VigLink

Witam i zapraszam

środa, 17 czerwca 2015

NORMALNOŚĆ WEDLE KATOLICYZMU


Do napisania tego postu skłonił mnie tekst udostępniony przez jedną ze znajomych: Dzieci na sex- paradzie w służbie dewiacji w kapcienaobcach.pl. Tekst dotyczy parady równości. Cytuję "Ulicami miast w wielu krajach przetoczyły się parady równości. Oczywiście, jak na „tłamszone środowisko” przystało, nie zabrakło prowokacji, wyszydzania wartości, w tym religijnych, oraz eskalacji nagości i wyuzdania. „Wielką odwagą” wykazali się homoseksualiści z Brazylii, którzy postanowili zadrwić z wiary, dzierżąc dumnie transparenty z napisami Chrześcijanie są homofobami. A ponoć parada równości wnosi o tolerancję i walczy z dyskryminacją…. Jednak kpina z wartości religijnych to niejedyny argument, który nadaje sens marszom mniejszości seksualnych. Innym jest przymusowa indoktrynacja dzieci. Pomijam już aspekt zabierania własnych dzieci na żenujące widowisko, w którym geje, lesbijki i transwestyci prześcigają się w wymyślnych strojach, a nawet ich braku. Pomijam dumę rodzicielską, kiedy dziecko staje się „maskotką” parady, tańcząc Go-Go ku uciesze braci genderowej. Poza tym tłumaczenie przedszkolakom upodobań seksualnych jest niczym innym jak demoralizacją od najmłodszych lat. Z kolei wyuczenie ich w/w „okrzyku paradowego”, to szczyt niekompetencji i kwintesencja ustawowego prania mózgu od dziecka. Sądząc po rozplenianiu się genderowych ustaw i coraz szerszym wachlarzu praw przyznawanych środowiskom LGBT, to tylko kwestia czasu, kiedy ta obrzydliwa praktyka propagandy równości i wykorzystywanie dzieci w służbie dewiacji, wejdzie do innych krajów europejskich, w tym do nas. Pierwszy krok zrobił już polski rząd przyjmując konwencję „anty-przemocową” naszpikowaną genderowymi tezami, a wraz z nią pozwalając na wdrożenie do szkół równościowych programów. Teraz tylko czekać na konsekwencje. Jedną z nich mogą być tęczowe pochody przedszkolaków…." To, co zacytowałam to jedynie najlepsze kawałki z tekstu. Posłużą do przedstawienia zasad chrześcijańskiej moralności i ich oddziaływania w polskiej przestrzeni publicznej. Nie ulega wątpliwości, że religia chrześcijańska jest prześladowana w Syrii i innych krajach, gdzie rządzą radykalni islamiści i temu należy się przeciwstawiać. Jednakże zdaniem polskich katolików są oni prześladowani również w Polsce. Prześladowaniem jest dopuszczenie do sprzedaży pigułki po bez recepty, wydarzenie artystyczne, zwane Sabatem Czarownic, przedstawienia teatralne, które nie kłaniają się w pas katolikom (słynna "Golgota Picnic"), marsze równości, konwencja antyprzemocowa. Wszystko to niszczy katolicką rodzinę, prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoją religią. Skrajni katolicy, podburzani przez biskupów i Rydzyka nie uznają prawa państwowego, gdyż ich zdaniem ważniejsze jest prawo naturalne (którego istotny nie rozumieją) i prawo boskie (czytaj: rozkazy biskupów). Tłumaczą wszystko moralnością. Występ Conchity Wurst jest niemoralny, bo promuje pogaństwo, homoseksualizm jest niemoralny, ponieważ jest nienaturalny, jest zboczeniem i niszczy rodzinę. Pigułka po,in vitro, antykoncepcja są niemoralne, bo sprzeciwiają się prawom bożym, jakiejś boskiej wizji świata i tym podobnym bzdurom. Wszędzie słyszymy "niemoralny", "antyrodzinny". Nawet konwencja o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i w rodzinie jest niemoralna, szerzy demoralizację, zboczenie i jest przeciwna religii. Myślę, że pora zadać pytanie: czym jest moralność katolicka? Jest to dość skomplikowana struktura zakładająca, że rodzinę tworzą jedynie małżeństwa katolickie i wszystko, co jest inne: związki partnerskie, pary homoseksualne jest jej wrogie. Moralność katolicka to pustosłowie. Dlaczego? Moralność i normalność katolicka nie dopuszcza inności, w której widzi zagrożenie, jest przeciwna równym prawom obywatelskim bez względu na płeć i orientację seksualną. Katolicy twierdzą, że równość płci przekreśla biologię. Jest kłamliwy osąd - nikt nie podważa biologicznej płci i biologicznych ról kobiet i mężczyzn, a także różnic w budowie mózgu, a co za tym idzie w zachowaniu. Chodzi o to, aby płeć nie była przyczyną dyskryminacji, czego skrajne przykłady mamy w islamie w postaci takich praktyk jak: pedofilskie małżeństwa ( dorosłych mężczyzn z małymi dziewczynkami), obrzezanie dziewczynek, kara śmierci dla ofiary gwałtu i całkowita bezkarność sprawcy. Wedle moralności katolickiej absolutnie zakazane jest zażywanie antykoncepcji i korzystanie z in vitro, ponieważ "zabija to zarodki" i miłość małżeńską. Natomiast czymś dobrym jest bicie dzieci - jest to przecież prawo rodziców, wynikające z Biblii {nie kocha syna ojciec, który żałuje rózgi). Szczerze mówiąc od dawna nie słyszałam, aby któryś z hierarchów wypowiedział się w tonie oburzenia wobec rodziców bijących dzieci. Zagrożeniem dla demokracji jest inny aspekt moralności katolickiej - homofobia. Skrajni katolicy to