radio Swaboda w roku 2009 na podstawie wyników dziennikarskiego „śledztwa” ustaliło, że we Lwowie 14-15 tys. Polek dokonało aborcji. Nie istnieją oficjalne statystyki o aborcji Polek na Ukrainie, gdyż Polki nie mają prawa do aborcji w ukraińskich szpitalach. Jednak w prywatnych placówkach za 2 tys. hrywien, czyli 260 zł i nikt nie pyta o narodowość i Polki nie mają problemu z załatwieniem usługi aborcyjnej. Białoruś - tylko w jednym szpitalu w Grodnie na tygodniowo usuwa ciążę 30-40 Polek, co daje roczny wynik 2080 zabiegów aborcji. Zaznaczam , że są to oficjalne dane z JEDNEJ KLINIKI, które uzyskałam od polskiej konsultantki. Aby zapisać się na aborcję. trzeba wypełnić internetowy formularz-podać imię, nazwisko, adres e-mail. W treści należy napisać, który to tydzień ciąży, proponowany termin aborcji, wspomnieć o ewentualnych chorobach. Konsultantka przekazuje informację lekarzowi, który odpisuje pacjentce. Klinika w Grodnie nie organizuje dojazdu. Cena 210 euro. Dane z jednej kliniki pokazują ,jak olbrzymim problemem społecznym jest aborcja we wschodniej części Polski Szpital w Grodnie nie jest jedynym, który oferuje zabiegi aborcyjne dla Polek PODSUMOWANIE Zakaz aborcji z trzema wyjątkami nie rozwiązuje problemu aborcji. Nawet pogarsza sprawę, bo pozbawia Polki znajdujące się w trudnej sytuacji na początku ciąży, możliwości pomocy. W podziemiu nie pyta o sytuację kobiety, nie oferuje wsparcia psychologicznego, pomocy prawnej, czy zakupu wyprawki dla dziecka. Zagraniczne kliniki nie doradzają Polkom, nie proponują innych rozwiązań. Zakaz aborcji to gwóźdź do trumny dla Polek-nie chodzi o niebezpieczne nielegalne aborcje, ale o brak wsparcia. Zakaz aborcji uniemożliwia poznanie zjawiska. Kraje UE mają bardzo dokładne statystyki aborcyjne: wiedzą ile mają zabiegów, z jakich przyczyn, znają wiek kobiet, wykształcenie, sytuację rodzinną , region pochodzenia i na tej podstawie wprowadzają programy wspomagające. Takie działania przyczyniają się do obniżenia liczby aborcji. Udaje się to w: Niemczech, w Holandii, w Norwegii, na Litwie, w Czechach, w Szwajcarii, na Słowacji, w Austrii, nawet na Białorusi. Tylko Polska jest pośmiewiskiem Europy ze swoim kościelnym, zniewolonym myśleniem. Przytoczone statystyki pokazują bardzo niepokojącą tendencję- częściej przerywają ciążę mieszkanki wschodniej Polski. Jest to związane z konserwatyzmem rodzin, nietolerancją wobec ciąży niemałżeńskiej, utrudnionym dostępem do antykoncepcji i religijnością oraz ogromnym wpływem kościoła na świadomość i wiedzę o planowaniu rodziny. Niestosowanie antykoncepcji nie cementuje rodziny i nie chroni ‘życia poczętego”, a jedynie doprowadza do aborcji. Izabela Krzyczkowska

