VigLink

Witam i zapraszam

poniedziałek, 25 marca 2019

Kłamstwa kościoła i prawicy dotyczące edukacji seksualnej





Podpisanie w Warszawie "KARTY LGBT" w Warszawie, której jedynym z punktów jest wprowadzenie do szkół edukacji seksualnej spowodowało ataki kościoła i prawicy na środowisko LGBT i edukację seksualną. Dowiedzieliśmy się, że o to straszna Światowa Organizacja Zdrowia chce odebrać dzieci polskim rodzicom, chce uczyć masturbacji 4-latki, a 6-latki przekonywać o tym, że największą na świecie przyjemnością jest seks, a poza tym chce zniszczyć polską, tradycyjną rodzinę, opartą na sakramentalnym związku kobiety i mężczyzny i przemycić do polskiego społeczeństwa propagandę homoseksualną. Zarzuty są tak absurdalne, że aż trudno je spokojnie komentować. Wynikają z stereotypów często goszczących w polskich mediach, że edukacja seksualna prowadzi do deprawacji, zboczeń, aborcji i odebrania rodzicom prawa do wychowania dzieci.



"Standardy edukacji seksualnej WHO" podkreślą, że „najistotniejszą rolę, zwłaszcza we wczesnym okresie rozwoju, odgrywają źródła nieformalne, czyli przede wszystkim rodzice mający na tym etapie życia najistotniejsze znaczenie. Rola źródeł profesjonalnych, takich jak medyczne, pedagogiczne, społeczne lub psychologiczne, zazwyczaj nie jest tak istotna”
1) To rodzice są w pierwszych latach życia autorytetami i to oni powinni odpowiadać na wszystkie pytania swoich pociech. Raport podkreśla jedynie pomocny charakter specjalistów, którzy mają wspierać rodziców w zapobieganiu trudnym sytuacjom w sferze ludzkiej intymności i pomagać rodzicom rozwiązywać ewentualne problemy. Autorzy raportu WHO podkreślają, że rola nauczycieli wychowania seksualnego jedynie w „nieznacznym stopniu „kształtuje” ludzką seksualność”

2. Nauczyciele powinni skupiać się na problemach wynikających z seksualności i na ich zapobieganiu. Młodzi ludzie oczekują od specjalistów, że będą pełnili pozytywną rolę w uczeniu o tak istotnej sferze jaką jest seksualność, oczekują profesjonalnej, ukierunkowanej na ich potrzeby edukacji. Raport podkreśla, że edukacja seksualna formalna (realizowana w szkole) nie może stać w sprzeczności z wartościami wyniesionymi w tej kwestii z domu. Edukacja w szkole powinna być uzupełnieniem edukacji domowej, nieformalnej. „Oba warianty edukacji nie powinny stać w opozycji do siebie, lecz powinny się uzupełniać. Z jednej strony w celu stworzenia tożsamości seksualnej młodzi ludzie potrzebują miłości, przestrzeni i zrozumienia w środowisku społecznym, w którym codziennie przebywają, z drugiej natomiast istnieje konieczność zdobycia przez nich określonej wiedzy, postaw oraz umiejętności i w tym przypadku istotną rolę odgrywają specjaliści



Jak widać dokument podkreśla rolę rodziny w tworzeniu własnej tożsamości seksualnej (w sensie zasad moralnych kształtowanych w tej sferze życia), potrzebę miłości i zrozumienia. Z drugiej strony w wytycznych jest wyraźny sygnał, że edukacja seksualna jest częścią wiedzy o człowieku – jego biologii, osobowości, uwarunkowaniach społecznych, w których żyje i jako taka jest przedmiotem szkolnym, który ma ściśle określony program określający, co uczeń wiedzieć i powinien umieć. W wytycznych podkreśla się, że wraz z rewolucją seksualną zaczęły zmieniać się normy społeczne dotyczące omawianej sfery życia. Seksualność straciła charakter społecznego tabu. Współczesny nastolatek, chociaż nie jest jeszcze dorosłym człowiekiem jest coraz bardziej niezależny od swoich rodziców, ma swoje grono znajomych i podejmuje własne decyzje, często bez uzgodnienia z rodzicami. To w okresie nastoletnim młodzi ludzie przeżywają pierwsze miłości, angażują się w związki i zaczynają życie seksualne. Rozpoczęcie współżycia następuje na długo przed wstąpieniem w związek małżeński. Nastolatki rozpoczynają współżycie ok 16-18 roku życia, a do 25 roku mają różne doświadczenia seksualne. Stałe związki, w tym także małżeństwa najczęściej zawierane są między 23-33 rokiem życia, a pierwsze dziecko rodzi się ok 28 roku życia. W okresie od rozpoczęcia współżycia do zawarcia związku małżeńskiego lub stworzenia stałego nieformalnego związku bardzo duże jest ryzyko niechcianej ciąży i zakażenia chorobami wenerycznymi. Zakażenia przenoszone drogą płcią są problemem zdrowia publicznego. Problemem społecznym jest także przemoc seksualna i seksualizacja mediów, które powodują, że młodzież w negatywnym świetle ocenia swoją seksualność.


