Prasa katolicka stosunkowo często raczy czytelnika wyssanymi z palca kłamstwami o antykoncepcji. Piszą je dziennikarze i lekarze, którzy podpisali deklarację wiary. Swoje trzy grosze wkładają biskupi uważający się za oświeconych łaską Ducha Świętego ludzi, którzy z racji owej łaski i jakiegoś bliżej nieokreślonego chrystusowego nadania (wierności prawu bożemu) mają prawo do ingerowania w życie innych. Katolickie media do czerwoności rozgrzała informacja, że Polki chcą, aby była refundowana antykoncepcja hormonalna. Wymagają od państwa, aby refundowało, a przynajmniej jasno określiło kwestię opłat za założenie wkładki hormonalnej. Zdaniem pani Terlikowskiej, żony słynnego dziennikarza, pierwszego katolika w kraju, Tomasza Terlikowskiego, antykoncepcja hormonalna nie jest lekiem. Jako argument tradycyjnie pada stwierdzenie, że ciąża nie jest chorobą. Oczywiście ciąża nie jest chorobą, a naturalnym stanem, co nie oznacza, że trzeba do niej zmuszać, a kobieta ma żyć w niewoli cyklu, w ciągłym strachu przed ciążą. Nieprawdą jest, że antykoncepcja hormonalna nie jest lekiem. Antykoncepcja hormonalna jest powszechnie stosowana w ginekologii do leczenia torbieli, zespołu policystycznych jajników, endometriozy, mięśniaków i do regulowania cyklu u kobiet dorosłych, po 20 roku życia. Jest kwestią dyskusyjną, czy powinna być stosowana do regulowania cyklu u nastolatek, które miesiączkują dłużej niż 3 lata. Zostawmy to specjalistom. Pewne jest, że zapobiega kilku rodzajom nowotworów: raka jajnika, endometrium, raka dolnego odcinka jelita grubego, raka trzonu macicy. Antykoncepcja hormonalna chroni przed utratą żelaza, zamienia bolesne miesiączki na bezbolesne i nieobfite krwawienia z odstawienia - jednym słowem poprawia jakość życia kobiety. Antykoncepcja zmniejsza ryzyko reumatoidalnego zapalenia stawów i zapalenia miednicy małej.
Krótki przegląd zalet antykoncepcji jasno pokazuje, że stwierdzenia, że antykoncepcja to nie lek, pewna śmierć, zabójca kobiet i małżeńskiego życia są jedynie zastraszaniem i nie mają z rzeczywistością. Złość budzi fakt, że antykoncepcją straszą lekarze, którzy zobowiązani są do mówienia prawdy i do rozdzielania religii od medycyny.
Pani Terlikowska w artykule: "Państwo ma płacić za zabijanie dzieci. To niedorzeczne" dostępnym na Frondzie powtarza wszystkie brednie o tym ,jak to kobiety nie są świadome zagrożeń wynikających z antykoncepcji, oszukiwane przez lekarzy, którym opłaca się wypisywanie antykoncepcji. Uważa, że kobiety oczekują, że lekarz wbrew swojemu sumieniu, dla zaspokojenia seksualnego komfortu pacjentki, wypisze jej antykoncepcję. Na poparcie swoich tez przytacza fragmenty wywiadu prof. Chazana; "Prawo do życia. Bez kompromisu". Człowiek, który w PRL-u dokonał 500 aborcji (do tylu przyznał się), a później nawrócił się, to znaczy uznał, że wygodnie będzie żył, kiedy będzie popierał naukę kościoła i stanie się bohaterem środowisk katolickich, jest dla pani Małgorzaty wybitnym autorytetem. Grozę budzi fakt, że ów człowiek cały czas ma kontakt z pacjentkami i ze studentami medycyny.
Pan profesor raczy swoich czytelników/słuchaczy bredniami o wczesnoporonnym działaniu wkładki hormonalnej i całej antykoncepcji hormonalnej. Jak do tej pory nie udowodniono, aby wkładka, czy inne formy antykoncepcji hormonalnej uszkadzały zarodek i doprowadzały do poronienia. Pan profesor perfidnie kłamie, ponieważ badania udowodniły, że u kobiet stosujących wkładki hormonalne w ogóle nie dochodzi do zapłodnienia. Posługuje się stanem wiedzy sprzed lat, nie dokształca się albo świadomie oszukuje swoich słuchaczy i pacjentki działając na zlecenie kościoła. Fakt zmniejszania objętości wyściółki macicy ma charakter leczniczy - to dzięki niemu nie mamy obfitych okresów i jesteśmy chronione przed nowotworem trzonu macicy, mięśniakami i endometriozą. Antykoncepcja przede wszystkim blokuje owulację, a więc dojrzewanie komórki jajowej. Gdyby doszło do połączenia się plemnika z komórką jajową i do powstania zygoty (pierwszy etap procesu zapłodnienia),to antykoncepcja nie dopuszcza do wędrówki zapłodnionej komórki jajowej przez jajowód. Zapłodniona komórka jajowa to nie ciąża, ani dziecko. Według WHO początkiem ciąży jest koniec procesu zapłodnienia- to znaczy zagnieżdżenie się blastocysty w macicy.