wtorek, 29 maja 2018

Kaja Godek i morze hipokryzji


Kaja Godek jest osobą powszechnie znaną, głównie z "obrony życia płodów nieodwracalnie uszkodzonych", co w jej języku brzmi: "obrona życia dzieci poczętych podejrzanych o chorobę". Co roku dręczy opinię publiczną projektami zakazu aborcji. Jest to osoba bardzo niebezpieczna, która piękne hasła wykorzystuje do prywatnej zemsty na lekarzach i do narzucenia całemu społeczeństwu katolickiej wersji prawa. Kaja Godek chce uchodzić za obrończynię niepełnosprawnych. Swoją obsesję zmuszenia kobiet do rodzenia dzieci niezdolnych do przeżycia argumentuje troską o niepełnosprawnych. ""walka z wykluczeniem osób niepełnosprawnych przestaje mieć jakikolwiek sens, jeżeli państwo nie jest w stanie zagwarantować niepełnosprawnym równej ochrony życia". (wywiad z portalu "Gość Niedzielny"). kilka miesięcy wcześniej w lipcu 2017 roku w wywiadzie dla " Gościa Niedzielnego" powiedziała "Tymczasem urodzenie dziecka nie ma być warunkowane poziomem życia. Pojawia się pytanie, jaki ma być ten poziom, od jakiej kwoty dochodu rodziny dziecko chore ma mieć prawo do życia? Zawsze pytam o konkretną kwotę: złotówka więcej – ochrona życia, złotówka mniej – brak ochrony. Nikt nie potrafi takiej kwoty podać. Prawo do życia jest pierwsze i bezwarunkowe. Zresztą w krajach Zachodu, gdzie opieka socjalna jest bardzo rozwinięta, nie hamuje ona zabijania ludzi. We Francji 4 proc. PKB przeznacza się na politykę prorodzinną, a mimo to przeprowadza się tam 200 tys. aborcji rocznie." To znaczące cytaty. Kaja Godek przyznaje, że nie zależy jej na godnym życiu osób niepełnosprawnych, ale wyłącznie na zakazie aborcji. Nie interesują ją: czy dziecko nieuleczalną wadą będzie umierało w męczarniach, czy dziecko głęboko upośledzone będzie miało warunki do rehabilitacji i leczenia. Zauważcie, że ta kobieta nigdy nie wsparła rodziców chorych dzieci, nie zabrała głosu, kiedy Ministerstwo Zdrowia próbowało ograniczyć środki na leczenie wcześniaków i chorych noworodków. Nie potępiła wtedy Ministra Zdrowia. Nie oburzyła się nowymi ograniczeniami w dostępie do edukacji dla niepełnosprawnych dzieci, które od września będą realizowane. Nie walczy o zniesienie nowych ograniczeń. Projekt "Zatrzymaj aborcję" nie zawiera żadnej oferty wsparcia dla rodzin z niepełnosprawnym dzieckiem. Co więcej brakuje w nim nawet wyliczeń, co do kosztów projektu, do przedstawienia, których jako autorka była zobowiązana. Przedstawienie takich kosztów przez Biuro Analiz Sejmowych uznała za skandal i domagała się zwolnienia autorek opinii. Zdaniem Godek " Od tego są osobne programy i ustawy, które mogą się zmieniać w czasie, a ochrona życia ma być niezależna od nich. Nawet gdyby nie było kompletnie żadnego programu socjalnego, to nie usprawiedliwia to przyzwolenia na zabijanie ludzi. ( z jej FB- 9.05) Kaja Godek odpowiada na te zarzuty w swoim stylu- pełnym manipulacji, pogardy i odwołań do nazizmu. "Autorki opinii dr Izabela Bień i Justyna Osiecka-Chojnacka argumentują, że uchwalenie ustawy #Zatrzymaj Aborcję niesie obciążenie dla finansów państwa. Jest to retoryka żywcem wyjęta z haniebnej nazistowskiej akcji T-4, gdzie przeliczano koszty utrzymania jednego niepełnosprawnego i w ten sposób udowadniano konieczność fizycznej likwidacji osób ułomnych. Pracownice BAS dowodzą że zakaz zabijania ludzi oznacza duże wydatki." Jak zwykle nie przedstawia żadnych argumentów merytorycznych- nie bierze pod uwagę kosztów prowadzenia takiej ciąży, obciążenia psychicznego dla matek, nielegalnych aborcji.Interesuje ją jedynie zakaz aborcji. Naiwnie myśli, że zakaz przerywania ciąży z powodu uszkodzenia płodu uratuje "dzieci z zespołem Downa", które według jej tezy stanowią "90%ofiar aborcji". Nie ma znaczenia, że dane Ministerstwa Zdrowia mówią o 21% aborcji z powodu zespołu Downa. Kaja Godek nie wsparła protestujących matek, nie zorganizowała dla nich pomocy, nie wyraziła solidarności. To najlepszy dowód na jej troskę o chore dzieci. kończę, bo nie chcę używać brzydkich słów i hejtować tej kobiety.