Autorzy raportu krytykują brak edukacji seksualnej w Europie Środkowo-Wschodniej, która została zastąpiona przez „wychowanie do życia w rodzinie”. Główne zarzuty wobec tego przedmiotu to: zaprzeczanie faktowi, że młodzi ludzie są aktywni seksualnie przed zawarciem małżeństwa oraz pomijanie innych relacji międzyludzkich, koncentrowanie się jedynie na małżeństwie. Nadmienię, że związki partnerskie nie oznaczają jedynie związków osób tej samej płci. Na związki partnerskie decydują się najczęściej pary heteroseksualne, które z różnych powodów nie chcą brać ślubu. Jako przyczynę opóźnienia wprowadzenia edukacji seksualnej w krajach Europy Środkowej i Wschodniej, autorzy wytycznych podają konserwatyzm w różnych sferach życia publicznego „ W wielu innych krajach Środkowej i Wschodniej Europy rozwój edukacji seksualnej uległ spowolnieniu spowodowanemu konserwatyzmem pojawiającym się w różnych sferach życia publicznego, w tym politycznego, kulturalnego i religijnego”.



4 Nie da się ukryć, że w Polsce doszło do takiej sytuacji. Teoretycznie obowiązuje ustawa z 1993 roku „O planowaniu rodziny ,ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży”, która zakłada prowadzenie nowoczesnej edukacji seksualnej. Chociaż minęło 26 lat od wprowadzenia ustawy, do tej pory edukacja seksualna w polskiej szkole nie istnieje. Dzieje się tak w wyniku sprzeciwu mediów i środowisk konserwatywnych, które twierdzą, że edukacja seksualna rozbudza seksualnie dzieci. Ich zdaniem w dzieciństwie, w każdym razie do okresu dojrzewania dziecko nie jest istotą seksualną, a edukacja seksualna to instruktaż technik współżycia i oddanie przygotowanych dzieci pedofilom. O niedorzeczności owych twierdzeń będzie jeszcze mowa w tym artykule.
Najważniejsze definicje

Dokument WHO porządkuje najważniejsze terminy związane z edukacją seksualną. I tak pod słowem płeć (sex) należy rozumieć biologiczną charakterystykę definiującą ludzi jako kobiety i mężczyzn. W języku polskim i angielskim słowo sex oznacza także aktywność seksualną. Seksualność stanowi naturalną część rozwoju człowieka na każdym etapie życia i obejmuje czynniki fizyczne, psychologiczne i społeczne „Seksualność stanowi kluczowy aspekt istnienia człowieka w trakcie jego życia i dotyczy płci, tożsamości i ról płciowych, orientacji seksualnej, erotyzmu, przyjemności, intymności oraz prokreacji. Seksualność jest odczuwana i wyrażana w myślach, fantazjach, pragnieniach, wierzeniach, postawach, wartościach, zachowaniach, praktykach, rolach i związkach.”5 Przytoczona powyżej definicja podkreśla, że seksualność jest kluczowym aspektem istnienia człowieka. Wpływają na nią także czynniki etyczne, historyczne i religijne. Wystarczy spojrzeć na to, co na temat roli płci i kanonu seksualności mówią poszczególne religie, aby przyznać rację autorom standardów. Seksualność nie ogranicza się do grup wiekowych i prokreacji. Jest ściśle związana z płcią, obejmuje różne orientacje seksualne. Kolejnym bardzo ważnym pojęciem związanym z edukacją seksualną jest zdrowie seksualne definiowane jako dobrostan fizyczny, emocjonalny i społeczny w odniesieniu do seksualności. Zdrowie seksualne nie jest jedynie brakiem choroby, zaburzeń funkcji bądź ułomności. wymaga pozytywnego i pełnego szacunku podejścia do seksualności oraz związków seksualnych. Zdrowie seksualne to także prawo do posiadania dających przyjemność i bezpiecznych doświadczeń seksualnych. Zachowanie seksualne, decyzje w kwestii życia intymnego powinny być wolne od przymusu, dyskryminacji i przemocy.



W dokumencie definiowane są również prawa seksualne obejmujące wszystkie osoby. Zakładają one, że seksualność jest wolna od dyskryminacji, przymusu i przemocy. Prawa seksualne informują o tym, że każdy człowiek ma prawo do: 1)Dostępu do najlepszych standardów w zakresie zdrowa seksualnego, a co się tym wiąże ma prawo do opieki zdrowotnej dotyczącej zdrowia seksualnego i prokreacji. 2)„edukacji seksualnej; 3)respektowania integralności cielesnej; 4) wyboru partnera; 5) decydowania o tym, czy być aktywnym seksualnie, czy nie; związków seksualnych opartych na obopólnej zgodzie; 6) małżeństw zawartych za obopólną zgodą; 7)decydowania o tym, czy chce się posiadać dzieci, czy nie, a jeśli tak, to kiedy; 8)do prowadzenia satysfakcjonującego, bezpiecznego i sprawiającego przyjemność życia seksualnego.” Część wymienionych praw odnosi się tylko do dorosłych. Punkty 6-8 nie są przeznaczone dla osób małoletnich. Państwo ma obowiązek chronić dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym i zapewnić dostęp do informacji na temat seksualności . Takie zobowiązanie przyjęło na siebie podpisując Konwencję ONZ o Prawach Dziecka.