ludzie pełni nienawiści do gejów,choć niektórzy z nich twierdzą, że geje im nie przeszkadzają, tylko nie chcą nich manifestacji i sprzeciwiają się ich prawom. Uważają, co szczerze mówiąc,jest żenujące, że gaje zagrażają rodzinie, demoralizują i przyczyniają się do zalewu emigracji islamskiej. W jaki sposób? Trudno powiedzieć. Przyczyną napływu emigrantów są wojny religijnie i islamski terror wobec mniejszości religijnych i seksualnych.Osobom formułującym zarzuty w, że lewica sprowadziła islam do Europy wypada przypomnieć historię - wojny religijne wybuchały głównie z inicjatywy katolików i to one były jedną z przyczyn osiedlania się w Europie ludności islamskiej. Drugą przyczyną był kolonializm. Obecnie ludzie uciekają z powodu wojen i głodu. Lewica nie współpracuje z islamem ze względu na antydemokratyczny i antyludzki charakter tej religii i sprzeciwia się większość praktyk islamskich głównie wobec kobiet i dziewczynek. To europejska lewica protestuje i zwraca uwagę świata na problem obrzeżania dziewczynek, braku dostępu do edukacji, małżeństw pedofilskich i zabójstw honorowych. Trzeba zaznaczyć, że to polscy katolicy poparli zamach na paryską redakcję, o czym pisałam wcześniej. To polscy katolicy (biskupi) wsparli ubój rytualny. Sprzeciw katolików budzi jedynie terror wobec chrześcijan, natomiast są w stanie bratać się z fanatykami islamskimi w kwestii walki z homopropagandą i bluźnierstwem. Katolicka moralność nie widziała nic złego w ataku fanatyków na paryską redakcję satyrycznego tygodnika, który odważnie i bardzo słusznie wyśmiewał religijne absurdy. W końcu bluźniercy zasłużyli na śmierć. Warto zauważyć, że moralność tych samych katolików, którzy sprzeciwiają się emigracji islamskiej nie miała nic przeciwko ubojowi rytualnemu, jako prawo do swobód religijnych i brata się z wyznawcami islamu w kwestii walki z homomałżeństwami i ateistami. Moralność katolicka jest chorągiewka na wietrze- wieje razem z wiatrem Katolicy sprzeciwiają się równości obywateli, chcą,aby prawa obywatelskie były uzależnione od orientacji seksualnej - osoby homo powinny być pozbawione wszystkich praw, bo nie odpowiadają katolickiej wizji świata. Normalne według nich są jedynie małżeństwa religijne, o ile nie stosują antykoncepcji, są otwarte na płodność i nie planują in vitro. Na szczęście , jeszcze Polska jest państwem prawa, w którym Konstytucja jest ważniejsza od zarządzeń biskupów i gwarantuje każdemu możliwość manifestacji swoich poglądów, a polska prokuratura odrzuca głupkowate pozwy krucjat różańcowych i innych organizacji katolickich przeciwko wolności słowa w sztuce. To właśnie homofobia jest sprzeczna z prawem i moralnością - moralność bowiem oznacza szacunek dla drugiego człowieka, którego nie może ograniczać orientacja seksualna. Z jakiej racji prawa obywatelskie mają zależeć od tego kto z kim sypia, czy ma papierek od księdza? Państwo nie powinno w to wnikać. Homoseksualizm kojarzy się im z dewiacją, obrzydliwością. Wciskają kit, że jest to schorzenie, które można leczyć, a nieuznawanie tego przez WHO za chorobę to efekt lobbingu organizacji zrzeszających homoseksualistów. Jest mantrę powtarzają bzdurę o zboczeniu i to tym, że homoseksualiści to większości pedofile. Co ciekawe ciągoty pedofilskie do chłopców mają najczęściej księża katoliccy, co czym publiczność zapomina. Tłumaczy, że tyko 19 księży siedzi za pedofilię, co ma być odznaką czystości tej grupy zawodowej. Naprawdę jest dowodem na strach polskich sądów przed biskupami i totalną bezkarność kleru. W paradach równości katolikom przeszkadzają hasła odnoszące się do ich homofobii i religii. No, cóż prawda w oczy kole. Odniesienia do religii, która na każdym kroku podkreśla swoją wrogość do homoseksualistów, wyzywa ich od zboczeńców, krytykowanie tej religii są jak najbardziej słuszne. Dopóki religia jest w przestrzeni publicznej i panuje bardzo dobra zasada wolności religijnej , to społeczeństwo ma prawo do wyśmiewania się i krytykowania religii. Wolność religijna to nie tylko wolność kultu, ale także prawo do osądu praktyk religijnych i wypowiadania swojego zdania na ich temat. W mówieniu prawdy o dogmatach religijnych nie ma nic demoralizującego. Nie jest niczym złym mówienie o inności nawet wśród dzieci. Skoro dzieci biorą udział w marszach przeciwko aborcji, to równie dobrze mogą brać udział w marszach dotyczących tolerancji i poszanowania każdego człowieka. O wiele bardziej obrzydliwe są wystawy Fundacji Pro Prawo do Życia, która miesza z błotem słynnych ginekologów i polityków popierających kompromis. Powyższe wystawy oskarżają obrońców zwierząt i przeciwników testów na zwierzętach o popieranie aborcji, czy znieważa ofiary gwałtu, dając sygnał gwałcicielom, że ich działania nie są niczym złym. W końcu cechą normalności katolickiej jest traktowanie zwierząt jak rzeczy. Nie jest niczym złym znęcanie się nad zwierzętami, o ile nie jest to zabawa, tylko służy człowiekowi i religii.

