VigLink

Witam i zapraszam
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cenzura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cenzura. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 sierpnia 2015

Hobofobiczne wyżyny absurdu i głupoty


Sieć Biedronka jest jednym z dystrybutorów książki "Mały słownik ważnych pojęć", w którym to obok takich haseł jak humanitaryzm, tolerancja, znalazły się rzeczowniki: homoseksualizm i homofob. Niby nic wielkiego, jedynie słownikowe definicje i to w wersji uproszczonej, ponieważ adresatami publikacji mają być dzieci. Według uczonych głów z portalu Fronda przytoczenie definicji homoseksualizmu ma na celu "zaburzenie poczucia płci i seksualności" oraz destabilizację kategorii płci i seksualności". Ortodoksyjni katolicy uważają, że nie wolno uczyć w szkołach na temat homoseksualizmu, nie wolno przekazywać neutralnych informacji na powyższy temat. W dalszym ciągu nie rozumiem w jaki sposób definicja słownikowa może deprawować dzieci, zaburzać ich poczucie płci? Kościół dopuszcza jedynie jeden rodzaj retoryki na temat homoseksualizmu - zboczenie,choroba, deprawacja, grzech. W kościelnym nauczaniu nie brakuje nienawiści, nazywanej miłosierdziem, szczucia młodzieży na osoby homoseksualne. Efektem katolickiej edukacji jest śmierć Dominika. Trzeba w końcu głośno powiedzieć, że to nie środowisko homoseksualistów deprawuje młodzież, a kościół katolicki. Swoim nauczaniem podburza do agresji i nienawiści, operuje kłamstwami, mitami, strachem ludzi przed obcością, rozbija rodziny. Cenzurowanie słownika jest idiotyzmem nad którym nie można przejść do porządku dziennego. W kontekście niedawnych zapowiedzi PiS-u o czystkach w mediach, o powrocie cenzury, nagonka na słownik jest niebezpieczna. Można sobie wyobrazić, że powstanie urząd d/s czystości mediów i książek, który będzie sprawdzał zgodność treści publikacji z nauczaniem kościoła. Obrona rodziny nie polega na konfliktowaniu społeczeństwa. Jakoś nie obiło się o media, aby PiS chciał ograniczenia umów śmieciowych, zajął się pracą nad ustawami ograniczającymi działalność firm windykacyjnych, dał większe możliwości zadłużonym rodzinom w negocjacjach z komornikiem. Nowy Prezydent już wycofał się z 500 złotych dopłaty na każde dziecko. Skoro wolno w szkole opowiadać brednie o dziewictwie Maryi, zjadaniu ciała w opłatku, to można i należy uczyć o tolerancji, orientacjach seksualnych oraz o miłości. Skoro dzisiaj przeszkadza definicja słownikowa homoseksualizmu, to po objęciu władzy przez PiS słowo to zniknie ze wszystkich słowników. Według fanatyków jeżeli się o czymś nie uczy, to chroni się przed demoralizacją, a dane zjawisko przestaje istnieć. Nie ma gorzej demoralizacji niż zatajanie przed dzieckiem istnienia ludzi o odmiennych skłonnościach, wychowywania w atmosferze pogardy dla drugiego człowieka. Demoralizacją jest sianie nienawiści wobec ludzi tylko dlatego, że mają inne poglądy niż kościół. W kościele katolickim homofobia - niechęć do homoseksualistów jest zaletą, wiąże się z obroną rodziny, wiary i polskości. Nienawiść do homoseksualistów, wyzywanie ich, podżeganie do agresji, ubliżanie tym ludziom to wręcz fundament katolickiej nauki o rodzinie. Oczywiście wszystko pod płaszczykiem troski o duszę i zbawienie. Sodomia - katolicka nazwa homoseksualizmu, to grzech. Jak mówią biskupi- nie potępiają człowieka, tylko akty homoseksualne. Potrzeby seksualne są cechą ludzkiej osobowości, są naturalne, więc potępianie seksualności (poza przestępstwami seksualnymi: gwałt, pedofilia) jest potępieniem człowieka jako jednostki, która realizuje swoje potrzeby seksualne zgodnie ze swoją orientacją. Trzeba być pozbawionym resztek rozumu, aby w neutralnej definicji słownikowej widzieć homopropagandę.

