VigLink

Witam i zapraszam
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sumienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sumienie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 czerwca 2017

Zaktualizowna lista pseudo-lekarzy


W internecie pojawiła się zaktualizowana lista lekarzy, którzy podpisali 3 lata temu Deklarację Wiary. Wbrew zapewnieniom środowiska lekarzy katolickich nie jest to jedynie akt wierności nauczaniu Jana Pawła II (papieża z Polski, zm. w 2005 roku), ale bardzo niebezpieczny dokument ograniczający prawa pacjenta i pokazujący sprzeciw lekarzy wobec współczesnej medycyny. Niestety, w Polsce prawo do wolności religii jest ważniejsze od zasad danego zawodu i dobra drugiego człowieka. Przypominam treść owego "dokumentu" "WIERZĘ w jednego Boga,Pana Wszechświata, który stworzył mężczyznę i niewiastę na obraz swój. 2.UZNAJĘ,iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga,jest święte i nietykalne:-ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca,-moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga.Jeżeli decyzję taką podejmuje człowiek,to gwałci nie tylko podstawowe przykazania Dekalogu,popełniając czyny takie jak aborcja, antykoncepcja, sztuczne zapłodnienie, eutanazja, ale poprzez zapłodnienie in vitro odrzuca samego Stwórcę. 3.PRZYJMUJĘ prawdę, iż płeć człowieka dana przez Boga jest zdeterminowana biologicznie i jest sposobem istnienia osoby ludzkiej. Jest nobilitacją, przywilejem, bo człowiek został wyposażony w narządy, dzięki którym ludzie przez rodzicielstwo stają się „współpracownikami Boga Samego w dziele stworzenia” - powołanie do rodzicielstwa jest planem Bożym i tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim. 4. STWIERDZAM,że podstawą godności i wolności lekarza katolika jest wyłącznie jego sumienie oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła i ma on prawo działania zgodnie ze swoim sumieniem i etyką lekarską, która uwzględnia prawo sprzeciwu wobec działań niezgodnych z sumieniem. 5.UZNAJĘ pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim aktualną potrzebę przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji,potrzebę stałego pogłębiania nie tylko wiedzy zawodowej, ale także wiedzy o antropologii chrześcijańskiej i teologii ciała. 6.UWAŻAM,że nie narzucając nikomu swoich poglądów, przekonań lekarze katoliccy mają prawo oczekiwać i wymagać szacunku dla swoich poglądów i wolności w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem. Lekarz który twierdzi, że człowieka stwarza Bóg, a moment poczęcia zależy od woli Boga, ze płeć jest dana przez Boga, a prawo do seksu mają jedynie małżonkowie po ślubie kościelnym jest niedouczonym, niebezpiecznym dla zdrowia ignorantem i powinien zostać pozbawiony prawa do wykonywania zawodu. Na tej liście są genetycy, ginekolodzy, lekarze rodzinni, w zasadzie wszystkich specjalizacji. Stwierdzenie, że podstawą godności lekarza jest sumienie oświecone duchem św. i nauką kościoła, a prawo boże jest ważniejsze od wiedzy zawodowej jest zagrożeniem życia dla pacjentów. Sygnatariusze sami wykluczają się ze społeczności lekarzy, bowiem wyżej stawiają wiarę niż pomoc ludziom. Wykluczenie ich z zawodu, ostrzeganie pacjentów przed korzystaniem z nich usług nie jest dyskryminacją, czy nagonką na religię, ale zagwarantowaniem bezpieczeństwa zdrowotnego. Lekarzom-katolikom nie chodzi o sprzeciw wobec aborcji, gdyż deklaracja idzie znacznie dalej- ingeruje w życie seksualne pacjenta, w prawo do świadczeń zdrowotnych, w prawo do prywatności i ochrony zdrowia. Warto sprawdzić , czy Wasz lekarz nie jest na tej haniebnej liście. Pamiętajcie o powtarzalności nazwisk. Na liście do której wstawiam link nie ma adresu gabinetu. Lista z adresami gabinetów też jest dostępna. https://silesion.pl/kto-podpisal-deklaracje-wiary-lista-ma-ponad-3-8-tys-nazwisk-28-06-2017#1 Polki nie dadzą się szantażować religijnym fanatykom w lekarskich kitlach. Niestety, nawet korzystanie z prywatnych pakietów zdrowotnych nie chroni przed kontaktem z wymienionymi na liście osobami- pracują w prywatnych sieciach przychodni, często nie informują przełożonego o stosowanej klauzuli sumienia. Oszukują pacjentów, gdyż to pacjent ze swojego prywatnego ubezpieczenia lub wspólnych składek (NFZ) płaci za ich pracę. Jak widać za niemoralne uznają odmawianie antykoncepcji, ale oszukiwanie pacjentów im nie przeszkadza- nie koliduje z ich wiarą. Klauzula sumienia dotyczy jedynie praw reprodukcyjnych, omija sferę uczciwości wobec pacjenta i przełożonych. Władza popiera lekarskie sumienie i raczej nie pomoże w walce z patologią katolickiego sumienia. Dlatego podejmujemy działania oddolne i ostrzegamy znajomych w sieci o praktykach tych "lekarzy od siedmiu boleści". Zachęcam do zamawiania antykoncepcji awaryjnej przez mój blog-macie pewność , że nie natraficie na lekarza z katolickim sumieniem.

