Blog o tematyce kobiecej i społecznej. Moda, antykoncepcja, dieta, prawa kobiet, dzieci i zwierząt, wychowanie. Blog dla wszystkich, którzy chcą rozmawiać bez obaw o obrazę uczuć. Blog dla reklamodawców - dziennie nawet 200 wyświetleń.
Drodzy czytelnicy,
W związku z coraz trudniejszą sytuacją odnośnie antykoncepcji: klauzula sumienia, ograniczenie dostępu do antykoncepcji awaryjnej i różne pomysły fanatyków religijnych, aby karać lekarzy za wypisywanie antykoncepcji (projekt antyaborcyjny PFROŻ) udostępniam możliwość zakupu antykoncepcji (również awaryjnej) na blogu. Oferta to dwie sieci brytyjskich aptek, recepta wystawiana bez żadnych komentarzy i dziwactw typu klauzula sumienia i realizowana w brytyjskiej aptece. Ceny niestety wyższe niż w Polsce, ale jako oferta rezerwowa może być. Róbcie zakupy bez narażania się na katolickie sumienie, bez uczucia zażenowania , wrażenia potępienia i oceniania, bez bieganiny i zastanawiania, która apteka realizuje recepty, a która poniża pacjentkę.
Nie tylko dyskutuję o potrzebie drugiego obiegu, ale realizuję go. Uwaga , nie mam katolickiego sumienia i nie roztkliwiam się nad losem niezagnieżdżonych blastocyst.
W ciągu kilku dni banery pojawią się we wszystkich postach z tego roku i poprzedniego oraz w wybranych wpisach z lat ubiegłych.
Obecnie w Ministerstwie Sprawiedliwości panuje minister, którego cele wydaje się być podporządkowanie polskich regulacji prawnych do wytycznych Kościoła katolickiego. Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego przy Ministerstwie Sprawiedliwości proponuje, by zapis: "Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech" zastąpić następującym: ''Kto powoduje śmierć dziecka poczętego niezdolnego do samodzielnego życia poza organizmem matki, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5"
Od zawsze byłam przeciwna aborcji na żądanie i jestem za karaniem lekarzy, którzy dokonują nielegalnych aborcji, ale finansowym, a nie więzieniem. Cele i tak są przepełnione. Karanie więzieniem za nielegalne aborcje może znacznie utrudnić dostęp do opieki ginekologicznej. O tym zagrożeniu nikt nie pomyślał. Lekarze zarabiają na nielegalnych aborcjach, więc sensowniejsze są kary finansowe. Skandalem jest, że projekt ma opiniować Opus Dei. Należy zadać pytanie, czy w takim razie jesteśmy wolnym krajem, skoro kwestie moralne uzgadnia się z Watykanem. Mam wrażenie, że staliśmy się wasalem małego państewka, Watykanu. Uważam, że mamy dobrą ustawę, której należy rygorystycznie przestrzegać, to znaczy wprowadzić edukację seksualną do szkół i refundować antykoncepcję oraz nie utrudniać dokonania aborcji, w sytuacjach szczególnych. Można proponować kobiecie inne, lepsze rozwiązania, ale nie powinno się odsyłać jej od szpitala do szpitala. Największym problem jest bieda, umowy śmieciowe, brak mieszkań i utrudniony dostęp do lekarzy oraz badań prenatalnych. Jeżeli minister sprawiedliwości naprawdę chce pomóc życiu poczętemu, niech zabierze się za ograniczanie umów śmieciowych, rozmawia z ministrami o zwiększeniu pomocy dla rodzin w ciężkiej sytuacji finansowej, wspiera ochronę rodziny przed przemocą (to znaczy niech przestanie opowiadać bzdury, że konwencja antyprzemocowa niszczy rodzinę i stanie się rzecznikiem jej podpisania). Od ustawy antyaborcyjnej powinien trzymać się z daleka. Czymś absolutnie niedopuszczalnym jest tworzenie prawa pod dyktando Kościoła. Istnieje jeszcze jedno zagrożenie - przepis, który chce wyprowadzić minister sprawiedliwości może być grobem in vitro, bowiem fanatycy bardzo często uznają in vitro za zabójstwo człowieka. Mam nadzieję, że w Platformie Obywatelskiej znajdą się odważni ludzie i zagłosują przeciwko zmianom. Premier jest przeciwny aborcyjnym wojenkom. Do tej pory w utrudnianiu życia kobietom specjalizowali się pisowcy i posłowie Solidarnej Polski. Mam szczerze dość fanatyków religijnych powołanych na odpowiedzialne stanowiska. Problemem przy obecnej ustawie jest całkowity brak kontroli podziemia i umarzanie spraw o nielegalne aborcje. W gazetach pełno jest ogłoszeń o przywracaniu miesiączki, internet zalewają porady na ten temat. O aborcję w Polsce nietrudno. Znacznie gorzej jest edukacją seksualną i dostępem do antykoncepcji. Właściwym krokiem jest polityka prorodzinna, której też nie mamy i promowanie zasad zdrowia seksualnego. Dalsze ograniczanie prawne aborcji jest bezsensu,niczego nie zmieni. Mamy XXI wiek, dostęp do multimediów i możliwość podróżowania po Unii Europejskiej. Zaostrzanie kar nie odstraszy lekarzy, ewentualnie podniesie cenę. Kobieta, jeżeli będzie chciała kupi jeden z środków o działaniu poronnym, stosowany przy innych schorzeniach i usunie ciążę. Najważniejsza jest profilaktyka i wsparcie ciężarnych znajdujących się w trudnej sytuacji, a tego w Polsce brakuje.
W Polsce mamy dziwną praktykę tworzenia prawa - politycy chcą zakazywać, oceniać moralność ludzi zamiast stwarzać warunki dla rozwoju różnych typów rodziny.