Niebezpieczeństwo dyktatury


Przerażają mnie sondaże, które wskazują na zwycięstwo PiS-u z ponad 40% poparciem i możliwość samodzielnych rządów przez to ugrupowanie. Zastanawiam się, czy społeczeństwo nie dostrzega działań PiS-, a może chce zrobić na złość Platformie? Ludzie chyba nie dostrzegają zagrożeni PiS jeszcze nie doszedł do władzy, a już odgraża się dziennikarzom (sprawa pani Dobrosz-Oracz), zapowiada czystki w mediach, aby ułatwić sobie komunikację z narodem. Chce zmienić Konstytucję, aby wzmocnić władzę Prezydenta,który miałby możliwość rozwiązywania Sejmu według swojego kaprysu, sprawować kontrolę nad sędziami. Pomysły konstytucyjne PiS-u wzmacniają pozycję Kościoła- w preambule chce składać opatrzność bożej wdzięczność za niepodległość. Wykreślony został zapis o bezstronności państwa w kwestii religii. Prezydent miał rządzić dekretami mającymi moc ustawy, które muszą być zatwierdzone przez Sejm. PiS-owi marzy wprowadzenie cenzury, zakazu strajków. Są to propozycje z 2010 roku. Wtedy, na szczęście społeczeństwo nie dopuściło PiS-u do władzy. Poglądy tej partii nie zmieniły się. PiS nadal nie widzi nic złego w państwie wyznaniowym, bo przecież kościół ma święte prawo głosić swoją ewangelię i pouczać polityków, którzy mają obowiązek słuchania hierarchów. Rządzenie dekretami i rozwiązywanie Sejmu, bo Prezydent ma taką ochotę, cenzura obyczajowa- to elementy państwa totalitarnego, znane choćby z hitlerowskich Niemiec. PiS nie jest nowoczesną partią, która troszczy się o rozwój gospodarczy, rodzinę, bezpieczeństwo kraju, dobrobyt obywateli. PiS chce jedynie władzy. To ludzie niebezpieczni, poddani biskupom, którzy mają zamiar ograniczać prawa obywatelskie w imię wymyślonych przez kler praw naturalnych. W latach 80-tych pokolenie moich rodziców walczyło o demokrację, o wolność słowa. Nie wiedzieli, że zmiana ustroju przyniesie ubóstwo, bezrobocie, upadek polskich firm. Niestety, po ponad 20 latach okazało się, że nie ma także wolności wypowiedzi. Cenzura wróciła pod pozorem obrony obrażonych uczuć religijnych katolików. Dlatego dziś musimy postawić tamę grożącej Polsce dyktaturze i absolutnie nie głosować na PiS. Polacy już zrobili na złość Platformie i zagłosowali na Dudę. Przez pierwsze dwa tygodnie swojego urzędowania Prezydent wycofał się z pomysłu obniżenia wieku emerytalnego i z 500 zł na każde dziecko w rodzinie. Nie spotyka się z rządem, do Brukseli nie wybiera się, bo nie lubi Tuska. Za to codziennie siedzi na mszy. Więcej czasu spędza na modlitwie niż na działaniu na rzecz państwa. Od czasu do czasu udzieli wywiadu. Polacy , zrozumcie PiS nie ma programu społecznego!!! To hasła bez pokrycia. Nie będzie ochrony frankowiczów, 500 zł na dziecko, obniżenia wieku emerytalnego. To populizm , manipulacja i kłamstwa. Za to na pewno dojdzie do ograniczenia praw obywatelskich na rzecz nauki kościoła. Ustawa zakazująca aborcji i badań prenatalnych wejdzie w życie. Ustawę o in vitro zmienią tak nie stanowiła konkurencji dla naprotechnologii, którą to będą dofinansowywać z budżetu, wspomagając w ten sposób kościół. Ograniczenie prawa do strajku oznacza brak możliwości przedstawiania swoich poglądów, przypominania o obietnicach wyborczych i walki o swoje prawa. To złamanie prawa człowieka do wolności zrzeszania się i do wolności wypowiedzi. JAWNA DYKTATURA. JAK MOŻNA TEGO NIE DOSTRZEGAĆ. ZAMACH NA WOLNE MEDIA, PAŃSTWO WYZNANIOWA, DYKTATURA PREZYDENTA I ZAKAZ STRAJKÓW. Chcemy drugiego Związku Radzieckiego? Brak komentarzy:

czwartek, 15 sierpnia 2013

Katolicka cenuzura szaleje.


