VigLink

Witam i zapraszam
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katolicy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katolicy. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 czerwca 2015

NORMALNOŚĆ WEDLE KATOLICYZMU


Do napisania tego postu skłonił mnie tekst udostępniony przez jedną ze znajomych: Dzieci na sex- paradzie w służbie dewiacji w kapcienaobcach.pl. Tekst dotyczy parady równości. Cytuję "Ulicami miast w wielu krajach przetoczyły się parady równości. Oczywiście, jak na „tłamszone środowisko” przystało, nie zabrakło prowokacji, wyszydzania wartości, w tym religijnych, oraz eskalacji nagości i wyuzdania. „Wielką odwagą” wykazali się homoseksualiści z Brazylii, którzy postanowili zadrwić z wiary, dzierżąc dumnie transparenty z napisami Chrześcijanie są homofobami. A ponoć parada równości wnosi o tolerancję i walczy z dyskryminacją…. Jednak kpina z wartości religijnych to niejedyny argument, który nadaje sens marszom mniejszości seksualnych. Innym jest przymusowa indoktrynacja dzieci. Pomijam już aspekt zabierania własnych dzieci na żenujące widowisko, w którym geje, lesbijki i transwestyci prześcigają się w wymyślnych strojach, a nawet ich braku. Pomijam dumę rodzicielską, kiedy dziecko staje się „maskotką” parady, tańcząc Go-Go ku uciesze braci genderowej. Poza tym tłumaczenie przedszkolakom upodobań seksualnych jest niczym innym jak demoralizacją od najmłodszych lat. Z kolei wyuczenie ich w/w „okrzyku paradowego”, to szczyt niekompetencji i kwintesencja ustawowego prania mózgu od dziecka. Sądząc po rozplenianiu się genderowych ustaw i coraz szerszym wachlarzu praw przyznawanych środowiskom LGBT, to tylko kwestia czasu, kiedy ta obrzydliwa praktyka propagandy równości i wykorzystywanie dzieci w służbie dewiacji, wejdzie do innych krajów europejskich, w tym do nas. Pierwszy krok zrobił już polski rząd przyjmując konwencję „anty-przemocową” naszpikowaną genderowymi tezami, a wraz z nią pozwalając na wdrożenie do szkół równościowych programów. Teraz tylko czekać na konsekwencje. Jedną z nich mogą być tęczowe pochody przedszkolaków…." To, co zacytowałam to jedynie najlepsze kawałki z tekstu. Posłużą do przedstawienia zasad chrześcijańskiej moralności i ich oddziaływania w polskiej przestrzeni publicznej. Nie ulega wątpliwości, że religia chrześcijańska jest prześladowana w Syrii i innych krajach, gdzie rządzą radykalni islamiści i temu należy się przeciwstawiać. Jednakże zdaniem polskich katolików są oni prześladowani również w Polsce. Prześladowaniem jest dopuszczenie do sprzedaży pigułki po bez recepty, wydarzenie artystyczne, zwane Sabatem Czarownic, przedstawienia teatralne, które nie kłaniają się w pas katolikom (słynna "Golgota Picnic"), marsze równości, konwencja antyprzemocowa. Wszystko to niszczy katolicką rodzinę, prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoją religią. Skrajni katolicy, podburzani przez biskupów i Rydzyka nie uznają prawa państwowego, gdyż ich zdaniem ważniejsze jest prawo naturalne (którego istotny nie rozumieją) i prawo boskie (czytaj: rozkazy biskupów). Tłumaczą wszystko moralnością. Występ Conchity Wurst jest niemoralny, bo promuje pogaństwo, homoseksualizm jest niemoralny, ponieważ jest nienaturalny, jest zboczeniem i niszczy rodzinę. Pigułka po,in vitro, antykoncepcja są niemoralne, bo sprzeciwiają się prawom bożym, jakiejś boskiej wizji świata i tym podobnym bzdurom. Wszędzie słyszymy "niemoralny", "antyrodzinny". Nawet konwencja o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i w rodzinie jest niemoralna, szerzy demoralizację, zboczenie i jest przeciwna religii. Myślę, że pora zadać pytanie: czym jest moralność katolicka? Jest to dość skomplikowana struktura zakładająca, że rodzinę tworzą jedynie małżeństwa katolickie i wszystko, co jest inne: związki