środa, 21 lutego 2018

Czy aborcja jest ok? Potrzebny głos rozsądku


Pomysły dziewczyn z Aborcyjnego Dream Team szokują nie do dziś. Tym razem zdjęciem na okładce w koszulce "Aborcja jest ok" zrównały się z "obrońcami życia" w skrajności. Pomijając wszystkie dywagacje o szczęściu lub nieszczęściu kobiet po aborcji, o wiarygodności badań, że rzekomo 95% kobiet jest zadowolona z aborcji, trzeba jasno powiedzieć, że hasłem "aborcja jest ok" przesadziły. Nie chodzi tutaj o to, że kobiety po aborcji, które nie doświadczają negatywnych odczuć mają się biczować, za coś przepraszać. Mają pełne prawo do swoich odczuć, mają prawo o tym mówić, pisać, przekazywać opinii publicznej. Jest czymś oczywistym, że aborcja jest zabiegiem medycznym i, że narosło wokół niej wiele mitów. Chcąc rozmawiać o aborcji nie można jej trywializować, sprowadzać do kaprysu, do czegoś nieistotnego, jakby to była wizyta u fryzjera. Okładka "Wysokich obcasów", to potwarz dla kobiet, dla których decyzja o aborcji była trudna, które nie mają pozytywnych odczuć po aborcji.Panie, które chcą promować inne myślenie o aborcji, pokazały kobietom środkowy palec i narzucają retorykę- albo jesteś szczęśliwa po aborcji albo jesteś dziwadłem, szkodnikiem, osobą, która szkodzi prawom kobiet. Zapomniały, że tylko dla niewielkiej grupy kobiet, które nie chcą mieć w ogóle dzieci decyzja o aborcji jest łatwa. Część kobiet jest do aborcji zmuszana przez partnera lub rodziców. Wymuszona aborcja wbrew woli kobiety NIE JEST OK, chociaż medycznie jest taką samą procedurą, jak każda inna aborcja. Decyzja o aborcji podjęta pod wpływem strachu o swoją przyszłość, z powodu porzucenia przez ojca dziecka, w momencie braku wsparcia NIE JEST OK- jest podwójną krzywdą dla kobiety. Powiedzenie kobiecie porzuconej, która dokonała aborcji, bo nie widziała innego wyjścia, że aborcja jest ok jest szczytem chamstwa. Powiedzenie, że aborcja jest ok może mieć fatalne skutki dla życia kobiet. Skoro "aborcja jest ok" to wielu nieodpowiedzialnych mężczyzn będzie nakłaniało do niej swoje partnerki, bo nie chcą brać odpowiedzialności za skutki swojego postępowania, zmieniać wygodnego życia z powodu ciąży, czy przyznawać się żonie do zdrady z powodu ciąży kochanki. Promując hasło "aborcja jest ok" stwarza się sytuację, kiedy aborcja staje się zamiennikiem antykoncepcji i gloryfikuje się swobodne podejście do seksualności bez żadnych zobowiązań. To najkrótsza droga do zwiększenia liczby przypadków wykorzystania seksualnego. Przy takim podejściu mężczyzna nie musi starać się, tworzyć relacji. Seks może być traktowany jedynie biologiczna potrzeba, a kobieta jako obiekt do rozładowania napięcia. Ewentualną ciążę- zawsze można usunąć, bo przecież aborcja jest w porządku, jest modna, często wykonywana, jest ok. Jest wspaniałym doświadczeniem, a kobieta powinna dziękować partnerowi, że zaszła w ciążę, którą może usunąć i dzięki temu stać się prawdziwą, modną, nowoczesną kobietą. W przedstawionym podejściu nie ma przesady. Aktywistki z Aborcyjnego Dream Teamu lansują takie spojrzenie na aborcję, która bez względu na okoliczności jest ok. Jest decyzją łatwą, a wszystkie wątpliwości wynikają ze strachu przed stygmatyzacją. Fakt, ze aborcja jest często wykonywanym zabiegiem nie oznacza, że jest w porządku. Przemoc domowa, gwałty, pedofilia też są elementem rzeczywistości, ale jakoś nikt nie powie o nich , że są ok. Powszechność zjawiska nie sprawia, że jest ono dobre. Nie neguję, że część kobiet nie żałuje decyzji o aborcji i nie miało wątpliwości co do usunięcia ciąży. Jednak ze względu na kobiety,których historia aborcyjna jest bardziej skomplikowana nie powinno się prowadzić takiej kampanii. Mam wrażenie, że Aborcyjny Dream Team ma kłopot z aborcją. Za wszelką cenę próbuje ją gloryfikować, narzucić jedyną słuszną narrację- albo odbierasz aborcję jako coś absolutnie pozytywnego albo jesteś wrogiem praw kobiet. Taką akcją dziewczyny zrobiły idealny prezent dla anty-choice. Pokazały, że wszystkie obawy zwolenników zaostrzenia ustawy są prawdziwe. Przeciwnicy mają doskonały dowód na to, że aborcja jest kaprysem, a "aborcjonistkom" nie chodzi o pomoc kobietom w ciąży, tylko o "mordowanie dzieci nienarodzonych". Wyjść z czymś takim na kilkanaście dni przed manifami oznacza ośmieszenie idei praw kobiet i sprowadzenia jej do kwestii aborcji. Obniży to frekwencję na manifach. Kobiety popierają prawo wyboru, ale robienie szopki z aborcji budzi powszechny niesmak. Kobiety dostrzegły zagrożenie swoich praw w groźbie zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, ale niekoniecznie uważają, że aborcja traktowana jak zamiennik antykoncepcji jest ok. Poza tym trudno nie zgodzić się z opinią, że akcja "Wysokich Obcasów" jest fatalna, jeżeli chodzi o kwestię edukacji seksualnej i promowanie odpowiedzialnego rodzicielstwa. Młody człowiek może pomyśleć- po cholerę mam stosować antykoncepcję, skoro zawsze mogę usunąć ciążę. Aborcja jest taka fajna i bezpieczna, że w zasadzie można ją robić dwa razy w roku bez żadnych zdrowotnych konsekwencji. Do tego aborcja jest w modzie, więc można uprawiać seks bez zabezpieczenia. Polki co roku dokonują minimum 34 tys za granicą. Są to zabiegi legalne. Obecna ustawa nie chroni nikogo i niczego. Wymaga zmiany. Liberalizacja jest konieczna nie dlatego, że aborcja jest ok, a kobiety po aborcji są szczęśliwe, jak twierdzą aktywistki z okładki. Liberalizacja jest koniecznością ze względu na możliwość kontroli i poznania zjawiska, udzielenia pomocy kobietom rozważającym aborcję. Zamiast durnych haseł "aborcja jest ok" i zakłamywania rzeczywistości lepiej rozpocząć akcję uświadamiającą o antykoncepcji i promować edukację seksualną. Złość mnie bierze na sam widok tej okładki, więc kończę wpis. Nie chcę obrazić inicjatorek, chociaż jedynie niecenzuralne słowa cisną się na usta. Sensowniejsze było by hasło: wszystkie odczucia po aborcji są ok", ponieważ wyrażałoby solidarność z kobietami po aborcji bez względu na to, co czują po zabiegu.