Od kilku tygodni obserwujemy nieustanny atak kościoła katolickiego na swobody konstytucyjne. Jako osoba niewierząca, która chce żyć w wolnym kraju i mieć prawo do wyrażania swoich poglądów, nawet jeżeli są inne niż wizja biskupów. Niepokoję się wzrastającym terroryzowaniem społeczeństwa paragrafem o obrazie uczuć religijnych. Trzeba tutaj nadmienić, że nie chodzi o obrazę wiary, czy przedmiotów kultu, ale o wykorzystywanie absurdalnego zapisu do umacniania władzy biskupów i dławienia wszelkiej krytyki kościoła, tworzenie w świadomości społecznej obrazu, w którym to postępowanie zgodne z prawem, szacujące świeckość państwowych instytucji jest prześladowaniem wierzących i Kościoła. Obrazą uczuć religijnych jest popieranie związków partnerskich, różnych modeli rodziny, mówienie prawdy o pedofilii wśród duchowieństwa, o pijackich ekscesach kleru, o chciwości i przekrętach finansowych "bożych wysłanników". Ostatnie ataki na ateistów przeprowadził nawet Facebook zamykając kilka profili ludzi niewierzących, na których ośmielali się krytykować jego wysokość Kościół katolicki. Wyrok na pana Jerzego Urbana , który zdaniem sądu obraził uczucia religijne, bo umieścił coś co uznano za wizerunek Chrystusa w znaku zakazu, to kolejny przejaw prześladowania ateistów i nadinterpretacji obrazy uczuć religijnych. Postać w gazecie NIE była uśmiechnięta, więc co tak uraziło uczucia posłów? Nie wiemy jak wyglądał Chrystus. Z jakiej racji krytyka jego wyobrażenia jest obrazą uczuć religijnych?. Czy jeżeli zwinę w kulkę obrazek wyobrażający Jezusa z podpisem "Jezu, ufam Tobie" i wyrzucę go do kontenera z papierem też obrażę uczucia religijne? Absurdalne i chore?. Kolejna absurdalna nagonka, tym razem na komendanta z Radomia, który realizując Konstytucję i zapis konkordatowy o rozdziale kościoła od państwa kazał zdjąć krzyże. Policjanci napisali skargę na przełożonego do biskupa i komendanta wojewódzkiego- zarzucili mu obrazę uczuć religijnych. Trzeba przyznać, że policja w niektórych gminach realizuje zadania powierzone przez biskupa, boi się duchowieństwa, nie podejmuje działań choćby w sprawach o pedofilię, czy jazdę pod wpływem alkoholu, jeżeli podejrzanymi mają duchowni. Pan Komendant ma gigantyczne kłopoty, bo zdjął krzyż - być może symbol wiary, ale przede wszystkim znak poddaństwa władzy i instytucji państwowych wobec kościelnej hierarchii, znak, który w instytucjach państwowych bywa ważniejszy od godła. Krzyż w miejscach publicznych to jedynie symbol religii. Państwo nie jest lennikiem kościoła, Polski nie tworzy jak chcą biskupi, chrześcijański system wartości i postać Jezusa, ale Konstytucja i różnorodny światopoglądowo naród. Instytucje państwowe nie są sługami kościoła, ale niezależnymi bytami, gdzie każdy obywatel ma prawo załatwić sprawę i nie mogą godzić w system wartości obywateli. Krzyż jest pokazaniem, kto ma większość i rację. Czy komisariat jest godnym miejscem dla krzyża, jeżeli przyjąć, że jest on symbolem miłości Boga do człowieka? Raczej nie. Obrazki z wizerunkami świętych na komisariacie policji urągają powadze tego miejsca. W jaki sposób modlitwa ma pomóc łapać przestępców doprawdy nie wiem. Policjanci powinni zająć się wykrywaniem przestępstw, a nie tracić czas na modlitwę do świętych, czy na pielgrzymki i msze w trakcie pracy. Praktyki religijne powinny być odprawiane po pracy, w ramach prywatnego czasu.
