VigLink

Witam i zapraszam
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okrucieństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okrucieństwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 lipca 2014

Kanalie z Frondy


(zdjęcie -dzieci z deformacjami to materiały edukacyjne, a nie zdjęcia dzieci urodzonych w konkretnym szpitalu) Od kilku tygodni głośna jest w mediach sprawa kobiety, której prof. Chazan - jako dyrektor szpitala, a nie lekarz, odmówił aborcji uszkodzonego płodu. Chłopiec nie miał mózgu i części twarzy. Dziecko zmarło w dziewięć dni po porodzie. Media katolickie przepuściły atak na prof. Dębskiego ( w jego szpitalu dziecko urodziło się) za to, że powiedział prawdę o wyglądzie tego dziecka, utworzyły front obrony prof. Chazana przy współudziale biskupów i prawników o poglądach prawicowych. Kwestionowali oni zasadność zwolnienia profesora,wylewali pomyje na panią prezydent Warszawy, która ośmieliła się postąpić zgodnie z prawem i zwolnić człowieka dumnego z łamania prawa i miała odwagę sprzeciwić się nauczaniu biskupów. Warto zauważyć, że przez 9 dni życia dziecka, profesor Chazan nie zainteresował się jego losem, brylował na Jasnej Górze, płaszczył się u biskupów i żalił społeczeństwu, jak bardzo jest prześladowany za "odmowę zabicia chorego dziecka i wskazania abortera". Dziecko umarło. Biskupi zorganizowali zrzutę od wiernych w celu zapłacenia kary za prof. Chazana. Oczywiście, nie dorzucili ze swoich, kazali płacić pieniądze wiernym. Rodzice dziecka w końcu zdecydowali się opowiedzieć o swoim dramacie. O tym, co przeżywali patrząc na dziecko, jak je odwiedzali i płakali. Nie byli w stanie być z nim dłużej niż dwie godziny dziennie, opowiedzieli, jak wyglądał chłopczyk w ostatnich momentach swojego życia , jak bardzo cierpiał. Powiedzieli o działaniach pro-life, w zasadzie potwierdzili ogólnie znaną opinię o ruchu fanatycznych katolików, którzy usiłują wymusić rodzenie dzieci nie mających szans na przeżycie, a potem umywają ręce i nawet nie zapytają, czy rodzina czegoś nie potrzebuje. Oskarżyli bardzo słusznie kościół, że zbiera kasę dla Chazana, robi z niego bohatera walki o życie nienarodzonych, organizuje modły, a nie zainteresował się ich cierpieniem. Nie minęło kilka godzin od ukazania się w internecie wywiadu, a już na katolickiej Frondzie pojawiły dwa artykuły szkalujące rodziców i oskarżające ich o brak miłości. Pan Moryń i nadpapież pan Terlikowski wylali pomyje na cierpiącą rodzinę - tak po katolicku. Panowie redaktorzy odmawiają rodzicom prawa do oceny sytuacji. Rodzice w wywiadzie mówią o dramacie, jaki przeżyli, o szoku. Natomiast Moryń oskarża ich o brak miłości wobec dziecka, mówi, że nie widzieli w dziecku człowieka, nazywa "moralnymi kalekami". Mam wrażenie, że to właśnie redaktor Frondy jest moralnym kaleką, który nie widzi ludzkich odczuć, chce narzucić innym swoje katolickie spojrzenie, nie bierze pod uwagę tego, że ludzie mają różną wytrzymałość psychiczną i nie dla każdego dziecko bez mózgu jest aktem bożej miłości i próbą daną przez Boga. Nie każdy chce być ubezwłasnowolnionym Hiobem. Moryń uważa, że rodzice powinni być wdzięczni Chazanowi, że "nie zabił dziecka, bo wyglądało inaczej" i pozwolił się im pożegnać z dzieckiem. Ma być dar Chazana i jakiejś bozi dla rodziców - w końcu mogli sobie przez 9 dni pocierpieć. Morynia rozwścieczyły szczere słowa o kościele i obrońcach życia jego zdaniem to rodzice są demonami. Czytając tekst Morynia ,pomijając ilość błędów, których dziennikarz nie powinien popełniać, miałam wrażenie, że ten człowiek jest całkowicie pozbawiony wrażliwości - jest to hiena, która żeruje na ludzkim dramacie i wykorzystuje nieszczęście, aby bronić skompromitowanego Chazana i biskupów. Nie potrafi zrozumieć, że nie każdy jest w stanie patrzeć na tak potworne cierpienie swojego dziecka, które nie ma żadnych szans na ocalenie. W słowach rodziców znalazłam wiele miłości i ogromnego bólu. W podobnym stylu, choć trochę łagodniej wypowiada się nadredaktor Terlikowski. Oskarża on lekarzy szpitala, w którym kobieta urodziła dziecko, że negatywnie nastawili ją do potomka, ponieważ powiedzieli o wszystkich wadach, przygotowali matkę, zamiast opowiadać o tym , jakim cudownym, bożym doświadczeniem, wręcz darem jest urodzenie dziecka bez mózgu. Oskarża rodziców o brak miłości dla dziecka. Uważa rodziców za okrutników, bo opowiedzieli, jak trudnym doświadczeniem był dla nich kontakt z martwym praktycznie dzieckiem, któremu przez 9 dni biło serce i oddychało. Terlikowski oczywiście czepia się niedoszłej aborcji, uważa, że to z winy lekarzy, rodzice nie kochali dziecka. Redaktor pisze o swoich odczuciach- jego zdaniem rodzice nie kochali dziecka, nie dostrzegli w nim człowieka, skoro opowiadają o dramatycznym doświadczeniu, zamiast wychwalać Boga za piękny dar życia syna bez wykształconego mózgu i twarzy. Uważa, że rodzice mieli obowiązek cieszenia się każdą chwilą spędzoną z dzieckiem i nie mają prawa mówić, że było to trudne doświadczenie i tak bolesne, że nie byli w stanie cały czas nosić dziecka na rękach. Przeżyłam szok czytając te teksty - nie wiedziałam, że wierzący ludzie, dla których Chrystus powinien być wzorem, mogą posunąć się do takiej podłości - oskarżyć zrozpaczonych dramatem rodziców o brak miłości do dziecka, dlatego, że ich reakcja była inna niż oczekiwali fanatyczni katolicy. Artykuły pokazują, jak bardzo niebezpieczny jest katolicyzm w fanatycznym wydaniu, który chce narzucać ludziom swoje widzenie świata i pouczać, jak mają reagować na tragedię, która ich dotknęła. Trzeba przyznać, że w całej sytuacji bardzo rozsądnie zachowuje pełnomocnik rodziców, mąż Marty Kaczyńskiej , mec. Dubieniecki, z którego media katolickie już zrobiły zdrajcę. Słowa mecenasa warto zacytować. Cytat za onet.pl " Zaangażowanie tego konkretnego księdza w komentowanie tej sprawy i budowanie jakichś przedziwnych teorii spiskowych jest niepoważne. To świadczy o tym, że niestety wokół PiS-u, a szkoda, kręcą się środowiska ludzi z ideologią i podejściem do życia całkowicie oderwanymi od rzeczywistości - ocenia adwokat. Jak podkreśla rozmówca Onetu, "niedopuszczalną sytuacją" jest, aby "Kościół wtrącał się w sprawy medyczne i próbował narzucić społeczeństwu swoją ideologię myślenia, która z zasady jest niesłuszna, a przede wszystkim nieuprawniona". Według adwokata "dla środowisk prawicowych sprawa prof. Chazana to polityka, a tu nie powinno o to chodzić". - Ta sprawa powinna dać do myślenia społeczeństwu, jakie zagrożenia może nieść budująca się frakcja ludzi rodem z ciemnogrodu. Dla nich prawo to religia, a nie ustawy. To jest niebezpieczny element - podkreśla Dubieniecki. Odnosząc się do dyskusji wokół zasadności przeprowadzenia aborcji u kobiety, którą reprezentuje mec. Dubieniecki, on sam podkreśla: - Z dala jestem od łączenia tej sprawy z polityką, ale myślę, że św. pamięci prezydent Lech Kaczyński zdecydowanie opowiedziałby się przeciwko prof. Chazanowi. To jest moje zdanie, ale poparte wnikliwą oceną jego osoby jako światłego człowieka. Adwokat jednocześnie ostro krytykuje środowiska konserwatywne. - Dziś część polityków PiS-u tego albo nie chce widzieć, albo są hipokrytami, którzy pokazują zdjęcia dziecka bez mózgu i wmawiają opinii publicznej, że to dzieci boże. Jeżeli tak wierzą w tego Boga, to niech zapytają go, dlaczego tak wielu niewinnym ludziom wyrządza tyle krzywd. To jest obłuda, cynizm i walka o elektorat." Przyznaję rację mecenasowi - niedopuszczalne jest to, aby kościół wtrącał się w sprawy medycyny i narzucał społeczeństwu swoją mylną, nieuprawnioną interpretację. Dostrzega on zagrożenie jakie niesie skrajna prawica, która za prawo uważa normy religijne. Uważa, że jego zmarły tragicznie teść nie poparłby Chazana. Mecenas odważnie krytykuje wiarę w Boga, który wyrządza ludziom wiele krzywd. Twierdzi, z resztą słusznie, że prawica wykorzystuje lekarzy i Boga do walki o elektorat.

