Blog o tematyce kobiecej i społecznej. Moda, antykoncepcja, dieta, prawa kobiet, dzieci i zwierząt, wychowanie. Blog dla wszystkich, którzy chcą rozmawiać bez obaw o obrazę uczuć. Blog dla reklamodawców - dziennie nawet 200 wyświetleń.
Na porządku dziennym są informacje, że media liberalne, wrogie kościołowi, aktywiści gender, homoterroryści, feministki,Minister do Spraw Równego Traktowania, Minister Edukacji atakują kościół, za to, że stoi na straży prawdy, życia poczętego, tradycyjnej rodziny i wartości religijnych. Biskupi usiłują przekonać społeczeństwo, że Kościół, ze nie ukrywają pedofilii. Przeczytałam dzisiaj kazanie biskupa Dydycza, który był łaskaw stwierdzić
" Oskarża się o grzech, oskarża się o to, że Kościół grzech ukrywa. Kościół, jak to zostało powiedziane wcześniej, nigdy nie ukrywał grzechu duchownych. Pismo Święte jest tego potwierdzeniem, jak i codzienna praktyka Kościoła. Kapłani są zobowiązani do korzystania praktycznie co dwa tygodnie ze spowiedzi świętej. A że grzech może się zdarzyć, to jest coś oczywistego."
Tłumaczenie, że dowodem na to, że Kościół nie ukrywa pedofilii jest Pismo Święte i spowiedź księży co dwa tygodnie, brzmi delikatnie mówiąc niepoważnie, obraża inteligencję wiernych, którzy mają świadomość, że Biblia nie jest żadnym dowodem, że kościół wypełnia swoją misję. Nie ma w niej wypunktowanych przypadków pedofilii. Co więcej Biblia to doskonały dowód na wypaczenie nauki Kościoła, na to, że wierni wierzą w wymysły papieży i ustalenia synodów, a nie w przekaz biblijny. I cóż z tego, że księża co dwa tygodnie spowiadają się, skoro, w przypadku gdy popełniają ciężkie przestępstwa chodzą bezkarni i w ramach układu formalnego spowiedzi mają odpuszczone grzechy. Dowiadujemy, że pedofilia jest jedynie grzechem, którego wydarzanie się jest czymś oczywistym. Dla tego pana w purpurze jest oczywiste, że ksiądz może molestować dziecko. Oburza się, że media zwracają uwagę na przestępstwa księży, a nie widzą, jak biedni księża poświęcają się na misjach, aż do oddania życia. Przytoczone słowa biskupa świadczą o lekceważeniu podstaw wiary i wiernych, o braku współczucia dla ofiar, niezbyt imponującej inteligencji i chęci obrony pedofilii w koloratkach za wszelką cenę. W kościele nic nie zmienia się od lat - liczy się źle pojęta jedność kościoła i obrona nienaruszalności autorytetu księdza.
Dalej jest jeszcze lepiej - prelegent żali się na oskarżenia o pedofilię i tłumaczy, dlaczego księża nie informują o pedofilach.
"A tymczasem już kilkanaście dni oskarża się jednego z misjonarzy o rzekomą pedofilię. Nie ma jeszcze wyroku, a już media tak naświetlają sprawę, że trudno sobie wyobrazić, jak ten człowiek będzie mógł poruszać się wśród ludzi w przyszłości. Nie wiem, ile jest w Polsce spraw dotyczących pedofilii w ogóle. Raz pisano o 2000, kiedy indziej o sześciuset. Ale gdyby każdej sprawie o pedofilię poświęcano tyle czasu w mediach, co w tym jednym przypadku, to materiału starczyłoby na kilkadziesiąt lat do przodu.