Kolejnym absurdalnym stwierdzeniem jest zdanie, że antykoncepcja ubezpładnia. Antykoncepcja nie powoduje bezpłodności-jedynie czasowo blokuje cykl, co jest jak najbardziej wskazane w przypadku wielu chorób ginekologicznych i ma działanie lecznicze. Pani prof. Violetta Skrzypulec, kierownik Zakładu Profilaktyki Chorób Kobiecych, Katedra Zdrowia Kobiety Śląskiej Akademii Medycznej, konsultant wojewódzki ds. seksuologii. w artykule z 2008 roku mówi wprost, że nikt nie zabija dziecka poczętego przez stosowanie antykoncepcji."Dla lekarzy tabletka antykoncepcyjna jest lekiem, przy pomocy którego nie szkodzimy, ale pomagamy. Antykoncepcję stosujemy np. w przypadku nawracających torbieli czy zdiagnozowanych nienowotworowych cyst jajnika, ponieważ jest to jedyna możliwość uratowania jajnika. Przy takim postępowaniu można zablokować pracę tego narządu np. na 3 lata i zapobiec pojawianiu się kolejnych zmian chorobowych.
Tabletkę antykoncepcyjną stosujemy w obfitych krwawieniach, nieregularnych cyklach i oczywiście po zabiegach operacyjnych, np. w przypadkach ciąży pozamacicznej. Na całym świecie zaleca się również podawanie takiej tabletki u kobiet z grupy ryzyka raka jajnika. To nieoceniona terapia antykoncepcyjna z efektem dodanym. Kiedy jajnik nie pracuje, spada możliwość pojawienia się w nim nowotworu.
W przypadkach zaburzeń hormonalnych, pigułka antykoncepcyjna jest lekiem pierwszego rzutu. My, endokrynolodzy, stosujemy pigułkę antykoncepcyjną przy nadmiernym owłosieniu, trądziku. Także jako element regulacji cyklu miesiączkowania u dziewcząt, które nierozważnie się odchudzały."
Lekarze poważnie traktujący ginekologię, czyli tacy, którzy nie podpisali zdradzieckiej deklaracji wiary, mówią wprost, że polecanie naturalnego planowania rodziny to przyczynianie się do niechcianych ciąż i aborcji, działanie nieodpowiedzialne, działanie na szkodę pacjentki i jej rodziny. Już w 2003 roku Polskie Towarzystwo Ginekologiczne w składzie: Prof. Dr hab. Marian Szamatowicz, Prof. Dr hab. Marek Spaczyński, Prof. Dr hab. Romuald Dębski, Prof. Dr hab. Krzystof Drews, Prof. Dr hab. Grzegorz Jakiel, Dr n.med. Medard Lech, Dr hab. Tomasz Niemiec, Prof. Dr hab. Stanisław Radowicki, Prof. Dr hab. Tomasz Pertyński, Dr n.med. Grzegorz Południewski, Prof. Dr hab.Piotr Skałba, Prof. Dr hab. Alina Szymankiewicz- Warenik, uznało, że nowoczesna i skuteczna antykoncepcja jest jedynym, profilaktycznym przeciwdziałaniem ciążom niepożądanym i ich przerywaniu.
Tylko właściwa edukacja o antykoncepcji może doprowadzić do zmiany myślenia o antykoncepcji i być środkiem obronnym przed religijnym fanatyzmem, który zastrasza kobiety i fałszuje rzeczywistość. Polki chcą mieć dostęp do antykoncepcji, również awaryjnej, co pokazuje zapotrzebowanie na ten środek - kobiety kupują na zapas w obawie przed decyzją Ministerstwa Zdrowia, którym włada człowiek ze środowiska kościelnego. Nie może być, że do mediów przedostają się jedynie negatywne informacje o antykoncepcji, a kobiety nawet w gabinetach lekarskich są narażone na zmaganie się z religijnymi dogmatami lekarzy.
Blog o tematyce kobiecej i społecznej. Moda, antykoncepcja, dieta, prawa kobiet, dzieci i zwierząt, wychowanie. Blog dla wszystkich, którzy chcą rozmawiać bez obaw o obrazę uczuć. Blog dla reklamodawców - dziennie nawet 200 wyświetleń.