niedziela, 3 listopada 2013

Psy z nielegalnych hodowli


Zazwyczaj po Święcie Zmarłych rozpoczyna się w handlu okres przedświątecznej gorączki, czas kupowania prezentów. Prezentami stają się również zwierzęta. Różne są opinie o dawaniu zwierząt w prezencie. Ważne, żeby sprawę przemyśleć, bo zwierzę nie jest zabawką , jest istotą żywą, która czuje i przywiązuje się do opiekuna. Jeżeli jesteśmy pewni, że możemy zapewnić zwierzęciu opiekę i oddamy go klika tygodni po świętach, to warto zastanowić się nad źródłem pochodzenia zwierzęcia. Świnki morski, żółwie, chomiki, króliki-miniaturki kupujemy w sklepach zoologicznych. Sprawa komplikuje się w przypadku psów i kotów. Najlepiej kupować zwierzęta w schronisku lub ze sprawdzonych, legalnych hodowli, ewentualnie od wziąć znajomych, którzy mają przychówek. Nie należy kupować psów z targowisk, czy ogłoszeń w sieci, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że pochodzą z nielegalnych hodowli, zwanych pseduohodowlami. Co jakiś czas mediach pojawiają się reportaże o likwidacji takiej pseudohodowli. Dramat zwierząt w pseudohodowlach Materiały dziennikarskie na ten temat przerażają i wywołują szok u osób wrażliwych na krzywdę zwierząt. Widać na nich wychudzone, aż do szkieletu, wyczerpane dorosłe psy i zaniedbane szczeniaki. Takie widoki chwytają za serce. W wrażliwym na krzywdę człowieku rodzi się złość i pytanie o granicę ludzkiego okrucieństwa i chęci zysku. Czym są pseudohodowle? To masowa wylęgarnia, gdzie pies wytwarzany jest jak przedmiot i sprzedawany po promocyjnej cenie. Działają na zasadzie produkcji taśmowej- celem działalności jest uzyskanie dużej ilości „towaru” przy jak najmniejszych kosztach. Problem w tym, że w pseduohodowlach „wytwarzane są zwierzęta – żywe, czujące, cierpiące istoty. Wyeksploatowane psie matki , wymęczone nieustannymi ciążami, niedożywione, traktowane są jako odpad produkcyjny – są zabijane lub wyrzucane. Samice zachodzą w ciążę podczas każdej rui, do momentu dopóki nie dojdzie u nich do chorób i uszkodzeń. Psy przebywają w ciasnych klatkach, leżą we własnych odchodach, często pozbawione są nawet czystej wody do picia. Wrażliwy, rozsądny czytelnik zapyta: skoro tak traktują suki, to w jaki sposób uzyskują zdrowe szczeniaki? W większości wypadków szczenięta z pseudohodowli nie są zdrowie. Jedyny sposób, aby pomoc zwierzętom to nie kupować szczeniąt po okazyjnej cenie – niska cena oznacza, że zwierzak pochodzi z takiego potwornego miejsca. Informujmy Straż dla Zwierząt, policję lub weterynarzy o każdym podejrzanym rozmnażaniu zwierząt w naszej okolicy i o młodych zwierzętach sprzedawanych na targowiskach. Stan zdrowia psów z pseudohodowli Hasłami kampanii przeciwko pseudohodowli „Psia mać -nie kupuj od pseudohodowców” są „Nim kupisz szczeniaka, sprawdź w jakich warunkach żyła suka, która go urodziła”, „Promocja trwa do wyczerpania suki”. Hasła akcji zwracają uwagę odbiorcy na „promocje” szczeniąt rasowych. Szczenięta urodzone w pseudohodowlach tylko wyglądają na rasowe osobniki. Weterynarze ostrzegają, że psiaki są dotknięte wadami genetycznymi, będącymi skutkiem ograniczonej puli genetycznej wewnątrz stada. Zwierzęta urodzone w pseudohodowlach narażone są na uszkodzenia ciała spowodowane walkami innych osobników i fatalnymi warunkami przetrzymywania. Warunki w jakich przebywają suki z młodymi nie spełniają nawet podstawowych wymogów sanitarnych. Zwierzaki trzymane w rzadko sprzątanych, bardzo brudnych i ciasnych klatkach, nie są wyprowadzane na spacer, nie mają dostępu do świeżego powietrza. Bicie zwierząt domagających się jedzenia jest tam normą, zimą psy cierpią z powodu mrozu, a latem z powodu przegrzania. Mają zaburzenia psychiczne, o typowych chorobach zwierzęcych już nie wspominając. Właściciele pseduohodowli nie dbają o opiekę weterynarza. Szczeniaki nie są szczepione, nie są odrobaczone, ani badane przez weterynarza. Oprócz niskiej ceny psa , powinien nas zaniepokoić wiek szczeniąt oferowanych do sprzedaży – zwykle są za młode. Ogłoszenia o treści „rasowe bez rodowodu”, „bez rodowodu po rasowych rodzicach” pochodzą pseudohodowców. Jeżeli natkniemy się na taki anons w sieci, to zawiadamiajmy policję, być może ocalimy życie wielu psów. Nie istnieje coś takiego jak zwierzę rasowe bez rodowodu -rodowód jest certyfikatem, że nasze zwierzę jest przedstawicielem danej rasy. Zwierzętami bez rodowodu nie wolno handlować – można je tylko oddać za darmo. Nowy właściciel może dobrowolnie oddać koszty opieki weterynaryjnej i utrzymania.

