VigLink

Witam i zapraszam

piątek, 9 lutego 2018

Prezerwatywy na olimpiadzie.


MKOL przygotowało 110 tys. prezerwatyw dla sportowców. Wychodzi 37 darmowych prezerwatyw na osobę. Decyzja MKOL jest oczywiście godna pochwały, ponieważ promuje zdrowe podejście do seksu, zapobiega chorobom wenerycznym i niechcianym ciążom. Nie spodobało się to organizacjom kościelnym, które uznały, że komitet promuje rozpustę i wyuzdanie. Rodzima "Fronda" uznała, że MKOL "gwałci moralność" i powinno "wspierać wstrzemięźliwość i opanowanie". Zdaniem redaktora "Frondy" powinien "wydać ulotki o zagrożeniach związanych z seksem przedmałżeńskim - zarówno w aspekcie moralnym, jak i zdrowotnym" i opowiada się po "stronie chamskich rewolucjonistów". . Założenie organizacji katolickich, że wszyscy muszą stosować się do katolickiego kodeksu etycznego jest butą i przejawem wywyższania się kościoła ponad inne systemy moralne. Na igrzyskach są przedstawiciele wielu państw i wyznań. Trudno oczekiwać od nich, aby akceptowali katolickie wymysły. Poza tym dorośli ludzie mają prawo do seksu i ocenę moralną ewentualnych skoków w bok należy pozostawić zainteresowanym. Na igrzyskach są osoby mające różny stan cywilny, także po rozstaniach, osoby samotne, są także sportowe małżeństwa i pary. Dlaczego w imię katolickich dogmatów mają rezygnować z seksu? Seks daje przyjemność, ma liczne właściwości zdrowotne, relaksuje, poprawia nastrój. Kościół katolicki nie ma żadnego prawa do oceniania moralności drugiego człowieka. MKOL wykazuje się zdrowym rozsądkiem, nie udaje, że ludzie są aseksualni, nie stawia głupich zakazów, daje ludziom środki, aby mogli normalnie żyć w okresie igrzysk przestrzegając zasad sportu i swojej dyscypliny. Każda okazja jest dobra, aby promować bezpieczny seks i stosowanie prezerwatyw. Olimpida to wymarzona okoliczność do propagowania bezpieczeństwa seksualnego- transmisję z igrzysk ogląda ponad miliard ludzi, więc przekaz o bezpiecznej antykoncepcji będzie skuteczny.

wtorek, 6 lutego 2018

POLACY PRZECIWNI ZAOSTRZENIU USTAWY ANTYABORCYJNEJ


Ogólnopolski instytut badawczy Ariadna, audytowany przez Organizację Firm Badania Opinii Rynku ogłosił niedawno wyniki badania opinii Polaków dotyczących ustawy antyaborcyjnej. 85% Polaków jest przeciwnych jej zaostrzaniu. Z przeprowadzonego badania wynika, że ponad połowa Polaków (53%) uważa, że rząd Zjednoczonej Prawicy narzuca Polakom swój światopogląd oraz ingeruje w wolność sumienia i wyznania. Zaledwie 17% jest przeciwnego zdania, a 30% nie jest w stanie odnieść się do tej kwestii. Najwięcej osób przekonanych o ingerencji rządu w wolność sumienia i wyznania oraz narzucaniu swojego światopoglądu jest wśród sympatyków Platformy Obywatelskiej (72%) oraz Nowoczesnej (66%), ale nie brakuje ich też wśród zwolenników Kukiz’15 (54%), a nawet PiS (34%). Najwięcej zwolenników nieingerowania w obecne prawo aborcyjne jest wśród sympatyków Platformy Obywatelskiej (50%) oraz Prawa i Sprawiedliwości (47%). Z kolei za liberalizacją prawa, czyli zwiększeniem możliwości przeprowadzenia aborcji, opowiada się najwięcej zwolenników Nowoczesnej (47%), następnie PO (40%), ale również 35% zwolenników PiS. Najwięcej zwolenników zaostrzenia przepisów aborcyjnych jest wśród zwolenników Kukiz’15 (32%). Po raz kolejny okazuje się, że agresywna mniejszość, mająca do dyspozycji media, strachliwą prokuraturę i sądy narzuca swoje zdanie większości i usiłuje swoje prawa. Zwolennicy zaostrzenia ustawy manipulują przepisami prawa,używają karygodnego języka, który wyklucza jakąkolwiek dyskusję. Wyniki sondażu są optymistyczne- pomimo 7 lat, agresywnej propagandy, ohydnych wystaw antyaborcyjnych, Polacy nie chcą zaostrzenia. Doskonale widać, jak kłamią obrońcy życia którzy twierdzą, że 69% Polaków chce ochrony życia od poczęcia. Nie można pozwolić na to, aby mniejszość przekonana o własnej nieomylności narzucała zdanie całemu społeczeństwu. Dobrze byłoby, gdyby w Polsce przeprowadzono referendum w/s aborcji i raz na zawsze pokazano kłamstwa fanatyków.

