VigLink

Witam i zapraszam
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tabu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tabu. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 sierpnia 2013

Dopasowana do wieku - wytyczne WHO w sprawie edukacji seksualnej


Kwietniowa konferencja z udziałem Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Edukacji Narodowej, na której pobieżnie streszczono wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia w kwestii edukacji seksualnej do furii doprowadziła polskie media, zwłaszcza te po stronie prawicowej, których dziennikarze nie zadając sobie trudu, aby chociaż przeczytać 68 stronicowy dokument powtarzali za jednym z najbardziej poczytnych dzienników stwierdzenia ocierające się o absurd. Dowiedzieliśmy się, że o to straszna Światowa Organizacja Zdrowia chce odebrać dzieci polskim rodzicom, chce uczyć masturbacji 4-latki, a 6-latki przekonywać o tym, że największą na świecie przyjemnością jest seks, a poza tym chce zniszczyć polską, tradycyjną rodzinę, opartą na sakramentalnym związku kobiety i mężczyzny i przemycić do polskiego społeczeństwa propagandę homoseksualną. Zarzuty są tak absurdalne, że aż trudno je spokojnie komentować. Wynikają z stereotypów często goszczących w polskich mediach, że edukacja seksualna prowadzi do deprawacji, zboczeń, aborcji i odebrania rodzicom prawa do wychowania dzieci. Pora zrobić to czego nie uczyniły polskie media, czyli przeczytać dokument WHO i na jego podstawie opisać założenia przyświecające nowoczesnej edukacji seksualnej O konieczności prowadzenia edukacji seksualnej. Uważny obserwator świata dostrzeże w ostatnich latach świat przechodzi proces globalizacji, z którym wiąże się kilka procesów kulturowych, np: migracja różnych grup społecznych odmiennych kulturowo i religijnie. Z migracją związane są zmiany w strukturze społeczeństwa, bowiem kultury przenikają się i muszą egzystować na danym terenie. Kolejnym ważnym zjawiskiem jest szybki rozwój nowoczesnych mediów. Największymi problemami, z którymi trzeba uporać się, a są związane z zachowaniami seksualnymi są: 1)zakażenie wirusem HPV -wirus brodawczaka ludzkiego, którego kilka typów jest przyczyną raka szyjki macicy. Wirus rozprzestrzenia się głównie przez kontakty płciowe. 2)pojawienie się i rozprzestrzenienie się infekcji wywołanej przez ludzki wirus upośledzenia odporności (HIV) oraz nabyty zespół upośledzenia odporności (AIDS), 3)narastający problem wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży – pedofilia. 4)zmiana podejścia młodzieży do współżycia seksualnego – obniża się wiek inicjacji seksualnej.
Nie tylko specjaliści. Autorzy publikacji o raporcie, którego nie przeczytali, podnoszą głosy, że edukacja seksualna w ujęciu WHO odbiera rodzicom prawo do wychowania dzieci w zgodzie z ich zasadami, prowadzi do zniszczenia rodziny. Nic bardziej mylnego. Raport podkreśla, że „najistotniejszą rolę, zwłaszcza we wczesnym okresie rozwoju, odgrywają źródła nieformalne, czyli przede wszystkim rodzice mający na tym etapie życia najistotniejsze znaczenie. Rola źródeł profesjonalnych, takich jak medyczne, pedagogiczne, społeczne lub psychologiczne, zazwyczaj nie jest tak istotna”1. To rodzice są w pierwszych latach życia autorytetami i to oni powinni odpowiadać na wszystkie pytania swoich pociech. Raport podkreśla jedynie pomocny charakter specjalistów, którzy mają wspierać rodziców w zapobieganiu trudnym sytuacjom w sferze ludzkiej intymności i pomagać rodzicom rozwiązywać ewentualne problemy. Autorzy raportu WHO podkreślają, że rola nauczycieli wychowania seksualnego jedynie w „nieznacznym stopniu „kształtuje” ludzką seksualność”2. Nauczyciele powinni skupiać się na problemach wynikających z seksualności i na ich zapobieganiu. Młodzi ludzie oczekują od specjalistów, że będą pełnili pozytywną rolę w uczeniu o tak istotnej sferze jaką jest seksualność, oczekują profesjonalnej, ukierunkowanej na ich potrzeby edukacji. Raport podkreśla, że edukacja seksualna formalna (realizowana w szkole) nie może stać w sprzeczności z wartościami wyniesionymi w tej kwestii z domu. Edukacja w szkole powinna być uzupełnieniem edukacji domowej, nieformalnej. „Oba warianty edukacji nie powinny stać w opozycji do siebie, lecz powinny się uzupełniać. Z jednej strony w celu stworzenia tożsamości seksualnej młodzi ludzie potrzebują miłości, przestrzeni i zrozumienia w środowisku społecznym, w którym codziennie przebywają, z drugiej natomiast istnieje konieczność zdobycia przez nich określonej wiedzy, postaw oraz umiejętności i w tym przypadku istotną rolę odgrywają specjaliści”3