wtorek, 6 lutego 2018

POLACY PRZECIWNI ZAOSTRZENIU USTAWY ANTYABORCYJNEJ


Ogólnopolski instytut badawczy Ariadna, audytowany przez Organizację Firm Badania Opinii Rynku ogłosił niedawno wyniki badania opinii Polaków dotyczących ustawy antyaborcyjnej. 85% Polaków jest przeciwnych jej zaostrzaniu. Z przeprowadzonego badania wynika, że ponad połowa Polaków (53%) uważa, że rząd Zjednoczonej Prawicy narzuca Polakom swój światopogląd oraz ingeruje w wolność sumienia i wyznania. Zaledwie 17% jest przeciwnego zdania, a 30% nie jest w stanie odnieść się do tej kwestii. Najwięcej osób przekonanych o ingerencji rządu w wolność sumienia i wyznania oraz narzucaniu swojego światopoglądu jest wśród sympatyków Platformy Obywatelskiej (72%) oraz Nowoczesnej (66%), ale nie brakuje ich też wśród zwolenników Kukiz’15 (54%), a nawet PiS (34%). Najwięcej zwolenników nieingerowania w obecne prawo aborcyjne jest wśród sympatyków Platformy Obywatelskiej (50%) oraz Prawa i Sprawiedliwości (47%). Z kolei za liberalizacją prawa, czyli zwiększeniem możliwości przeprowadzenia aborcji, opowiada się najwięcej zwolenników Nowoczesnej (47%), następnie PO (40%), ale również 35% zwolenników PiS. Najwięcej zwolenników zaostrzenia przepisów aborcyjnych jest wśród zwolenników Kukiz’15 (32%). Po raz kolejny okazuje się, że agresywna mniejszość, mająca do dyspozycji media, strachliwą prokuraturę i sądy narzuca swoje zdanie większości i usiłuje swoje prawa. Zwolennicy zaostrzenia ustawy manipulują przepisami prawa,używają karygodnego języka, który wyklucza jakąkolwiek dyskusję. Wyniki sondażu są optymistyczne- pomimo 7 lat, agresywnej propagandy, ohydnych wystaw antyaborcyjnych, Polacy nie chcą zaostrzenia. Doskonale widać, jak kłamią obrońcy życia którzy twierdzą, że 69% Polaków chce ochrony życia od poczęcia. Nie można pozwolić na to, aby mniejszość przekonana o własnej nieomylności narzucała zdanie całemu społeczeństwu. Dobrze byłoby, gdyby w Polsce przeprowadzono referendum w/s aborcji i raz na zawsze pokazano kłamstwa fanatyków.