VigLink
Witam i zapraszam
sobota, 13 lutego 2016
Edukacja o antykoncepcji formą obrony przed fanatyzmem katolickim.
Prasa katolicka stosunkowo często raczy czytelnika wyssanymi z palca kłamstwami o antykoncepcji. Piszą je dziennikarze i lekarze, którzy podpisali deklarację wiary. Swoje trzy grosze wkładają biskupi uważający się za oświeconych łaską Ducha Świętego ludzi, którzy z racji owej łaski i jakiegoś bliżej nieokreślonego chrystusowego nadania (wierności prawu bożemu) mają prawo do ingerowania w życie innych. Katolickie media do czerwoności rozgrzała informacja, że Polki chcą, aby była refundowana antykoncepcja hormonalna. Wymagają od państwa, aby refundowało, a przynajmniej jasno określiło kwestię opłat za założenie wkładki hormonalnej. Zdaniem pani Terlikowskiej, żony słynnego dziennikarza, pierwszego katolika w kraju, Tomasza Terlikowskiego, antykoncepcja hormonalna nie jest lekiem. Jako argument tradycyjnie pada stwierdzenie, że ciąża nie jest chorobą. Oczywiście ciąża nie jest chorobą, a naturalnym stanem, co nie oznacza, że trzeba do niej zmuszać, a kobieta ma żyć w niewoli cyklu, w ciągłym strachu przed ciążą. Nieprawdą jest, że antykoncepcja hormonalna nie jest lekiem. Antykoncepcja hormonalna jest powszechnie stosowana w ginekologii do leczenia torbieli, zespołu policystycznych jajników, endometriozy, mięśniaków i do regulowania cyklu u kobiet dorosłych, po 20 roku życia. Jest kwestią dyskusyjną, czy powinna być stosowana do regulowania cyklu u nastolatek, które miesiączkują dłużej niż 3 lata. Zostawmy to specjalistom. Pewne jest, że zapobiega kilku rodzajom nowotworów: raka jajnika, endometrium, raka dolnego odcinka jelita grubego, raka trzonu macicy. Antykoncepcja hormonalna chroni przed utratą żelaza, zamienia bolesne miesiączki na bezbolesne i nieobfite krwawienia z odstawienia - jednym słowem poprawia jakość życia kobiety. Antykoncepcja zmniejsza ryzyko reumatoidalnego zapalenia stawów i zapalenia miednicy małej.
Krótki przegląd zalet antykoncepcji jasno pokazuje, że stwierdzenia, że antykoncepcja to nie lek, pewna śmierć, zabójca kobiet i małżeńskiego życia są jedynie zastraszaniem i nie mają z rzeczywistością. Złość budzi fakt, że antykoncepcją straszą lekarze, którzy zobowiązani są do mówienia prawdy i do rozdzielania religii od medycyny.
Pani Terlikowska w artykule: "Państwo ma płacić za zabijanie dzieci. To niedorzeczne" dostępnym na Frondzie powtarza wszystkie brednie o tym ,jak to kobiety nie są świadome zagrożeń wynikających z antykoncepcji, oszukiwane przez lekarzy, którym opłaca się wypisywanie antykoncepcji. Uważa, że kobiety oczekują, że lekarz wbrew swojemu sumieniu, dla zaspokojenia seksualnego komfortu pacjentki, wypisze jej antykoncepcję. Na poparcie swoich tez przytacza fragmenty wywiadu prof. Chazana; "Prawo do życia. Bez kompromisu". Człowiek, który w PRL-u dokonał 500 aborcji (do tylu przyznał się), a później nawrócił się, to znaczy uznał, że wygodnie będzie żył, kiedy będzie popierał naukę kościoła i stanie się bohaterem środowisk katolickich, jest dla pani Małgorzaty wybitnym autorytetem. Grozę budzi fakt, że ów człowiek cały czas ma kontakt z pacjentkami i ze studentami medycyny.