środa, 10 czerwca 2015

"Nie zdążyłam zostać mamą"


Post Fundacji Mamy i Taty o kobiecie opowiadającej o swoich osiągnięciach i żałującej, że nie zdecydowała się na macierzyństwo wywołał falę krytyki. Nie ulega wątpliwości, że istnieje grupa kobiet, która za bardzo skoncentrowała się na karierze, wysokich stanowiskach, luksusowym życiu i po latach żałuje tego, że nie starczyło im czasu na założenie rodziny i dzieci. Ludzie dokonują różnych wyborów i czasem żałują swoich decyzji. Bywa, że w życiu zmieniają się priorytety. Fundacja Mamy i Taty chciała uderzyć w kobiety nieposiadające dzieci. Posłużyła się mitami społecznymi: karierowiczki, egoistki,kobiety oddające się konsumpcji. Spot jest poniżający. Fundacja traktuje dziecko jako element do odhaczenia w życiu kobiety, podobnie jak: zakup mieszkania, czy wycieczkę do Paryża. Dziecko powinno być owocem miłości, a nie zrealizowanym punktem życiorysu. Oczywiście Fundacja Mamy i Taty, jak przystało na organizację prawicową, powiązaną z kościołem, nie zauważyła, że dziecko ma oboje rodziców i nie uwzględniła w spocie ojca. Zakłada się, że mężczyzna zawsze chce być ojcem, a brak ochoty na dziecko to wynik "feministycznego prania mózgu kobietom". W życiu są sytuacje, że to mężczyzna boi się ojcostwa i nie zgadza się na pojawienie się dziecka, pomimo gotowości kobiety. No cóż, w retoryce Fundacji, panowie są bez winy. Fundacja nie zauważyła, że osoby nie mające dzieci nie odkładają decyzji o dzieciach ze względu na karierę - pracują, bo walczą o przetrwanie do kolejnej wypłaty. Tylko w danych GUS średnie miesięczne wynagrodzenie to 3600. W rzeczywistości taka pensja to marzenie, a pracownicy fizyczni, pielęgniarki, absolwenci otrzymują ok. 1600 -2200 na rękę , z czego muszą spłacić kredyt, opłacić mieszkanie i utrzymać się. Większość pracodawców wciąż niechętnie patrzy na pracujące matki, a kodeks pracy nie zapewnia kobietom wystarczającej ochrony. Warto przypomnieć, że spora grupa Polaków pracuje na umowach śmieciowych, nie mając żadnej pewności zatrudnienia, a więc ekonomicznego bytu swojej rodziny. Zakładanie rodziny utrudnia sytuacja mieszkaniowa - mieszkania są drogie, deweloperzy oszukują, a banki żądają wkładu własnego. Osoby zarabiające 2000 zł na rękę nie mają żadnych szans na kredyt mieszkaniowy. Mieszkań socjalnych nie buduje się, a wszystkie programy rządowe mające wspomóc budownictwo mieszkaniowe korzystne są jedynie dla deweloperów. O tym Fundacja Mamy i Taty nie pomyślała. Najlepiej oskarżyć kobiety o egoizm i zażądać rodzenia dzieci. Kontrplakaty też idą za daleko - urodzenie dziecka nie spycha na margines. Jest na pewno dowartościowaniem kochającej się pary, ale nie jest obowiązkiem. Dziecko to najpiękniejszy obopólny dar - owoc miłości,daje wiele szczęścia, kiedy się patrzy na jego rozwój, poczucia dumy. Warto promować rodzicielstwo - macierzyństwo i ojcostwo, ale nie na systemu emerytalnego, ale dla spełnienia się w najważniejszej i najbardziej odpowiedzialnej społecznej roli. System emerytalny ocaliłaby likwidacja umów śmieciowych. Dziecko jest czymś więcej niż punktem w życiorysie, czym ważniejszym od podróży, czy domu - jest miłością, osobą, a nie przedmiotem, kimś kogo kocha się bezwarunkowo i kto okazuje bezwarunkową miłość rodzicom. Uśmiech maluszka czyni świat bardziej kolorowym, piękniejszym i jest w stanie poprawić humor po ciężkim dniu w pracy. Dziecko poznaje świat i to właśnie towarzyszenie jemu, pokazywanie co jest dobre , a co złe, radzenie jest radością rodzicielstwa, której z pewnością nie dają żadne inne propozycje współczesnego świata. Obraz, w którym dziecko pokazywane jest jako niezrealizowany punkt życiorysu jest uproszczeniem i godzi w dobro dzieci. Dziecko to nie kolejny kaprys, ale odpowiedzialna decyzja. Nie powinno się rodzić z przypadku lub pod presją, ale z poczucia, że jest się gotowym do najpiękniejszej roli życia , gotowym do odpowiedzialności , która trwa dłużej niż wspomniana w spocie wycieczka do Paryża. Kampania oburza mnie -mamę dwójki dzieci, ponieważ instrumentalnie traktuje się w niej posiadanie potomstwa. Kobiety doskonale łączą macierzyństwo i pracę, a nakazywanie im wyboru