Jak widać dokument podkreśla rolę rodziny w tworzeniu własnej tożsamości seksualnej (w sensie zasad moralnych kształtowanych w tej sferze życia), potrzebę miłości i zrozumienia. Z drugiej strony w wytycznych jest wyraźny sygnał, że edukacja seksualna jest częścią wiedzy o człowieku – jego biologii, osobowości, uwarunkowaniach społecznych, w których żyje i jako taka jest przedmiotem szkolnym, który ma ściśle określony program określający, co uczeń wiedzieć i powinien umieć. W wytycznych podkreśla się, że wraz z rewolucją seksualną zaczęły zmieniać się normy społeczne dotyczące omawianej sfery życia. Seksualność straciła charakter społecznego tabu. Współczesny nastolatek, chociaż nie jest jeszcze dorosłym człowiekiem jest coraz bardziej niezależny od swoich rodziców, ma swoje grono znajomych i podejmuje własne decyzje, często bez uzgodnienia z rodzicami. To w okresie nastoletnim młodzi ludzie przeżywają pierwsze miłości, angażują się w związki i zaczynają życie seksualne. Rozpoczęcie współżycia następuje na długo przed wstąpieniem w związek małżeński. Nastolatki rozpoczynają współżycie ok 16-18 roku życia, a do 25 roku mają różne doświadczenia seksualne. Stałe związki, w tym także małżeństwa najczęściej zawierane są między 23-33 rokiem życia, a pierwsze dziecko rodzi się ok 28 roku życia. W okresie od rozpoczęcia współżycia do zawarcia związku małżeńskiego lub stworzenia stałego nieformalnego związku bardzo duże jest ryzyko niechcianej ciąży i zakażenia chorobami wenerycznymi. Zakażenia przenoszone drogą płcią są problemem zdrowia publicznego. Problemem społecznym jest także przemoc seksualna i seksualizacja mediów, które powodują, że młodzież w negatywnym świetle ocenia swoją seksualność. Autorzy raportu krytykują brak edukacji seksualnej w Europie Środkowo-Wschodniej, która została zastąpiona przez „wychowanie do życia w rodzinie”. Główne zarzuty wobec tego przedmiotu to: zaprzeczanie faktowi, że młodzi ludzie są aktywni seksualnie przed zawarciem małżeństwa oraz pomijanie innych relacji międzyludzkich, koncentrowanie się jedynie na małżeństwie. Nadmienię, że związki partnerskie nie oznaczają jedynie związków osób tej samej płci. Na związki partnerskie decydują się najczęściej pary heteroseksualne, które z różnych powodów nie chcą brać ślubu. Jako przyczynę opóźnienia wprowadzenia edukacji seksualnej w krajach Europy Środkowej i Wschodniej, autorzy wytycznych podają konserwatyzm w różnych sferach życia publicznego „ W wielu innych krajach Środkowej i Wschodniej Europy rozwój edukacji seksualnej uległ spowolnieniu spowodowanemu konserwatyzmem pojawiającym się w różnych sferach życia publicznego, w tym politycznego, kulturalnego i religijnego”.4 Nie da się ukryć, że w Polsce doszło do takiej sytuacji. Teoretycznie obowiązuje ustawa z 1993 roku „O planowaniu rodziny ,ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży”, która zakłada prowadzenie nowoczesnej edukacji seksualnej. Chociaż minęło 20 lat od wprowadzenia ustawy, do tej pory edukacja seksualna w polskiej szkole nie istnieje. Dzieje się tak w wyniku sprzeciwu mediów i środowisk konserwatywnych, które twierdzą, że edukacja seksualna rozbudza seksualnie dzieci. Ich zdaniem w dzieciństwie, w każdym razie do okresu dojrzewania dziecko nie jest istotą seksualną, a edukacja seksualna to instruktaż technik współżycia i oddanie przygotowanych dzieci pedofilom. O niedorzeczności owych twierdzeń będzie jeszcze mowa w tym artykule. Najważniejsze definicje Dokument WHO porządkuje najważniejsze terminy związane z edukacją seksualną. I tak pod słowem płeć (sex) należy rozumieć biologiczną charakterystykę definiującą ludzi jako kobiety i mężczyzn. W języku polskim i angielskim słowo sex oznacza także aktywność seksualną. Seksualność stanowi naturalną część rozwoju człowieka na każdym etapie życia i obejmuje czynniki fizyczne, psychologiczne i społeczne „Seksualność stanowi kluczowy aspekt istnienia człowieka w trakcie jego życia i dotyczy płci, tożsamości i ról płciowych, orientacji seksualnej, erotyzmu, przyjemności, intymności oraz prokreacji. Seksualność jest odczuwana i wyrażana w myślach, fantazjach, pragnieniach, wierzeniach, postawach, wartościach, zachowaniach, praktykach, rolach i związkach.”5 Przytoczona powyżej definicja podkreśla, że seksualność jest kluczowym aspektem istnienia człowieka. Wpływają na nią także czynniki etyczne, historyczne i religijne. Wystarczy spojrzeć na to, co na temat roli płci i kanonu seksualności mówią poszczególne religie, aby przyznać rację autorom standardów. Seksualność nie ogranicza się do grup wiekowych i prokreacji. Jest ściśle związana z płcią, obejmuje różne orientacje seksualne. Kolejnym bardzo ważnym pojęciem związanym z edukacją seksualną jest zdrowie seksualne definiowane jako dobrostan fizyczny, emocjonalny i społeczny w odniesieniu do seksualności. Zdrowie seksualne nie jest jedynie brakiem choroby, zaburzeń funkcji bądź ułomności. wymaga pozytywnego i pełnego szacunku podejścia do seksualności oraz związków seksualnych. Zdrowie seksualne to także prawo do posiadania dających przyjemność i bezpiecznych doświadczeń seksualnych. Zachowanie seksualne, decyzje w kwestii życia intymnego powinny być wolne od przymusu, dyskryminacji i przemocy.