wtorek, 16 stycznia 2018

Opłakane skutki klauzuli sumienia


Rozbawił mnie incydent w Rumi, gdzie lekarz na drzwiach prywatnego gabinetu napisał, że nie przyjmuje pacjentów z PiS, ponieważ "wyposażenie tego gabinetu zostało zakupione z dotacji WOŚP". Za przestępstwo wpis uznał prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Gdańsku. Internauci uważają, że to złamanie Kodeksu Etyki Lekarskiej, w którym widnieje zapis "według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek". Nie popieram dzielenia pacjentów, według klucza partyjnego. Jednakże będę broniła dr Wieczorka. PiS od 3 lat brutalnie atakuje WOŚP, nie przebiera w słowach, obraża Jurka Owsiaka, ludzi zaangażowanych w finał, a nawet wolontariuszy. I jest w porządku - w końcu bronią religijnych ideałów. Lekarz ma rację- pokazał drugą stronę klauzuli sumienia- zwolenniku PiS-u, skoro krytykujesz WOŚP, to z jakiej racji chcesz leczyć się sprzętem WOŚP. To zbiórka publiczna, do której państwo nie dokłada złotówki, a od 3 lata podkłada kłody. Politycy PiS, urządzając nagonkę na WOŚP sami wykluczają się z wielkiego, cudownego grona ludzi zaangażowanych w zakup sprzętu medycznego. PiS jest zwolennikiem klauzuli sumienia, na podstawie której lekarz, któremu religia nie pozwala wykonywać pewnych obowiązków, związanych wyłącznie z rozrodczością kobiet ma prawo odmówić wypisania antykoncepcji i skierowań na badania prenatalne oraz ma prawo okłamać ciężarną odnośnie stanu zdrowia jej i dziecka. Politycy PiS-u i Naczelna Rada Lekarska uważają, że klauzula sumienia wynika z Konstytucji i należy się każdemu człowiekowi. Skoro tak, to również pan Wieczorek z Rumi ma prawo do swojego sumienia i do nieprzyjmowania pacjentów związanych z PiS. Jego sumienie , jego sprawa. Przypominam, że były i obecny minister zdrowia podpisali "Deklarację wiary" - religijną bzdurę niegodną lekarza i żadnego racjonalnie myślącego człowieka. Lekarze - katolicy,którzy podpisali "Deklarację wiary" i stosują klauzulę sumienia dyskryminują pacjentki. Warto przypomnieć treść haniebnego dokumentu podpisanego przez 3800 lekarzy. Podpisanie tego czegoś zostało uznane za prawo człowieka i wolność wyznania. ""WIERZĘ w jednego Boga,Pana Wszechświata, który stworzył mężczyznę i niewiastę na obraz swój. 2.UZNAJĘ,iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga,jest święte i nietykalne:-ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca,-moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga.Jeżeli decyzję taką podejmuje człowiek,to gwałci nie tylko podstawowe przykazania Dekalogu,popełniając czyny takie jak aborcja, antykoncepcja, sztuczne zapłodnienie, eutanazja, ale poprzez zapłodnienie in vitro odrzuca samego Stwórcę. 3.PRZYJMUJĘ prawdę, iż płeć człowieka dana przez Boga jest zdeterminowana biologicznie i jest sposobem istnienia osoby ludzkiej. Jest nobilitacją, przywilejem, bo człowiek został wyposażony w narządy, dzięki którym ludzie przez rodzicielstwo stają się „współpracownikami Boga Samego w dziele stworzenia” - powołanie do rodzicielstwa jest planem Bożym i tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim. 4. STWIERDZAM,że podstawą godności i wolności lekarza katolika jest wyłącznie jego sumienie oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła i ma on prawo działania zgodnie ze swoim sumieniem i etyką lekarską, która uwzględnia prawo sprzeciwu wobec działań niezgodnych z sumieniem. 5.UZNAJĘ pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim aktualną potrzebę przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji,potrzebę stałego pogłębiania nie tylko wiedzy zawodowej, ale także wiedzy o antropologii chrześcijańskiej i teologii ciała. 6.UWAŻAM,że nie narzucając nikomu swoich poglądów, przekonań lekarze katoliccy mają prawo oczekiwać i wymagać szacunku dla swoich poglądów i wolności w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem. " Wywieszka pana doktora z Rumi przy "Deklaracji wiary" jest po prostu śmiesznym zagraniem. Wyraźnie widać do czego może doprowadzić sumienie w medycynie- do łamania praw pacjenta. Przy "Deklaracji wiary" jest dużo wyższy i naprawdę zagraża zdrowiu i życiu kobiet. Doktor z Rumi raczej nie pyta o sympatię polityczną, a lekarze z klauzulę realnie zagrażają bezpieczeństwu pacjentek.