jest absurdalne. Praca nie stoi w opozycji do macierzyństwa , nie jest wrogiem rodziny, wręcz przeciwnie- zapewnia rodzinie byt na godnym poziomie i satysfakcję kobietom. Oczywiście wszystko musi być wyważone, nie powinno się przeginać w żadną stronę. Praca nie powinna przysłaniać rodzinnego domu. Dziecko powinno być spełnieniem pragnienia kochającej się pary, aby wyrazić miłość poprzez narodziny dzieciaczków i stworzyć bezpieczny dom. Prawdą jest, że natura ograniczyła czas na kobiecą prokreację - po 35 roku życia trudniej zajść w ciążę. Na pewno warto zmienić swoje życie i zaplanować ciążę przed 35 rokiem życia. Uśmiech dziecka to najpiękniejsza nagroda i potwierdzenie, że decyzja o potomku była właściwa. Złość mnie bierze , kiedy czytam, że kobieta musi się poświęcać dla kariery lub rodziny. TO wybór i tylko od nas zależy- czy poświęcimy się, czy też sprawiedliwie podzielimy czas między rodzinę a pracę. Wizja macierzyństwa w tej kampanii przeraża - kobieta ma być osobą niewykształconą, zależną od męża, ale za to z gromadką dzieci. Tymczasem badania naukowe potwierdzają, że kobieta, która realizuje swoje pasje jest lepszą matką, bo nie jest sfrustrowana, rzadziej cierpi na stany depresyjne. Poza tym, co to za matka, która poza modlitwą nie potrafi niczego przekazać dzieciom - nie ma pasji, niewiele wie o świecie, nie potrafi pomóc w zadaniu domowym? Kampania nie zachęca do macierzyństwa, wręcz przeciwnie odstrasza. O wiele lepiej byłoby, gdyby autorzy pokazali szczęśliwą rodzinę z czwórką dzieci, która razem spędza czas. Autorzy sugerują , że współczesny świat oszukuje kobiety, bo wymaga od nich , aby były wykształcone, piękne i spełnione. Nie rozumiem, co jest złego w wykształceniu, pięknie, spełnieniu zawodowym i prywatnym? Rozbawił mnie fragment opinii pana Teluka z Frondy, który jak na męskiego szowinistę, opętanego biskupim kadzidłem przystało, wie, co jest dobre dla kobiet: "Tymczasem każda spełniona matka wie dobrze, że posiadanie kochającego męża i licznego potomstwa jest największym szczęściem kobiety. Przekazywanie życia jest najcenniejszym powołaniem naszych pań. To najważniejsza misja, z którą walczy świat i demon. Demon nienawidzi kobiety, bo nienawidzi życia." Jego zdaniem kobiety, które nie mają dzieci lub rodzą je po trzydziestce są opętane diabłem. Kobieta zarówno w tej kampanii, jak i w opinii czołowych katolickich dziennikarzy jest maszynką do rodzenia, którą trzeba ubezwłasnowolnić. W polskiej opinii na temat macierzyństwa panuje przekonanie, że to poświęcenie, obowiązek. Jest to w gruncie rzeczy czarny obraz. Brakuje przekazu pozytywnego, że macierzyństwo to przede wszystkim wszechogarniająca miłość do dziecka i potomka do mamy, że to wspólne odkrywanie świata i uczenie się od siebie nawzajem. Prawdą jest , że ludzie odkładają rodzicielstwo na później, ale robią to głównie z powodów ekonomicznych: braku mieszkania, stabilnego zatrudnienia. Zamiast głupich spotów, Fundacja powinna spotkać się Prezydentem -elektem i apelować do niego o realizację swoich obietnic prorodzinnych, o to , aby przekonał ekonomistów, że inwestycja w dzietność to najlepiej uzasadniony ekonomicznie krok. Uderzenie w kobiety jest podłe, ponieważ część z nas nie może mieć dzieci, leczy się na niepłodność lub ciąża stanowiłaby poważne zagrożenie dla nich życia. Dla tych kobiet ten filmik jest poniżający. Dzietności nie wymusi się upokarzaniem kobiet, wprowadzaniem ich w poczucie winy, zamykaniem w domu, ale mądrymi zachętami prorodzinnymi, np: obniżeniem VAT-u na artykuły dziecięce, odpowiednią polityką mieszkaniową i natychmiastową likwidacją umów śmieciowych. Pewność pracy będzie czynnikiem, który pozytywnie wpłynie na decyzje prokreacyjne Polaków - odejdzie niepewność jutra i lęk o pracę. Na koniec trzeba wspomnieć, że Fundacja Mamy i Taty, pomimo prorodzinnej nazwy nie ma nic wspólnego z rodzinnością - to kolejna przybudówka episkopatu, której cele są zbieżne z nauką kościoła. Fundacja potępia rozwody nawet w sytuacji przemocy w rodzinie i była jedną z wielu organizacji katolickich, które apelowały o odrzucenie konwencji antyprzemocowej. Dzieci traktuje jak własność rodziców.