czwartek, 4 lipca 2013

Okrucieństwo w imię praktyk religijnych i zysku, cz 2

Kwestia wolności religijnej i wygląd uboju rytualnego według zwolenników.
Zdumiewające jest to, jak zwolennicy potwornego uboju potrafią manipulować informacją i fałszować prawdę. Ich zdaniem ubój trwa 11 sekund, a upływ krwi jest tak duży, że zwierzę ginie od razu. Zwolennicy uboju twierdzą , że w trakcie uboju rytualnego odpływ krwi jest tak gwałtowny, że zwierzę niemal natychmiast traci przytomność.
Nie wiem skąd autorzy artykułu mają takie informacje, zapewne od osób trudniących się ubojem, z którego ciągną kolosalne zyski. Profesorowie zajmujący się problematyką zwierząt, weterynarze obalają pogląd zwolenników. Poddajmy głos panu prof. Andrzejowi Elżanowskiemu, który jest zoologiem i członkiem Polskiego Towarzystwa Etycznego.
To jest proceder niesłychanie okrutny, barbarzyński, który polega na tym, że zwierzęta po podcięciu szyi, po podcięciu gardła, bez możliwości wydania głosu są skazane na nieprawdopodobne męczarnie. Umierają od minuty do kilku minut. Występuje u nich ślinotok i inne skrajne objawy cierpienia wynikające z duszenia się, gwałtownego spadku ciśnienia krwi i oczywiście przeraźliwego bólu szyi, która jest przecięta prawie do kręgosłupa. Jest to niewyobrażalne barbarzyństwo. Być może, że gdy starożytni ustalali te obyczaje byli bardziej przyzwyczajeni do barbarzyństwa. Natomiast w obecnej zachodniej cywilizacji jest to kompletny przeżytek.
Przeżytek, który – podkreślam za XIX wiecznym rabinem Frankfurtu Leopoldem Steinem – buduje ścianę pomiędzy społecznością żydowską i innymi. To jest zwyczaj, którego inne społeczności nie mogą akceptować. Upieranie się przy tym obrzędzie powoduje złe nastawienie do mniejszości żydowskiej. Tak więc ubój rytualny niesie nie tylko niewyobrażalne cierpienie zwierząt ale też negatywne konsekwencje społeczne: akceptację okrucieństwa i ksenofobię.”1
Pan profesor przedstawia skutki uboju rytualnego dla lokalnej społeczności. Zwraca uwagę na fakt, że przy rzeźni i w rodzinach rzeźników częściej dochodzi do przypadków przemocy w rodzinie.
Badanie socjologiczne ujawniło ponad wszelką wątpliwość, że stopień przestępczości, przede wszystkim przemocy w rodzinie,  wzrasta w okolicach rzeźni o 150 proc. - 200 proc. To wynika z okrucieństwa. To wynika z psychologii. Sprawcy przemocy – sami są w pewnym stopniu jej ofiarami. Ci którzy co dzień podrzynają gardła kilkudziesięciu krowom dziennie- nie mogą być normalni i muszą wykazywać patologie społeczne. Także jest to nie tylko zło samo w sobie, ale też zjawisko, które niesie za sobą bardzo złe skutki społeczne.”2


Stanowisko pana profesora obiera się na znanym psychologicznym schemacie, który mówi o to tym, że przemoc na charakter reakcyjny i wynika z doznawania przemocy w przeszłości, bądź z bycia sprawcą przemocy. Najkrócej mówiąc przemoc zawsze rodzi przemoc. Osoba, która zadaje ból zwierzętom ma w jakimś stopniu zaburzoną psychikę. Sama jest ofiarą przemocy, bo w pewnym momencie przestaje sobie radzić ze swoimi emocjami, z obrazami, których jest świadkiem i w związku z tym musi odreagować.


Zwolennicy uboju rytualnego podkreślają, że ubój rytualny jest umocowany w tradycji religijnej. Dla wyznawców judaizmu i islamu ubój rytualny jest przestrzeganiem prawa danego przez Boga, jest to wyraz wierności Bogu, a prawo do spożywania takiego mięsa jest kwestią wolności religijnej i prawa do wykonywania praktyk.
Kwestia przestrzegania zwyczajów religijnych, wolności religijnej jest niesłychanie trudna. Wyjaśnię ją dokładnie w następnym punkcie.

Osoby popierające ubój rytualny argumentują, że w nieodwracalne cierpienie wpisane jest w sens istnienia, tak samo jak prymat człowieka i ludzkiego dobra nad dobrostanem zwierząt. Ich zdaniem istnieje niezbędna miara cierpień, którą trzeba zaakceptować.