Od kilku miesięcy mam wrażenie, że skrajnych katolików obraża wszystko - ich gorące religijne uczucia rani nawet akcja "Ludzie z werwą", gdzie jeden koncern paliwowy prezentuje osoby zasłużone dla nauki, medycyny i społeczeństwa. Otóż w kapitule konkursu zasiada prof. dr hab. Mirosław Wielgoś, znany lekarz. Jego obecność wzbudziła kontrowersje u "obrońców życia" z Fundacji Pro - Prawo do Życia. W klinice Dzieciątka Jezus, której profesor Wielgoś jest kierownikiem, przeprowadza się bowiem zgodne z prawem aborcje w sytuacjach, gdy płód stanowi zagrożenie życia dla matki lub jest obciążony wadami genetycznymi. W związku z czym, Fundacja przedstawia go jako mordercę i zarzuca mu mordowanie niepełnosprawnych dzieci. Fundacja Pro- Prawo do życia od lat paraliżuje polskie szpitale, prowadzi nagonkę na osoby będące zwolennikami kompromisu aborcyjnego. Na swoich głupkowatych plakatach przedstawia ich na tle porozrywanych płodów. Wykorzystuje bezprawnie wizerunek tych osób , w większości lekarzy i polityków, aby wzbudzić nienawiść społeczną i jakoś nikt nie reaguje , nie pociąga tej kościelnej organizacji do odpowiedzialności karnej. Jak długo jeszcze będziemy pozwalać na narzucanie przez Kościół katolicki ideologii, na oczernianie ludzi, na jedyną możliwą interpretację wiedzy, to znaczy zgodnie z przemyśleniami papieży?
Kościół uważa się na gwaranta nieomylności w kwestiach moralnych. Teologia (religia) jest potrzebna służbie władzy hierarchicznej, która samą siebie ustanowiła nieomylną prawdą. Papież uchodzi przecież za nieomylnego w sprawach wiary. Kościół trzyma lud za przysłowiową twarz, straszy piekłem, grzechem, karą za nieposłuszeństwo , wyrzutami sumienia, spowiedzią itp. Kościół hierarchiczny chce jedynie panować i odnosić korzyści, a religia jest dla niego jedynie fasadą, za którą ukrywa swoje właściwe zamiary. Kościół potrzebuje Boga jako najwyższej i ostatniej instancji, aby móc żądać od wiernych absolutnego, bezwarunkowego posłuszeństwa wobec swoich twierdzeń i zakazów, które są sprzeczne z nauką i zdrowym rozsądkiem "Nie ma drugiej takiej religii, która zniszczyłaby tyle istnień ludzkich, co religia katolicka. Inkwizycja, palenie kobiet – domniemanych czarownic – likwidacja całych narodów, prześladowania niewierzących, heretyków, żydów, tak zwanych sekt; związki Kościoła z dyktatorami (Mussolini, Franco, Hitler, Pinochet), z mafią (Calvi, Sidona etc.); wykorzystywanie niewinnych dzieci i młodych ludzi do celów seksualnych przez papieży, biskupów i księży; oszustwo celibatu, który trwa, chociaż mnóstwo księży żyje z partnerkami lub partnerami (co opisałem w moich książkach: „Eros und Klerus” i „Casanovas in Schwarz”). Współczesne państwa i rządy w wyniku własnej słabości lub głupoty popierają mity o moralnym autorytecie Kościoła i jego niezbędności dla prawidłowego funkcjonowania społeczności ludzkiej. Dzięki temu Kościół zyskuje na znaczeniu i rośnie w siłę, także finansową. Tymczasem każdy człowiek ma własne sumienie i musi zbudować swój własny system etyczny, jeżeli nie chce się stać wasalem propagandy, konwencji i ślepej dogmatyki Kościoła. " W pełni zgadzam się ze słowami wypowiedzianymi przez byłego duchownego, pana Hubertusa Mynarka, profesora,obecnie dziekana Uniwersytetu Wiedeńskiego. Nie podoba się mi to, że nieudolne rządy pozwalają Kościołowi na bycie autorytetem moralnym, na zastraszanie polityków i społeczeństwa, że nie robią nic, aby bronić naród przed coraz większymi zakusami kościoła. Warto pamiętać, że Kościół katolicki nie jest on prawdziwą religią, lecz konglomeratem rozmaitych religii i światopoglądów. Można w nim znaleźć elementy chrześcijaństwa, religii pogańskich, filozofii antycznych i współczesnych. Katolicyzm jest pozbawiony oryginalności. Wierzący nie odnajdzie tutaj żadnej