wtorek, 2 czerwca 2015

Apel do Prezydenta Komorowskiego o referendum światopoglądowe.


Stało się, sprawdziły najczarniejsze sny rozsądnie myślących ludzi - Andrzej Duda został Prezydentem. Na szczęście do jego zaprzysiężenia jest jeszcze trochę czasu, który trzeba wykorzystać na obronę społeczeństwa przed dyktaturą katolicką, którą zafunduje Polsce Andrzej Duda. Ludzie popierający Dudę tłumaczyli, że głosowali na niego nie ze względu na poglądy, ale na złość urzędującemu Prezydentowi, któremu zarzucali wpadki w dyplomacji, brak znajomości polskiej ortografii i języków obcych, podniesienie VAT-u i reformę emerytalną. Niestety, głosujący na Dudę nie zauważyli, że oddając na niego głos przekreślają prawa obywatelskie. Prezydent-elekt co prawda obiecuje dialog,nawet z gejami, obniżenie wieku emerytalnego i podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Są to oczywiście gruszki na wierzbie. Tak naprawdę czeka nas 5 lat dyktatury kościoła katolickiego, a z obietnic wyborczych nic nie zostanie. Polacy, muszą otrząsnąć się i nie mogą dopuścić do władzy PiS-u. Na razie trzeba wszystko, aby zablokować pomysły Dudy z zakazem in vitro, badań prenatalnych, antykoncepcji awaryjnej i aborcji. Głos narodu może pokrzyżować panu Dudzie plany. Jest konieczne przeprowadzenie referendum światopoglądowego, w którym Polacy dokładnie określą swój światopogląd. Prezydent Komorowski powinien w ostatnich tygodniach swojego urzędowania rozpisać referendum, nie o JOW-ach, gdzie 80% Polaków nie ma pojęcia , czy są JOW-y, ale w sprawach światopoglądowych, które dotyczą każdego obywatela. Przykładowy zestaw pytań: 1) Jak powinna wyglądać ustawa antyaborcyjna?: a) powinna pozostać bez zmian b) powinna zostać zaostrzona (całkowity zakaz aborcji) c) powinna zostać zliberalizowana (aborcja na życzenie do 10 tygodnia ciąży) 2)Czy popiera Pan/Pani metodę in vitro jako sposób leczenia niepłodności? TAK/NIE 3) Czy popiera Pan/Pani prawo farmaceuty do klauzuli sumienia (odmowy sprzedania środków antykoncepcyjnych)? tak/nie 4) Czy lekcje religii powinny odbywać się w publicznych szkołach? tak/nie 5) Czy popiera Pan/Pani legalizację związków partnerskich? tak/nie Takie referendum jest szansą dla obu stron do dyskusji i na przedstawienie swoich poglądów społeczeństwo. To jedyna możliwość obrony praw obywatelskich przed zakusami kościoła i jego politycznych sojuszników. Wyniki referendum są wiążące, jeżeli zagłosuje ponad 50% uprawnionych. Do referendum światopoglądowego pójdą przedstawiciele obu opcji, ponieważ będzie im zależało na wygranej swojego światopoglądu. Referendum światopoglądowe jest na rękę zarówno prawicy, jak i lewicy, pozwoli na przywrócenie spokoju w państwie. Politycy przestaną szukać tematów zastępczych, zajmą się gospodarką ,kulejącą służbą zdrowia i oświatą. Przy okazji będzie wiadomo, czy deklarowany katolicyzm przez 88% obywateli wiąże się z przestrzeganiem kościelnych nakazów, czy jest jedynie rodzinną tradycją. DRODZY POLITYCY, POZWÓLCIE POLAKOM WYPOWIEDZIEĆ SIĘ W SPRAWACH NAJWAŻNIEJSZYCH - ŻYCIA PRYWATNEGO I SUMIENIA. NIE DECYDUJCIE ZA NAS PODPUSZCZANI I SZANTAŻOWANI PRZEZ KOŚCIÓŁ KATOLICKI.

czwartek, 21 maja 2015

Zdrada Leszka Millera


Jako wyborca lewicy jestem głęboko zniesmaczona zachowaniem Leszka Millera po I turze wyborów - poprosił o głosowanie na Dudę i zapowiedział ewentualny sojusz z PiS po wyborach parlamentarnych. Ma dość porażek i chce się dopchać do władzy. Wyborcy są w stanie przebaczyć błąd z kandydaturą Magdaleny Ogórek, ale NIE zdradę z Kaczyńskim. Scenariusz według którego po przegranej Platformy w wyborach, jej wyborcy mieliby zwrócić się w stronę SLD to mrzonka. Liberalna partia chce bratać się z fundamentalistami, z ludźmi, którzy nie ukrywają chęci stworzenia dyktatury katolickiej i pozbawienia obywateli prawa do decydowania o sobie w imię zbawienia, opłatka i interesów kościoła. Leszek Miller ośmieszył się, osłabił lewicę, podważył wiarygodność partii lewicowej i naszych ideałów. Mam nadzieję,że szybko powstanie nowa formacja lewicowa pod przywództwem byłych członków SLD lub Ruchu Palikota albo, że odbuduje się Ruch Palikota. SLD nie jest lewicą, a zdrada przewodniczącego potwierdziła ów fakt. Nawet wyborcy sentymentalni, którzy pamiętają PZPR , raczej nie zagłosują na zdrajców - na ludzi, którzy chcą nas poddać PiS-owi i kościołowi. Trzeba to powiedzieć wprost - LESZEK MILLER ZDRADZIŁ LEWICĘ I LEWICOWE IDEAŁY.