Z kolei termin edukacja seksualna oznacza naukę o poznawczych, emocjonalnych, społecznych, interaktywnych i fizycznych aspektach seksualności. Edukacja seksualna to dostosowany do wieku i kultury proces nauczania o płci i związkach. Edukacja seksualna ma za zadanie dostarczyć dokładnych, realistycznych i nieosądzających informacji i zapewnia możliwość badania« własnych wartości i postaw, umożliwia zdobycie umiejętności podejmowania decyzji, komunikowania się i zmniejszenia ryzyka w odniesieniu do wielu aspektów seksualności, np: ryzyka niechcianej ciąży, czy chorób wenerycznych. Edukacja seksualna pomaga w przygotowaniu młodych ludzi do życia, budowania i utrzymywania stałych związków, przyczynia się do rozwoju osobowości i samookreślenia. Prawem młodego człowieka jest informacja o seksualności. Nikt nie może być dyskryminowany w dostępie do edukacji seksualnej, bowiem zdrowie seksualne może zostać osiągnięte jedynie wtedy, kiedy całe społeczeństwo będzie miało dostęp do edukacji seksualnej, informacji dotyczących zdrowia seksualnego oraz usług medycznych w tej materii. Zdaniem naukowców nieprawdziwe są informacje o tym, że edukacja seksualna obniża wiek inicjacji seksualnej. Współczesne media zawierają wiele informacji nieprawdziwych, niewyważonych i poniżających. W związku z rozwojem mediów konieczne jest wprowadzenie edukacji seksualnej, aby korygować nieprawdziwych informacje przekazywane w mediach. Edukacja seksualna jest nieocenionym narzędziem w profilaktyce chorób przenoszonych drogą płciową

piątek, 15 lutego 2019

Najnowsze doniesienia o antykoncepcji awaryjnej





"Zgodnie z aktualną wiedzą, kwestionuje się wpływ na zagnieżdżenie zarodka w błonie śluzowej trzonu macicy zarówno w przypadku lewonorgestrelu jak i uliprystalu (w stężeniu stosowanym w EC) . Oznacza to, że jeżeli kobieta stosująca antykoncepcję doraźną jest już w ciąży, tzn. doszło już do zapłodnienia komórki jajowej, tabletka nie zadziała, gdyż nie ma dowodów na działanie poronne lub teratogenne na zaimplantowany zarodek. Dlatego, w świetle aktualnych badań i wbrew powszechnym opiniom, zarówno lewonorgestrel jak i ulipristal NIE uniemożliwiają implantacji zarodka. Nie można zatem używać wobec nich terminu “wczesnoporonne”, “poronne”, ani innych sugerujących negatywny wpływ na ciążę. Są to preparaty o działaniu antykoncepcyjnym, tj. zapobiegającym ciąży. "



NIEPRAWDĄ JEST,ŻE ANTYKONCEPCJA AWARYJNA MA WŁAŚCIWOŚCI WCZESNOPORONNE. TO KŁAMSTWO JEST CZĘSTO POWTARZANE PRZEZ ŚRODOWISKA KATOLICKIE, ABY ZNIECHĘCIĆ KOBIETY DO STOSOWANIA ANTYKONCEPCJI AWARYJNEJ I WYNIKA Z NIEDOUCZENIA DZIENNIKARZY, KLERU I LEKARZY KATOLICKICH.

Jak działa antykoncepcja awaryjna
"Mechanizm działania antykoncepcji awaryjnej nie został całkowicie wyjaśniony. Wyniki badań wskazują, że działanie EC polega przede wszystkim na hamowaniu lub opóźnianiu owulacji. Należy podkreślić, że oba dostępne w Polsce preparaty można przyjąć w dowolnym dniu cyklu miesiączkowego, jednak przeważający mechanizm działania antykoncepcyjnego zależy od fazy cyklu menstruacyjnego, w którym przyjmiemy tabletkę. Jeśli nie doszło jeszcze do owulacji (faza folikularna), zarówno lewonorgestrel jak i uliprystal, powodują hamowanie lub opóźnienie owulacji. W okresie post-owulacyjnym, to znaczy kiedy doszło już do owulacji i komórka jajowa została uwolniona z jajnika, mechanizm antykoncepcyjny opiera się raczej na „niedopuszczeniu” plemników do komórki jajowej. Lewonorgestrel i uliprystal wykazują działanie podobne do progesteronu. Wpływając na jakość śluzu szyjkowego, powodują jego zagęszczenie, co utrudnia migrację plemników w drogach rodnych. Dodatkowo, oba preparaty wpływają na mięśniówkę macicy i hamują perystaltykę jajowodu. Transport komórki jajowej przez jajowód zostaje spowolniony do takiego stopnia, że ulega ona “zestarzeniu” i nie dochodzi do jej zapłodnienia . Należy wspomnieć, że komórka jajowa może był zapłodniona tylko przez krótki czas po owulacji (12 godzin), a do jej połączenia się z plemnikiem dochodzi najczęściej właśnie w obrębie jajowodu, dokładnie w tzw. bańce"