To świadczy o stronniczości. Co więcej atakuje się Kościół i za to, że jego przedstawiciele nie są donosicielami i nie przekazują informacji na temat pedofilii do odpowiednich instancji. Jest to sprawa wyjątkowo delikatna. A dla Kościoła szczególnie ważna. W tym momencie bowiem wypada przypomnieć sakrament spowiedzi, który jest obwarowany tajemnicą. Każdy duchowny jest potencjalnym z tego tytułu powiernikiem wielu spraw, łącznie z tymi najstraszniejszymi, jak choćby morderstwa. Kościół wielki nacisk kładzie na tajemnicę spowiedzi. I trzeba przyznać, że rzadko, bardzo rzadko zdarza się, aby jakiś spowiednik zapomniał o niej. Natomiast wielu wierność tajemnicy przypłaciło życiem. Na prawie pół miliona kapłanów, spowiadających na kuli ziemskiej, nie słyszałem mimo siedemdziesięciu pięć lat mojego życia, aby gdzieś miała miejsce zdrada tajemnicy spowiedzi. Jest to wielka łaska Boża."
Odpowiadając księdzu, na Dominikanie jest 8 poszkodowanych dzieci, gwałconych brutalnie, za niewielką gotówkę. Dzieci, których psychika została zniszczona na całe życie. Jeżeli w tej sprawie nie ma wyroku, to i tak społeczeństwo ma prawo wiedzieć, że polscy księża dopuścili się tak ohydnego czynu i ma prawo w imię społecznej sprawiedliwości ocenić i potępić przestępców. Obserwujemy, że wyroki za pedofilię, zwłaszcza jeżeli sprawcą jest duchowny są skandalicznie niskie i godzą w godność ofiar. W Polsce większy wyrok można dostać za korupcję i obrazę uczuć religijnych niż za gwałt. Biskupowi nie podoba się to, że społeczeństwo wymaga od kleru uczciwości i zgłaszania molestowania na policję. Zdaniem duchownego zagraża to tajemnicy spowiedzi. Otóż, warto zapamiętać, że dla Kościoła ważniejsze jest ukrywanie sprawcy, dlatego, że wyznał on swój grzech podczas spowiedzi, niż bezpieczeństwo ofiar. Biskup buduje fałszywe przekonanie, że o pedofilii wśród księży, ich koledzy i przełożeni dowiadują się w trakcie spowiedzi. Zapomina o przypadkach, kiedy to ofiary i ich rodzice zgłaszają podejrzenia i żądają działań. No, cóż okazuje się, że "wielką łaską Boga" jest dawanie schronienia zboczeńcom.
Kolejna perełka "Bądźmy wdzięczni Panu Jezusowi za ten sakrament, za jego obwarowanie tajemnicą. I dlatego każdy duchowny musi o tym pamiętać. Duchowny bowiem zawsze będzie pod tym kątem widziany, a gdyby na kogoś złożył donos, to trudno mu będzie się wytłumaczyć, czy ten ktoś był u niego u spowiedzi, czy też nie. To może podważać zaufanie do sakramentu. I dlatego nie można naciskać na duchownych, aby byli współpracownikami świeckich instytucji. Państwowe przecież organa mają tysiące osób właściwie przygotowanych i przeróżne sposoby, aby jak najszybciej docierać do źródeł zła, nie musi się do tego mieszać kapłanów.
Po przeczytaniu tego fragmentu nikt nie powinien mieć wątpliwości. Biskup bluźni , fałszuje historię - otóż to nie Chrystus ustanowił spowiedź uszną, ale jeden z średniowiecznych papieży. Spowiedź nie ma nic wspólnego z Biblią, jej celem jest kontrola życia wiernych,a w dawniejszych czasach, był to środek do wyłudzania majątków możnowładców i przekazywania ich Kościołowi w zamian za odpuszczenie grzechów. Zastanówmy się, czy dla Chrystusa, prostego, uczciwego człowieka jest miłe to, że jego kapłani gwałcą dzieci i nie ponoszą za swój czyn odpowiedzialności, że wykorzystują naiwność dziecka, jego chęć poznania, przywiązanie do rodziny i je zastraszają? Mam wątpliwość. Być może, jako ateistka nie rozumiem przesłania Ewangelii i obrona sprawcy gwałtu na dziecku faktycznie jest zgodna z nauczaniem Chrystusa. Kolejna kwestia to spowiedź i traktowanie jej jak coś nadprzyrodzonego, wybitną łaskę? Utarło się przekonanie, że to sakrament. Odważnie zapytam: jaki sakrament? Zwykła przygrywka dla ukrywania sprawców. Doszliśmy do kuriozalnej sytuacji, oto, pod pretekstem zaufania do sakramentu, a więc do aktu wiary, czegoś nierzeczywistego, daje się przyzwolenie na krzywdzenie drugiego, bezbronnego, bo młodego człowieka i nie ponosi odpowiedzialności. Panu biskupowi trzeba przypomnieć, że każdy obywatel , bez względu na swój zawód ma obowiązek zawiadomić ograny ścigania o przestępstwie.