Pan profesor raczy swoich czytelników/słuchaczy bredniami o wczesnoporonnym działaniu wkładki hormonalnej i całej antykoncepcji hormonalnej. Jak do tej pory nie udowodniono, aby wkładka, czy inne formy antykoncepcji hormonalnej uszkadzały zarodek i doprowadzały do poronienia. Pan profesor perfidnie kłamie, ponieważ badania udowodniły, że u kobiet stosujących wkładki hormonalne w ogóle nie dochodzi do zapłodnienia. Posługuje się stanem wiedzy sprzed lat, nie dokształca się albo świadomie oszukuje swoich słuchaczy i pacjentki działając na zlecenie kościoła. Fakt zmniejszania objętości wyściółki macicy ma charakter leczniczy - to dzięki niemu nie mamy obfitych okresów i jesteśmy chronione przed nowotworem trzonu macicy, mięśniakami i endometriozą. Antykoncepcja przede wszystkim blokuje owulację, a więc dojrzewanie komórki jajowej. Gdyby doszło do połączenia się plemnika z komórką jajową i do powstania zygoty (pierwszy etap procesu zapłodnienia),to antykoncepcja nie dopuszcza do wędrówki zapłodnionej komórki jajowej przez jajowód. Zapłodniona komórka jajowa to nie ciąża, ani dziecko. Według WHO początkiem ciąży jest koniec procesu zapłodnienia- to znaczy zagnieżdżenie się blastocysty w macicy.
Kolejnym absurdalnym stwierdzeniem jest zdanie, że antykoncepcja ubezpładnia. Antykoncepcja nie powoduje bezpłodności-jedynie czasowo blokuje cykl, co jest jak najbardziej wskazane w przypadku wielu chorób ginekologicznych i ma działanie lecznicze. Pani prof. Violetta Skrzypulec, kierownik Zakładu Profilaktyki Chorób Kobiecych, Katedra Zdrowia Kobiety Śląskiej Akademii Medycznej, konsultant wojewódzki ds. seksuologii. w artykule z 2008 roku mówi wprost, że nikt nie zabija dziecka poczętego przez stosowanie antykoncepcji."Dla lekarzy tabletka antykoncepcyjna jest lekiem, przy pomocy którego nie szkodzimy, ale pomagamy. Antykoncepcję stosujemy np. w przypadku nawracających torbieli czy zdiagnozowanych nienowotworowych cyst jajnika, ponieważ jest to jedyna możliwość uratowania jajnika. Przy takim postępowaniu można zablokować pracę tego narządu np. na 3 lata i zapobiec pojawianiu się kolejnych zmian chorobowych.
Tabletkę antykoncepcyjną stosujemy w obfitych krwawieniach, nieregularnych cyklach i oczywiście po zabiegach operacyjnych, np. w przypadkach ciąży pozamacicznej. Na całym świecie zaleca się również podawanie takiej tabletki u kobiet z grupy ryzyka raka jajnika. To nieoceniona terapia antykoncepcyjna z efektem dodanym. Kiedy jajnik nie pracuje, spada możliwość pojawienia się w nim nowotworu.
W przypadkach zaburzeń hormonalnych, pigułka antykoncepcyjna jest lekiem pierwszego rzutu. My, endokrynolodzy, stosujemy pigułkę antykoncepcyjną przy nadmiernym owłosieniu, trądziku. Także jako element regulacji cyklu miesiączkowania u dziewcząt, które nierozważnie się odchudzały."
Lekarze poważnie traktujący ginekologię, czyli tacy, którzy nie podpisali zdradzieckiej deklaracji wiary, mówią wprost, że polecanie naturalnego planowania rodziny to przyczynianie się do niechcianych ciąż i aborcji, działanie nieodpowiedzialne, działanie na szkodę pacjentki i jej rodziny. Już w 2003 roku Polskie Towarzystwo Ginekologiczne w składzie: Prof. Dr hab. Marian Szamatowicz, Prof. Dr hab. Marek Spaczyński, Prof. Dr hab. Romuald Dębski, Prof. Dr hab. Krzystof Drews, Prof. Dr hab. Grzegorz Jakiel, Dr n.med. Medard Lech, Dr hab. Tomasz Niemiec, Prof. Dr hab. Stanisław Radowicki, Prof. Dr hab. Tomasz Pertyński, Dr n.med. Grzegorz Południewski, Prof. Dr hab.Piotr Skałba, Prof. Dr hab. Alina Szymankiewicz- Warenik, uznało, że nowoczesna i skuteczna antykoncepcja jest jedynym, profilaktycznym przeciwdziałaniem ciążom niepożądanym i ich przerywaniu.
Tylko właściwa edukacja o antykoncepcji może doprowadzić do zmiany myślenia o antykoncepcji i być środkiem obronnym przed religijnym fanatyzmem, który zastrasza kobiety i fałszuje rzeczywistość. Polki chcą mieć dostęp do antykoncepcji, również awaryjnej, co pokazuje zapotrzebowanie na ten środek - kobiety kupują na zapas w obawie przed decyzją Ministerstwa Zdrowia, którym włada człowiek ze środowiska kościelnego. Nie może być, że do mediów przedostają się jedynie negatywne informacje o antykoncepcji, a kobiety nawet w gabinetach lekarskich są narażone na zmaganie się z religijnymi dogmatami lekarzy.