Artykuł na podstawie strony https://lekarzekobietom.pl/baza-wiedzy/antykoncepcja-awaryjna-faq/

Antykoncepcja awaryjna jest absolutnie bezpieczna i sporadyczne jej stosowanie nie powoduje zagrożenia zdrowia dla kobiety. Mogą jedynie wystąpić nudności, bóle głowy i wymioty (mogą obniżać skuteczność antykoncepcji) oraz plamienia.

Utrudniony dostęp w Polsce to wynik nacisków kościoła i panującej ideologii -terroru katolickiego sumienia.

poniedziałek, 14 stycznia 2019

PIS ZNISZCZYŁ WOŚP


Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nie żyje. Wczoraj podczas finału WOŚP został zaatakowany nożem.Rana serca, przepony i narządów jamy brzusznej. Za atak odpowiada wyłącznie sprawca. Trzeba głośno powiedzieć, że atak jest efektem 3 letnich ataków na WOŚP PiS-u i kościoła. Wypowiedzi takich osób jak: Pawłowicz, Matka Kurka, Terlikowski, Gadowski, ksiądz Bortkiewicz, Rydzyk, fanatycy od Dzierżawskiego pełne kłamstw, absurdalnych ataków doprowadziły do dramatu. WOŚP stanie kozłem ofiarnym oskarżonym o źle zabezpieczenia. Warto przypomnieć, że to PiS zakazał policji i straży pożarnej brania udziału w akcjach WOŚP, więc PiS odpowiada podwójnie za tragedię.

Rodzinie i Gdańszczanom składam kondolencje.

Jurek Owsiak zrezygnował z funkcji prezesa WOŚP. PiS zniszczył WOŚP. Kanalie. Miarka przebrała się. NA jesieni wybory.

piątek, 4 stycznia 2019

OBRZYDLIWE ZACHOWANIE FANATYKÓW NA POGRZEBIE PROFESORA DĘBSKIEGO


Postanowiłam, że nie będę przeklinała publicznie, ale dzisiaj chyba nie dotrzymam swojego postanowienia.

Fanatycy z Fundacji Pro- Prawo do Życia zakłócili ostatnią drogę prof. Dębskiego. Zorganizowali wystawę na trasie konduktu pogrzebowego. Prześladują człowieka nawet w dniu pogrzebu.

TO, co zrobili psychole z Fundacji Pro- Prawo do Życia jest przestępstwem. Obrazili uczucia religijne uczestników pogrzebu i zakłócili religijną uroczystość. Przeciwko nim można zastosować ich ulubiony paragraf 196 o obrazie uczuć religijnych.

K..a, jak można zakłócać pogrzeb? Czy awantura na pogrzebie jest zgodna z katolicką religią i ma coś wspólnego "obroną życia"?. Zmarły profesor naprawdę bronił życia - uratował tysiące dzieci, którym inni lekarze nie dawali szans. Nie był zwolennikiem aborcji na życzenie. Ci durnie od lat kłamali w sprawie profesora,przedstawiali go jako mordercę. To banda bezmózgich, nieetycznych, niebezpiecznych fanatyków, którzy dzisiaj pokazali prawdziwe oblicze "katolickiego miłosierdzia". Pokazali, że nie ma świństwa do którego nie są zdolni. Czy obronili tym żenującym przedstawieniem jakiś płód z zespołem Downa? Czy prześladowaniem jakie zafundowali profesorowi za życia i po śmierci uratowali jakieś dziecko? Ich wystawy nikogo nie ratują, przeszkadzają pacjentkom i lekarzom.

Nie mam słów. Jak można zrobić coś takiego? K..A , nie rozumiem. Z tego , co wiem, to nawet w religii katolickiej zmarłemu należy się szacunek i obiektywna ocena jego życia. Profesor Dębski to bohater, medyczny autorytet, człowiek, który uratował tysiące kobiet i dzieci, dał nadzieję ludziom na potomstwo.

A ONI wypominają jedynie aborcję, przekreślając dorobek profesora. Aborcja w sytuacji terminalnego uszkodzenia płodu jest dramatem dla kobiety, profesor nie narzucał tego rozwiązania, szanował decyzję.

Fundacja Pro- Prawo do Życia przesadziła z nienawiścią. Mam nadzieję, że rodzina i szpital wyciągną konsekwencję wobec tych nienawistnych katolików opętanych aborcyjną obsesją.