Zdaje sobie sprawę z tego, że moje ostre słowa o tajemnicy spowiedzi jako płaszczyku dla ochrony przestępców mogą oburzyć wiele osób. Jednakże , jako matka, obywatelka i ateista stwierdzam, że nie obchodzą mnie teologiczne dywagacje, a jedynie bezpieczeństwo dzieci. Sakrament spowiedzi to zaledwie część zniekształconej wiary, a dobro dziecka jest bytem rzeczywistym, istniejącym tu i teraz, a więc dla rozsądnego człowieka ważniejszym od wierzeń.
Rozbawiło mnie stwierdzenie, że "W odniesieniu natomiast do wykroczeń kapłanów Prawo Kanoniczne przewiduje wystarczająco wiele sankcji. Wystarczy do nich sięgać, Nimi się posługiwać. Pozwólmy z nich korzystać"
Jakich sankcji? Przeniesienie na inną parafię, gdzie nikt nie zna przeszłości księdza, a on bezkarnie może krzywdzić kolejne ofiary. Toż to nagroda, a nie kara.
W dalszej części nasz "ekspert" daje rozwiązania jak radzić sobie z pedofilią. " Samo ukaranie pedofila nawet najsurowsze, to tylko jeden wypadek. Usuwanie przyczyn natomiast, to ratunek dla tysięcy. Oczyszczanie z pornografii współczesnej kultury, ukazywanie znaczenia zdrowej moralności, umacniania ludzkiej woli w dążeniu do dobra oraz wiele innych działań ze zwyczajną modlitwą w tle, pomoże oczyścić naszą epokę od wszelkiego rodzaju oparów unoszących się nad moralnym zepsuciem"
Ciekawa jestem jak biskup chce oczyścić świat z pornografii. Warto przypomnieć, że większość pedofilii dysponują dziecięcą pornografią własnej produkcji. Czym jest zdrowa moralność? Modlitwa ma walczyć z pornografią. Ha, ha, ha. Jak widać nie bardzo skutkuje, zapewne księża molestujący dzieci modlą się codziennie i jakoś nie zaprzestają swoich działań.
Biskup powtarza, że media prześladują biednych księży głoszących Ewangelię - nie widzą innych grup zawodowych. Nasi biskupi jako swoją obronę wysuwają argumenty, że pedofilia wśród duchownych to margines , a w innych środowiskach jest tego więcej. Znów trzeba przypomnieć, że tylko wśród kleru panuje taktyka ukrywania i zwalania winny na innych. Tylko duchowieństwo wprost mówi, że nie będzie zgłaszało przypadków pedofilii, bo ważniejsza jest dla nich tajemnica spowiedzi. Przypadków jest setki, problem w tym, że biskupi ich nie dostrzegają, a każda ujawniona informacja tego typu jest odbierana jako atak na Kościół. Dobrze, że chociaż Ministerstwo Edukacji Narodowej domaga się od dyrektorów informacji o przypadkach nadużyć wśród katechetów i innych nauczycieli. Dla Kościoła działania Ministerstwa i Twojego Ruchu są przejawem napuszczania społeczeństwa na Kościół i prześladowania tej "szacownej" instytucji. Szkoda, że ta instytucja jest pokryta warstwą kłamstwa, obłudy i hipokryzji.