W dokumencie definiowane są również prawa seksualne obejmujące wszystkie osoby. Zakładają one, że seksualność jest wolna od dyskryminacji, przymusu i przemocy. Prawa seksualne informują o tym, że każdy człowiek ma prawo do: 1)Dostępu do najlepszych standardów w zakresie zdrowa seksualnego, a co się tym wiąże ma prawo do opieki zdrowotnej dotyczącej zdrowia seksualnego i prokreacji. 2)„edukacji seksualnej; 3)respektowania integralności cielesnej; 4) wyboru partnera; 5) decydowania o tym, czy być aktywnym seksualnie, czy nie; związków seksualnych opartych na obopólnej zgodzie; 6) małżeństw zawartych za obopólną zgodą; 7)decydowania o tym, czy chce się posiadać dzieci, czy nie, a jeśli tak, to kiedy; 8)do prowadzenia satysfakcjonującego, bezpiecznego i sprawiającego przyjemność życia seksualnego.” Część wymienionych praw odnosi się tylko do dorosłych. Punkty 6-8 nie są przeznaczone dla osób małoletnich. Państwo ma obowiązek chronić dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym i zapewnić dostęp do informacji na temat seksualności . Takie zobowiązanie przyjęło na siebie podpisując Konwencję ONZ o Prawach Dziecka. Z kolei termin edukacja seksualna oznacza naukę o poznawczych, emocjonalnych, społecznych, interaktywnych i fizycznych aspektach seksualności. Edukacja seksualna to dostosowany do wieku i kultury proces nauczania o płci i związkach. Edukacja seksualna ma za zadanie dostarczyć dokładnych, realistycznych i nieosądzających informacji i zapewnia możliwość badania« własnych wartości i postaw, umożliwia zdobycie umiejętności podejmowania decyzji, komunikowania się i zmniejszenia ryzyka w odniesieniu do wielu aspektów seksualności, np: ryzyka niechcianej ciąży, czy chorób wenerycznych. Edukacja seksualna pomaga w przygotowaniu młodych ludzi do życia, budowania i utrzymywania stałych związków, przyczynia się do rozwoju osobowości i samookreślenia. Prawem młodego człowieka jest informacja o seksualności. Nikt nie może być dyskryminowany w dostępie do edukacji seksualnej, bowiem zdrowie seksualne może zostać osiągnięte jedynie wtedy, kiedy całe społeczeństwo będzie miało dostęp do edukacji seksualnej, informacji dotyczących zdrowia seksualnego oraz usług medycznych w tej materii. Zdaniem naukowców nieprawdziwe są informacje o tym, że edukacja seksualna obniża wiek inicjacji seksualnej. Współczesne media zawierają wiele informacji nieprawdziwych, niewyważonych i poniżających. W związku z rozwojem mediów konieczne jest wprowadzenie edukacji seksualnej, aby korygować nieprawdziwych informacje przekazywane w mediach. Edukacja seksualna jest nieocenionym narzędziem w profilaktyce chorób przenoszonych drogą płciową

piątek, 19 lipca 2013

Antykoncepcja - jedno z podstawowywch praw człowieka


Tytuł artykułu to hasło międzynarodowej akcji o nazwie: Międzynarodowy Dzień Działań na rzecz Zdrowia Kobiet, który odbył się 28 maja. Celem akcji było bronienie dostępu do leków antykoncepcyjnych jako środków planowania rodziny i ochrony zdrowia dla par i osób indywidualnych, w tym młodzieży oraz osób żyjących z HIV. Innym ważnym celem akcji jest przypomnienie, że dyskryminacja pracowników ze względu na płeć jest niedopuszczalna. Organizatorzy wspomnianej akcji zwracają także uwagę na problemy osób innej niż heteroseksualna tożsamości seksualnej, które w wielu systemach prawnych i marginalizowane i narażone na mowę nienawiści. Osoby zaangażowane w akcję zwracają uwagę, że są kraje, w których antykoncepcja wykorzystywana jest środek kontroli populacji, a kobiety bardzo często na siłę sterylizowane i zmuszane do usunięcia ciąży. Działaniom, które ingerują w prawo do stanowienia o liczbie potomstwa, dyskryminują kobiety, są źródłem przemocy wobec dziewczynek i kobiet, organizacje międzynarodowe broniące praw człowieka mówią stanowcze NIE.
Antykoncepcja prawem człowieka. Deklaracja Praw Seksualnych stwierdza, że „Prawa seksualne są uniwersalnymi prawami człowieka bazującymi na niezbywalnej wolności, godności i równości wszystkich istot ludzkich. Ponieważ zdrowie jest fundamentalnym prawem człowieka, tak samo podstawowym prawem człowieka musi być jego zdrowie seksualne.”.1Deklaracja wyraźnie głosi,że człowiek ma prawo do „ podejmowania wolnych i odpowiedzialnych decyzji, co do posiadania potomstwa. Obejmuje ono prawo do decyzji o posiadaniu potomstwa, jego liczbie, różnicy wieku pomiędzy potomstwem oraz prawo pełnego dostępu do środków regulacji płodności.” oraz posiada prawo „do opieki zdrowotnej w zakresie zdrowia seksualnego. Opieka w zakresie zdrowa seksualnego powinna być dostępna i służyć zapobieganiu i leczeniu wszelkich problemów, chorób i zaburzeń seksualnych.”2 Przytoczone cytaty bez cienia wątpliwości wskazują na to, że dostęp do antykoncepcji jest prawem człowieka w zakresie wolności osobistej i ochrony zdrowia. Dostęp do środków zapobiegania ciąży przyczynił do awansu kobiet w sferze publicznej. Kobiety nie musiały rodzić potomstwa począwszy od 15 roku życia. Zyskały możliwość nieprzerwanej edukacji, pracy , zawodowego awansu, co pozytywnie wpłynęło na sytuację materialną kobiet i ich rodzin. Kobieta spełniona, wykształcona dba o dobro swoich dzieci, może być przewodniczką pociech po otaczającym świecie. Świadome macierzyństwo to mniej dziecięcych dramatów i ubóstwa. W państwach, w których kobiety uzyskują gorsze wykształcenie od mężczyzn lub z powodów kulturowych pozbawione są możliwości kształcenia i zmuszane do małżeństwa przed osiągnięciem dorosłości, rodzi się co prawda więcej dzieci, ale skazane są one na przemoc, ubóstwo, a nawet głód. Mówiąc o wykształceniu kobiet nie mam na myśli konkretnego poziomu wykształcenia, a zdolność do radzenia sobie w określonych sytuacjach i podstawowe umiejętności związane z edukacją: pisanie, czytanie, liczenie, zdobycie zawodu. Pisząc o antykoncepcji nie sposób pominąć ważnego aspektu jakim jest możliwość dokonywania wyboru, co do ilości dzieci, czasu ich narodzin.