prawdy wiary, która nie zostałaby ukradziona jakiejś innej religii, np: zmartwychwstanie. A jest zdradą religii, ponieważ nadużywa jej do manipulowania ludźmi, ogłupiania ich i wykorzystywania, a nie do przedstawiania Boga. Szczerze mówiąc to ludzie niewierzący, wyznawcy innych religii, agnostycy mają serdecznie dość obecności Kościoła w życiu politycznym i społecznym, ciągłego zastraszania, wyłudzania z budżetu pieniędzy podatników, uzurpowania sobie wielkiej roli w państwie. Chcemy mieć w końcu prawo do wypowiadania swoich poglądów bez zagrożenia, że poseł PiS, Solidarnej Polski i szkodliwe fundacje pro-life poczują się urażone i będą gnębiły ludzi myślących inaczej niż oni i biskupi. Mamy dość duchownych wzywających do ubóstwa, poświęcania siebie jeżdżących najlepszymi samochodami i mieszkających w pałacach. Mamy po dziurki w nosie opowiadania o ewangelicznej miłości przez osoby, które podżegają do nienawiści wobec dzieci z in vitro, ginekologów przepisujących antykoncepcję, wykonujących in vitro, czy usuwających ciążę, w przypadku kiedy płód ma kilka uszkodzeń genetycznych. Domagamy się karania duchowieństwa w sytuacji, kiedy nawołują do nienawiści wobec związków partnerskich, osób homoseksualnych , lewicowców, twórców krytykujących kościół. Nie chcemy , aby Polska była ośmieszana przez przedstawicieli kleru uważających, że ich pomysły są ważniejsze od prawa stanowionego, czy też przed duchowieństwo wyrażające pogląd, że zapłodniona komórka jajowa jest człowiekiem, opowiadających bajki o wskrzeszeniach, czy uleczeniu raka dzięki modlitwie. Ubolewamy nad tym, że nasz piękny nadwiślański kraj jest kompromitowany przez pewnego księdza, który opublikował listę zagrożeń duchowych, na których znaleźli się najwięksi twórcy muzyki rozrywkowej, symbole kulturowe i dzieła literackie. Mamy oto początek nowej listy "ksiąg zakazanych". Chcemy żyć w normalnym kraju bez strachu, w państwie szanującym prawa człowieka. Zależy nam na tym, aby nasze dzieci i ich nauczyciele nie były zmuszani do udziału we mszach szkolnych i rekolekcjach, aby wyprowadzić religię ze szkół i móc wychowywać dzieci zgodnie ze swoim światopoglądem bez obawy o to, najmłodsi że będą wyśmiewani w szkole z powodu niewiary w Boga. Wierzący mogą posyłać dzieci na religię do salek katechetycznych. Racjonaliści apelują do partii lewicowych i liberalnego skrzydło Platformy Obywatelskiej o porozumienie między podziałami i usunięcie z kodeksu karnego punktu o obrazie uczuć religijnych, który zagraża wolności wypowiedzi w Polsce i jest powrotem do cenzury. Sprzeciw wobec hierarchów katolickich to trudne zadanie - oni zawsze wiedzą jak wystraszyć i zmusić polityków do posłuszeństwa. Mają w ręku swój jeden argument - 90% społeczeństwa to katolicy. I tutaj wypada napisać sprostowanie - to osoby ochrzczone, a niekoniecznie praktykujący katolicy, którzy poważnie traktują naukę Kościoła. Spora część nie chodzi do kościoła,nie daje na tacę, a naukę Kościoła ma w nosie. Od polityków spora grupa społeczna oczekuje likwidacji paragrafu o obrazie uczuć , wyprowadzenia religii ze szkół i zerwania konkordatu. Zamiast religii można by wprowadzić etykę, ekonomię i obowiązkowo wychowanie seksualne. Przedmioty unowocześnią edukację, pomogą dzieciom w dorosłym życiu. Religia jest przedmiotem zbędnym we współczesnej szkole, skostniałym, nieefektywnym. Kościół uważa się za instytucję prześladowaną. Wiele osób zdziwi to stwierdzenie. Otóż prześladowanie kościoła to np: zdjęcie krzyża z komisariatu, likwidacja Funduszu Kościelnego, brak religii na maturze, związki partnerskie, mówienie prawdy o pedofilii i przekrętach finansowych. Większość z nas chciałaby być tak prześladowana jak Kościół - mieć największe wpływy, poczucie bezkarności i nieliczone dotacje oraz ulgi podatkowe.