środa, 10 lutego 2016
Czego nie rozumie fanatyczny katolik?
Tytuł posta jest wieloznaczny i nie naprowadza czytelnika na temat, raczej daje pole do domysłów. Fanatyczny katolik to dość specyficzna osoba, która choć wierzy w Boga, to nie do końca zna zasady wiary wywodzące się z Nowego Testamentu, a w swoim życiu kieruje się wytycznymi głoszonymi przez biskupów. Jest to osoba podatna na manipulację, która myśli schematami: kościół to wiara i polskość, kościół to dawca prawa moralnego, obrońca życia, rodziny, prawa naturalnego - bezwzględny drogowskaz, którego każdy, polski obywatel musi przestrzegać, ponieważ w przeciwnym razie przestaje być Polakiem. W tym momencie dochodzimy do sedna problemu - przekonania, że kościół jest wszechwiedzący we wszystkich sprawach dotyczących życia człowieka i ma prawo narzucać swoje zdanie także lekarzom. Wiara ma być na pierwszym miejscu, ponad zdrowym rozsądkiem, a nawet prawami obywatelskimi.
Spodziewałam się, że po zmianie rządu, o zgrozo na rząd powiązany w kościołem, który nie kryje owych powiązań, ofiarą rządzących będą prawa reprodukcyjne. W cywilizowanych krajach, np w Szwecji, na Słowacji, czy w Wielkiej Brytanii kobiety mają zagwarantowany dostęp do bezpłatnej antykoncepcji i liczba aborcji rzeczywiście spada - spadek bywa niewielki, jak w Wielkiej Brytanii, ok 2-3% lub znaczny jak na Słowacji, czy w Hiszpanii. Władze szwedzkiego regionu Skania wprowadziły program refundacji antykoncepcji dla kobiet do 26 roku życia. Pomysł zgłosiła Partia Liberalna, ale poparły go zarówno ugrupowania lewicowe, jak i prawicowe, w tym Chrześcijańska Demokracja. Norrbotten (region na północy Szwecji) od 2012 roku finansuje antykoncepcję i w tym czasie liczba aborcji zmniejszyła się o połowę. Nawet działacze chrześcijańscy w Szwecji zrozumieli, że tylko refundacja antykoncepcji może zmniejszyć liczbę aborcji, a nie modły, czy opowiadanie bzdur o naturalnym planowaniu rodziny i czystości przedmałżeńskiej.
Tymczasem w Polsce popularność zbiera petycja o zakazie sprzedaży antykoncepcji awaryjnej utworzona przez obrońców życia, a Ministerstwo Zdrowia chce ograniczyć dostęp do antykoncepcji awaryjnej uznając, że jest to demoralizacja młodzieży i jest kompletnie głuche na racjonalne argumenty i prawdę o antykoncepcji po stosunku. Przeraża fakt, że w Polsce mają prawo do wykonywania zawodu ginekologa lekarze, którzy straszą antykoncepcją, odmawiają badań prenatalnych, stawiają religię wyżej niż dobro pacjenta. Przykładem takich ludzi są absolwenci uczelni medycznych praktykujący medycynę, którzy podpisali deklarację wiary. O słynnej deklaracji była na blogu mowa już kilka razy. Jeden z nich, gwiazda mediów prawicowych, osoba uważająca siebie za męczennika klauzuli sumienia, prof. Chazan jeździ z prelekcjami po towarzystwach duszpasterskich i opowiada tego typu "rewelacje":
"Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus - przywitał się ze zgromadzonymi prof. Chazan.(....) - Musimy z całą mocą stwierdzić, że dziecko to istota ludzka od momentu poczęcia. Trwają dyskusje, nie chcę wchodzić w ten temat - zapowiedział Chazan, po czym w temat wszedł: - Nie ulega wątpliwości, że pączek, na którym jest zwinięte ludzkie życie, ma gdzieś swój początek. To nie jest moment zagnieżdżenia zarodka w błonie śluzowej macicy, nie wtedy, kiedy wyczuwamy ruchy dziecka. Nie wtedy, kiedy zaczyna czuć i słyszeć. Nie! Życie ludzkie zaczyna się wtedy, kiedy dochodzi do połączenia komórki jajowej z plemnikiem.