czwartek, 11 stycznia 2018

Sejm , jak zwykle przeciwko kobietom


Zachowanie posłów podczas głosowania nad projektem "Ratujmy kobiety" mnie nie zdziwiło. Zawsze znajdzie się kilku posłów,dla których katolickie sumienie jest ważniejsze od zdania wyborców, od szacunku dla inicjatywy obywatelskiej. Warto mieć świadomość tego, że ruchy "pro-life" oszukują i manipulują opinią społeczną, odwołują się do emocji, kłamią w kwestii interpretacji prawa, powołują się na obowiązki religijne, organizują nagonkę na lekarzy i polityków popierających obecne rozwiązania prawne w kwestii aborcji. Posłowie są szantażowani emocjonalnie. Nie piszę tego, po to, aby kogokolwiek usprawiedliwić. Rozumiem strach tych ludzi przed opinią społeczną w ich regionach. W Polsce istnieje przyzwolenie społeczne na terror sumienia religijnego w przestrzeni publicznej. Religia staje się ważniejsza niż prawa obywatelskie,zapobieganie nieszczęściom i ludzka wolność. Zaskoczyło mnie jednak tchórzostwo kilku posłów Platformy i Nowoczesnej, którzy będąc na sali nie brali udziału w głosowaniu. Nie wykonali obowiązku parlamentarzysty - głosowanie to ich praca, za którą płacą wyborcy. Nowoczesna ukarała tych posłów naganą i karą finansową 1000 zł na cele charytatywne. Platforma wyrzuciła z partii 3 osoby, które wbrew dyscyplinie zagłosowały przeciwko "Ratujmy kobiety". Połowie, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu tłumaczyli, że ich zdaniem projekt miał punkty, których nie mogli zaakceptować: aborcję do 12 tygodnia ciąży, możliwość dokonania aborcji bez zgody rodziców przez 15-latki. Szanując poglądy tych osób, mogły zagłosować za projektem i na komisji dyskutować nad ostatecznym kształtem ustawy. Jest trochę racji w poglądzie, że wpisanie aborcji w ustawę o planowaniu rodziny, zawierającą zapisy o antykoncepcji, edukacji seksualnej i ograniczeniu klauzuli sumienia , zmniejsza szansę projektu na uchwalenie. Dwie próby nie powiodły się, więc trzeba zastanowić się, czy najpierw nie zapisać w ustawie refundacji antykoncepcji, edukacji seksualnej i ograniczeniu klauzuli sumienia, a później pomyśleć nad aborcją. Inną możliwością jest zastąpienie zwrotu "przerywanie ciąży" zdaniem "posiadanie tabletek poronnych na własny użytek nie jest karalne". Oznacza to legalizację aborcji farmakologicznej, a brzmi dużo lepiej i nie wskazuje skojarzeń ze śmiercią, mordowaniem, itp. Bez uszanowania wrażliwości innych osób nie da się przeprowadzić zmian korzystnych dla kobiet. Można mówić o wyborze, o indywidualnym doświadczeniu aborcji, jednak bez przychylności polityków nie można ruszyć tej kwestii. Żadne racjonalne argumenty nie przekonają polityków mających kościółkową mentalność.

sobota, 6 stycznia 2018

Doskonała wiadomość - Polacy odwracają się od kościoła.