Wolność słowa nie dla wszystkich

br />
Czy we współczesnym świecie, aby bronić wolności wypowiedzi, wolności mediów, tym razem przez klerem i ich sympatykami znów trzeba wyjść na barykady? Widzowie, którzy w piątkowy wieczór, 8 marca 2013 roku oglądali programy kabaretowe w TVP 2 na długo je zapamiętają. Kabaret Limo ośmielił się wygłosić skecze o tematyce religijnej i przedstawić pogląd, że papież jest człowiekiem. Inspiracją była Księga Rodzaju, motyw stworzenia kobiety i pierwszego grzechu oraz z Nowego Testamentu – moment pokłonu Trzech Króli. Później kabaret odwołał się do abdykacji papieża, pokazał go jako typowego człowieka, który trawi i wydala i mentalności stereotypowego słuchacza Radia Maryja. Religia jest częścią społecznego życia i jako taka podlega jego krytyce. W Polsce mamy dziwną sytuację – religia staje się przestrzenią, której nie można krytykować. Jest to związane z punktem w prawie karnym „obrazie uczuć religijnych” za które grozi dwa lata więzienia. Zapis ten jest oczywiście sprzeczny z artykułem 52 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który brzmi „ Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej.”
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości , członkowie Parlamentarnego Zespołu d/s Przeciwdziałania Ateizacji Polski wystosowali pismo do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o ukaranie TVP 2 za nadanie programu, który naśmiewa się z papieża i religii. Rada już zdjęła z anteny powtórki programu. Pismo posłów jest nieporozumieniem z kilku powodów. Po pierwsze twórczość kabaretowa rządzi się swoimi prawami, a jej celem jest parodiowanie rzeczywistości. Po drugie religia nie jest tematem zakazanym, działalność religijna jest zgodna z Konstytucją i siłą rzeczy podlega społecznej ocenie. Po trzecie – osoba papieża nie jest częścią religijnego kultu, ponieważ papież nie jest osobą boską, więc paragraf o zachowaniu czci dla miejsc i przedmiotów kultu w tej kwestii nie obowiązuje. Papież jest osobą piastującą urząd, tak samo jak Premier, Prezydent, Przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Idąc drogą PiS-u , również Premier musiałby napisać kilkanaście skarg na „Kabaretowe posiedzenie rządu”, które bez żadnych zahamować kpi z gabinetu rządowego. Po czwarte dogmat o dziewictwie Maryi powstał w drugim wieku naszej ery, nie ma nic wspólnego z Biblią, więc powoływanie się dla niego nie jest obrazą uczuć religijnych. Po piąte – motyw stworzenia świata i człowieka już dawno wyszedł poza religię – jest symbolem kulturowym, tak samo jak mitologiczne opisy stworzenia świata. Jedyny punkt, który może budzić zniesmaczenie to moment, kiedy kabaret zażartował z niepełnosprawności ludzi starszych. Trudno dostrzec cokolwiek złego w przypomnieniu, że papież jest człowiekiem, którego organizm ma takie same funkcje biologiczne, który nosi bieliznę i korzysta z internetu. Żądanie kar dla artystów za rzekomą obrazę uczuć religijnych i nienadawania programów niezgodnych z religią katolicką narusza kolejny artykuł Konstytucji. Jest to artykuł 6, punkt 1 „Rzeczpospolita Polska stwarza warunki upowszechniania i równego dostępu do dóbr kultury, będącej źródłem tożsamości narodu polskiego, jego trwania i rozwoju.” Wymaganie, aby wszystkie treści nadawane w telewizji publicznej akceptowały chrześcijański system wartości jest wykluczeniem na margines osób, które nie utożsamiają się z nauką biskupów. Są to nie tylko ateiści i osoby innych wyznań, ale także katolicy, którzy nie praktykują wiary i mają krytyczny stosunek do nauki Kościoła. Takie działanie nosi znamiona dyskryminacji ze względu na poglądy, odmawiania uczestnictwa w życiu kulturalnym osobom o innych poglądach. Zakończenie sprawy jest smutne -TVP dostała karę za obrazę uczuć religijnych „W komunikacie KRRiT