środa, 22 marca 2017

Klauzula sumienia klauzulą dręczenia


Katolickie sumienie lekarzy powoli staje się ważniejsze niż prawa pacjentki do zdrowia i życia prywatnego. Coraz częściej słyszy się, że lekarz odmawia wypisania antykoncepcji, straszy wydumanymi skutkami. Warto wiedzieć, że na wypisywanie antykoncepcji nie obowiązuje klauzula sumienia. Z osobami w lekarskim kitlu o moralności biskupa trudno dyskutować. Uważają, że w ramach wolności religijnej mają prawo odmówić każdego działania sprzecznego z jego sumieniem i za nic mają prawo. Warto uświadomić lekarzowi, że recepta nie podlega klauzurze sumienia, poprosić o odnotowanie sprzeciwu w dokumentacji medycznej. Lekarz nie ma obowiązku powiadamiania nas o tym, gdzie uzyskamy świadczenie, tej informacji musi udzielić kierownik placówki.Składajmy skargi do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy, Rzecznika Praw Pacjenta o wszczęcie postępowania wyjaśniającego w związku z naruszeniem praw pacjentki/pacjenta, do Narodowego Funduszu Zdrowia w związku z nierealizowaniem kontraktu przez placówkę i nieudzielanie świadczeń, do których udzielania jest zobowiązana i/lub skarga do dyrekcji placówki. Uwaga, omawianie wypisanie antykoncepcji nie spotyka się z potępieniem niektórych środowisk lekarskich,bowiem Naczelna Rada Lekarska jest pro-kościelna i sumienie lekarskie uważa za ważniejsze od dobra pacjentki. Ciągle za mało osób zgłasza takie sprawy i lekarze pozostają bezkarni. MEDYK odmawiający wypisania recepty w sytuacji braku medycznych argumentów podlega odpowiedzialności: zawodowej, w związku z niewłaściwym wykonywaniem swojego zawodu (naruszenie obowiązku udzielania świadczeń zdrowotnych, nadużywanie klauzuli sumienia, niewykonywanie zawodu zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej), cywilnej (np. naruszenie dóbr osobistych czy też wyrządzenie szkody) czy nawet karnej- swoim zachowaniem naraża pacjentkę na bezpośrednie niebezpieczeństwo). Łamie też prawa pacjentki do świadczeń zdrowotnych). Drogie panie, brońmy się moralizatorami i ewangelizatorami w gabinecie lekarskim. Sumienie lekarza nie jest pacjentki. Lekarze-klauzulowcy sami wykluczają się ze społeczności lekarskiej. Domaganie się ich zwolnienia nie jest dyskryminacją,ale obroną praw pacjentek. Antykoncepcja to nie śmierć,czy środki poronne, ale leki. Służy nie tylko do planowania rodziny, ale także do leczenia: torbieli, endometriozy, bolesnych miesiączek, mięśniaków, zespołu policystycznych jajników. Zapobiega torbielom, rakowi jajnika, okrężnicy, endometrium, trzonu macicy. Lekarz, który odmawia wypisania antykoncepcji jest niedouczonym fanatykiem, który wiedzę medyczną zdobywa z Humanae vitae lub innych kościelnych mądrości. Oczywiście, kościół ma swoje "ośrodki badawcze", uczelnie wyższe i kadrę naukową. Prowadzą badania nad szkodliwością antykoncepcji, a ich wyniki zgadzają się z nauką kościoła.