Coraz mniej polskich katolików uczestniczy w niedzielnych mszach - wynika z najnowszych badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. Od początku lat 80. odsetek dominicantes zmalał o około 20 punktów procentowych. W 2016 roku w niedzielnej Mszy Św. uczestniczyło 36,7 proc. zobowiązanych katolików, a do Komunii Świętej przystąpiło 16 proc. - informuje Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego. W stosunku do 2015 roku wskaźnik dominicantes (uczestniczących w niedzielnych mszach) jest niższy o 3,1 proc., a communicantes (przystępujących do komunii) - o 1 proc Kościół ma spory kłopot. Lata indoktrynacji religijnej w szkole, wszędobylska obecność kościoła dała efekt odwrotny od zakładanego- ludzie mają gdzieś Jezusa, świętych, modły i "kościelne miłosierdzie"- odwracają się od kościoła. Spadek o 3% uczestników mszy w ciągu roku jest znaczny i dobrze świadczy o Polakach- ludzie mądrzeją, nie dają się ogłupiać biskupom. Widzą, że kościół jedynie wyciera gębę Bogiem, a w rzeczywistości wprowadza podziały w społeczeństwie, prowadzi propagandę nienawiści wobec ateistów, osób homoseksualnych, dzieci z in vitro, kobiet stosujących antykoncepcję, par niesakramentalnych. Ludzie widzą, że kler pod przygrywką tajemnicy spowiedzi ukrywa pedofilię. Pracownicy kościoła zamieszani są w przekręty na nieruchomości. Obawiam się , że nawet wyjście ewangelizatorów na ulicę nie pomoże, a jeszcze bardziej wkurzy ludzi- społeczeństwo ma dosyć narzucania wiary i kościelnych zasad całej społeczności. Skutkiem religii jest odejście od kościoła młodzieży po bierzmowaniu- mają dość terroru,przymusu chodzenia do kościoła. Kościół nie kojarzy się z wiarą, Bogiem, ale z polityką, przymusem, żenującymi rytuałami, upokarzaniem, narzucaniem wizji życia. Współczesny człowiek pragnie wolności osobistej, a kościół wolność odbiera- każe podporządkować się swoim regułom, dusi wiernych. Mam nadzieję, ze politycy dostrzegą, że Polacy przestali być religijni i zaprzestaną dostosowywania prawa do nauczania biskupów. Powinni przywrócić dofinansowanie in vitro, antykoncepcję awaryjną bez recepty, wycofać religię ze szkół, księży ze szpitali, wojska, policji, zostawić ustawę antyaborcyjną w spokoju. Słaby wynik kościoła dziwi tym bardziej, że ponad połowa mediów jest katolicka, a TVP realizuję misję ochrony i promowania wartości chrześcijańskich. Rydzyk dostaje ogromne pieniądze na ewangelizację( różnie zwaną). Politycy biorą udział we wszystkich większych mszach, promują się dzięki religijności. Biskupi i politycy twierdzą, że katolicyzm jest częścią polskości, a bez religii katolickiej nie byłoby naszego kraju. Mam nadzieję, ze wraz z niechodzeniem do kościoła pójdzie w parze wypisywanie dzieci z religii i niechrzczenie maluszków. Dopiero to może sprawić, że kościół nabierze szacunku do Polaków, przestanie wprowadzać podziały i zajmie się duchowością, a nie utrudnianiem życia społeczeństwu. Bunt narodu przeciwko kościołowi jest faktem.

środa, 27 grudnia 2017

Życzenia noworoczne

Z okazji Nowego Roku wszystkim czytelnikom życzę zdrowia, pomyślności, spełnienia marzeń i aby za rok PiS był jedynie złym wspomnieniem