Nie ulega wątpliwości, że współczesny świat akceptuje pewien rodzaj cierpienie. Nie dziwi nas cierpienie chorych, chociaż lekarze starają się je zminimalizować. Cierpimy z powodu upałów, zimna, utraty pracy, porzucenia przez ukochaną osobę, śmierć najbliższych. Powstaje podstawowe pytanie, czy wolno człowiekowi, który nawet zgodnie z teologią ma być opiekunem zwierząt godzić się na cierpienie w imię swobody praktyk religijnych. Odpowiedź powinna brzmieć negatywnie. Jeżeli zaakceptujemy cierpienie zwierząt przy uboju rytualnym, być może staniemy przed koniecznością akceptowania rytualnego obrzezania dziewczynek, małżeństw 8-12 letnich dziewczynek z mężczyznami w wieku ich dziadków (bo Prorok miał żonę w ich wieku lub z powodu obsesji czystości przedmałżeńskiej). Być może świat będzie musiał zezwolić na zabójstwa honorowe kobiet i, ich bicie z powodu wskazań Koranu i honoru muzułmanów? Podane przykłady są drastyczne, ale takie wydarzenia są częste i akceptowane społecznie w społecznościach islamskich, zwłaszcza wśród fanatyków, nawet tych żyjących w Europie. Zapewne posypią się na mnie gromy za powyższe stwierdzenie. Moje uwagi nie są skierowane do normalnych, spokojnych wyznawców powyższych religii, ale reakcją na doniesienia medialne dotyczące przemocy wobec dziewczynek i kobiet w świecie islamskim, o których w końcu trzeba mówić. Nie można bowiem milczeć zasłaniając się wolnością religijną.

Do grona zwolenników uboju rytualnego dołączył również Episkopat. Jego przedstawiciel Przewodniczący Komitetu Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem bp Mieczysław Cisło , w oświadczeniu przysłanym KAI (Katolickiej Agencji Informacyjnej), napisał:
Oświadczenie w sprawie żydowskiego uboju rytualnego
Wyrażam solidarność z Naczelnym Rabinem Polski Panem Michelem Schudrichem w sprawie dokonywania uboju rytualnego zgodnie z wielowiekową religijną tradycją żydowską.
Praktyka ta nie musi stać w sprzeczności z zasadą humanitarnego traktowania zwierząt i nie powinna powodować dodatkowych stresów, a sam ból związany z ubojem powinien być zminimalizowany. Stres i ból są nieuniknione w każdym uboju.
W przypadku kolizji pomiędzy współczesną wrażliwością na prawa zwierząt do godnego traktowania a prawem do wolności religijnej, trzeba opowiedzieć się za pierwszeństwem prawa do wolności religijnej z racji jego zasadniczego charakteru. Tylko wspólnota religijna może w sposób autonomiczny, bez zewnętrznej presji, podejmować reformę instytucji i zwyczajów, które określają jej tożsamość. Świadomi problemu, który rodzi się ze współczesnej ludzkiej wrażliwości, wyznawcy judaizmu są gotowi podejmować kolejne działania na rzecz zminimalizowania cierpienia zwierząt.
W tej złożonej kwestii należy rozumieć również wrażliwość tych, którzy walczą o prawa zwierząt, co jest wspólną troską nas wszystkich. Ponadto, pozostaje także nadzieja, że dyskusja wokół praw zwierząt ożywi naszą społeczną refleksję nad prawami człowieka, wraz z prawem do życia – i to godnego życia – na wszystkich jego etapach, od poczęcia do naturalnej śmierci oraz uświadomi wszystkim prawdę o dramatycznym cierpieniu dziecka zabijanego w łonie matki.3
Dyskusja z oświadczeniem biskupa
Temat wolności religijnej i wielowiekowej tradycji jeszcze pojawi się w artykule. W słowach biskupa ujęło mnie coś innego – mianowicie mieszanie uboju rytualnego z aborcją. Ubój rytualny jest przyczynkiem do dyskusji o prawach zwierząt, o kondycji człowieka i jego wrażliwości na krzywdę słabszej istoty – zwierzęcia. Biskup mówi o prawie do życia i do szacunku wobec życia człowieka. Nie zauważa, że w trakcie uboju rytualnego giną zwierzęta , nie ludzie. Duchowieństwo rozdziera szaty nad wydumanym cierpieniem zarodka powstałego w wyniku in vitro, a nie dostrzega męki zwierzęcia zabijanego w okrutny sposób, tylko dla tego, że czyjaś religia domaga się cierpienia zwierzęcia. Nikt nie zaprzecza istnieniu okrutnych technik aborcji zabiegowej, które w ramach humanitaryzmu powinny być zabronione lub przynajmniej mocno ograniczone. Nie zmienia to tego, że czymś niedorzecznym jest przywalanie na cierpienie zwierząt dlatego, że istnieje aborcja. Warto przypomnieć osobom, które wysuwają tak bezsensowne argumenty, że aborcję można ograniczyć poprzez stosowanie antykoncepcji, edukację seksualną, czy politykę prorodzinną. Tak się składa, że to biskupi najbardziej sprzeciwiają się stosowaniu antykoncepcji i edukacji seksualnej. W antykoncepcji widzą matkę aborcji, jakąś postawę przeciwko życiu, zabijanie zapłodnionych komórek jajowych, niszczenie małżeństwa. Edukacja seksualna to ich zdaniem deprawacja młodzieży i ograniczenie praw rodziców. Z taką postawą przyczyniają się do olbrzymiej liczby aborcji w podziemiu, wręcz naganiają klientki ginekologom -aborterom i handlarzom sprzedającym zestawy wczesnoporonne. Mówienie o obronie życia przez duchowieństwo i jednoczesne popieranie barbarzyńskiego uboju można określić jedynie mianem hipokryzji. Niezrozumiałe jest dla mnie mówienie z jednej strony o godności życia od poczęcia i konieczności ochrony nawet zapłodnionych komórek jajowych, bez względu na okoliczności, a z drugiej strony udzielanie poparcia barbarzyńskiej praktyce, tylko dlatego, że jest ona „wielowiekową tradycją żydowską”.

Religia i wielowiekowa tradycja.