Badania opinii publicznej w Polsce potwierdzają, że tylko 20% rodaków całkowicie wyklucza możliwość zostania rodzicem, pozostali chcą mieć w przyszłości dzieci. Do rodzicielstwa świadomego, które daje radość z obserwowania rozwoju dziecka trzeba dojrzeć. Antykoncepcja daje możliwość wyboru momentu, w którym chcemy mieć potomstwo. To postawa odpowiedzialności za swoje życie, drugą osobę i ewentualne dziecko. Środki antykoncepcyjne to narzędzia umożliwiające podejmowanie odpowiedzialnych decyzji w sferze reprodukcji. Pozwalają na budowanie silnych więzi emocjonalnych z mężem (partnerem), bowiem współżycie jest aktem woli obojga kochających się ludzi, a nie wypadkową gęstości śluzu szyjkowego i temperatury w pochwie. Od razu uprzedzę, że nie jestem przeciwna tak zwanym metodom naturalnym, ale propagandzie pogardy, którą toczą zwolennicy tych metod wobec kobiet stosujących hormonalne lub mechaniczne środki antykoncepcyjne. Wybór metody zapobiegania ciąży, czy jak kto woli planowania rodziny to sprawa indywidualna. Decyzja na ten temat powinna być poprzedzona wiedzą, zawierającą zalety i wady danej metody, rozeznaniem swojego stanu zdrowia i wizytą u ginekologa. Celem antykoncepcji jest planowanie rodziny właściwe w stosunku do sytuacji życiowej pary lub kobiety. Decyzja o liczbie potomstwa należy wyłącznie do rodziców. Przeciwnicy antykoncepcji, których stosowniej byłoby nazwać przeciwnikami prawa człowieka do samostanowienia o rozrodczości twierdzą, że to człowiek nie ma prawa decydować o liczbie potomstwa. Oddajmy głos oponentom. „Zaplanowaliśmy dwoje dzieci i swoje dzieci już urodziłam. Kiedy przychodzimy do ołtarza, aby zawrzeć małżeństwo, kapłan, w imieniu Kościoła pyta, czy chcemy przyjąć potomstwo, którym Bóg nas obdarzy - to Pan Bóg ma najlepszy plan na nasze życie i wie, ile dzieci nam potrzeba - czy jedno, czy dziesięcioro. A może ten dar nie zrealizuje się w sposób naturalny, tylko w innej formie płodności, np. poprzez adopcję? Małżeństwo cały czas powinno być otwarte na dialog z Bogiem i rozpoznawać Jego wolę”3 Czytelnik zapewne pomyśli, że zacytowane słowa wypowiedział duchowny. Otóż, drogi czytelniku, autorem przytoczonych słów jest ginekolog -położnik. Dziwienie to w tej sytuacji odpowiednia reakcja. Zapewne wielu osobom nasuwa się pytanie jak: ginekolog -położnik może łączyć prokreację z dogmatami wiary? Szczerze mówiąc, sama chciałabym to wiedzieć. Od lekarzy oczekuje się akceptacji, leczenia, doradztwa, a nie ewangelizacji. Wczytując się w przytoczone słowa można stwierdzić, że autor podważa podstawowe prawo człowieka jakim jest wybór dotyczący ilości dzieci. Pozbawia ludzi możliwości decydowania o liczbie potomstwa, karze poddawać się woli nieokreślonego bytu, którego istnienia nie można stwierdzić metodami naukowymi. Część z nas wierzy w istnienie istoty nadrzędnej kierującej losami świata, część temu zaprzecza. Bez względu na stosunek do wiary w społeczeństwie obowiązują ogólnoludzkie zasady- zwane prawami człowieka, które uniwersalne i powinny obowiązywać na całym świecie.