środa, 20 grudnia 2017

Prasłowiańkie korzenie wigilii


W czasie przygotowań oo świąt warto przypomnieć sobie prawdziwe korzenie zwyczajów wigilijnych, które zostały przyjęte przez chrześcijaństwo. Większość naszej świątecznej tradycji została przyjęta z czasów pogańskich. Polacy powinni poznać prawdę o swojej tradycji.Dlatego wszyscy mogą świętować. Cytuję artykuł z portalu https://www.slawoslaw.pl/tradycyjna-poganska-wigilia/ "Od przeszło tysiąca lat, nieprzerwane, kultywowanie zwyczajów wynikłych z wiary naszych praojców wynika z nieprzypadkowej zbieżności czasu obchodów Bożego Narodzenia z porą zimowego przesilenia, kiedy to dawni Słowianie rozpoczynali huczne, dwutygodniowe obchody Szczodrych Godów – świąt nowego słońca uosabianego w postaci Swarożyca bądź Dażboga, Swarożeg Syna. W kalendarzach wielu ludów wspomniane zimowe przesilenie stanowiło najważniejszy punkt cyklu liturgicznego, związany z nieskrępowanym świętowaniem zwycięstwa jasności nad ciemności (wszakże od zimowego przesilenia dzień ponownie zaczyna stawać się coraz dłuższy). Zwierzchnicy kościelni świadomie na koniec grudnia wyznaczyli dzień świętowania urodzin Jezusa, świadomie nadali również nową symbolikę praktykowanym przez długie lata pogańskim obrzędom. Człowiek od zarania dziejów był przywiązany do tradycji, jednak pamięć ludzka jest zawodna, przez co łatwiej nauczyć człowieka odmiennej interpretacji już znanego mu rytuału, niż zmusić go do porzucenia tradycji kultywowanej z dziada pradziada. Przyszła jednak pora na to, by przypomnieć sobie o prawdziwej symbolice przetrwałych do dziś przedchrześcijańskich rytuałów. Z tej okazji mamy Wam do zaproponowania przegląd wigilijnych tradycji pogaństwem nie tylko słowiańskim podszytym... Puste miejsce przy stole Ważnym, wciąż praktykowanym zwyczajem w polskich domach jest przygotowywanie jednego dodatkowego nakrycia przy wigilijnym stole. Powszechnie zwykło sądzić się, że jest ono przeznaczone dla zbłąkanego wędrowca, który nie zdążył dotrzeć do swego domu na czas wieczerzy wigilijnej. Komunikacja pomiędzy różnymi miastami Polski (a nawet świata!) jest jednak obecnie na tyle dobrze zorganizowana, że raczej nikt już dziś nie ma okazji zaprosić do domu takiego wędrującego człowieka. Co więcej, ludzie współcześnie raczej zamknęli się na obcych, przez co bardzo łatwo byłoby im odmówić przyjęcia takiemu tułającemu się przybłędzie. Zapewne z tego powodu coraz częściej słyszy się dziś, że puste miejsce przy stole przeznaczone jest dla członków rodziny, którzy z różnych powodów (np. pracy za granicą) nie mogą uczestniczyć ciałem we wieczerzy wigilijnej. Przekonanie to jest częściowo powiązane z tym, w co wierzyli dawni Słowianie, u których dodatkowe nakrycie również było przygotowywane dla członków rodziny. Różnica jest jednak taka, że u Słowian miejsce to było przeznaczone dla zmarłych przodków rodowych, tzw. Dziadów, którzy w czasie obchodów Szczodrych Godów mieli możliwość łączności z naszym światem. Duchy przodków chętnie korzystały z tej możliwości, przez co świąteczne ucztowanie było okazją do tego, by cały ród zjednoczył się przy jednym stole. Sianko pod obrusem Z kultem przodków wiązała się także tradycja stawiania na czas świąt w kącie izby pierwszego zżętego w minionym roku snopa owsa, pszenicy lub niemłóconego żyta, tzw. diducha (dosłownie: dziada), który również miał symbolizować obecność przodków rodowych podczas świątecznych czynności. Diduch to wschodniosłowiański odpowiednik choinki o bardzo bogatej symbolice. Poza przypominaniem o zmarłych członkach rodziny odstraszał złe moce, a także był wróżbą urodzaju w nadchodzącym roku wegetacyjnym. Diduch z czasem stał się nawet narodową ukraińską tradycją wigilijną, przez co jeszcze lata temu towarzyszył on ukraińskim rodzinom od Wigilii aż do dnia Trzech Króli. Innym sposobem na zapewnienie sobie dobrobytu było układanie pod obrusem na czas uczty