Od tego momentu dziecko ma, zdaniem profesora, prawo do życia. - To prawo nie jest odpowiednio chronione, aborcja jest celowym zamachem na życie. Każda kobieta powinna wiedzieć, że antykoncepcja hormonalna kończy się zaburzeniami zagnieżdżania zarodka w błonie śluzowej macicy. Kobieta stosująca antykoncepcję hormonalną, biorąca tabletki "po" lub używająca wkładki wewnątrzmacicznej dokonuje zamachu na życie swojego dziecka codziennie. Podobnie jak przy okazji zapłodnienia pozaustrojowego in vitro. Mamy do czynienia z wartościowaniem życia. W imię wolności czujemy się upoważnieni, żeby niszczyć życie dziecka zanim zobaczy ono twarz matki, zanim usłyszy jej głos, poczuje dotyk dłoni."
Można sprzeczać się na gruncie naukowym, czy zapłodnienie jest jednorazowym aktem, czy procesem, który kończy się w momencie zagnieżdżenia się zapłodnionej komórki jajowej w macicy, ale opowiadanie, że kobieta stosująca antykoncepcję codziennie zabija swoje "dzieci" jest przekroczeniem wszelkich kanonów etycznych i w jawny sposób sprzeciwia się medycynie. Nikt nie niszczy ludzkiego życia, ponieważ trudno mówić o ludzkim życiu w kontekście antykoncepcji - nie można zniszczyć czegoś, czego nie ma. Uznanie zapłodnienia za proces to nie wymysł "ideologii śmierci, lewaków, homolobby i innych morderców dzieci poczętych, ale pogląd zgodny z nauką - dopóki działa cykl menstruacyjny nie może być mowy o ciąży. Łączenie ideologii katolickiej z medycyną jest szkodliwe. Niestety, w naszym kraju rozdział kościoła od państwa polega na tym, że biskupi nie zasiadają w Parlamencie i rządzie, a państwo nie ma prawa wglądu w działanie kościoła. Kościół oczywiście wtrąca się w politykę, dyktuje ustawy - współdziałając dla "dobra narodu". Skutkiem działań kościoła w kwestiach rozrodu jest rosnąca liczba aborcji w podziemiu, porzucane noworodki i jeden z najniższych wskaźników dzietności. Środowiska przykościelne znacznie częściej wypuszczają do mediów nieprawdziwe informacje o antykoncepcji. Dzieje się to przy całkowitym braku reakcji środowisk liberalnych i feministycznych. Udostępnianie na FB informacji o bzdurach opowiadanych przez hierarchów i katolickich dziennikarzy na temat antykoncepcji jest zbyt małym odzewem. Artykuły blogerów i lewicowych mediów {"Codziennik Feministyczny", czy "Wysokie Obcasy") niemal natychmiast spotykają się z odpowiedzią prawicy w duchu pogardy i przeinaczania faktów. Przy obecnej, przykościelnej władzy raczej nie można liczyć na edukację seksualną w szkołach, czy na refundację antykoncepcji. Cztery lata rządów PiS-u mogą spowodować utrudnienia w dostępie do antykoncepcji i powszechne stosowanie klauzuli sumienia. Nie oszukujmy się sprawa aborcji została przegrana w 1997 roku, kiedy to Trybunał Konstytucyjny orzekł, że poprawka o aborcji z powodów społecznych jest niezgodna z Konstytucją. Dlatego zamiast haseł o prawie do aborcji na Manifie, które jedynie irytują społeczeństwo, proponuję zająć się obroną antykoncepcji, in vitro, szczepień przeciwko HPV i badaniami prenatalnymi.
Polska władza nie rozumie, że utrudniając kobietom dostęp do praw reprodukcyjnych nie poprawi dzietności. Największa dzietność nie jest tam, gdzie rządzi kościół katolicki, ale tam, gdzie jest zagwarantowane prawo do antykoncepcji. Oczywiście mówimy o krajach europejskich, jako o kręgu najbliższym geograficznie i kulturowo.
piątek, 5 lutego 2016
Frondowa homofobia posunięta do granic absurdu
Trudno nie zauważyć, że kościół katolicki w Polsce wiedzie prym w publicznym przekazie mowy nienawiści pod płaszczykiem ochrony naturalnej, katolickiej rodziny i praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoją religią. Każdy to przeczyta kilka tekstów w prawicowych mediach, posłucha wypowiedzi biskupów lub "bioetyków" w koloratkach nie może mieć co do tego żadnej wątpliwości. Od lat kościół dostarcza gawiedzi żenujący festiwal nienawiści wobec osób homoseksualnych, związków partnerskich, samotnych matek, kobiet stosujących antykoncepcję, par w trakcie lub procedurze in vitro, czy wobec dzieci poczętych metodą in vitro. Za to nie ma nic przeciwko pedofilom wśród swoich pracowników (biskupi w sposób strukturalny chronią przestępców), gwałcicielom, rodzicom znęcającym się nad dziećmi (bicie dzieci jest uznawane za prawo rodziców zgodne z Biblią), prześladowaniu homoseksualistów i grup wymienionych powyżej.