POLSKA REPUBLIKA WYZNANIOWA


Tytuł postu zaczerpnęłam z pomysłu z pomysłu bliskiego współpracownika kandydata ANDRZEJA DUDY, pana posła PiS Krzysztofa Szczerskiego.Już sam pomysł Polski wyznaniowej budzi przerażenie, niestety jeszcze gorsze są szczegóły pomysłu. "Republika wyznaniowa to formuła znana szerzej w postaci republiki islamskiej. Szczerski modyfikuje ją w ten sposób, że miałaby to być republika katolicka. Narzędziem służącym zaprowadzeniu tej odmiany państwa wyznaniowego ma być, według postulatów Szczerskiego, dyktatura. Konkretnie: "dyktatura Ewangelii". Albowiem w Polsce "nadszedł czas rewolucji fundamentalistycznej". Konkretnie oznacza to np. oddanie biskupom bezpośredniego wpływu na władzę ustawodawczą ("należy przekształcić izbę wyższą parlamentu w reprezentację osób zaufania publicznego, w tym przedstawicieli Kościołów chrześcijańskich z dominującą reprezentacją Episkopatu Kościoła katolickiego"). A ponadto "należy przeprowadzić konsekwentną reformę prawa - w tym kodeksowego, które zaczęłoby egzekwować wartości wynikające z katalogu cnót chrześcijańskich". W ten sposób Polska stworzy oryginalny system, w którym "to, co niemoralne, jest karalne". A niemoralne jest to, co niezgodne z doktryną katolicką. Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,17941530,Wybory_prezydenckie__Polska_jako_republika_wyznaniowa_.html#ixzz3alLRBq8O Tłumaczyć za wiele nie trzeba. PiS dąży do wprowadzenia dyktatury Ewangelii - rewolucji fundamentalistycznej, to znaczy wprowadzenia do prawa zapisów doktryny katolickiej. Nie kryją, że chcą stworzyć Iran w wersji katolickiej, co oznacza, że nie będzie wolności słowa i sztuki, nie będą dostępne środki antykoncepcyjne i pigułka "po" - zapowiadał to wcześniej poseł Błaszczak. Można spodziewać zerwania konwencji antyprzemocowej, która zdaniem PiS-u godzi w rodzinę i religię. O in vitro będziemy mogli tylko pomarzyć, za zapłodnienie in vitro PiS zamierza odbierać lekarzom prawo do wykonywania zawodu. Czeka nas całkowity zakaz aborcji, matura z religii, kary za zdrady i seks przedmałżeński. Niepokojąca jest chęć oddania władzy biskupom, którzy już dziś dyktują ustawy i straszą posłów niemożliwością połykania opłatka w kształcie kółeczka. Władza Dudy i PiS-u oznacza narzucenie wszystkim katolicyzmu. Duda nie ma pojęcia o gospodarce, jego pomysły wyśmiewają eksperci. Rację mają ludzie kultury, tacy jak aktor Jacek Poniedziałek, który napisał "Duda to Kaczyński, a Kaczyński to smoleńskie szaleństwo, władza Rydzyka i księdza Oko, katolicki skansen w stylu Iranu, niszczenie wolności mediów i wolności tworzenia, wolności osobistej, obyczajowe średniowiecze, zakwestionowanie teorii Darwina i nauczanie w szkołach kreacjonizmu, wyrzucanie Gombrowicza z kanonu lektur i jeszcze więcej upiornych pomników JP2, nowy obowiązek mundurkowy w szkołach, cenzura wystaw i spektakli itd. Fikcja? To było 10 lat temu za rządów PiSu. Chcemy znów wojny ideologicznej". Jestem w stanie zrozumieć zarzuty pod adresem Komorowskiego, że za mało było otwarcia na młodzież, że nie pochylił się nad problemem emigracji i podpisał ustawę o poniesieniu wieku emerytalnego. Jednakże w obliczu zagrożenia wolności obywatelskich, wolności tworzenia, czyli fundamentów demokracji przez katolicki ekstremizm, uważam, że nie ma innego wyjścia i trzeba głosować na Prezydenta Komorowskiego. To ostatnia zapora przed dyktaturą katolicką. Jeżeli nie chcemy obudzić w kraju, gdzie w Senacie będą zasiadali biskupi, w kraju "dyktatury ewangelii" to trzema postawić tamę zapędom i zagłosować na spokój, umiarkowanie oraz przewidywalność. Prezydent nie jest od rozwiązywania problemów 6-latków w szkołach, od decydowania o okręgach wyborczych, ale jest strażnikiem suwerenności państwa, polityki zagranicznej i wolności obywatelskich. Suwerenność jest zagrożona.

poniedziałek, 18 maja 2015

Dlaczego nie zagłosuję na Andrzeja Dudę


Spodziewałam się takiego wyniku I tury, typowałam przewagę Komorowskiego. Wygrana Dudy to duży szok. Rozumiem chęć zmiany wśród narodu polskiego. Komorowski naraził się wielu osobom -podpisał ustawę wydłużającą wiek emerytalny i podnoszącą podatek VAT. Trzeba mu zapisać na plus inicjatywy prorodzinne i podpisanie konwencji antyprzemocowej, czym jak wiemy naraził się episkopatowi. Nie zagłosuję na Andrzeja Dudę, ponieważ zgodnie z Konstytucją Prezydent powinien stać na straży suwerenności państwa polskiego. Andrzej Duda podkreślając wszędzie swój katolicyzm i obwieszczając, że w kwestiach światopoglądowych zgadza się z episkopatem zagraża suwerenności państwa. Jego rządy mogą doprowadzić do faktycznej władzy biskupów, którzy co jakiś czas przypominają, że władza ignorująca prawo boże (czytaj żądania biskupów) prowadzi do degradacji narodu. Prezydent Komorowski słusznie mówi, że nie chce być sędzią ludzkich sumień, chce zachować neutralność i umożliwić obywatelom wybór stylu życia. Pan Duda daje do zrozumienia, że jest zwolennikiem władzy episkopatu i wprowadzenia w życie wszelkich wymysłów panów w purpurach - oczywiście dla ochrony życia, zachowania tradycji narodu i dla dobra Polaków. Pan Duda zamierza stworzyć państwo wyznaniowe czemu trzeba powiedzieć stanowcze NIE. To nie są wybory przewodniczącego episkopatu, ale wybory Prezydenta Polski, którzy ma stać na straży wolności obywatelskich i suwerenności państwa, a nie poddawać kraj urojeniom biskupów. Dlatego 24 maja wybieram suwerenność i wolności obywatelskie. Znak X stawiam przy nazwisku obecnego Prezydenta. Pan Duda nie ma pojęcia o obowiązkach Prezydenta. Istnieje bardzo duże ryzyko, że będzie dogadzał kościołowi i ograniczy wolności obywatelskie. PiS nie jest partią demokratyczną. Niestety, ma na swoich sztandarach hasła socjalne, na co dają się nabrać Polacy. Warunkiem wolności człowieka jest posiadanie prawa do własnych decyzji i prawa do swoich zasad moralnych. Prawo kościoła nie może być prawem państwowym, tylko dlatego, że biskupi postraszą polityków, że sprzeciw wobec ich władzy będzie skutkował odmową przyjęcia kawałka opłatka o kulistym kształcie, zwanym w ich języku eucharystią, ciałem Chrystusa. Taki szantaż stosowali w kwestii konwencji antyprzemocowej, używają go przy in vitro. Obawiam się takich polityków, którzy dla opłatka gotowi są sprzedać wolności obywatelskie i wolność swojego kraju. Kochani politycy, nakupujcie sobie w grudniu opłatków od dziewczyn przebranych za aniołki i co niedzielę będziecie mogli zjeść kawałek, ale nie sprzedawajcie Polski za opłatek i rzekomą wolność Waszych katolickich sumień.