Poglądy cytowanego pana doktora naruszają kolejne prawo człowieka – prawo do realizowania swoich planów życiowych , życia zgodnie ze swoimi przekonaniami. Utrudnianie dostępu do antykoncepcji jest łamaniem prawa do podejmowania niezależnych decyzji odnośnie życia seksualnego, kontroli własnego ciała. Jest dyskryminacją ze względu na płeć i klasę społeczną. Osoby zamożne poradzą sobie z zakupem antykoncepcji, mogą zapłacić za nią więcej. Ludzie ubożsi tracą możliwość kontroli nad seksualnością i rozrodem. Na przykładzie zacytowanych praw seksualnych, które są częścią praw człowieka wyraźnie widać jak błędny jest pogląd przeciwników, „że odpowiedzialne rodzicielstwo to płodne, hojne rodzicielstwo, i pierwszym, naturalnym sposobem na rozeznawanie woli Bożej jest przyjmowanie dzieci. Dzieci przychodzą jak wschodzące słońce, człowiek nie decyduje, czy słońce ma dzisiaj wzejść, czy nie, o życiu decyduje Pan Bóg.”4 Zacytowany fragment wypowiedzi pana ginekologa z Lublina wręcz obraża człowieka. Lekarz odmawia człowiekowi zdolności do kierowania swoimi planami rozrodczymi, uważa, że jednym obowiązkiem małżeństwa jest poddawanie się woli bożej i płodzenie dzieci bez ograniczeń. Ogranicza rozród do płodzenia dzieci, nie podejmuje żadnych refleksji na temat wychowania tak licznego potomstwa. Każdy z nas ma prawo do kształtowania swojego życia według swoich planów i własnego światopoglądu.. Jednakże państwo powinno zachować neutralność światopoglądową i zapewnić obywatelom możliwość dokonywania wyboru zgodnie ze swoją moralnością i w oparciu o obowiązujące zasady etyczne. Sprzeciw wobec antykoncepcji bierze się błędnego rozumienia niepłodności. Oponenci uważają, że płodność nie jest chorobą, którą trzeba leczyć, jest stanem zdrowia. Zwolennicy antykoncepcji nie twierdzą, że płodność nie jest chorobą, ale nie uważają jej za dar. Płodność to funkcja organizmu, która ma na celu wydanie potomstwa. Ludzie tym różnią się od zwierząt, że mogą wybrać moment pojawienia się dzieci w rodzinie. Antykoncepcja nie niszczy płodności, ale ją hamuje – daje możliwość wyboru momentu, kiedy wykorzystamy płodność i urodzimy dziecko. Utrudnianie dostępu do antykoncepcji jest łamaniem prawa do podejmowania niezależnych decyzji odnośnie życia seksualnego, kontroli własnego ciała. Jest dyskryminacją ze względu na płeć i klasę społeczną. Osoby zamożne poradzą sobie z zakupem antykoncepcji, mogą zapłacić za nią więcej. Ludzie ubożsi tracą możliwość kontroli nad seksualnością i rozrodem. Na przykładzie zacytowanych praw seksualnych, które są częścią praw człowieka wyraźnie widać jak błędny jest pogląd przeciwników, „że odpowiedzialne rodzicielstwo to płodne, hojne rodzicielstwo, i pierwszym, naturalnym sposobem na rozeznawanie woli Bożej jest przyjmowanie dzieci. Seksuologia definiuje zdrowie seksualne jako integrację biologicznych, emocjonalnych, intelektualnych i społecznych aspektów życia seksualnego, ważnych dla pozytywnego rozwoju osobowości, komunikacji i miłości. Seksualność ma kilka poziomów, jest zbiorem biologii, emocji, komunikacji i zasad społecznych. Zdrowie seksualne obejmuje kilka tematów: aspekt związany z jakością życia seksualnego, zagadnienia takie jak: antykoncepcja profilaktyka chorób nowotworowych (rak piersi, rak szyjki macicy, rak gruczołu krokowego), zakażeń,przenoszonych drogą płciową, leczenie substytucyjnego w okresie meno- i andropauzy oraz profesjonalną pomoc dla ofiar przemocy seksualnej. Naturalne potrzeby człowieka. Seksualność to jedna z podstawowych potrzeb człowieka, tak samo ważna jak jedzenie, edukacja, praca, czy rozwijanie zainteresowań. Kontakt seksualny zaspokaja kilka fundamentalnych potrzeb człowieka, np: miłości, bliskości, czułości i ciepła. Potrzeby te nie pojawiają się z chwilą zawarcia związku małżeńskiego. Mówienie, że współżycie intymne dozwolone jest jedynie w małżeństwie jest naruszeniem do swobodnej decyzji w kwestii formalizacji związku, do przyjemności i równości seksualnej. Kobieta i mężczyzna mają w związku identyczne prawa. Prywatną sprawą człowieka są powody podejmowania życia seksualnego. Wiele kobiet decyduje się na relację seksualną z ukochanym nie z powodu zaspokojenia popędu seksualnego, lecz po to, aby wzbogacić wspólne życie uczuciowe z kochanym i kochającym człowiekiem. Ludzie chcą czerpać radość z kontaktów seksualnych, natomiast pragną unikać niepożądanej ciąży i mają do tego pełne prawo. Współczesne kobiety są świadome swoich potrzeb seksualnych, chcą, aby ich pragnienia były dla partnera