czwartek, 11 stycznia 2018

Sejm , jak zwykle przeciwko kobietom


Zachowanie posłów podczas głosowania nad projektem "Ratujmy kobiety" mnie nie zdziwiło. Zawsze znajdzie się kilku posłów,dla których katolickie sumienie jest ważniejsze od zdania wyborców, od szacunku dla inicjatywy obywatelskiej. Warto mieć świadomość tego, że ruchy "pro-life" oszukują i manipulują opinią społeczną, odwołują się do emocji, kłamią w kwestii interpretacji prawa, powołują się na obowiązki religijne, organizują nagonkę na lekarzy i polityków popierających obecne rozwiązania prawne w kwestii aborcji. Posłowie są szantażowani emocjonalnie. Nie piszę tego, po to, aby kogokolwiek usprawiedliwić. Rozumiem strach tych ludzi przed opinią społeczną w ich regionach. W Polsce istnieje przyzwolenie społeczne na terror sumienia religijnego w przestrzeni publicznej. Religia staje się ważniejsza niż prawa obywatelskie,zapobieganie nieszczęściom i ludzka wolność. Zaskoczyło mnie jednak tchórzostwo kilku posłów Platformy i Nowoczesnej, którzy będąc na sali nie brali udziału w głosowaniu. Nie wykonali obowiązku parlamentarzysty - głosowanie to ich praca, za którą płacą wyborcy. Nowoczesna ukarała tych posłów naganą i karą finansową 1000 zł na cele charytatywne. Platforma wyrzuciła z partii 3 osoby, które wbrew dyscyplinie zagłosowały przeciwko "Ratujmy kobiety". Połowie, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu tłumaczyli, że ich zdaniem projekt miał punkty, których nie mogli zaakceptować: aborcję do 12 tygodnia ciąży, możliwość dokonania aborcji bez zgody rodziców przez 15-latki. Szanując poglądy tych osób, mogły zagłosować za projektem i na komisji dyskutować nad ostatecznym kształtem ustawy. Jest trochę racji w poglądzie, że wpisanie aborcji w ustawę o planowaniu rodziny, zawierającą zapisy o antykoncepcji, edukacji seksualnej i ograniczeniu klauzuli sumienia , zmniejsza szansę projektu na uchwalenie. Dwie próby nie powiodły się, więc trzeba zastanowić się, czy najpierw nie zapisać w ustawie refundacji antykoncepcji, edukacji seksualnej i ograniczeniu klauzuli sumienia, a później pomyśleć nad aborcją. Inną możliwością jest zastąpienie zwrotu "przerywanie ciąży" zdaniem "posiadanie tabletek poronnych na własny użytek nie jest karalne". Oznacza to legalizację aborcji farmakologicznej, a brzmi dużo lepiej i nie wskazuje skojarzeń ze śmiercią, mordowaniem, itp. Bez uszanowania wrażliwości innych osób nie da się przeprowadzić zmian korzystnych dla kobiet. Można mówić o wyborze, o indywidualnym doświadczeniu aborcji, jednak bez przychylności polityków nie można ruszyć tej kwestii. Żadne racjonalne argumenty nie przekonają polityków mających kościółkową mentalność.

piątek, 24 listopada 2017

Aborcja legalna, czy nie????