Zanim przejdę do omawiania kwestii religii i tradycji chcę zwrócić uwagę internautów na stanowisko Ministra Rolnictwa, pana Kalemby, który w końcu wyjawił się, że ubój rytualny w Polsce, wyłącznie na potrzeby polskich związku wyznaniowych skupiających wyznawców judaizmu i islamu byłby nieopłacalny, bo osób praktykujących powyższe religie jest niedużo. Ministrowi chodzi import mięsa koszernego. Argument wolności religijnych to jedynie pretekst do zmian w prawie. Cel jest ekonomiczny, dlatego ograniczenie uboju rytualnego do potrzeb polskich wyznawców jest niedorzeczny.

Wyznania Ministra Rolnictwa nie wymagają komentarza. Jak zwykle wolność religijna ma służyć interesom, tym razem wąskiej grupy właścicieli ok 40 ubojni, zajmujących się tym haniebnym procederem. Komentarz ministra ma jednak pozytywny wydźwięk – jeżeli ustawa ograniczyłaby ubój do potrzeb polskich, to oznaczałoby to, że ubój rytualny po pewnym czasie pozostałby jedynie wspomnieniem. Polski przedsiębiorca nie wstrzyma linii produkcyjnej na pół godziny, aby dokonać uboju kilku sztuk bydła według zasad judaizmu, czy islamu. Zwierzę z poderzniętym gardeł umiera dłużej niż ogłuszone, więc przedsiębiorca naraziłby się na straty. Trudno zmusić przedstawicieli religii, których ubój dotyczy, aby inwestowali w rzeźnie, tylko dla potrzeb krajowej społeczności.

Niekwestionowana jest zasada wolności religijnej i prawa do religijnych praktyk. Zawiera ją Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej z 1997 roku. W Konstytucji jest mowa o tym, że wolność praktyk religijnych odnosi się do: uprawiania kultu, modlitwy, uczestniczenia w obrzędach, praktykowania i nauczania". Ubój rytualny nie jest modlitwą, kultem, obrzędem, elementem nauczania, nie jest również praktyką religijną. Warto wiedzieć, że Konstytucja stanowi, że „"wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób".
Jest rzeczą bezsporną, że ubój rytualny godzi w moralność Polaków, wolność wyznania, jest sprzeczny ze zdrowiem publicznym (mięso z tych zwierząt, ze względu na męki, jakie przeżywają jest niezdrowe, a poza tym ubój rytualny, co wykazały badania, zwiększa poziom agresji w domach osób, które nim się trudnią). Polacy nie akceptują niehumanitarnego zabijania zwierząt, uważają ten zwyczaj za barbarzyński. Niewiele osób wie, że tylko część zwierzęcia jest koszerna, reszta trafia na rynek jako normalne mięso i nikt nie informuje klienta, że mięso pochodzi z uboju rytualnego, co narusza prawo do wolności sumienia. Na szczęście w sieci jest obecna grafika na której znajduje się wykaz firm oszukujących klienta i handlujących mięsem z tego uboju bez udzielania konsumentom właściwej informacji.

Drugim ważnym aspektem jest fakt, że wolność religii nie oznacza pełnej wolności praktykowania kultu, która ograniczona jest przez normy prawne i zakazuje praktyk godzących w życie, zdrowie i godność człowieka. Argumentem zwolenników męczenia zwierząt jest pogląd, że starożytne prawa religijne nie podlegają ograniczeniom państwowym. Jest to oczywiście kompletna bzdura, bowiem humanitaryzm ma swoje korzenie w sprzeciwie wobec szczególnie okrutnych praktyk religijnych, jak,np: kanibalizm, obrzezanie kobiet, kamieniowanie kobiet. Druga i trzecia praktyka wymieniona w ostatnim zdaniu nadal jest stosowana w krajach islamskich. Czy to oznacza, że skoro dana praktyka pochodzi ze starożytności, została ogłoszona przez Proroka, to współczesność ma ją akceptować, zgadzać się na poniżanie i zabijanie w imię honoru religijnego? To nowoczesne państwa ograniczały szaleńcze praktyki religijne i przyjęły założenie autonomii religii i prawa państwowego. W krajach, w których prawo religijne równa się prawu państwowemu nie ma praw człowieka, ani bezpieczeństwa obywateli. Gdyby kierować się zasadą , że jedynymi normami są starożytne przepisy religijne, to nie byłoby postępu ludzkości, praw cywilnych i obywatelskich, a ludzie nadal byliby ofiarami dla jakiś bóstw. Zakaz uboju rytualnego nie sprawi, że wyznawcy niektórych religii z niego zrezygnują, nadal będą go uważali za swoje święte prawo. Jednakże państwo jest wspólnotą wszystkich obywateli i powinno tworzyć prawo ponad religijnymi przepisami – prawo oparte na etyce i uniwersalnych prawach człowieka. Zakaz uboju rytualnego nie narusza wolności religijnej, bowiem nikt nie zabrania tym ludziom jeść takie mięso, a państwo wprowadzając zakaz barbarzyńskiego uboju, jedynie zakazuje zabijania zwierząt w ten sposób, do czego ma pełne prawo. Jak sobie poradzą wyznawcy tych religii – czy będą sprowadzać mięso za granicy, czy przejdą na wegetarianizm, a może rozważą zmianę swoich przyzwyczajeń – to nie jest sprawa państwa, ale prywatny problem danej osoby.


Kwestia uboju rytualnego wprowadza pytanie o granice wolności praktyk religijnych we współczesnym świecie. Nowoczesne państwo nie może zgadzać się na haniebne praktyki, szkodzące zwierzętom lub człowiekowi, dostarczające cierpienia, poniżenia i bólu. Oprócz uboju rytualnego do praktyk związanych z religią lub tradycją plemienną, na które z pewnością nie powinno być zgody należą:
  1. honorowe zabójstwo
  2. kara śmierci za naruszenie zasad religijnych, np: czystości przedmałżeńskiej u kobiet
  3. okaleczanie kobiet za obrazę honoru rodziny
  4. wydawanie za mąż nieletnich, a nawet małych dziewczynek w wieku od 8-16 lat
  5. obrzezanie dziewcząt
  6. wielożeństwo
  7. kara biczowania dla ofiary gwałtu
  8. kara śmierci za wybranie innej religii lub ateizmu
Nowoczesne państwo ma obowiązek korekty radykalnych praktyk obywateli. Współczesne państwo wyznacza pewne kanony prawne i zapewnia równość wobec prawa, zakazuje dyskryminacji czy chroni praw mniejszości seksualnych, narodowych i rasowych, bierze pod ochronę o zwierzęta przed bestialskim traktowaniem ze strony ludzi. Są to granice jakie wyznacza państwo religijnym zwyczajom i praktykom.