Powtórzę się, bo nie rozumiem, jak można zakłócić pogrzeb? Jak podłym, ziejącym nienawiścią trzeba być człowiekiem, żeby zrobić coś takiego? Nie zastanowili się co może czuć rodzina, współpracownicy, wdzięczne pacjentki? Bronią życia? Ciekawe jakiego? Płodów z zespołem Downa do 24 tyg. ciąży. Później g....o ich obchodzi , co dzieje się z dzieckiem? Nie mają żadnego szacunku dla życia rodziny profesora i życia dzieci oraz kobiet, które ten znakomity lekarz uratował. Gdzie jest reakcja kościoła?
http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/zdjecia/pogrzeb-romualda-debskiego-wybitny-ginekolog-spoczal-na,4940914,artgal,t,id,tm.html


DZISIEJSZA sytuacja to skutek bezkarności obrońców życia. Polskie sądy uniewinniają ich od zarzutów epatowania przemocą i siania zgorszenia. Broni ich katolicka sekta prawnicza Ordo Iuris. Warto wspomnieć, że Ordo popiera przemoc w rodzinie, karanie za poronienie i klauzulę sumienia.

piątek, 30 listopada 2018

SMUTNE ZAKOŃCZENIE ROKU PRAW KOBIET





Kończą się obchody ROKU PRAW KOBIET. Udało się pokazać kobiecą część historii, odkurzyć pamięć o kobietach w poszczególnych miastach i regionach. Poznanie korzeni, to bez wątpienia dużo. Pokazaliśmy, że postulaty sprzed 100lat są aktualne. Kobiety osiągnęły dużo - dostęp do męskich zawodów i stanowisk. Jednak w sferze praw zdrowotnych i ochrony przed przemocą ROK PRAW KOBIET nie przyniósł żadnej poprawy. Co więcej władza coraz bardziej zaciska na nas pętlę. ROK PRAW KOBIET kończy się zapowiedzią klauzuli sumienia dla diagnostów laboratoryjnych , naciskami biskupów na "ochronę życia", groźbą zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej przez TK oraz zniechęceniem kobiet do protestów, do walki o swoje prawa. Społeczeństwo jest bierne, niezainteresowane polityką, jakby pogodzone z katolicko-pisowskim terrorem.




WALKA O PRAWA KOBIET TRWA. JEJ PODSTAWĄ MUSI BYĆ SPRZECIW WOBEC KLAUZULI SUMIENIA, KTÓRA JEST PRZYCZYNĄ DRAMATÓW KOBIET W KWESTII ZDROWIA GINEKOLOGICZNEGO -od ciąży zagrażającej życiu (są takie sytuacje) do utrudniania dostępu do antykoncepcji. Prawa kobiet w kwestii zdrowotnej to;
1) Prawo do badań prenatalnych i leczenia płodu
2) Prawo do terminacji ciąży w przypadku uszkodzenia płodu, ciąży z gwałtu, ciąży zagrażającej życiu
3) Refundacja szczepienia przeciwko HPV
4) Opieka okołoporodowa na najwyższym poziomie
5) Bezpieczny poród , godne poronienie
6) Dostęp do wszystkich rodzajów antykoncepcji i obniżenie cen tych leków
7) Antykoncepcja awaryjna bez recepty
8) Edukacja seksualna oparta na wiedzy naukowej, bez elementów religijnych od 5 klasy podstawówki
9) Leczenie nowotworów również w ciąży, zgodnie z obowiązującymi terapiami
10)Bezproblemowy dostęp do ginekologa również w mniejszych miejscowościach.

Ponadto
1)Przeciwdziałanie przemocy w rodzinie.Natychmiastowe oddzielenie sprawcy,wyroki dla sprawcy bez zawieszenia
2)Pomoc ekonomiczna, prawna i psychologiczna dla ofiar przemocy w rodzinie i przemocy seksualnej
3) Wsparcie matek samotnie wychowujących dzieci, skuteczniejsze ściganie dłużników alimentacyjnych
4) Opieka wytchnieniowa dla matek osób niepełnosprawnych oraz emerytura dla tych osób.
5) Zagwarantowanie prawnej ochrony ciężarnych i rodziców dzieci do lat 3 na rynku pracy.




Postulaty i problemy można dodawać bez końca. Przeraża ślepota polskiego społeczeństwa: PiS nie szkodzą kolejne afery, niszczenie demokracji, nepotyzm,załatwianie pracy koleżkom i dzieciom. Kościołowi nie szkodzą afery pedofilskie, ani język pogardy.