Na tak postawione pytanie trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Nie jestem entuzjastką aborcji na życzenie. Uważam, że lepiej na własnej skórze nie sprawdzać, czy aborcja ma skutki dla zdrowia i psychiki, czy nie? Badania, które od czasu do czasu przestawiają obie strony sporu nie są wiarygodne nawet w najmniejszym stopniu, a ich wyniki wyglądają na zamówione. Jednakże zbieranie materiału dotyczącego aborcji zagranicznej Polek uświadomiło mi, że obecna ustawa jest fikcją, bowiem uniemożliwia kontrolę zjawiska i pomoc kobietom, które w ciąży zmagają się różnymi problemami. Jest ukrywaniem problemu aborcji. Brak statystyk nie powoduje, że nie ma zjawiska. Bez względu na pogląd odnośnie aborcji, warto rozmawiać na ten temat bez emocji, przedstawiając stan prawny i kwestię legalności aborcji farmakologicznej i aborcji za granicą. Istotne jest, aby po obu stronach wyrzec się napastliwego języka, typu: mordercy kobiet /dzieci, zabójstwo prenatalne, zlepek komórek, eugenicy, selekcja. Przegięciem są banery pro-life z porozrywanymi płodami przed szpitalami i na przy wjazdach na drogi szybkiego ruchu, jak i gloryfikowanie aborcji i używanie przebytej aborcji do promocji w mediach. Obie postawy wzbudzają oburzenie sporej części społeczeństwa. Ordo Iuris -organizacja katolickich prawników, która zajmuje się głównie zaostrzeniem prawa aborcyjnego i ściganiem obrazy uczuć religijnych oraz propagowaniem klauzuli sumienia w zawodach medycznych po raz kolejny zaatakowała Polki i wysłała do Prokuratora Krajowego pisemko z informacją jak ścigać aborcję za granicą. Abstrahując od tego, że wytyczne nie mają żadnej mocy prawnej, to są jednym wielkim kłamstwem. Ordo chce karać za informowanie o możliwości aborcji za granicą, za transport do kliniki aborcyjnej, opłacenie aborcji, pomoc w załatwieniu terminu, a nawet za ogłoszenia o zagranicznej aborcji. Aborcja za granicą jest legalna i odbywa się zgodnie z przepisami obowiązującymi w danym państwie. Strony internetowe zagranicznych klinik działają na serwerach danego kraju. Strony internetowe po polsku prowadzą kliniki: w Niemczech, na Słowacji, w Holandii, na Białorusi, w Austrii, w W. Brytanii (bardzo słaba jakość tłumaczenia). Strony klinik litewskich i ukraińskich dostępne są w językach tych państw, po rosyjsku lub angielsku. Polscy konsultanci zatrudnieni są przez pracodawców zagranicznych. Dowóz na aborcję oferują tylko dwie kliniki na Słowacji. Kierowcy są pracownikami klinik,mają dowozić pacjentki na aborcję. Za transport płaci pasażerka. Żadnej z tych grup nie obowiązuje polskie prawo. W momencie,kiedy kobieta udająca się na aborcję przekroczy granicę innego państwa nie obowiązuje jej polskie prawo antyaborcyjne, tylko prawo wybranego kraju. Podanie informacji o aborcji zagranicą jest legalne, nie jest przestępstwem. Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie Open Door i Dublin Well Woman p-ko Irlandii) stwierdził, że działania państwa przeciwko organizacjom informujących o możliwości wyjazdu na aborcję zagraniczną naruszają Europejską Konwencję Praw Człowieka. Niezależnie od tego, co chce chronić państwo i jakie obowiązuje tam prawo odnośnie aborcji nie wolno mu ograniczać wolności dostępu do informacji oraz wolności ich przekazywania (te wolności są chronione na mocy art. 10 Konwencji). Prawo do informacji jest prawem człowieka. Trochę bardziej skomplikowana jest sprawa aborcji farmakologicznej- za pomocą tabletek poronnych. Ani w ustawie o planowaniu rodziny, ani w rodz.XIX kodeksu karnego- "Przestępstwa przeciwko życiu", nie ma wzmianki o zakazie zażywania tego rodzaju tabletek. Importowanie tabletek wczesnoporonnych do Polski jest legalne, ponieważ ich składniki: mifepriston i misoprostol nie są objęte zakazem sprowadzania. Misoprostol jest lekiem zarejestrowanym w Polsce i używanym na oddziałach ginekologicznych do terminacji ciąż martwych i leczenia poronień niecałkowitych, leczenia krwawień występujących zaraz po porodzie (PPH- krwotoku poporodowego). Misoprostol w większej ilości stosuje się do usunięcia zaśniadu groniastego, wywołania akcji porodowej. Pod nazwami handlowymi: Arthrotec i Cytotec jest dostępny jako lek stosowany w profilaktyce owrzodzeń żołądka i dwunastnicy. Przeprowadzenie aborcji w domu tabletkami poronnymi jest legalne , nawet w myśl polskiego prawa. Szokujące, ale prawdziwe. Nielegalne jest odsprzedawanie leków osobie dla której nie są przeznaczone. Kobieta,która otrzymała z zagranicy tabletki poronne, a ich nie wykorzystała nie może ich odsprzedać. Zakazane jest zmuszanie do aborcji, doprowadzenie siłą kobiety na zabieg, stosowanie przemocy w celu wymuszenia aborcji. W Polsce trwa nagonka na obecną ustawę antyaborcyjną, a władza wyraźnie dąży do zakazu aborcji. Dlatego też lepiej nie zamawiać zestawu z niepewnych źródeł. Policja, prokuratura są usłużne wobec władzy i kościoła, więc postępowania karne za aborcję za granicą i farmakologiczną zgodnie z wytycznymi Ordo Iuris i wbrew prawu są możliwe. Pamiętajcie, że nawet jeżeli doszłoby do zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, to niczego nie zmienia. Zakaz będzie dotyczył aborcji z powodu uszkodzenia płodu.Leki zawierające mifepriston i misoprostol są w naszym kraju legalne i można mieć je na własny użytek. OZNACZA TO, ŻE 34 TYS. ZAGRANICZNYCH ABORCJI POLEK ROCZNIE JEST LEGALNE. Zakaz aborcji w dobie internetu jest czysto teoretyczny. Artykuł ma charakter informacyjny. Nie ma na celu ułatwiania dostępu do aborcji. Bez względu na poglądy, trzeba pisać obiektywnie, ponieważ tylko wiedza zapewnia realizację prawa do informacji i umożliwia wybór zgodnie ze własnym sumieniem. Oszukiwanie, zastraszanie lub zbytnie zachwalanie łamie prawo drugiego człowieka do obiektywnej informacji i do świadomej decyzji.