poniedziałek, 21 lipca 2014

O czym zapominają obrońcy sumienia Chazana


Sprawa prof. Chazana pokazała, jak niebezpieczna dla człowieka może być "Deklaracja wiary". Wbrew temu, co piszą katolickie media wcale nie chodzi o odmowę aborcji. Uniemożliwienie aborcji to zaledwie wierzchołek góry lodowej - temat ,który można w prosty sposób rozwiązać -Ministerstwo Zdrowia lub Narodowy Fundusz Zdrowia powinni udostępnić listę szpitali, w których jest choć jeden lekarz wykonujący procedurę aborcji w przypadkach przewidzianych prawem, wraz z wykazem potrzebnych dokumentów i harmonogramem wykonywania zabiegów. Można założyć, że szpital prowadzący oddział patologii ciąży, powinien przeprowadzać aborcje w przypadku uszkodzenia płodu. Minister tłumaczy, że kontrakt ginekologii obejmuje również aborcję, jednakże są szpitale, które mimo obowiązku odmawiają i bezprawnie stosują klauzulę sumienia na cały szpital, pozostawiając pacjentkę samą - nawet nie informują o innym miejscu, gdzie mogłaby dochodzić swoich praw. Uznają, że poinformowanie pacjenta jest współudziałem w "zbrodni" i kłóci się z klauzulą sumienia. Jest czymś oczywistym, że lekarz ma prawo do swojego sumienia. Jest to zgodne z prawem międzynarodowym - art. 9 ust. 2 Konwencji Europejskiej o Podstawowych Wolnościach i Prawach Człowieka. Klauzuli sumienia nie wolno także – do czego nawołują niektórzy politycy o radykalnie przeciwnych poglądach – całkowicie wyeliminować, bo na to nie zezwala art. 10 karty Praw Podstawowych i inne akty międzynarodowe. Krótko mówiąc, klauzula zezwala lekarzowi na bezkarne nieposłuszeństwo wobec obowiązującego i demokratycznie ustanowionego prawa (legalna aborcja), pod warunkiem spełnienia obowiązku informacyjnego (wskazania miejsca, gdzie zabiegu można dokonać). Fundamentaliści katoliccy mówią o wolności religijnej jako podstawowym prawie człowieka zagwarantowanym w Konstytucji. Powstaje pytanie - co ma wspólnego wolność religijna z wykonywaniem zawodu? Czy ktoś odmawia katolikowi wstępu na studia medyczne, bycia lekarzem? Nie. Z kolei katolik w lekarskim kitlu nie raz powołując się na swoje przekonania religijne odmawia pacjentom realizacji ich podstawowych praw do świadczeń medycznych i nadużywa klauzuli sumienia. Przywilej pozwala na odmowę czynności, w której bierze się bezpośredni udział: aborcji, eutanazji, tworzenia zarodków. Z drugiej strony nie pozwala na odmowę wypisywania antykoncepcji, skierowań na badania prenatalne,wydawania wyników. Niestety lekarze katoliccy łamią przepisy i uważają, że mają prawo wywyższać swoje sumienie i religię nad pacjenta i jego moralne zasady. Konstytucja dokładnie określa w artykule 53 zakres wolności religijnej. " Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują." "Wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób." - JAK WIDAĆ NIE MA TUTAJ SŁOWA O TYM, ŻE RAMACH WOLNOŚCI RELIGIJNEJ MOŻNA ODMÓWIĆ UDZIELANIA ŚWIADCZEŃ MEDYCZNYCH. WRĘCZ PRZECIWNIE - KONIECZNOŚĆ OCHRONY ZDROWIA, WOLNOŚCI I MORALNOŚCI INNYCH OSÓB SPRAWIA, ŻE ODMAWIANIE USŁUG MEDYCZNYCH ZE WZGLĘDU NA RELIGIĘ NIE MA UMOCOWANIA PRAWNEGO. Religia nie stanowi prawa. Gdyby tak było mielibyśmy państwo wyznaniowe na wzór państw islamskich, w którym nie obowiązują prawa człowieka, a osobę można zamordować za seks przedmałżeński. Normy prawne chronią przed religijnym chaosem. Trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie państwa w oparciu o prawa wspólnot religijnych. Specjaliści od moralności katolickiej ukształtowali bardzo interesujący obraz katolickiego sumienia, który ogranicza się do ingerowania jedynie w życie kobiet. Według katolickiego sumienia zbrodnią jest wypisywanie antykoncepcji i skierowań na badania prenatalne. Lekarz -katolik nie może wykonać aborcji, ani eutanazji, dokonać in vitro. Nie tylko uczestnictwo w zabiegach jest niedopuszczalne - również informowanie o nich, bowiem zdaniem katolików ogranicza to klauzulę