poniedziałek, 30 marca 2015

Powstrzymać Fundację Pro-Prawo do Życia


Pokazuje plakat, aby uświadomić czytelnikom z jakimi działaniami mamy do czynienia. Dziecko na plakacie to nie ofiara aborcji, tylko scenka z pierwszych chwil po porodzie, zanim położna wytrze maluszka z krwi i mazi. Fundacja Pro- Prawo do Życia to grupa religijnych fanatyków, która ma komórki w całej Polsce. Organizują pikiety, wystawy antyaborcyjne z plakatami przedstawiającymi porozrywane płody. Na banerach pojawiają się nie tylko porozrywane płody, głowy płodów , ale także twarze polityków i lekarzy. Przedstawiciele Fundacji mówią, że chodzi im o pokazanie prawdy o aborcji i o wyrażenie niezgody na to, że polscy politycy popierają prawo aborcyjne, zwłaszcza, jeżeli są katolikami. Tak, drodzy czytelnicy, okazuje się, że w Polsce mamy prawo aborcyjne, a nie zakaz aborcji, poza trzema wyjątkami. Fundacja jeździ po różnych miejscowościach i okłamuje społeczeństwo, podburza do nienawiści wobec posłów i lekarzy. Czasem, niestety, rzadko zdarza się, że oburzeni mieszkańcy zadzwonią na policję, a władza porządkowa przyjedzie spisze wolontariuszy i zabierze plakaty. Fanatycy nie widzą nic złego w tym, że na oglądanie tych zmanipulowanych obrazków narażone są dzieci. Zdaniem ich psychologa zetknięcie się dzieci z tak brutalnym przekazem nie ma wpływu na ich rozwój. Jakakolwiek próba dyskutowania z nimi, czy spisanie ich przez policję to zamach na wolność słowa, lęk przed prawdą o aborcji, obraza ich uczuć. Słusznie zauważyła pracownica jednego ze szpitali, że rozmowa z tym ludźmi nie ma najmniejszego sensu, gdyż nie widzą oni prawdziwego problemu aborcji (podziemia), są wyuczeni na specjalnych kursach, co mają mówić, pozbawieni oglądu rzeczywistości i przesiąknięci biskupią retoryką. Rozmowa z nimi to przysłowiowe gadanie dziada o obrazu. Jedno trzeba im przyznać - udało się im zastraszyć polską ginekologię - szpitale boją się dokonywać aborcji ze względu na okupowanie terenu szpitala przez grupki fanatyków z tej fundacji i szykanowanie dobrego imienia placówek i pracowników. Tylko szpital Pro Familia postawił się tej organizacji i wystąpił z pozwem do sądu. Szpital wygrał sprawę, co media katolickie okrzyknęły jako kneblowanie ust, niedopuszczanie przez lewactwo PRAWDY o aborcji. Nad pozwem zastanawia się pan prof. Dębski, o czym wspomniał w wywiadzie dla portalu NaTemat.pl Działania tej organizacji to nie tylko durne wystawy, szkalowanie polityków i lekarzy. Od 4 lat, co roku Fundacja funduje społeczeństwu aborcyjną wojenkę, rejestruje komitet obywatelski i zbiera podpisy podpisy pod ustawą zakazującą aborcji. Słusznie zauważyła jedna z osób komentujących na portalu FRONDA.PL , że na stronie Fundacji są jedynie agresywne plakaty, informacje o pikietach i zbieraniu kasy na Fundację. Czytelnik nie znajdzie tam informacji przydanych dla rodziców, którzy dowiadują się, że ich nienarodzone dziecko ma wadę genetyczną: nie ma adresów hospicjum prenatalnego, psychologa, nie ma nawet informacji o zespole Downa, który według ich jest najczęstszą przyczyną aborcji. Nie znajdziemy oferty pomocy dla rodziców w trudnej sytuacji materialnej, dla kobiet,które potrzebują wsparcia w sytuacji, kiedy partner żąda aborcji. O co chodzi Fundacji: o szokowanie i polityczną awanturę, na pewno nie o ochronę ludzkiego życia. Jest to organizacja katolicka, więc ma wsparcie kościoła i prawicy. Nie ma problemu z zebraniem nawet 600 tys. podpisów i robieniu na tej postawie propagandy, że 90% społeczeństwa popiera zakaz aborcji. Prawda jest taka, że za obecnymi przesłankami aborcyjnymi opowiada się ponad 70% społeczeństwa. W tym roku również mamy postulat całkowitej ochrony życia. Co ciekawe do tej pory na stronie Fundacji nie ma całego projektu ustawy. Wiemy , że wśród członków komitetu jest prof. Chazan, co pozwala przypuszczać, że do ustawy zostało wpisane ograniczenie badań prenatalnych (przypominam, że pierwszy projekt miał taki zapis) i zakaz rozprowadzania antykoncepcji awaryjnej. Oznacza to, że ustawa nie tylko pozbawi Polki możliwości wyboru i zmusi do rodzenia śmiertelnie chorych dzieci, ale także zwiększy śmiertelność noworodków, które do tej pory ratowano dzięki badaniom prenatalnym. Dla fanatyków z tej grupy badania prenatalne są wyrokiem śmierci na poczętym dziecku. Ich zdaniem rodziców należy pozbawić prawa do wiedzy o stanie zdrowia dziecka przed narodzeniem, prawa do leczenia takiego