środa, 8 listopada 2017

Aborcja w quasi-trybunale


Bartłomiej Wróblewski (PiS)i 100 innych posłów wysyłało wniosek do Trybunału o zbadanie zgodności z Konstytucją przepisu , który "pozwala na przerywanie ciąży ze względu na podejrzenie choroby dziecka bądź upośledzenia. Wskazał przy tym na trzy - jego zdaniem - fundamentalne artykuły, mówiące o przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka, ochronie życia, i zasadzie równości obywatela wobec prawa. "To są zasady konstytucyjne najbardziej fundamentalne, bo zasada przyrodzonej godności człowieka to najważniejszy zapis w polskiej konstytucji"- mówi poseł. Zdaniem posła "Mamy do czynienia z pewnego rodzaju zaniechaniem konstytucyjnym. Już w 1997 r. TK uznał za niekonstytucyjną aborcję ze względów społecznych. Przez 20 lat trwały dyskusje na temat dopuszczalności przerywania ciąży, ale z niezrozumiałych dla mnie powodów nikt nie skierował tej sprawy do Trybunału" – tłumaczył swoje działania Wróblewski. Szlag mnie trafia, kiedy przedstawiciel partii, która bez przerwy łamie Konstytucję powołuje się na ustawę zasadniczą. Hipokryzja. Środowiska kobiece domagają się wycofania wniosku. Wniosek posła to czyste tchórzostwo PiS-u. Boi się reakcji kobiet, widzi, że rośnie poparcie dla legalizacji aborcji. Dlatego chce załatwić sprawę w atrapie Trybunału. Wyrok można przewidzieć, nie ma już sędziów niezależnych. PiS zachowuje czyste konto, winę za zmianę zwali na Trybunał. Co będzie oznaczał wyrok? Zwiększenie śmiertelności noworodków nawet o 1000 przypadków rocznie. Będzie to dramat rodzin i cierpienie chorych dzieci. To jednak nie obchodzi ani PiS-u, ani obrońców życia. Im chodzi wyłącznie o zmuszenie kobiet do rodzenia, co ładnie nazywają "prawem do życia dla każdego, nawet chorego dziecka". Mówi o tym Kaja Godek w wywiadzie dla "Gościa Niedzielnego", które to słowa cytowałam kilka dni temu. Szykuję się na kolejny protest. Przypominam, że aborcji zagranicznych Polek jest 34 tys. rocznie, a polskie podziemie codziennie wysyła środki wczesnoporonne do zdesperowanych kobiet, które pozbawione pomocy i wsparcia, czy choćby dobrego słowa na początku ciąży decydują się na aborcję.