ważne, oczekują równości w relacji intymnej. Kobieta chce realizować się zarówno w życiu rodzinnym, jak i zawodowym, chce godzić obie sfery życia. Dlatego nie może sprowadzona do roli seksualnego przedmiotu użycia i być narażona na powtarzające się raz po raz ciąże. Mężczyzna, którego partnerka nieustannie rodzi sprowadzony jest do roli żywiciela rodziny. Dobrze funkcjonująca rodzina to miejsce, w którym wszyscy członkowie czują się bezpiecznie, mają możliwość realizowania swoich zainteresowań, wspierają się i pomagają sobie. Antykoncepcja – połączenie rodziny i życiowego komfortu. Badania pokazują, że około 80% Polek chce mieć w przyszłości dzieci i czerpać przyjemność z macierzyństwa. Aby pomóc ludziom łączyć rodzicielstwo z pracą opracowano skuteczne środki regulacji urodzin. Antykoncepcja to najprościej rzecz ujmując, sposoby postępowania chroniące przed ciążą bez konieczności powstrzymywania się od stosunków płciowych. Osoby o poglądach opozycyjnych wobec antykoncepcji uważają, że jej zdrową alternatywą jest obserwacja cyklu miesiączkowego kobiety, rysowanie wykresu i przyklejanie na nich naklejek. Naturalne planowanie rodziny to abstynencja seksualna w dni płodne i w dni poprzedzające płodność. Wyznacza się je na podstawie temperatury w pochwie, gęstości śluzu szyjkowego i stopnia rozwarcia szyjki macicy. Seksuolodzy nie zostawiają na tych metodach suchej nitki zarzucając im niską skuteczność, dużą możliwość popełnienia błędu, obecność zbyt wielu czynników obniżających skuteczność obserwacji, zagrożenie dla trwałości związku i zdrowia psychicznego partnerów. Wymuszona dniami płodnymi abstynencja seksualna sprzyja rozdrażnieniu, problemom w związku. Oczywiście zwolennicy metod naturalnych podkreślają, że abstynencja wzmacnia związek, uczy cierpliwości. Doświadczenia wielu osób, które na forach internetowych opowiadają o swoich przeżyciach, o strachu przed ciążą i o obawach o trwałość małżeństwa przeczą twierdzeniom promotorów naturalnego planowania rodziny. Uwaga, należy odróżnić naturalne planowanie rodziny od naturalnego rozpoznawania płodności. Obie metody opierają się na wyznaczaniu dni płodnych poprzez obserwację cyklu kobiety i na tym ich podobieństwo kończy się. Naturalne metody rozpoznawania płodności nie wykluczają stosowania prezerwatyw i pianek plemnikobójczych, a w związku z tym nie wiążą się z koniecznością abstynencji w dniach płodnych. Wyznaczanie dni płodnych służy poznaniu organizmu i określeniu dni największego prawdopodobieństwa zajścia w ciążę. W te dni możliwe jest stosowanie prezerwatyw. Naturalne planowanie rodziny jest nacechowane ideologicznie, powiązane z nauką wiodącej w Polsce instytucji religijnej i ze względu na obsesję owej instytucji w kwestii antykoncepcji, całkowicie zakazuje stosowania nawet prezerwatyw. W antykoncepcji upatruje się przyczynę rozwiązłości, sprzeciw wobec planów bożych.
Sterowanie płodnością to konieczność dla współczesnej kobiety od dnia inicjacji seksualnej do końca menopauzy. Arsenał środków antykoncepcyjnych dla mężczyzn jest bardzo ograniczony. Są testowane tabletki dla mężczyzn i zastrzyki, ale żaden z tych produktów nie jest jeszcze dostępny w masowej sprzedaży. Dbanie o antykoncepcję spada głównie na kobiety, choć nie zwalnia to panów od obowiązku używania prezerwatyw w celu uniknięcia zakażenia chorobami wenerycznymi, zwłaszcza jeżeli nie żyją w stałym związku. Współczesne techniki antykoncepcyjne zlikwidowały lęk przed niepożądanym dzieckiem i kobieta nie musi już się bać się skutków współżycia seksualnego. Nastąpiło całkowite rozdzielenie seksu od rozrodu. Społeczeństwo stało się szczęśliwsze i zdrowsze. Kobiety stosując antykoncepcję są pod regularną opieką ginekologa. Oczywiście wzrosła liczba zakażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową, ale są one rozpoznawane we wczesnym stadium i skutecznie leczone. Przyczyną zakażeń są kontakty seksualne i wczesna inicjacja (przed 18 rokiem życia) a nie składniki środków antykoncepcyjnych. Udane życie seksualne sprawia, że ludzie lepiej czują się pod względem psychicznym – w końcu częściej okazują sobie miłość i bliskość bez strachu o nieplanowaną ciążę Antykoncepcja służy zarówno kobiecie, mężczyźnie i potencjalnemu dziecku, które przychodzi na świat wtedy, kiedy jest najbardziej oczekiwane – jest ogromną radością, spełnieniem marzeń rodziców. Nie ulega wątpliwości, że nawet nieplanowana ciąża może szczęściem, kiedy minie pierwszy szok. Kobieta i mężczyzna zaakceptują ją i pokochają dziecko. W końcu