poniedziałek, 26 listopada 2018

Modlitwa i szczery żal - recepta biskupów na pedofilię


Mądre, biskupie głowy dostrzegły, że media za bardzo węszą wokół pedofilii, co sprawia, że ubywa młodych wiernych. Na swoim zebraniu uradzili, co robić w tej sytuacji. Zaczyna się od "ubolewania " nad wykorzystywaniem seksualnym nieletnich przez duchownych. Odkryli, że przestępstwa te są źródłem głębokiego cierpienia ofiar, a dla młodych ludzi są powodem zgorszenia. Brawo panowie, odkrycie na miarę Nobla.Lepiej późno niż wcale. Następnie wzywają ludzi do rozliczenia się ze złem seksualnego wykorzystania dzieci i ukarania winnych, do współczucia wobec ofiar, podjęcia wzmożonych wysiłków, by zapewnić ochronę dzieciom i młodzieży oraz wzywa do nawrócenia, modlitwy i pokuty w intencji ofiar wszelkiego rodzaju nadużyć: „Zachęcam cały święty wierny lud Boży do modlitwy pokutnej i postu"- cytują papieża. Czytając pierwszy fragment można mieć przez chwilę nadzieję, że biskupi wzywają do informowania organów ścigania o przestępstwie pedofilii wśród duchowych pracowników kościoła. Już w następnym zdaniu odpowiedzialność przerzucają na wiernych, każąc im modlić się i pościć za przestępców w sutannach. Z jakiej racji ktoś niewinny ma głodzić się, poświęcać swój czas dla ratowania duchowego sprawcy pedofilii? Głupota totalna. Jedynym winnym pedofilii jest pedofil, a nie wspólnota, czy inna grupa ludzi.

Biskupi zapowiadają, że rozpoczęli zbieranie danych o skali przestępstwa pedofilii wśród polskich księży. Przepraszają ofiary,ich rodziny, wspólnoty parafialne. Powołali zespół przy Episkopacie d/s ochrony dzieci i młodzieży oraz organizują szkolenia dla duchownych w zakresie zapobiegania pedofilii. Czar pryska kiedy w kolejnym akapicie każą się wiernym, duchownym i zakonnikom modlić za ofiary i sprawców. Nie ma ani słowa o odszkodowaniach, czy zgłaszaniu przestępstw na policję. Zawarli w swoim liście słowa do sprawców. Jako karę proponują; rachunek sumienia, szczery żal, modlitwę i pokutę oraz uznanie swojej winy. W skrócie -masz uznać swoją winę- modlić się za siebie i swoją ofiarę.


Biskupi nie rozumieją, czym jest pedofilia. W dalszym ciągu zamierzają udać głupka, ukrywać sprawców i nie ponosić odpowiedzialności finansowej. Obciążanie zbrodnią wiernych jest ciosem poniżej pasa. Zaskakujące w Polsce jest to, że biskupi- osoby pozbawione zwykłej ludzkiej przyzwoitości uważają, ze mają prawo narzucać wiernym swoją moralność.
Biskupi- ofiary mają gdzieś Waszą modlitwę. Chcą jasnych dochodzeń prokuratorskich, wysokich wyroków i odszkodowań.

niedziela, 25 listopada 2018

Klauzula sumienia dla diagnostów laboratoryjnych- katolicka medyczna głupota w najczystszej postaci





Pisowski rząd od początku swojego istnienia wypowiedział Polkom wojnę. Zaczęło się od wycofania z finansowania in vitro, później przyszła kolej na wprowadzenie recept na antykoncepcję awaryjną i kolejne kretyńskie "obywatelskie projekty ustawy zakazującej aborcji". Z bólem trzeba, że przyzwolenie na łamanie praw kobiet w medycynie dał Trybunał Konstytucyjny w pamiętnym wyroku z 2015 roku, w którym utwierdził prawo do klauzuli sumienia lekarzy kosztem kobiet i nie zadbał o zabezpieczenie praw pacjentek. Nie ma zamiaru ukrywać,że Trybunał orzekając w sprawie o klauzuli sumienia zupełnie pominął Konstytucję i prawa pacjentów, że ten wyrok to skandal i zaprzeczenie konstytucyjnego ładu.

Od tego czasu fanatycy religijni, tacy jak sekciarska pseudoprawnicza organizacja Ordo Iuris ( jej członkowie naprawdę mają dyplomy prawnicze i występują przed sądami) dostała argument do ręki, ze wolność religii należy się każdemu i można ją wyrażać w każdej sytuacji i można narzucać innym swoje religijne wierzenia. Zdaniem katolików klauzula sumienia dla diagnostów to " umacnianie i rozszerzanie w prawie tak podstawowych wolności jak: prawo do kierowania się w życiu zawodowym kształtowanym przez wiarę sumieniem"