sumienia i czyni ich współwinnymi zbrodni. Zauważmy, że katolickie sumienie nie potępia brania łapówek, nie wypowiada się o kolejkach, czy za drogich lekach. Katolickie sumienie nie ma nic przeciwko dostępowi pacjentów do leków stosowanych bez recepty, o wiele bardziej szkodliwych niż antykoncepcja i utrudniających diagnozę. Katolickie sumienie nie widzi nic złego w oszukiwaniu pacjentów, w posługiwaniu się sprzecznymi z wynikami badań naukowych informacjami o antykoncepcji, w zastraszaniu pacjentów. Katolickie sumienie to misja nawrócenia pacjenta na bożą drogę. Według deklaracji pani Wandy lekarz katolik może odmówić leczenia narządów rodnych i ludzi nieżyjących w związkach sakramentalnych. Krótko mówiąc lekarz -katolik może nam nie wyciąć narządu rodnego zaatakowanego przez guza lub raka, bo jest to miejsce "sacrum dane przez Boga do współpracy z nim w dziele powołania życia" . Lekarz-katolik może odmówić przyjęcia pacjenta, który żyje w małżeństwie cywilnym, w konkubinacie lub, o zgrozo, w związku homoseksualnym. Sumienie katolickie nie uznaje prawa państwowego tylko kieruje "nauką kościoła oświeconą duchem świętym" i swoją praktykę medyczną musi dostosować do owej nauki. Biskupi i prawnicy o prawicowych poglądach zapominają o jednym - że lekarz nie leczy powietrza, ale ludzi i w swojej pracy ma obowiązek udzielania porad medycznych i liczenia się ze zdaniem pacjenta. Polska Konstytucja w art.68 mówi o prawie każdego obywatela do świadczeń medycznych,niezależnie od jego światopoglądu. "Każdy ma prawo do ochrony zdrowia. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa." Poza tym Kodeks Etyki Lekarskiej w artykule 3 nakazuje lekarzowi poszanowanie człowieka bez względu na wiek, płeć, rasę , wyznanie, poglądy polityczne, sytuację materialną. Artykuł 13 Kodeksu Etyki Lekarskiej stwierdza, że obowiązkiem lekarza jest respektowanie praw pacjenta do świadomego udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących jego zdrowia. Warto zaznaczyć, że preambule Konstytucji ujęte osoby, które nie popierają wiary w Boga i nie wolno ich dyskryminować. Słusznie zauważyła pani prof. Ewa Łętowska, że "W prawie obowiązującym, w granicach prawnie dopuszczalnej aborcji płód nie podlega ochronie prawa. To jest oddane sumieniu matki. Matki, nie lekarza. Ten ostatni ma się troszczyć o własne sumienie. I klauzula sumienia lekarza, i prawo kobiety do legalnego zabiegu oparte są na poszanowaniu praw obu stron. Tak samo dobre jest sumienie lekarza, jak i kobiety, która dokonanie legalnej aborcji uważa za zgodne z własnym sumieniem." Katolicy zapominają, że lekarz nie może myśleć tylko o swoim zbawieniu, ma szanować sumienie pacjenta, które może mieć inne zasady o jego katolickiego sumienia. Moralność wywodzi się z różnych źródeł i nie wolno katolikowi narzucać swoich poglądów innym ludziom, ani wychodzić z założenia, że tylko jego moralność jest uzasadniona i umocowana etycznie. Wyraźnie widać, że prawo do wolności wolności sumienia, jak i do ochrony zdrowia wywodzą się z Konstytucji, więc są równoprawne, lekarz ma obowiązek powiadamiania, gdzie można uzyskać daną usługę, której on nie wykonuje, nie może stawiać swojego sumienia wyżej od sumienia pacjenta. Poza tym pacjent ma zagwarantowane prawo do informacji o stanie swojego zdrowia i do podejmowania decyzji. Sytuacja, w której lekarz mówi pacjentce, że nie przepisze antykoncepcji, nawet w przypadku gwałtu, bo jest w odpowiednim wieku do rodzenia jest niedopuszczalna. Sprzeczne z prawem jest podejmowanie decyzji za pacjenta. Nie miejmy złudzeń, że w klauzuli sumienia chodzi o obronę życia poczętego- chodzi wyłącznie o władzę nad kobietami i ograniczenie praw reprodukcyjnych, o narzucenie jednego światopoglądu w ramach ewangelizacji (na siłę, przez zmianę prawa) i rzekomego prawa do wolności religijnej. Tyle, że wolność religijna nie obejmuje odmawiania świadczeń medycznych!!!!!!!