ciąża trwa 9 miesięcy, a to bardzo dużo czasu, aby uporządkować swoje życie, zaakceptować nowego członka rodziny i cieszyć, że wkrótce przyjdzie na świat. Antykoncepcja sprzyja tworzeniu więzi rodzinnych i kochającej się rodziny. Dziecko stanowi dopełnienie kobiecości i męskości, postawienie kropki nad „i” w naszym życiu. Nie ma specjalnego znaczenia ile mamy lat w momencie, kiedy zostajemy rodzicami, czy mamy lat 18, 25, 30, 37 , czy jesteśmy na początku drogi życiowej, czy mamy stabilną sytuację materialną. Ważne jest, aby kochać dziecko, opiekować się nim, pokazywać świat, stworzyć małemu człowiekowi bezpieczny dom, pełen miłości, wolny od przemocy. W wielu państwach, zwłaszcza afrykańskich i południowoamerykańskich kobiety pozbawione są dostępu do antykoncepcji głównie z powodu religijności władz i wszechobecnej biedy. Rodzą kolejne dzieci, które nie mają szans na edukację i wyjście z nędzy. Mówimy o tak zwanych krajach trzeciego świata, gdzie sytuacja kobiet i dzieci jest naprawdę dramatyczna. Skupmy się na moment na Polsce. U nas także nie ma swobodnego dostępu do środków regulacji urodzeń. Tylko kilka preparatów II generacji jest refundowana. Każda próba wprowadzenia chociażby edukacji seksualnej kończy się ostrym sprzeciwem ideologicznym środowisk konserwatywnych. Środki antykoncepcyjne w Polsce są dość drogie w porównaniu do najniższego wynagrodzenia. Do tego mamy problem z lekarzami sumienia, którzy z powodu wyznawanej religii nie wypisują antykoncepcji, narzucając tym samym pacjentom swój światopogląd. Jeżeli lekarz wypisze antykoncepcję to kobieta musi się liczyć z kolejną trudnością – tym razem w aptece, gdzie również zdarzają się właściciele, jak i poszczególni pracownicy, którzy z powodu sprzeciwu Kościoła nie sprzedają antykoncepcji. Tłumaczą, że nie chcą brać udziału w „niszczeniu płodności i życia poczętego”. Ich argumentacja nie ma żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości, jest sprzeczna z badaniami naukowymi, co udowadniałam w poprzednich tekstach o antykoncepcji. Jak widać w kwestii dostępu do antykoncepcji jest jeszcze wiele do zrobienia. Przede wszystkim trzeba upowszechnić wiedzę na jej temat, walczyć z mitami i ułatwić dostęp przez obniżenie ceny. Warto pamiętać, że dostęp do antykoncepcji i rzetelna edukacja seksualna są zapisane w ustawie „O planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży” z 1993 roku. Niestety, ustawa nie jest przestrzegana przez żadną ze stron. Skutki takich działań widać gołym okiem : podziemie aborcyjne, ciąże nastolatek ,agresja seksualna wobec dzieci, młodzieży i kobiet. Propagowana na wychowaniu do życia w rodzinie czystość przedmałżeńska nie powoduje, że młodzież nie rozpoczyna współżycia, nie likwiduje problemu aborcji. Nastolatki współżyją, decydują się na seks pod wpływem chwili, bez wiedzy rodziców i zabezpieczenia się. Sytuacja polskich kobiet pozbawionych dostępu do antykoncepcji nie jest wesoła. Niestety, coraz częściej słyszymy o przypadkach mordowania noworodków, o przechowywaniu ich ciał w lodówce, czy w beczkach. Tak kończy się nieprzestrzeganie praw człowieka, odmawianie prawa do antykoncepcji – dochodzi do tragedii, w której ofiarą jest najsłabsza istota – noworodek. Maleńki człowiek, który powinien być kochany, powinien być największym skarbem dla swoich rodziców. Dostęp do antykoncepcji to nie tylko prawo człowieka, ale także postawa opowiadająca się za życiem i godnością człowieka. Kochane, oczekiwane dziecko nie zostanie unicestwione w wyniku aborcji, czy zagłodzone lub uduszone zaraz po urodzeniu. W Polsce – politycy, hierarchowie, media konserwatywne chcą decydować o rozrodczości za kobietę, uważają, że lepiej od kobiet wiedzą, czego panie i ich partnerzy potrzebują, chcą podejmować za nich życiowe decyzje. Lepiej dla wszystkich byłoby, gdyby ustawa chroniąca życie była przestrzegana, chociaż w punkcie dotyczącym edukacji seksualnej i dostępności antykoncepcji.

Edukacja seksualna - brakujący przedmiot w polskiej szkole, cz. 2


W poprzednim artykule pisałam o konieczności wprowadzenia edukacji seksualnej do polskich szkół i o konsekwencjach wnikających z jej braku. W tym odcinku skoncentruje się o stereotypach krążących wokół zagadnienia. O edukacji seksualnej, a szerzej o ludzkiej seksualności krążą mity, związane głównie z modelem wychowania i religijnością. Nie jest to tylko polski problem – jest to kłopot wielu społeczeństw, które w ostatnich 20 latach zmagają się z przenikaniem tendencji konserwatywnych z nowoczesnymi.