wtorek, 19 stycznia 2016
W obronie antykoncepcji awaryjnej. PODPISUJCIE PETYCJE
Drodzy czytelnicy,
Dobra zmiana w wykonaniu PiS-u oznacza całkowity demontaż państwa, obsadzanie intratnych stanowisk swoimi ludźmi według klucza partyjnego, kompromitację na arenie międzynarodowej, destabilizację edukacji i zamach na wolności obywatelskie. Oczywiście wszystko w ramach demokracji i zgodnie z wolą "Polaków, narodu", którzy wybrali PiS. Jedna z pierwszych ofiar na sztandarze moralności i wierności nauczaniu społecznemu kościoła jest zmiana statusu antykoncepcji awaryjnej. Jest ona dostępna bez recepty. Jednakże pisowski minister zdrowia, znany głównie ze sprzeciwu wobec in vitro, były szef Naczelnej Rady Lekarskiej i wierności kościołowi, Pan Radziwiłł zapowiedział sprawdzenie statusu antykoncepcji awaryjnej- jego zdaniem dostępność antykoncepcji awaryjnej bez recepty , także dla nastolatek jest niezgodna z prawem. Oznacza to, że powrót recept i to w najlepszym scenariuszu. Po PiS-ie można spodziewać się nawet zakazu antykoncepcji po stosunku, gdyż taka jest wola kościoła i narodu, który wybrał PiS. Dlatego środowiska prokobiece sprzeciwiają się pomysłowi ministra i apelują o podpisywanie petycji w obronie podstawowego prawa obywatelskiego do decydowania o swojej dzietności. Przyłączam się do apelu i przytaczam tekst petycji. Podpisałam kilka tygodni temu i zachęcam wszystkich czytelników aby zrobili to samo. Musimy pokazać władzy, że Polacy, chociaż wybrali PiS, to nie życzą ograniczania swobód obywatelskich w imię wierności kościołowi i durnych pseudopatriotycznych haseł.
Szanowny Panie Ministrze,
Zwracamy się z apelem o nieograniczanie praw kobiet i pozostawienie możliwości korzystania z antykoncepcji awaryjnej, jako leku wydawanego bez recepty, zgodnie z prawem obowiązującym w Polsce i Unii Europejskiej. Przykłady państw Europy Zachodniej pokazują, że szeroka dostępność antykoncepcji w połączeniu z rzetelną edukacją przyczyniają się do zmniejszenia liczby aborcji. Należy zauważyć, że zakaz sprzedaży leków tego typu lub znaczne ograniczenie ich dostępności może stanowić zagrożenie dla zdrowia osób szukających środków antykoncepcji awaryjnej poza oficjalnym obiegiem. Ponadto, Zgodnie z Powszechną Deklaracją Praw Seksualnych przyjęta i zarekomendowaną przez Światową Organizację Zdrowia WHO każdy człowiek ma prawo do podejmowania wolnych i odpowiedzialnych decyzji dotyczących posiadania potomstwa. Prawo to obejmuje możliwość decydowania o posiadaniu lub nieposiadaniu potomstwa, jego liczbie, różnicy wieku między potomstwem, a także prawo do pełnego dostępu do środków regulacji płodności. Z uwagi na szczególne znaczenie regulacji prawnych dotyczących zdrowia człowieka, wszelkie decyzje dotyczące dostępności do leków należy podejmować na gruncie prawa i sprawdzonej, zweryfikowanej badaniami wiedzy medycznej. W związku z tym zwracamy się do Pana Ministra o pozostawienie kobietom wolności wyboru i możliwości skorzystania z doustnej metody antykoncepcji awaryjnej bez recepty.