sianka, które było traktowane jako ofiara dla bóstw wegetacyjnych: Welesa, MokoszyStrona otwiera się w nowym oknie, Świętowita Ziemiennika bądź Rgieła (domniemane bóstwo powstałe z rozbicia Simargła. Co ciekawe, z czasem ilość siana podczas wigilijnej wieczerzy zaczęła maleć do coraz bardziej symbolicznego wymiaru. W zamierzchłych czasach siano rozsypywano nie tylko pod obrusem, ale też dookoła całego stołu. W tych samych miejscach rozrzucano również ziarna, których symbolika dla żyjących z rolnictwa Słowian była oczywista. Wspomniane sianko jeszcze przez długi czas po nastaniu chrześcijaństwa było wykorzystywane również podczas tradycyjnego świątecznego wróżenia – wyciągnięcie zielonego źdźbła zwiastowało zdrowie; takiego z kłosami – dostatek, zaś suchego – nadchodzące problemy. Dziś sianko spod obrusa zwykło się kojarzyć przede wszystkim ze stajenką, w której narodził się Jezus Chrystus. Prawda jest jednak taka, że skojarzenie betlejemskiej szopki z omówioną tradycją jest wyłącznie wtórne i dużo późniejsze. PODŁAŻNICZKA Innym słowiańskim ekwiwalentem choinki jest tzw. podłaźniczka lub podłaźnik – odcięta część sosny, jodły i świerka, która w zamierzchłej przeszłości była zawieszana pod sufitem, a następnie przyozdabiane jabłkami, orzechami, ciasteczkami, świeczkami, a także łańcuchami. Gospodarz domu, chcąc udobruchać sobie niebezpieczne demony leśne. przed świętami wybierał się do lasu – magicznej i tajemniczej strefy, nad którą człowiek nigdy nie mógł mieć pełnej kontroli. Wszystko po to, by ściąć tam czubek lub co najmniej dorodną gałąź wybranego drzewa iglastego, które po przeniesieniu do domu stawało się symbolem niekończącego, stale odradzającego się życia. Poszczególny ozdoby w tradycji słowiańskiej miały swoją symbolikę: jabłka zapewniały zdrowie i urodę, orzechy – bogactwo i siły witalne, wypieki – dostatek, świeczki – ochronę przed złymi mocami, łańcuch – więzy rodzinne. Z czasem podłaźniczka została na słowiańskiej ziemi zastąpiona choinką, zaś jabłka zostały wyparte przez przypominające je czerwone lub złote bombki, świeczki – przez lampki, orzechy – przez inne pomniejsze ozdoby. Dziś wiele ozdób wiszących na drzewku pozbawionych już jest jakiejkolwiek symboliki, jednak należy pamiętać o tym, że nasi praojcowie skrupulatnie pilnowali tego, by na świątecznym drzewku nie wisiał żaden zbędny element. Podłaźniczka została wyparta przez choinkę za sprawą wpływu wyznań protestanckich. Najpierw na przełomie XVIII i XIX wieku choinkę przejęła szlachta, potem zaś do lat 20. XX wieku choinka rozpowszechniła się wśród wszystkich warstw społecznych. Niektórzy jednak doszukują się pogańskiej genezy również i w tym zwyczaju – zwraca się uwagę na to, że stawiana w domu choinka może odnosić się do popularnej w pogańskich wierzeniach koncepcji axis mundi (osi świata), której jedną z możliwych realizacji jest obecne w wierzeniach Wikingów drzewo Yggdrasil – drzewo mądrości, na którym powiesił się Odyn. Wedle tej hipotezy wieszane na drzewku ozdoby mogłyby być makabrycznym wspomnieniem wieszającego się Odyna. Najczęściej jednak choinka jest dziś kojarzona z biblijnym drzewem poznania dobra i zła, zaś wieszane na niej ozdoby tłumaczone są na wskroś chrześcijańsko: lampki – światło Chrystusa, łańcuchy – więzy człowieka z Bogiem. Zarówno w wierzeniach pogan, jak i chrześcijan oświetlanie drzewka miało służyć ułatwieniu w dotarciu do domu wędrującym. Należy jednak przy tym jednak nadmienić, że w wypadku wierzeń pogańskich wędrującymi były przede wszystkim wspomniane już dusze przodków rodowych. Wigilijne ucztowanie i symbolika dwunastki Najwięcej pozostałości pogańskich wierzeń widać po tym, co leży na wigilijnym stole – po stawianych w liczbie dwunastu daniach, z których spora część wywodzi z dawnych uroczystości tryznowych(współcześnie: stypowych). Najlepszym przykładem dawnego dania zadusznego, które z czasem dobrze zadomowiło