poinformowała, że na TVP nałożono karę w wysokości 5 tys. zł za naruszenie art. 18 ust. 1 i 2 ustawy o radiofonii i telewizji. "Zgodnie z art. 18 ust. 2 ustawy o radiofonii i telewizji 'audycje lub inne przekazy powinny szanować przekonania religijne odbiorców, a zwłaszcza chrześcijański system wartości'. Natomiast art. 18 ust. 1 przewiduje, że audycje lub inne przekazy nie mogą 'propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym'" – napisano” (na podstawie informacji z portalu wp.pl). I tak oto Polska jest pierwszym nieislamskim państwem, w którym satyra z katolickiego fanatyzmu została ukarana. Smutny czas dla praw człowieka i wolności słowa. Ograniczenie wolności słowa W latach PRL-u w Polsce obowiązywała cenzura na informacje polityczne. Niestety cenzura mimo konstytucyjnego zakazu nie zniknęła z przestrzeni polskich mediów. Przybrała formę punktu o obrazie uczuć religijnych. Jest rzeczą oczywistą, że nie wolno obrażać uczuć drugiego człowieka, także tych religijnych. Problem w tym, że wspomniany powyżej punkt jest nadużywany. Oto obrazą uczuć religijnych jest skecz kabaretowy, czy stwierdzenie, że władze kościelne ukrywają afery pedofilskie. Obrazą uczuć religijnych była obecność Nergala w programie muzycznym, czy koncert Madonny. Obrazą uczuć religijnych jest popieranie związków partnerskich, czy akceptowanie in vitro. Media prawicowe i posłowie konserwatywni jakoś nie dostrzegają nic złego w wyzwiskach wobec osób żyjących w związkach nieformalnych, dyskryminacji dzieci z in vitro i niepłodnych par. Dyskryminację widzą za to w każdym ataku na tradycyjne rozumienie rodziny i kościół. W ich odczuciu nawet mówienie, że źródłem przemocy wobec kobiet i dzieci jest tradycja to przejaw walki z instytucją kościelną. Jakiekolwiek odwołanie do religii, które nie jest jej absolutnym podporządkowaniem się jest według posłów dyskryminacją osób wierzących i obrazą uczuć religijnych.
Konkluzja artykułu jest niestety smutna- w Polsce nie ma wolności słowa, wolne myślenie jest tłumione przez partie prawicowe i współpracujące z nimi media. Artysta nie może wypowiedzieć się szerze na temat religii, tradycji, instytucji, bo musi się liczyć z kłopotami, ciąganiem po sądach zniknięciem z telewizji. Co ciekawe, te same partie zacięcie walczą o miejsce na multipleksie cyfrowym TV TRWAM, powołując się na wolność słowa i wyznania. Jak widać wolność słowa, w ich mniemaniu obowiązuje tylko wtedy jeżeli jest zgodna z wytycznymi partii konserwatywnych i daje możliwość zaistnienia w mediach. Ci sami ludzie odmawiają prawa do wolności wypowiedzi artystom prezentującym odmienny światopogląd
Na koniec nazwa zespołu Parlamentarny Zespół d/s Przeciwdziałania Ateizacji Polski narusza Konstytucję w kilku punktach: 1)Jest sprzeczna z punktem 1 i 3 Konstytucji „Art. 1. Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Art. 3. Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym.” 2)Zacytowana powyżej nazwa narusza artykuł 25, punkt 2 „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.” Nazwa zespołu dyskryminuje osoby nie wyznające katolicyzmu, sieje nienawiść, sugeruje, że ateizm, będący pokojowym światopoglądem, zagraża krajowi. Poza tym odwołuje się do jednej religii, sugerując, że Polska jest państwem wyznaniowym, a inne światopoglądy są w naszym kraju niemile widziane. Zastanawiam się, czy w polskim Sejmie powinno być miejsce dla zespołu ludzi, których celem działalności jest ograniczenie praw obywatelskich w imię nauczania biskupów. Posłom trzeba przypomnieć, że najważniejszym aktem prawnym w Polsce jest Konstytucja. Konstytucja zapewnia wolność słowa i równość obywateli wobec prawa .Niestety, wiele ustaw jest sprzecznych z Konstytucją i znajdują się w nich zapisy ograniczające prawa obywateli, segregujące ludność Polski na lepszych i gorszych.