Opinie internautów o uboju rytualnym.
Zdanie internautów na temat uboju rytualnego jest tożsame z opinią osób ankietowanych przez ośrodki badania opinii publicznej. Społeczność internetowa podkreśla, że ubój rytualny jest barbarzyński, jest niepotrzebnie zadawanym cierpieniem. Ludzie uważają, że popieranie barbarzyństwa sprzed tysięcy lat jest niehumanitarne i przestrzegają, że po legalizacji uboju być może będzie trzeba się zgodzić na kolejne, religijne okrucieństwa, np: obrzezanie. Internauci uważają, że argumentowanie zgody na ubój rytualny wielowiekową tradycją narusza ich godność – godność ludzi wrażliwych na cierpienie innych istot . Argument o wielowiekowej tradycji nie może usprawiedliwiać okrucieństwa wobec przerażonych zwierząt. Ludzie wypowiadający się na forach uważają, że jako chrześcijanie nie mogą tolerować praktyk niezgodnych z ich wiarą., działań, które wyrządzają również im moralną krzywdę. Uważają, że skoro Bóg jest miłością, to nie może czekać na krwawe ofiary. Szacunek dla człowieka musi iść w parze z szacunkiem dla innych istnień. Internauci mówią wprost, że w Polsce godzimy się na wszystko to, co Europa stara się eliminować: od składowania niebezpiecznych odpadów do uboju rytualnego i hodowania zwierząt na futra. Stajemy się przez to pośmiewiskiem Europy.


Opinie specjalistów o uboju rytualnym
Lekarze weterynarii wystosowali do rządzących specjalny protest w/s uboju rytualnego.

Protest przedstawicieli wszystkich zawodów związanych z medycyną weterynaryjną biologią i dobrostanem zwierząt.

Piszemy do Państwa jako lekarze i technicy weterynarii oraz przedstawiciele wszystkich zawodów związanych z medycyną weterynaryjną, biologią i dobrostanem zwierząt.
Podzielają poniższe stanowisko również psychologowie zwierząt, trenerzy-szkoleniowcy, behawioryści oraz studenci wyżej wymienionych kierunków.
Nasza empatia, wiedza, wykształcenie i doświadczenie, zarówno zawodowe, jak i życiowe, nie pozwalają nam zgodzić się z projektem zmiany Ustawy o ochronie zwierząt, polegającej na dopuszczeniu możliwości uboju rytualnego w Polsce.
Nie mamy żadnych wątpliwości że ubój rytualny (bez wcześniejszego ogłuszenia) powoduje dla zwierząt dużo większe cierpienia niż ubój z ogłuszeniem i niniejszym chcielibyśmy wyprowadzić z błędu tych, którzy myślą inaczej.
Gwarantujemy to naszą wiedzą z zakresu biologii, fizjologii i patofizjologii.
Nasze stanowisko umocowane jest także w ważnych dla nas dokumentach, które jednoznacznie negatywnie oceniają projekt nowelizacji:
1) Stanowisko Prezydium Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej z dnia 28 lutego 2013 r. w sprawie projektu ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt
2) Stanowisko Europejskiej Federacji Lekarzy Weterynarii (FVE) jest w tej sprawie jednoznaczne: „FVE stoi na stanowisku, że z punktu widzenia dobrostanu zwierząt, a także szacunku dla zwierząt jako istot posiadających świadomość, proceder uboju bez ogłuszenia jest niedopuszczalny bez względu na okoliczności”.
3) Obowiązująca ustawa o ochronie zwierząt
4) Art. 30 Kodeksu etyki lekarza weterynarii w całości
Reasumując, biorąc pod uwagę nasze przekonania wiedzę i stanowiska zawarte w wyżej wymienionych dokumentach protestujemy przeciwko nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt polegającej na dopuszczeniu uboju rytualnego w Polsce.
Obecna ustawa reguluje ten problem bardzo dobrze i możemy w tej sprawie poszczycić się ustawą, która gwarantuje jeden z najwyższych poziomów ochrony zwierząt przed cierpieniem w trakcie ich uboju”4

Zacytowany dokument nie wymaga komentarza. Znawcy tematyki przypominają rządzącym o ważnych dokumentach, które zawierają zapisy przeciwne ubojowi rytualnemu.
Ubojowi rytualnemu przeciwna jest również Śląska Rada Adwokacka, która uznała,że taki rodzaj uboju stoi w sprzeczności z ustawą o ochronie zwierząt i naraża je na dodatkowe, bezsensowne przedśmiertne cierpienie. Adwokaci wyrażają zdecydowany sprzeciw przeciwko próbie legalizacji w Polsce uboju rytualnego. W swoim komunikacie napisali, że”
Polskie prawodawstwo stanowi, że zwierzę jako istota żyjącą, zdolną do odczuwania cierpienia nie jest rzeczą, a człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę"

Ich zdaniem „ art. 34 dotychczas obowiązującej ustawy o ochronie zwierząt z 21.08.1997r ( Dz. poz.724) zezwala na ubój zwierząt, jedynie po uprzednim pozbawieniu świadomości, przy zapewnieniu humanitarnego traktowania.

"W oczywistej sprzeczności z przyznaną zwierzętom ochroną prawną, pozostaje tzw. Ubój rytaulny podczas którego zwierzę jest pozbawiane życia bez uprzedniego ogłuszenia, co naraża je na dodatkowe, bezsensowne przedśmiertne cierpienie.

Wcześniejsza próba dopuszczenia uboju rytualnego na podstawie rozporządzenia Ministra Rolnictwa z 2004r została skutecznie zakwestionowana orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 27.11.2012r , wydanym po rozpoznaniu wniosku Prokuratora Generalnego przy wsparciu fundacji i stowarzyszeń działających na rzecz ochrony praw zwierząt oraz Wydziału Prawa Uniwersytetu Śląskiego" 5

Swoje zdanie w tej sprawie zmienił również były minister rolnictwa Wojciech Olejniczak, który kiedy piastował to stanowisko pozwolił na ten barbarzyński proceder. Obecnie jest przeciwnikiem uboju. Legalizując go kierował się dobrem mniejszości wyznaniowych, myślał, że będzie to sprawa marginalna, nie spodziewał się, że zrobi się z tego wielki, eksportowy biznes. Pan Olejniczak uważa , że w świeckim państwie religia nie może zawieszać norm humanitarnych.
Nowelizacja ustawy w ujęciu rządowym nie zyskała przychylnej opinii Prokuratora Generalnego.