Czym naprawdę jest klauzula sumienia?
To rażące łamanie praw pacjenta, konkretnie pacjentki do świadczeń z zakresu ginekologii pod płaszczykiem ochrony katolickiego sumienia medyków. Warto zwrócić uwagę na słowa "katolickiego sumienia", ponieważ dotyczy to wyłącznie religii katolickiej. Wyznawcom innych odmian chrześcijaństwa takie pomysły nie przychodzą do głowy- nie narzucają innym swoich wierzeń. Katolickie sumienie do tej pory nie pozwalało na wypisanie skierowania na badania prenatalne, na wykonanie aborcji, na wypisanie recepty na antykoncepcję. Katolickie sumienie pozwala na okłamywanie kobiet w ciąży odnośnie ich stanu zdrowia lub stanu zdrowia płodu. Określane jest to jako 'zapobieganie morderstwom prenatalnym", przeciwdziałanie demoralizacji i niszczeniu rodziny. W końcu nic tak nie niszczy rodziny jak< tabletka antykoncepcyjna i nic tak nie cementuje rodziny jak śmierć kobiety ciężarnej chorej na nowotwór, której odmawia się w ramach katolickiego sumienia wiedzy o chorobie lub nakłania się ją argumentami religijnymi do zaprzestania leczenia dla dobra płodu, do czasu porodu. W tym miejscu trzeba zaznaczyć,że bardzo wiele nowotworów w ciąży można leczyć, dzieci rodzą się zdrowe i matki przeżywają. Warunkiem jest szczerość wobec kobiet, poprawna diagnoza, odpowiednie dobranie leczenia i kontrola wyników. Klauzula sumienia dla diagnostów będzie oznaczała zniszczenie osiągnięć polskiej onkologii w zakresie leczenia ciężarnych z powodu religijnego fanatyzmu jakiegoś laboranta. Zdaniem wyznawców klauzuli sumienia złem jest podanie ofierze gwałtu antykoncepcji awaryjnej, bo "zabije to jej dziecko", a najwyższym dobrem jest patrzenie na niewyobrażalne cierpienie umierającego noworodka, mającego terminalne wady.

Do tej pory trzeba było uważać na sumienie pracowników aptek, którym wiara uniemożliwiała sprzedaż antykoncepcji, ale nie rusza ich sumienie kiedy sprzedają bez recepty bardzo groźne leki na męską potencję, czy nieprzebadane suplementy diety. Ich wrażliwe, katolickie sumienie pozostaje niewzruszone, kiedy sprzedają tony leków przeciwbólowych,czy środków na kaszel, wiedząc , że pacjent nie był u lekarza. To przecież cukierki, zupełnie nieszkodliwe dla zdrowia. Wszelkim złem jest antykoncepcja, która w ich mniemaniu zabija życie poczęte, doprowadza do raka i rozpadu rodzin.




Klauzula dla diagnostów laboratoryjnych
Już od kilku miesięcy Ordo Iuris podnosiło lament, że biedni laboranci są zmuszeni do działania sprzecznego z ich katolickim sumieniem i w związku z tym trzeba chronić ich religijne poglądy. Nagle, okazało,że w komisji senackiej leży pisowski projekt , który pozwala laborantowi odmówić przebadania próbki z powodu swojego katolickiego sumienia. Oczywiście o zabezpieczeniu praw pacjentek nikt nie pomyślał. Nasze życie i zdrowie ma zależeć już nie tylko od religii lekarza, ale także laboranta. Nie jest żadną tajemnicą, że PiS w porozumieniu z kościołem i Ordo Iuris dąży do wyeliminowania legalnej aborcji ze względu na uszkodzenie płodu. Jednakże każda próba zmiany ustawy, choćby dyskusja w komisji sejmowej natychmiast wywołuje protesty kobiet. Uzależnienie PiS-u od kościoła, nacisk hierarchów i dwóch fundacji; Pro- Prawo do Życia i Fundacji Życie i Rodzina, które co roku zbierają podpisy pod projektem zakazu aborcji i zawsze mają od 450-830 tys, podpisów, powoduje, że pisory chcą wprowadzić zakaz aborcji inną drogą. Doskonale wiedzą, że ludziom nie chce się już wychodzić na ulicę, że kobiece protesty słabną, że większość Polek nie ma świadomości praw kobiet w zakresie zdrowia ginekologicznego. Według tego durnego i bardzo niebezpiecznego pisowskiego projektu laborant, któremu religia lub wyznawane zasady moralne nie pozwalają wykonać badania niezwłocznie ma zgłosić ten fakt przełożonemu. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni,że w Polsce nie liczy się dobro kobiet, ich decyzje, sumienie, ale wyłącznie religijne poglądy lekarzy. Uzasadnienie pomysłu jest tak żałosne, że aż trudne do uwierzenia - Konstytucja gwarantuje ochronę wyznawanej religii, wolność religijną i możliwość postępowania wedle sumienia każdemu człowiekowi. Tak, ale w Konstytucja w art 53 wyraźnie określa czego dotyczy wolność sumienia; wyznawania i uzewnętrzniania publicznie lub prywatnie swojej religii przez uprawnianie kultu, modlitwę, nauczanie, posiadanie świątyń. W art.53, ust. 5 jest wyraźny zapis, że wolność religijna może być ograniczona ze względu na na zagrożenie zdrowia publicznego lub naruszenia moralności, wolności lub praw innych osób. Lektura Konstytucji wyraźnie uświadamia,że klauzula sumienia jest sprzeczna z Konstytucją i od 3 lat zastanawiam się, jak to jest możliwe,że TK w swoim orzeczeniu w całości pominął ust.5 art.53, zignorował go. Podejrzewam, że wyrok powstał pod wyraźną presją kościoła. Jak widać w konstytucyjnej ochronie wolności religijnej nie ma słowa o prawie katolików do narzucania innym , w tak nachalny, obrzydliwy sposób , swojej religii, do ograniczania praw pacjenta do leczenia z powodu religijnych. Konstytucja gwarantuje szczególną opiekę zdrowotną dzieciom i kobietom w ciąży. To, co miało być absolutnym wyjątkiem, chroniącym lekarza przed wykonywaniem aborcji, stało się powszechną praktyką, zagrażającą zdrowiu i życiu kobiet oraz płodów. Stało się religijnym terrorem, uzależniło leczenie ginekologiczne kobiet i prowadzenie ciąży od religijnych przesądów lekarza, farmaceuty, a w niedługiej przyszłości także diagnostów laboratoryjnych.