dziecka, a w skrajnej sytuacji prawa do wyboru. Warto zauważyć, że przedstawiciele tej Fundacji nigdy nie wystąpili w obronie katowanych dzieci, nawet niemowląt - po urodzeniu dziecko staje się własnością rodziców, a bicie dzieci jest prawem rodzica do wychowania zgodnie ze swoim światopoglądem. Przestępstwem jest jedynie sytuacja, kiedy matka zaprowadzi nastolatkę do ginekologa- to jest seksualizacja i ułatwianie współżycia. Podanie zgwałconej dziewczynie tabletki po to zbrodnia przeciw ludzkości. Niestety, w tym roku istnieje bardzo duże ryzyko uchwalenia zakazu aborcji. Mamy okres wyborczy. Posłowie pomni działań fanatyków po poprzednim głosowaniu, nie będą chcieli mieć w swoich okręgach wyborczych katotalibów z obraźliwymi plakatami. PSL dogaduje się z Rydzykiem, co oznacza, że Rydzyk w zamian za poparcie wyrażone na jego antenie, może zażądać głosowania za ustawą. Źle to wygląda. Jeżeli wybory prezydenckie wygra Komorowski to zawetuje, jeżeli Duda to za 5 miesięcy Polki zostaną pozbawione prawa do decydowania o swoim ciele, prywatności, rodzinie, a noworodki z chorymi narządami i wcześniaki zostaną pozbawione szansy na natychmiastowe leczenie. I to wszystko w imię ochrony życia i prawa każdego dziecka do narodzin. W celu wyjaśnienia - piękne hasło nie ma nic wspólnego z celem ustawy - nie chodzi tutaj o życie, ale o siłowe wprowadzenie zasad kościoła katolickiego do życia, o pozbawienie ludzi prawa do decyzji. Katotalibowie z omawianej Fundacji nie ukrywają, że w dziedzinie obrony życia nie ma miejsca na kompromis, a jednym możliwym rozwiązaniem jest nauka kościoła. W ich tekstach mamy do czynienia z pseudonaukowym bełkotem i wsparciem lekarzy zrzeszonych w katolickich stowarzyszeniach. object width="300" height="250"> Warto przypomnieć występ Kai Godek w jednym z programów w PUBLICZNEJ TELEWIZJI O IN VITRO, w którym to naubliżała rodzicom i dzieciom w wyniku tej metody, pokazała swój kompletny brak wiedzy. Program oburzył tysiące ludzi. Fundacja i pani Godek do tej pory nie przeprosili pokrzywdzonych. Tak to wygląda miłosierdzie w wykonaniu fanatycznych katolików: prześladowania i zniewagi. Dlatego pora,a by społeczeństwo stawiło opór bardzo niebezpiecznej Fundacji Pro - Prawo do Życia. Jedynie co można zrobić to przybywać na ich pikiety ze sprzętem nagłaśniającym i wyjaśniać społeczeństwo prawdziwy sens ustawy. Jest to przede wszystkim zadanie dla zorganizowanych grup z Twojego Ruchu, SLD, Racji i postępowej części Platformy Obywatelskiej. Osoby, które czują się pokrzywdzone medialnym wystąpieniem pani Godek , powinny składać pozwy do sądu o znieważenie i naruszenie dóbr osobistych. W Polsce, co prawda panuje pogląd, że z idiotami nie rozmawia się, ale nie można w nieskończoność pozwalać, by tacy ludzie obrażali osoby bezpłodne, dzieci poczęte dzięki in vitro, kobiety stosujące antykoncepcję, ofiary gwałtów, lekarzy, posłów opowiadających się za kompromisem aborcyjnym. Trzeba ich powstrzymać, bo inaczej obudzimy się w rzeczywistości w której panuje zakaz antykoncepcji awaryjnej,badań prenatalnych, aborcji z przyczyn medycznych i in vitro. Cofniemy się o kilkadziesiąt lat, zwiększy się śmiertelność noworodków. Kochani czytelnicy, możecie ten post udostępniać wszędzie gdzie chcecie i powtarzać, że każdy podpis pod ustawą zakazującą aborcji oznacza śmierć chorych dzieci, które można było uratować w okresie prenatalnym lub zaraz po urodzeniu. Argument o większej śmiertelności noworodków zrobi wrażenie nawet na przeciwnikach aborcji z ustawy, bo nikt nie chce, aby umierały maluszki, którym można było pomóc. Fanatycy nie widzą zależności. Rozmawiając z ludźmi, którzy wyrażą chęć podpisania projektu pamiętajcie, że dla nich argument o całkowitej ochronie życia może być bliski i nie ma w tym złej woli - jest inna wrażliwość. Trzeba pokazać, że propozycja Fundacji Pro nie chroni życia,jest zagrożeniem nawet dla poczętych dzieci. Zapis o całkowitej ochronie życia pozbawia szans na potomstwo bezpłodne pary,jest ingerencją religii w medycynę, pozbawieniem prawa do skutecznego leczenia niepłodności, a nawet do stosowania leków hormonalnych. W ujęciu obrońców życia cieńsze endometrium jest równoznaczne z aborcją. Nie dajmy się nabrać na piękne hasła - dość fanatyzmu i dyktatu kościoła. Nie głosujmy na partie i kandydatów na Prezydenta, którzy otwarcie zgadzają się z kościołem w kwestii in vitro, konwencji antyprzemocowej, klauzuli sumienia.