czwartek, 15 sierpnia 2013

Wolność słowa nie dla wszystkich

br />
Czy we współczesnym świecie, aby bronić wolności wypowiedzi, wolności mediów, tym razem przez klerem i ich sympatykami znów trzeba wyjść na barykady? Widzowie, którzy w piątkowy wieczór, 8 marca 2013 roku oglądali programy kabaretowe w TVP 2 na długo je zapamiętają. Kabaret Limo ośmielił się wygłosić skecze o tematyce religijnej i przedstawić pogląd, że papież jest człowiekiem. Inspiracją była Księga Rodzaju, motyw stworzenia kobiety i pierwszego grzechu oraz z Nowego Testamentu – moment pokłonu Trzech Króli. Później kabaret odwołał się do abdykacji papieża, pokazał go jako typowego człowieka, który trawi i wydala i mentalności stereotypowego słuchacza Radia Maryja. Religia jest częścią społecznego życia i jako taka podlega jego krytyce. W Polsce mamy dziwną sytuację – religia staje się przestrzenią, której nie można krytykować. Jest to związane z punktem w prawie karnym „obrazie uczuć religijnych” za które grozi dwa lata więzienia. Zapis ten jest oczywiście sprzeczny z artykułem 52 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który brzmi „ Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej.”
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości , członkowie Parlamentarnego Zespołu d/s Przeciwdziałania Ateizacji Polski wystosowali pismo do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o ukaranie TVP 2 za nadanie programu, który naśmiewa się z papieża i religii. Rada już zdjęła z anteny powtórki programu. Pismo posłów jest nieporozumieniem z kilku powodów. Po pierwsze twórczość kabaretowa rządzi się swoimi prawami, a jej celem jest parodiowanie rzeczywistości. Po drugie religia nie jest tematem zakazanym, działalność religijna jest zgodna z Konstytucją i siłą rzeczy podlega społecznej ocenie. Po trzecie – osoba papieża nie jest częścią religijnego kultu, ponieważ papież nie jest osobą boską, więc paragraf o zachowaniu czci dla miejsc i przedmiotów kultu w tej kwestii nie obowiązuje. Papież jest osobą piastującą urząd, tak samo jak Premier, Prezydent, Przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Idąc drogą PiS-u , również Premier musiałby napisać kilkanaście skarg na „Kabaretowe posiedzenie rządu”, które bez żadnych zahamować kpi z gabinetu rządowego. Po czwarte dogmat o dziewictwie Maryi powstał w drugim wieku naszej ery, nie ma nic wspólnego z Biblią, więc powoływanie się dla niego nie jest obrazą uczuć religijnych. Po piąte – motyw stworzenia świata i człowieka już dawno wyszedł poza religię – jest symbolem kulturowym, tak samo jak mitologiczne opisy stworzenia świata. Jedyny punkt, który może budzić zniesmaczenie to moment, kiedy kabaret zażartował z niepełnosprawności ludzi starszych. Trudno dostrzec cokolwiek złego w przypomnieniu, że papież jest człowiekiem, którego organizm ma takie same funkcje biologiczne, który nosi bieliznę i korzysta z internetu. Żądanie kar dla artystów za rzekomą obrazę uczuć religijnych i nienadawania programów niezgodnych z religią katolicką narusza kolejny artykuł Konstytucji. Jest to artykuł 6, punkt 1 „Rzeczpospolita Polska stwarza warunki upowszechniania i równego dostępu do dóbr kultury, będącej źródłem tożsamości narodu polskiego, jego trwania i rozwoju.” Wymaganie, aby wszystkie treści nadawane w telewizji publicznej akceptowały chrześcijański system wartości jest wykluczeniem na margines osób, które nie utożsamiają się z nauką biskupów. Są to nie tylko ateiści i osoby innych wyznań, ale także katolicy, którzy nie praktykują wiary i mają krytyczny stosunek do nauki Kościoła. Takie działanie nosi znamiona dyskryminacji ze względu na poglądy, odmawiania uczestnictwa w życiu kulturalnym osobom o innych poglądach. Zakończenie sprawy jest smutne -TVP dostała karę za obrazę uczuć religijnych „W komunikacie