się na wigilijnym stole jest kutia – potrawa przygotowywana z obtłuczonej pszenicy, maku, słodu, miodu, bakalii, orzechów i rodzynek, którą w tradycji słowiańskiej zwykło podawać się na bogato, z czym się da, tak by zapewnić sobie przy okazji urodzaj i dostatek na przyszły rok. Na groby bliskich zanoszono niegdyś również takie składniki jak: mak, groch, fasola, bób, pszenica, owoce, grzyby i miód. Część z tych składników stało się stałym elementem wigilijnych dań: pierogów, uszek i wypiekanych ciast (np. makowców lub strucli). Grzyby, podobnie jak podłaźniczka, jako owoce lasu pozwalały także udobruchać leśne demony: Leszego, DobrochoczegoS i inne żyjące w gęstwinie licha. Dzisiejszy zwyczaj przygotowywania 12 potraw wigilijnych to nic innego jak pozostałość po pogańskim dziękczynieniu za zbiory. Dlaczego właśnie 12? Ano dlatego, że wypadało podziękować bogom za cały rok, wszystkie dwanaście miesięcy. Warto jednak przy tej okazji nadmienić, że zwyczaj ten powrócił do nas dopiero po II Wojnie Światowej. Wcześniej na wsiach czasem unikano dwunastki ze względu na to, że parzysta liczba dań mogła przynieść nieurodzaj w nadchodzącym roku. Symbolika dwunastki zaznaczała się również w samych obchodach Szczodrych Godów, na które składało się dwanaście wieczorów. Pozostałością dawnej pogańskiej tradycji jest przekonanie, że okres świąteczny trwa właśnie dwanaście dni – od wigilijnego wieczoru, aż do dnia Trzech Króli. Ważnym reliktem pogańskiej wiary jest również troska o to, by wigilijna uczta była sowita i szczodra. Tradycyjne przejedzenie się w czasie uczty miało służyć wspomożeniu Słońca w starciu z siłami ciemności. ZWIERZĘTA MÓWIĄCE LUDZKIM GŁOSEM Wieczór wigilijny to także czas, kiedy zwierzęta mogą przemówić do nas ludzkim głosem. Przekonanie to ma związek z utrwaloną w kulturze pogańskiej koncepcją ludzkiej duszy. Jak już zostało w tym wpisie powiedziane, w czasie świątecznego ucztowania dusze zmarłych otrzymują możliwość ponownego obcowania ze swymi bliskimi. Zwierzęta mogą być pośrednikami w przekazaniu słowa od takiej powracającej duszy. Co więcej, zwierzęta w wierzeniach dawnych Słowian od zawsze miały pozycję bytową niewiele gorszą od człowieka. W końcu powszechne było przekonanie, że zwierzęta również mają duszę, przez co nieobce są im typowo ludzkie uczucia. Takie podejście wiązało się z powszechnym wśród Słowian szacunkiem do zwierząt, które ceniono przede wszystkim nie za mięso, a za składniki spożywcze. Współcześni rekonstruktorzy kuchni słowiańskiej zwracają uwagę na to, że dawni Słowianie w ciągu roku jedli względnie niewiele mięsa. To przygotowywano na uczty wyłącznie przy okazji świąt i innych ważnych uroczystości. W dniu Wigilii warto zatem zadbać o swoje zwierzęta. Jedzenia w tym dniu każdy ma zapewne sporo, więc niech i one od święta lekko się przejedzą. W końcu mogą w tym czasie potrzebować pożywienia zarówno dla siebie, jak i dla duszy któregoś z naszych przodków. Warto również pozwolić wygadać się zwierzętom między sobą, gdyż powszechne w kulturze ludowej jest wierzenie w to, że podsłuchując zwierzęta w Wigilię, można przypadkiem usłyszeć o tym, kto z naszych bliskich umrze w najbliższym roku. Bezpieczniej jest raczej nie obciążać się taką wiedzą... Hej kolęda, kolęda! Współcześnie okres świąt nie może obyć się bez kolędowania – radosnego śpiewania o narodzeniu Jezusa Chrystusa. Dawne kolędowanie. polegało na obchodzeniu okolicznych domostw z życzeniami pomyślności w Nowym Roku. Datek wręczany przez gospodarzy kolędnikom jest nazywany kolędą. Wizyta kolędników była odbierana jako dobry znak – wróżba pomyślności i urodzaju w nadchodzącym roku. Z tego powodu gospodarz czuł się zobowiązany, by wykupić łaski poprzez smakołyki i inne datki. Dziś już coraz trudniej o spotkanie prawdziwej kolędniczej grupy, która poza odśpiewaniem kolęd, złożyłaby gospodarzowi również piękne noworoczne życzenia. Elementem