Z poważaniem,
Koalicja Mam Prawo Do Antykoncepcji Awaryjnej
https://secure.avaaz.org/pl/petition/Minister_Zdrowia_Konstanty_Radziwill_Podpisz_petycje_o_prawo_do_antykoncepcji_awaryjnej_bez_recepty/?cQHhZjb
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Suwerenna obywatelka do polityków PiS-u
Drodzy politycy PiS-u,
Wasze zwycięstwo nie było zaskoczeniem. Obiecaliście ludziom 500 zł na dziecko, większą kwotę wolną od podatków, obronę kopalń, więc ludzie na Was zagłosowali. Jednakże wyborcy nie dali Wam prawa do rozwalania demokracji, do zamachu na Trybunał, do zawłaszczania mediów, do ograniczenia dostępu do przedszkoli dla 3 latków, do demontażu edukacji, do igrania ze zdrowiem pacjentów po przeszczepach, do chamstwa, zastraszania dziennikarzy i wielu innych niecnych działań, których się dopuszczacie. Nie macie prawa narzucać katolickiego patriotyzmu, wyzywać przeciwników, zawłaszczać pojęcia polskości i narodu. Jesteście jedyną władzą o 1989 roku, której społeczeństwo, a więc naród, suweren, Wasz najwyższy zwierzchnik, którego stawiacie ponad prawem, ma dość i przeciwko, której protestuje. Pamiętajcie, że skoro społeczeństwo Was wybrało, to w ramach swoich suwerennych praw, może Was odwołać i ma prawo do wyrażania swojego niezadowolenia. Jak na razie nie prowadzicie dialogu ze społeczeństwem, przepychacie ustawy kolanem bez żadnych konsultacji, korzystając z przywileju władzy. Jest to obrzydliwe i świadczy o braku szacunku dla rodaków, ... Polaków, którym władzę zawdzięczacie i wobec których odpowiadacie za swoje poczynania. Polacy nie głosowali za dyktaturą, za brakiem wolności w mediach- poparli 500 zł na dziecko. Oczywiście macie kilka dobrych pomysłów, jak, np: owe 500 zł, rejestr pedofilii i ograniczanie możliwości odbierania dzieci ze względu na biedę. Suwerenna obywatelka apeluje do polityków PiS-u, aby przestali ośmieszać mój kochany kraj na arenie międzynarodowej, aby przestali zawłaszczać struktury państwa i skończyli z demontażem demokracji oraz aby nie wprowadzali w życie nowego prawa myśliwskiego, które zagraża nie tylko dobrostanowi zwierząt, ale także demoralizuje dzieci, dając możliwość, aby nieletni byli uczestnikami polowań. Polakom nie podoba się narzucanie pisowskiej odmiany patriotyzmu - obłożenie VAT-em szkół językowych, utrudnienia w realizowaniu wymiany międzynarodowej młodzieży, czy handlowanie przez ministra spraw zagranicznych dobrem Polaków na emigracji w zamian za bazy natowskie w Polsce. Nie wychowujcie nam patriotycznie dzieci- lepiej zrobimy to sam. Przestańcie nam mówić, co jest moralne, a co nie. Patrząc na liderów PiS-u w kwestiach moralności, można mieć duże wątpliwości co do czystości moralnej tych osób. Ludzie już po 2 miesiącach Waszej władzy przekonali się, że nie jesteście partią prorodzinną, działającą dla dobra Polski - zniesienie obowiązku przedszkolnego dla 5latków jest najlepszym dowodem na to, że chcecie niszczyć rodzinę i edukację. O Waszej antyrodzinności świadczy zaniechanie z powodów światopoglądowych finansowania in vitro - odbieracie ludziom być może ostatnią szansę na stanie się prawdziwą rodziną. Apeluję do Was, aby zgodnie z pierwotnymi planami wróciliście do rozmów ze społeczeństwem, także z tymi, którzy mają wątpliwości, co do Waszych działań. Nie obawiam się Waszych służb, nie jestem komuchem (jestem na to za moda). Jestem niezadowoloną obywatelką, Polką,która ma dość chamstwa i buty nowej władzy. Owszem społeczeństwo Was wybrało, ale nie daje to Wam prawa do wprowadzania dyktatury i szukania zemsty na wszystkich przeciwnikach. Pomimo obelg, zamachu na demokrację, społeczeństwo nadal pozostaje suwerenem i ma prawo wyrażać swoje opinie, a nawet odwołać władzę, która działa na szkodę Polaków i próbuje ich zniewolić. Jak na razie nie przeprowadziliście ani jednej zmiany na lepsze. Z głównym hasłem 500 zł na dziecko ociągacie się, a uwagę skupiacie na demontażu trójpodziału władzy i obsadzaniu stanowisk swoimi ludźmi. Łamiecie Konstytucję i to w imię narodu, co jest naprawdę obrzydliwe i niegodne władzy. Przypominam, że Konstytucję przyjął naród w referendum w 1997. Konstytucja jest zatem aktem woli narodu i Wy władza, wybrana przez Polaków, macie Konstytucji przestrzegać i szanować ustawę zasadniczą. Naród nie dał Wam prawa do łamania przepisów prawnych, które zaakceptował 19 lat temu. Mam nadzieję, że szanowni politycy PiS-u w końcu zrozumieją, że Konstytucja=akt woli narodu, taki sam, jak wybory, które dały władzę PiS-owi.
O godność Polaków
Nowy Rok
Subskrybuj:
Posty (Atom)