wtorek, 17 października 2017

Prezydencka obrona życia


Miałam nie epatować strasznymi obrazami dla ilustrowania moich artykułów, ale doszłam do wniosku, że w sytuacji, kiedy druga strona (pro-life) przekracza kolejne granice i ponownie atakuje obecne prawo antyaborcyjne, nie ma innego wyjścia i trzeba pokazać społeczeństwu, że nieodwracalne uszkodzenie płodu to nie tylko zespół Downa. (Do rodzenia takich okazów chcą nas zmusić fanatycy, biskupi, PiS i Prezydent) Zwolennicy ograniczania praw kobiet mają trzech potężnych sojuszników: kościół, partię rządzącą i prezydenta, który już zadeklarował, że podpisze zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. Propaganda środowisk pro-life wygrywa, ludzie naprawdę wierzą, że w szpitalach zabijane są niepełnosprawne dzieci. Przy takim języku debaty, w którym jest dużo emocji, sloganów, manipulacji trudno dziwić się społeczeństwu, że podpisuje projekt "Zatrzymaj aborcję". Krzywda dzieci zawsze wzbudza społeczny sprzeciw. Obrońcy życia pokazują urocze dzieciaki z zespołem Downa w wieku 1,5 do 5lat i podpisują "aborcja zabija". Przeciętny odbiorca odbiera taki przekaz i myśli, że naprawdę zabijane są dzieci w wieku do 5 lat i to wywołuje sprzeciw. Tymczasem zespół Downa jest wykrywany w 30% badań prenatalnych, więc opowiadanie, że 90%aborcji w Polsce to zespół Downa jest KŁAMSTWEM. TRZEBA TO WRĘCZ WYKRZYCZEĆ -OBROŃCY ŻYCIA KŁAMIĄ w wielu kwestiach od liczby nielegalnych aborcji poprzez choroby uzasadniające aborcję, na technikach aborcji kończąc. Zauważcie, że obrońcy życia nigdy nie zaangażowali się w akcję pomocy osobom z zespołem Downa, nigdy nie przeprowadzili żadnej akcji informacyjnej o chorobie. Na ich stronach próżno szukać informacji o stowarzyszeniach zajmujących się osobami z zespołem Downa. Wracając do Prezydenta- nie wątpię, że kieruje nim chęć ochrony dzieci i, że jest poddany manipulacji kościelnej oraz presji prezesa PiS-u i środowisk wrogich prawom człowieka. Może wydawać się to dziwne, ale w polskich warunkach(pełnego dostępu do internetu,tanich ofert sprzedaży tabletek wczesnoporonnych) zakaz aborcji niczego nie rozwiązuje, nie zmniejsza liczby aborcji, a jedynie powoduje, że nie ma kontroli nad tym zjawiskiem i żadnych statystyk. Jeżeli naprawdę Duda podpisze zakaz aborcji z powodu uszkodzenia płodu, to zwiększy jedynie śmiertelność noworodków o ponad 1000 przypadków, o 100%. Więcej też będzie porzuceń noworodków, a nawet zabójstw. Obrońcom życia nie chodzi o ochronę życia, ale o utworzenie państwa wyznaniowego, o poniżenie kobiet i rodzin. Przypominam, że obrońcy życia hejtują Jurka Owsiaka, są przeciwni antykoncepcji, edukacji seksualnej, popierają przemoc wobec dzieci jako prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoim światopoglądem. Są przeciwni badaniom prenatalnym. Rok temu chcieli karać kobiety za poronienie i aborcję, a lekarzy za badania prenatalne i leczenie wewnątrzmaciczne, o ile w wyniku komplikacji doszłoby do utraty płodu. Obrońcy życia gloryfikują zaprzestanie leczenia ciężarnych chorych na nowotwory i śmierć kobiet, które oszukane przez lekarzy zrezygnowały z leczenia nowotworu w ciąży. To skrajnie niebezpieczne dla kobiet i dzieci grupy, które niestety odpowiednio zmanipulowanemu językowi zyskują poparcie społeczne.