scalającym kolędników jest święcąca gwiazda, która w tradycji chrześcijańskiej kojarzona jest z gwiazdą betlejemską, zaś w słowiańskiej z nowo narodzonym słońcem, najważniejszą dla człowieka gwiazdą. Kolędnik trzymający gwiazdę mógł być nazywany gwiazdorem bądź gwiaździchem. Postać ta gdzieniegdzie wręczała także ludziom prezenty Współczesne stroje kolędników to jeden wielki kulturowo-religijnych miszmasz, gdyż przebierają się oni za anioły, diabły, pastuszków, Trzech Króli, Dziada, Babę, Żyda, Śmierć, Cygana, reprezentantów różnych grup zawodowych oraz za tzw. maszkary, których zadaniem było straszenie mieszkańców wsi. Najpopularniejsze maszkary to turoń, koza, niedźwiedź, koń i koza. Rytuały związane z maszkarami (np. słynne cucenie turonia) wywodzą się z dawnej tradycji pogańskiej i mają one rzecz jasna związek z zaklinaniem nowego cyklu wegetacyjnego. Wędrujących kolędników na słowiańskiej ziemi było można napotkać przez cały okres trwania Szczodrych Godów. Współczesne pole znaczeniowe wyrazu kolęda jest bardzo szerokie, co wynika zapewne stąd, że wśród Słowian wschodnich cały okres Szczodrych Godów był nazywany mianem Kolędy. Współcześnie kolęda to przede wszystkim piosenka. Można przypuszczać, że również wśród pogańskich Słowian istniał zwyczaj śpiewania w czasie Szczodrych Godów – muzyka w kulturze pogańskiej często miała znaczenie rytualne, przez co nie byłoby nic dziwnego w tym, gdyby nasi praojcowie śpiewali również przy okazji obchodów najważniejszego święta w pogańskim kalendarzu liturgicznym. Wszakże jeszcze lata temu kolęda była nazwą dla każdej radosnej noworocznej piosenki, niekoniecznie opowiadającej o narodzinach chrześcijańskiego mesjasza. Rodzinna atmosfera Dotychczas omówione tradycje wigilijne pozwalają na wyprowadzenie wniosku, że w obchodach współczesnej Wigilii niewiele ostało się tradycji ściśle chrześcijańskich. Nawet słynny wigilijny karp stał się na dobre tradycją dopiero w dobie PRL-u za sprawą niskiej ceny i swej, rzadkiej jak na tamte czasy, ogólnodostępności. Znamiona pogaństwa nosi również przetrwały gdzieniegdzie zwyczaj przechowywania w portfelu rybiej łuski mającej zapewnić posiadaczowi portfela bogactwo i stały przypływ gotówki. Które z praktykowanych powszechnie tradycji nie są modyfikacją dawnych pogańskich rytuałów? Opłatek, jasełka, szopki wigilijne, a także pierwsza gwiazdka. Ostało się tego względnie niewiele. Katolicy lubią ubolewać nad postępującą komercjalizacją świąt, jednak prawda jest taka, że tradycja polska Wigilia od dawien dawna w znacznej mierze chrześcijańska nie była. Spuścizną naszych słowiańskich praojców jest nawet słynna świąteczna atmosfera. Podczas obchodów Szczodrych Godów Słowianie aż na prawie dwa tygodnie zaprzestawali pracy fizycznej, po to by spędzić czas w rodzinnym gronie. Wiara w możliwą w tym czasie łączność pomiędzy światami sprawiała, że święta dla Słowian były wyjątkowo rodzinne, gdyż poza żyjącymi bliskimi było można nawiązać kontakt również z tymi, którzy już odeszli z tego świata. Pogańskie świętowanie było ze wszech miar wyjątkowe, gdyż wyciszenie i zaduma łączyły się w nim z noworoczną radością i hucznym świętowaniem. Warto pamiętać o mieszanym rodowodzie współczesnych tradycji wigilijnych, po to by uświadomić sobie, że każdy w tym czasie może odczuwać radość. Świętowanie nie jest dedykowane wyłącznie katolikom, przez co niewierzący malkontenci powinni odpuścić sobie swoje gadanie o tym, że nie lubią świąt. Nadchodzący czas bez względu na wiarę powinno wykorzystać się na radość i odpoczynek. Powodów do radowania się jest sporo: tryumf światła nad ciemnością, stopniowo wydłużający się dzień, narodziny Jezusa Chrystusa, wolne od pracy, masa smakowitych dań, a także możliwość spędzania czasu z rodziną. Sądzimy, że nawet najbardziej zatwardziały świętosceptyk powinien z tej puli wybrać coś dla siebie. Wesołych świąt! Niech się Wam darzy! 🙂