Cel klauzuli sumienia dla laborantów
Klauzula sumienia dla diagnostów laboratoryjnych ma za zadanie ograniczyć dostęp do badań prenatalnych, które według fundamentalistów katolików są wstępem do aborcji. Spowoduje to wzrost zgonów wewnątrzmacicznych płodów i większą śmiertelność noworodków. Sumienia katolickie będą uszczęśliwione, nie będzie aborcji płodów z Zespołem Downa, czyli zostanie osiągnięty cel kościelnych oszołomów. Laborant tłumacząc się swoją religią będzie odmawiał wykonania badań hormonalnych, bo są one podstawą doboru antykoncepcji, do której rozprowadzania nie może przyłożyć ręki katolickie sumienie. Nie jest wykluczone,powołując się na sumienie odmówi wykonania markerów nowotworowych u kobiet w ciąży, bo zły wynik będzie podstawą do zaproponowania aborcji, czego katolickie sumienie nie wytrzyma. Co z tego, że opóźni to leczenie kobiety z nowotworu, a nawet, przyczyni się do śmierci matki i dziecka? W swoim sumieniu i dla obrońców życia taki laborant będzie bohaterem , bo zapobiegł „zabójstwu prenatalnemu”. Co go obchodzi, że starsze dzieci ofiary jego sumienia stracą matkę, że rodzina będzie cierpiała? Najważniejsze jest jego nienaruszone,czyste katolickie sumienie. Naprawdę katolickie sumienie w medycynie jest podłością, złem, które należy zwalczać, a nie promować. To dyskryminacja i element poniżania kobiet.





Całkowicie bezbronne.
Pamiętny, haniebny wyrok TK w/s klauzuli sumienia pozbawił kobiety prawa do obrony przed katolickim terrorem w medycynie. Trybunał Konstytucyjny porzucił nas w imię nadinterpretowanej wolności religijnej i ze strachu przed biskupami. Sędziowie zapomnieli ustawie o zawodzie lekarza i o karcie praw pacjenta. Zapomnieli o tym, że kobiety to połowa społeczeństwa i o naszym prawie do świadczeń medycznych zgodnych ze współczesną wiedzą medyczną. Warto przypomnieć, że zgubili gdzieś prawo kobiet do życia rodzinnego, prywatności. Pacjent też ma własne sumienie, o czym też nie pamiętali. Uznali wyższość religijnych głupot i sumienia jednej grupy religijnej nad innymi wartościami konstytucyjnymi.

Nie poddam się, nie boje się biskupów, mam ich tam, gdzie plecy kończą swoją szlachetna nazwę. Będę pisała prawdę o klauzuli sumienia i mówiła wprost, że klauzula sumienia to nie wolność osobista, tylko religijny terror pod przygrywką prawa do postępowania zgodnie ze swoimi zasadami. Osoba, która nie potrafi pływać nie będzie pracowała jako ratownik na basenie. Nikomu nie przyjdzie do głowy, że niedopuszczenie takiej osoby do zawodu ratownika jest dyskryminacją.
Jeżeli czyjeś katolickie sumienie sprzeciwia się wypisaniu skierowania na badania prenatalne, zbadaniu próbki z badań prenatalnych, zbadać hormony,czy markerów nowotworowych, powiedzeniu kobiecie prawdy o stanie zdrowia płodu, czy wystawieniu recepty na antykoncepcję, to nie powinien wybierać zawodu lekarza lub laboranta. To nie jest brak szacunku dla religii, czy prześladowanie religijne, ale zwykła ludzka uczciwość wobec siebie i innych. Nie wybieram zawodu kłócącego się z wartościami,które wyznaję. Katolik, jak każdy człowiek, powinien wykonywać pracę, który jest zgodna z jego/jej religią, a nie terroryzować innych swoimi wierzeniami (w kościele katolickim nazywa się to nawracaniem lub ewangelizacją). Wolność polega na akceptacji wolności drugiej osoby. Klauzula sumienia jest przeciwieństwem wolności i szacunku, jest w konflikcie z prawami obywatelskimi i prawami człowieka. Niestety jest umocowana w prawie wielu państw pod osłoną wolności religijnej, choć tylko w Polsce osiągnęła poziom absurdu zagrażającego kobietom i płodom.