O upokarzających aktach pedofilii w Kościele słyszeliśmy nieustannie przez ostatnie trzy tygodnie. Przypadki ujawnione przez media to tylko wierzchołek góry lodowej. Większość przypadków nie jest ujawniana, a zastraszone ofiary często boją się mówić. Wyroki za pedofilię duchownych są skandalicznie niskie, nawet w zawieszeniu. Aby walka z pedofilią miała sens to należałoby zacząć od dożywotniego zakazu pracy z dziećmi, zakazów wydawania wyroków za pedofilię w zawieszeniu i zwiększyć najniższy wymiar kary do 10 lat. Dobrym wyjściem byłaby faktyczna kastracja pedofilii, a nie tylko chemiczna. Mówienie o prawach człowieka , w tym przypadku nie ma racji bytu , bowiem bydlak, bez względu na zawód, który zgwałcił dziecko, nie zasługuje na miano człowieka, więc prawa człowieka nie odnoszą się do tej istoty. Kościół zamiast ukorzyć się, stworzyć fundusz pomocowy dla ofiar, zgłaszać przypadki pedofilii do prokuratury, ustami swoich hierarchów obwinia o pedofilię dzieci rozwodzących się rodziców. Jeden z biskupów i wtórujący mu księżulo w starszym wieku uważają, że dzieci z rozbitych rodzin lgną do księży, potrzebują miłości i kuszą biednych duchownych. Nawet jeżeli przestraszone dziecko przychodzi do księdza, chce mu się zwierzyć ze swoich problemów, przytuli się licząc na ukojenie swoich emocji, nie oznacza to, że ksiądz ma prawo wsadzać łapska do majtek dziecka, pokazywać swoje przyrodzenie i masturbować się przy dziecku. Chorego, dewiacyjnego zachowania dorosłego nic nie usprawiedliwia. Przeprosiny arcybiskupa, mętne tłumaczenia, że to przejęzyczenie brzmią niewiarygodnie. Hierarcha przeprosił, bo zorientował się, że słowa mogą go dużo kosztować. To nie była nielogiczna wypowiedź, coś w rodzaju bełkotu pijanego, ale spójna, logiczna konstrukcja zdaniowa.
Co przeraża? Po pierwsze to, że z chęci zamiatania wszystkiego pod dywan biskupi gotowi są do największych świństw - do zrzucenia winy na ofiary, do zastraszania i szczucia społeczeństwa pod pretekstem obrony swoich interesów. Okazało się, że pedofilia w kościele do problem marginalny, rozdmuchany przez media nieprzyjazne Kościołowi i polską lewicę, aby walczyć z ostoją polskości i moralności. To atak homoloby, aborcjonistów, zboczeńców wszelkiej maci na przedstawicieli Chrystusa. Kościół oczywiście nie poczuwa się do odpowiedzialności. Czyny pedofilskie to problem pojedynczych księży i tylko oni zobowiązani są do zadośćuczynienia ofiarom, a nie instytucja Kościoła. Zdaniem jednego z hierarchów Kościół nie ma obowiązku powiadamiania organów ścigania o podejrzeniach pedofilii, w końcu stoi ponad prawem. Hierarchowie ruszyli swoje spasione brzuchy i ustalili, że będą pomagać ofiarom duchowo i psychologicznie, czyli jak zwykle umywają ręce.
Ofiary, drodzy panowie w koloratkach , mają gdzieś Wasze modły i wyrazy ubolewania - domagają się zamknięcia sprawców na długie lata i wypłaty odszkodowań. Poza marnymi ustaleniami i nielicznymi słowami przeprosin,Kościół w Polsce nadal nie ma zamiaru walczyć z pedofilią. Słowa są niczym wiatr- rzucane bezwładnie giną w niebycie. Za słowami nie pójdą przecież żadne działania - skoro kościół nie ma zamiaru zawiadamiać prokuratury i wypłacać odszkodowań. Bulwersuje również to, że polscy hierarchowie za nic mają wyroki niezależnego sądu - osoby skazane nadal są proboszczami, mają do posługi ministrantów, odprawiają msze, spowiadają, udzielają komunii. Powstaje pytanie, czy sakramenty udzielane przez te osoby - zboczeńców, skazańców są ważne? Jak może udzielać komunii, ktoś kto skrzywdził najbardziej niewinną istotę - dziecko? Jako ateistkę te kwestie mnie nie interesują. Nie wierzę, że w kawałku opłatka jest ciało Chrystusa, a facet, który siedzi w konfesjonale ma moc odpuszczania grzechów. Spowiedź uważam za jedno z największych upokorzeń. Chodzi o poczucie przyzwoitości - osoba, która dokonała największej zbrodni - zgwałciła dziecko, poucza innych o miłości, moralności, zakazie seksu przed ślubem, bredzi coś o czystości małżeńskiej. To po prostu żałosne.