Mity krążące wokół edukacji seksualnej. Przeciwnicy edukacji seksualnej uważają, że jej wprowadzenie obniży wiek inicjacji seksualnej i zdeprawuje młodzież. Jest to pogląd dalece nieprawdziwy. Badania w krajach Europy Zachodniej wyraźnie pokazują, że edukacja seksualna przyczynia się do opóźniania aktywności seksualnej młodzieży. Wiąże się to, z tym, że inicjacja często powodowana jest ciekawością i chęcią zaimponowania w środowisku. Na lekcjach uczniowie otrzymują wiedzę na temat seksualności, dowiadują się, jak radzić sobie z presją rówieśniczą, co pomaga uchronić się przed wymuszoną inicjacją. Wiedza o seksualności jest częścią integralnej wiedzy o człowieku – o jego biologii, psychice i zachowaniach, więc w żaden sposób nie może demoralizować. Robienie z powyższej dziedziny życia tematu tabu, zagadnienia zarezerwowanego dla małżonków wywołuje jedynie niepotrzebny strach. Niektórzy przeciwnicy edukacji seksualnej sprowadzają intymną sferę życia do czegoś złego, co staje się dobrem dopiero po zawarciu związku małżeńskiego. Skutkiem takiego myślenia są problemy w życiu seksualnym, frustracje i poczucie, że wchodzi się w sferę zakazaną. Osoby przeciwne edukacji seksualnej uważają, że jeżeli nie mówi się na ten temat, to młodzież „zachowa czystość” do ślubu. Badania amerykańskie wykazały, że promowanie abstynencji seksualnej wcale nie powoduje opóźnienia inicjacji, a jedynie wprowadza strach przed stosowaniem środków antykoncepcyjnych. Młodzież i tak współżyje, tyle, że decyduje się na ryzykowne zachowania seksualne, nie stosuje nawet prezerwatyw, co przyczynia do niechcianych ciąż i zakażeń chorobami wenerycznymi. Prawda jest taka, że świadomość ryzykownych zachowań seksualnych, jakie mogą one wywołać w życiu młodego człowieka sprawia, że nie decyduje się on na współżycie pod wpływem chwili. Najważniejsza jest świadomość, że zbyt wczesna inicjacja to nie tylko ryzyko związane z ciążą, zakażeniem HIV lub HPV, ale także zburzenie rozwoju psychicznego, wymuszenie zbyt szybkiej dojrzałości. Skutkiem zbyt wczesnej inicjacji jest poczucie krzywdy, często porzucenie przez partnera, co wiąże się z poczuciem wykorzystania. Ludzie sprzeciwiający się wprowadzeniu do szkół edukacji seksualnej uważają, że będzie ona narzędziem do promowania koncernów farmaceutycznych. Chodzi o kwestię antykoncepcji, która w nich odczuciu niszczy więź między mężczyzną i kobietą, i zachęca do przypadkowego seksu. Jest rzeczą oczywistą, że na wychowaniu seksualnym porusza się kwestię bezpiecznego seksu, a więc także antykoncepcji. Uczeń uzyskuje wiedzę o używaniu środków antykoncepcyjnych, ich zaletach i przeciwwskazaniach do stosowania. Dzięki obiektywnej wiedzy, pozbawionej ideologii, dokonuje wyboru, czy chce je stosować, czy też nie. Z punktu widzenia naukowego nie dopuszczalne jest przedstawianie jedynie wad środków zapobiegających ciąży, nie wspominając o ich zaletach i znaczeniu w profilaktyce i leczeniu wielu chorób kobiecych. Wiedza okrojona z ważnego punktu nosi znamiona manipulacji i odbiera młodemu człowiekowi możliwość wyboru. W grupie przeciwników edukacji seksualnej panuje pogląd, że edukacja seksualna godzi w prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoim światopoglądem i przekonaniami religijnymi. Nic bardziej błędnego. Edukacja seksualna jest przedmiotem wiedzy związanym z biologią, psychologią i etyką. To właśnie „wychowanie do życia w rodzinie” godzi w neutralność światopoglądową rodziców, bo forsuje się na tych zajęciach światopogląd jednej instytucji. Poza tym Trybunał Praw Człowieka w 1976 roku orzekł, że państwo musi zagwarantować swoim obywatelom bezstronną edukację. W szkole wiedza na temat seksualności powinna być przekazywana w sposób obiektywny. W domu, prawem rodziców jest uzupełnianie wiedzy szkolnej o swoje przekonania. Prawo do seksualności i edukacji w tym zakresie jest zagwarantowane w Powszechnej Deklaracji Praw Seksualnych, o której pisałam w części pierwszej. Edukacja seksualna potrzebą współczesności Współczesny świat jest przesiąknięty seksem, bez względu na to, jakie mamy poglądy w tej kwestii, nie sposób nie dostrzec wszechobecności seksu. Internet to najczęstsze źródło informacji na ten temat. Problem w tym nie trafia na wartościowe strony, lecz na pornografię, która wykrzywia młodemu człowiekowi obraz życia intymnego i prowadzi do zburzeń w postrzeganiu współżycia. Młody człowiek zamiast wiedzy dostaje obraz wielokrotnych orgazmów, jęków i monstrualnie powiększonych narządów płciowych. Rzeczywistość odbiega od filmowych obrazów i sprawia, że młodzież zastanawia się, czy 10 minutowy stosunek nie jest za krótki. Młodzież wchodząca w życie seksualne, od 14, czy 15 roku życia ma kontakt z pornografią (oczywiście bez wiedzy rodziców) zastanawia się, czy jest w stanie sprostać wymaganiom partnera/partnerki. Jako dorośli nie powinniśmy chować głowy w piasek, zasłaniać się tabu, grzechem i innymi kategoriami, bo nie uchronimy młodych ludzi przed pornografią stwierdzając, że seks przed ślubem jest zły. Lepiej dać młodemu pokoleniu widzę obiektywną, zgodną z medycyną i ten sposób chronić przed zbyt pochopnym wejściem w życie seksualne. Bez wątpienia z obecnością seksu w sferze publicznej wiąże się niebezpieczeństwo pedofilii i coraz częstszej przemocy seksualnej w sieci, której sprawcami może być najbliższe otoczenie dziecka. Przemoc ma na przykład formę wrzucania do sieci nagrać z molestowania, czy nawet próby gwałtu. Niszczy to psychikę ofiary, doprowadza do depresji, a nawet do samobójstwa. Edukacja seksualna ucząc szacunku do ciała i do nietykalności drugiego człowieka, może zapobiec takim sytuacjom. Na „wychowaniu do życia w rodzinie” nie podejmuje się kwestii przemocy seksualnej, która dotyka coraz więcej młodych ludzi. Niestety niemówienie o problemach związanych z seksualnością nastolatków nie eliminuje ich, wręcz przeciwnie sprawia, że narastają, a nastolatek zostaje sam z problemami.