Przeciwko ubojowi rytualnemu jest cześć posłów z PO, Ruch Palikota, PiS, znaczna część posłów SLD, posłowie niezrzeszeni. Posłowie Platformy Obywatelskiej wykazali się szczególną odwagą, mówiąc, że nie poprą ustawy, wolą zapłacić karę. Platforma chciała wprowadzić dyscyplinę podczas głosowania i zmusić posłów do głosowania za legalizacją tego procederu. Dziwna jest wolność sumienia w partii rządzącej, która pozwala na głosowanie zgodnie z sumieniem podczas głosowań o in vitro, czy związkach partnerskich, a wprowadza dyscyplinę przy głosowaniu nad ustawą legalizującą hańbiący godność człowieka proceder. Wynika z tego, że zdaniem Platformy komórki czują ból, czymś wstrętnym jest związek nie będący małżeństwem, natomiast dopuszczalny moralnie jest ubój ze szczególnym okrucieństwem, będący faktycznym znęcaniem się nad żywą, czującą istotą.

Trafnie podsumowuje ubój rytualny, profesor etyki pan Jan Hartman, który twierdzi, że ubój rytualny to odrażająca praktyka pod bardzo prostackim pretekstem szacunku dla religii, praktyka służąca wyłącznie zarabianiu pieniędzy, która polega na tym, że dręczy się w nieludzki, a może bardzo ludzki sposób setki tysięcy, a może miliony zwierząt po to, żeby na tym zarobić pieniądze”

Zgadzam się z panem profesorem. Ubój rytualny pokazuje jaki nasz stosunek do zwierząt, czy przekroczyliśmy granicę człowieczeństwa. Tłumaczenie religijne znęcania się nad zwierzętami i ludźmi jest sprzeczne z kanonem współczesnej moralności. Nowoczesny świat powinien przeciwstawiać się barbarzyństwu. Nie można pozwalać na to, aby przypisy religijne sprzed tysięcy lat kładły się cieniem dla ludzkości. Granicą wolności religijnej jest niepotrzebne cierpienie. Postęp nauki od wieków wypiera religijne dogmaty, pora, aby w oparciu o wiedzę o cierpieniu zwierząt skończyć z barbarzyńskim ubojem rytualnym, aby wyżej niż religijne nakazy postawić etykę i ludzką wrażliwość na cierpienie.
2tamże

Okrucieństwo w imię praktyk relgijnych i zysku

W ostatnich tygodniach przetoczyła się przez kraj batalia na temat legalizacji uboju rytualnego, to znaczy zabijania zwierząt bez poprzedniego ogłuszania. Temu bestialskiemu procederowi sprzeciwia się 68% Polaków, a także ponad 65% rolników. Artykuł ma celu zebranie wszystkich głosów w dyskusji. Autorka artykułu opowiada się za całkowitym zakazem uboju rytualnego w Polsce. Swoje stanowisko wyjaśnię w podsumowaniu po przedstawieniu wszystkich głosów .

Jak wygląda ubój rytualny?
Ubój rytualny to okrutna praktyka. Zwierzę jest unieruchamiane: ma związane kończyny lub umieszczane jest w specjalnej klatce, z której na zewnątrz wystaje tylko głowa. Zwierzę w klatce jest zwrócone głową w dół, a następnie rzeźnik dokonuje uboju. Zdaniem profesora Wojciecha Pisuli „W uboju rytualnym, przeprowadzanym zgodnie z religijnym prawem żydowskim i islamskim prawem szariatu, rzeźnik przecina kolejno tętnice, żyły, tchawicę i przełyk. Rdzeń kręgowy pozostawia nienaruszony, bo to spowodowałoby śmierć. Zwierzęcia nie oszałamia się przed poderżnięciem gardła, a jego mózg pozostaje nienaruszony. Oznacza to, że zwierzę przez określony czas po dokonaniu cięcia jest świadome i odbiera wszystkie bodźce, które do niego docierają.
Jak wyjaśnia prof. Pisula badania pokazały, że tzw. spontaniczna aktywność elektryczna mózgu zwierzęcia zabitego w uboju rytualnym zanika dopiero po 75 sekundach od poderżnięcia gardła. U niektórych trwa to nawet ponad dwie minuty.
"Zwierzę już się nie porusza, nie zdradza objawów ruchowych aktywności życiowej, ale jego mózg ciągle pracuje. Przez ten czas doświadcza więc koszmaru: doznaje wszystkiego co wiąże się z paniką, próbami wyrwania, bodźcem bólowym związanym z cięciem, wykrwawianiem i krztuszeniem się" - powiedział rozmówca PAP.”1



Opis podany przez pana profesora napawa przerażeniem. Czegoś takiego dokonują ludzie i to w imię czego? Starożytnych nakazów religijnych. Naukowcy są zgodni, co do tego, że mięso zwierząt, które zostało zabite w okrutny sposób, odczuwało stres, bało się, zawiera szkodliwe związki i szkodliwe dla człowieka. Cytowany powyżej pan profesor tak opisuje rodzaj cierpienia, jakie towarzyszą zwierzętom w trakcie uboju rytualnego:

Cierpienie zwierząt zabijanych w uboju rytualnym wynika jednak nie tylko z fizjologicznego bólu związanego z naruszeniem tkanki ciała, poderżnięciem gardła i powolnym konaniem. Tego rodzaju ubojowi towarzyszy też najwyższy możliwy poziom hormonów stresu, który pojawia się już podczas przygotowywania do uśmiercenia. Duże zwierzęta np. krowy trzeba najpierw skrępować. Dawniej polegało to na podwieszaniu za tylne nogi w taki sposób by zwierzę zwisało głową do dołu. Teraz używa się do tego klatek obrotowych, w których zamyka się zwierzęta. W klatce obrotowej typu Weinberg zwierzę spędza ponad półtorej minuty.
Nie mamy wątpliwości że występują tutaj reakcje lęku i paniki. Nie pojawiają się za to zmniejszające odczucie bólu endorfiny, które wydzielają się gdy zwierzę ucieka albo walczy. Wysiłek fizyczny prowadzi do wyzwolenie tego rodzaju efektu, którego tutaj nie ma. Zwierzę jest w stu procentach wrażliwe na wszystkie doznania sensoryczne, które towarzyszą ubojowi"2
Przytoczony opis uboju rytualnego i jego okrucieństwa w zupełności wystarczy, aby zobrazować czytelnikowi na czym polega problem i wywołać w odbiorcy emocje. Temat uboju rytualnego dotyczy przede wszystkim naszej wrażliwości na cierpienie istot żywych. Jest to także pytanie o granice biznesu i swobody praktykowania zwyczajów religijnych.
Warto przy okazji zaznaczyć, że podczas standardowego uboju też mamy do czynienia ze stresem zwierząt. Jednak jest on skracany przez ogłuszenie, będące pozbawieniem zwierzęcia świadomości. Przed procedurą zabicia zwierzęcia jego mózg jest trwale uszkadzany poprzez wstrzelenie metalowego trzpienia w głowę zwierzęcia lub poprzez rażenie prądem. Ten proces nazywa się ogłuszeniem bądź - bardziej prawidłowo oszołomieniem. „W przypadku krów zniszczeniu ulega kora mózgowa i międzymózgowie. U ssaków mniejszych, jak kozy czy owce, dochodzi zniszczenia pnia mózgu. Aktywność mózgu zwierzęcia zostaje natychmiast zatrzymana po oszołomieniu, choć przez kilkanaście sekund utrzymują się wskaźniki aktywności nieuszkodzonych grup komórek. Po zabiegu oszołomienia zwierzę nie odczuwa już bólu”3
Różnice między dwoma sposobami zabijania widać od razu. Polega ona na godnym traktowaniu zwierząt, na poziomie odczuwania bólu, jednym słowem rzecz ujmując – na humanitaryzmie
<
Jak wyjaśnia prof. Pisula badania pokazały, że tzw. spontaniczna aktywność elektryczna mózgu zwierzęcia zabitego w uboju rytualnym zanika dopiero po 75 sekundach od poderżnięcia gardła. U niektórych trwa to nawet ponad dwie minuty.
"Zwierzę już się nie porusza, nie zdradza objawów ruchowych aktywności życiowej, ale jego mózg ciągle pracuje. Przez ten czas doświadcza więc koszmaru: doznaje wszystkiego co wiąże się z paniką, próbami wyrwania, bodźcem bólowym związanym z cięciem, wykrwawianiem i krztuszeniem się" - powiedział rozmówca PAP.”1
< Cierpienie zwierząt zabijanych w uboju rytualnym wynika jednak nie tylko z fizjologicznego bólu związanego z naruszeniem tkanki ciała, poderżnięciem gardła i powolnym konaniem. Tego rodzaju ubojowi towarzyszy też najwyższy możliwy poziom hormonów stresu, który pojawia się już podczas przygotowywania do uśmiercenia. Duże zwierzęta np. krowy trzeba najpierw skrępować. Dawniej polegało to na podwieszaniu za tylne nogi w taki sposób by zwierzę zwisało głową do dołu. Teraz używa się do tego klatek obrotowych, w których zamyka się zwierzęta. W klatce obrotowej typu Weinberg zwierzę spędza ponad półtorej minuty.
Nie mamy wątpliwości że występują tutaj reakcje lęku i paniki. Nie pojawiają się za to zmniejszające odczucie bólu endorfiny, które wydzielają się gdy zwierzę ucieka albo walczy. Wysiłek fizyczny prowadzi do wyzwolenie tego rodzaju efektu, którego tutaj nie ma. Zwierzę jest w stu procentach wrażliwe na wszystkie doznania sensoryczne, które towarzyszą ubojowi"2
Po przeczytaniu poprzedniego akapitu trudno wyobrazić sobie, że mogą być jakiekolwiek argumenty za. Wydaje się to wręcz niemożliwe, że cywilizowany człowiek może popierać takie bestialstwo. Otóż są argumenty, które zdaniem zwolenników mordowania zwierząt bez ogłuszania przechylają rację na ich stronę. Przytoczę je z racji dziennikarskiej dokładności i po to, aby zobrazować czytelnikowi całość sytuacji. Fragmenty tekstu pisane kursywą są odpowiedzią na argumenty zwolenników, polemiką z ich poglądami, przedstawiają stan faktyczny. Jako osoba wrażliwa, dla której stosunek do zwierząt określa charakter człowieka, całkowicie odcinam się od argumentów zwolenników. Osoby popierające ubój rytualny dzielą swoje argumenty na kilka grup:
  1. racje natury religijnej
  2. argumenty dotyczące rozwoju biznesu i utrzymania miejsc pracy
  3. argumentację natury moralnej.
Obrońcy prawa do męczenia zwierząt uważają, że walka z ubojem rytualnym to hipokryzja, bowiem te same osoby opowiadają się za obecną ustawą antyaborcyjną, która „dopuszcza zabijanie bez ogłuszania chorych dzieci przed narodzeniem”. Co ma piernik do wiatraka, nie wiem i nawet nie próbuję zagadywać. Czytając rozważania środowisk typu Fronda można odnieść wrażenie, że chodzi o to, że politycy ubolewają nad krówkami, a nie zakazali pod dyktando obrońców życia aborcji z powodu nieodwracalnego uszkodzenia płodu.
Zwolennicy uboju rytualnego twierdzą, między innymi minister rolnictwa twierdzą, że zakaz uboju rytualnego pozbawi Polskę arabskich rynków zbytu dla wołowiny, przyczyni się do zwolnień w rzeźniach i oznacza stratę dla budżetu w wysokości ponad miliarda złotych. Mówią oni, że w czasach kryzysu trzeba bronić każdego miejsca pracy.
Argumenty ekonomiczne są nietrafione. Zakaz uboju rytualnego wprowadziło orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z listopada 2012 roku. Zakaz obowiązuje od stycznia. Eksport polskiej wołowiny znacząco nie zmalał, nikt nie stracił z tego powodu pracy. Warto zaznaczyć, że ci sami ludzie, którzy bronią uboju rytualnego argumentami o utracie miejsc pracy, opowiadają się za zakazem handlu w niedzielę, co przyniesie 50 tys zwolnień. W tej materii utrata miejsc pracy nie jest dla nich żadnym argumentem. Nie specjalnie interesują się zwolnieniami w edukacji lub przemyśle. Można zaryzykować stwierdzenie, że dla nakazów religijnych i zysku z lobby mięsnego powtórzą każdą bzdurę, doprowadzając siebie do granicy śmieszności.

3Tamże.

2tamże
3Tamże.