KRRiT poinformowała, że na TVP nałożono karę w wysokości 5 tys. zł za naruszenie art. 18 ust. 1 i 2 ustawy o radiofonii i telewizji. "Zgodnie z art. 18 ust. 2 ustawy o radiofonii i telewizji 'audycje lub inne przekazy powinny szanować przekonania religijne odbiorców, a zwłaszcza chrześcijański system wartości'. Natomiast art. 18 ust. 1 przewiduje, że audycje lub inne przekazy nie mogą 'propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym'" – napisano” (na podstawie informacji z portalu wp.pl). I tak oto Polska jest pierwszym nieislamskim państwem, w którym satyra z katolickiego fanatyzmu została ukarana. Smutny czas dla praw człowieka i wolności słowa. Ograniczenie wolności słowa W latach PRL-u w Polsce obowiązywała cenzura na informacje polityczne. Niestety cenzura mimo konstytucyjnego zakazu nie zniknęła z przestrzeni polskich mediów. Przybrała formę punktu o obrazie uczuć religijnych. Jest rzeczą oczywistą, że nie wolno obrażać uczuć drugiego człowieka, także tych religijnych. Problem w tym, że wspomniany powyżej punkt jest nadużywany. Oto obrazą uczuć religijnych jest skecz kabaretowy, czy stwierdzenie, że władze kościelne ukrywają afery pedofilskie. Obrazą uczuć religijnych była obecność Nergala w programie muzycznym, czy koncert Madonny. Obrazą uczuć religijnych jest popieranie związków partnerskich, czy akceptowanie in vitro. Media prawicowe i posłowie konserwatywni jakoś nie dostrzegają nic złego w wyzwiskach wobec osób żyjących w związkach nieformalnych, dyskryminacji dzieci z in vitro i niepłodnych par. Dyskryminację widzą za to w każdym ataku na tradycyjne rozumienie rodziny i kościół. W ich odczuciu nawet mówienie, że źródłem przemocy wobec kobiet i dzieci jest tradycja to przejaw walki z instytucją kościelną. Jakiekolwiek odwołanie do religii, które nie jest jej absolutnym podporządkowaniem się jest według posłów dyskryminacją osób wierzących i obrazą uczuć religijnych.
Konkluzja artykułu jest niestety smutna- w Polsce nie ma wolności słowa, wolne myślenie jest tłumione przez partie prawicowe i współpracujące z nimi media. Artysta nie może wypowiedzieć się szerze na temat religii, tradycji, instytucji, bo musi się liczyć z kłopotami, ciąganiem po sądach zniknięciem z telewizji. Co ciekawe, te same partie zacięcie walczą o miejsce na multipleksie cyfrowym TV TRWAM, powołując się na wolność słowa i wyznania. Jak widać wolność słowa, w ich mniemaniu obowiązuje tylko wtedy jeżeli jest zgodna z wytycznymi partii konserwatywnych i daje możliwość zaistnienia w mediach. Ci sami ludzie odmawiają prawa do wolności wypowiedzi artystom prezentującym odmienny światopogląd
Na koniec nazwa zespołu Parlamentarny Zespół d/s Przeciwdziałania Ateizacji Polski narusza Konstytucję w kilku punktach: 1)Jest sprzeczna z punktem 1 i 3 Konstytucji „Art. 1. Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Art. 3. Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym.” 2)Zacytowana powyżej nazwa narusza artykuł 25, punkt 2 „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.” Nazwa zespołu dyskryminuje osoby nie wyznające katolicyzmu, sieje nienawiść, sugeruje, że ateizm, będący pokojowym światopoglądem, zagraża krajowi. Poza tym odwołuje się do jednej religii, sugerując, że Polska jest państwem wyznaniowym, a inne światopoglądy są w naszym kraju niemile widziane. Zastanawiam się, czy w polskim Sejmie powinno być miejsce dla zespołu ludzi, których celem działalności jest ograniczenie praw obywatelskich w imię nauczania biskupów. Posłom trzeba przypomnieć, że najważniejszym aktem prawnym w Polsce jest Konstytucja. Konstytucja zapewnia wolność słowa i równość obywateli wobec prawa .Niestety, wiele ustaw jest sprzecznych z Konstytucją i znajdują się w nich zapisy ograniczające prawa obywateli, segregujące ludność Polski na lepszych i gorszych.