Działania Kościoła ograniczają się do przesunięcia księdza pedofila na inną parafię - gdzie nikt go nie zna i zboczeniec zagraża kolejnym dzieciom. Dla niego to nie jest kara, ale nagroda, bo znów może dać upust swoim bestialskim skłonnościom.
Pocieszające jest to, że młodsze pokolenie księży domaga się ustąpienia skompromitowanych biskupów, którzy zamiast rozwiązywać problem zwalają winny na ofiarę i domagają się szacunku wobec Kościoła. Młode pokolenie ma dość odgrywania oblężonej twierdzy, atakowanej przez lewaków. Nawet red. Terlikowski, znany z bezkrytycznego podziwiania Kościoła odważył się na głos krytyki i domaga się zrobienia porządku z pedofilami, dostrzega, że kompromitujące słowa padły z ust biskupów, a nie spod pióra dziennikarzy.Z drugiej strony niepokoi sojusz prawicowych dziennikarzy powiązanych z PiS-em i wypowiedzi niektórych posłów, którzy nie widzą w zachowaniu hierarchii niczego złego , bo w końcu szlachetny pan biskup przeprosił, a w mówieniu o pedofilii w kościele widzą atak na kościół. Argumentują, że w każdym środowisku są pedofile, nawet reżyser Polański miał za sobą akt pedofilski, a Partia Zielonych w Niemczech pedofilami stoi.
Mamy przedziwną sytuację - rozpaczliwą próbę obrony przez umniejszanie własnych win. Reżyser Polański bez wątpienia powinien odpowiedzieć za swój czyn, tak samo przedstawiciele niemieckiej Partii Zielonych, co nie oznacza, że Kościół może czuć się bezkarny.
Prawdą jest, że w każdym środowisku są pedofile, wśród adwokatów, trenerów, gwiazd filmowych i muzycznych, psychologów, pracowników produkcyjnych, bankowców, ale tylko w polskim Kościele pedofile wśród księży mogą liczyć na ochronę całej instytucji i na to, że ich szefowie będą obwiniać ofiary, zamiast sprawców. Tylko pedofile stanu duchownego dostają wyroki w zawiasach i dalej pracują z dziećmi. Poza tym Kościół rości sobie prawo do pouczania w kwestiach moralnych, do tworzenia nakazów i zakazów. Tylko Kościół torpeduje edukację seksualną, której jednym z celów jest wyrobienie przekonania w dzieciach, że nikt nie ma prawa pokazywać im swoich genitaliów i dotykać w intymne miejsca. Edukacja seksualna jest naprawdę groźną bronią w przeciwdziałaniu pedofilii - dziecko, które wie, jak reagować ucieknie po pierwszych niepokojących sygnałach i powiadomi dorosłych, a to znacznie utrudni działanie pedofilom i ukrywanie sprawców.
Dopóki Kościół nie oczyści się z pedofilii i nie wypłaci ofiarom odszkodowań nie ma prawa pouczać o moralności, o szacunku do życia, o wychowaniu dzieci. Jest instytucją skompromitowaną i niewiarygodną.
Na koniec - powiedzmy głośno - OFIARĄ PEDOFILII JEST DZIECKO, TO NIE NIELETNI KUSI, ALE DOROSŁY NIE POTRAFI POHAMOWAĆ SWOICH POPĘDÓW. WINNY PEDOFILII JEST SPRAWCA I CI GO UKRYWAJĄ LUB PRZENOSZĄ Z MIEJSCA NA MIEJSCE. KRÓTKO MÓWIĄC - WINNY PEDOFILII JEST PEDOFIL I UKRYWAJĄCY W PRZYPADKU KOŚCIOŁA, BISKUP i to właśnie dlatego obowiązkiem kościoła jest wypłacenie ofiarom odszkodowania.