partnerskie, pary homoseksualne jest jej wrogie. Moralność katolicka to pustosłowie. Dlaczego? Moralność i normalność katolicka nie dopuszcza inności, w której widzi zagrożenie, jest przeciwna równym prawom obywatelskim bez względu na płeć i orientację seksualną. Katolicy twierdzą, że równość płci przekreśla biologię. Jest kłamliwy osąd - nikt nie podważa biologicznej płci i biologicznych ról kobiet i mężczyzn, a także różnic w budowie mózgu, a co za tym idzie w zachowaniu. Chodzi o to, aby płeć nie była przyczyną dyskryminacji, czego skrajne przykłady mamy w islamie w postaci takich praktyk jak: pedofilskie małżeństwa ( dorosłych mężczyzn z małymi dziewczynkami), obrzezanie dziewczynek, kara śmierci dla ofiary gwałtu i całkowita bezkarność sprawcy. Wedle moralności katolickiej absolutnie zakazane jest zażywanie antykoncepcji i korzystanie z in vitro, ponieważ "zabija to zarodki" i miłość małżeńską. Natomiast czymś dobrym jest bicie dzieci - jest to przecież prawo rodziców, wynikające z Biblii {nie kocha syna ojciec, który żałuje rózgi). Szczerze mówiąc od dawna nie słyszałam, aby któryś z hierarchów wypowiedział się w tonie oburzenia wobec rodziców bijących dzieci. Zagrożeniem dla demokracji jest inny aspekt moralności katolickiej - homofobia. Skrajni katolicy to ludzie pełni nienawiści do gejów,choć niektórzy z nich twierdzą, że geje im nie przeszkadzają, tylko nie chcą nich manifestacji i sprzeciwiają się ich prawom. Uważają, co szczerze mówiąc,jest żenujące, że gaje zagrażają rodzinie, demoralizują i przyczyniają się do zalewu emigracji islamskiej. W jaki sposób? Trudno powiedzieć. Przyczyną napływu emigrantów są wojny religijnie i islamski terror wobec mniejszości religijnych i seksualnych.Osobom formułującym zarzuty w, że lewica sprowadziła islam do Europy wypada przypomnieć historię - wojny religijne wybuchały głównie z inicjatywy katolików i to one były jedną z przyczyn osiedlania się w Europie ludności islamskiej. Drugą przyczyną był kolonializm. Obecnie ludzie uciekają z powodu wojen i głodu. Lewica nie współpracuje z islamem ze względu na antydemokratyczny i antyludzki charakter tej religii i sprzeciwia się większość praktyk islamskich głównie wobec kobiet i dziewczynek. To europejska lewica protestuje i zwraca uwagę świata na problem obrzeżania dziewczynek, braku dostępu do edukacji, małżeństw pedofilskich i zabójstw honorowych. Trzeba zaznaczyć, że to polscy katolicy poparli zamach na paryską redakcję, o czym pisałam wcześniej. To polscy katolicy (biskupi) wsparli ubój rytualny. Sprzeciw katolików budzi jedynie terror wobec chrześcijan, natomiast są w stanie bratać się z fanatykami islamskimi w kwestii walki z homopropagandą i bluźnierstwem. Katolicka moralność nie widziała nic złego w ataku fanatyków na paryską redakcję satyrycznego tygodnika, który odważnie i bardzo słusznie wyśmiewał religijne absurdy. W końcu bluźniercy zasłużyli na śmierć. Warto zauważyć, że moralność tych samych katolików, którzy sprzeciwiają się emigracji islamskiej nie miała nic przeciwko ubojowi rytualnemu, jako prawo do swobód religijnych i brata się z wyznawcami islamu w kwestii walki z homomałżeństwami i ateistami. Moralność katolicka jest chorągiewka na wietrze- wieje razem z wiatrem Katolicy sprzeciwiają się równości obywateli, chcą,aby prawa obywatelskie były uzależnione od orientacji seksualnej - osoby homo powinny być pozbawione wszystkich praw, bo nie odpowiadają katolickiej wizji świata. Normalne według nich są jedynie małżeństwa religijne, o ile nie stosują antykoncepcji, są otwarte na płodność i nie planują in vitro. Na szczęście , jeszcze Polska jest państwem prawa, w którym Konstytucja jest ważniejsza od zarządzeń biskupów i gwarantuje każdemu możliwość manifestacji swoich poglądów, a polska prokuratura odrzuca głupkowate pozwy krucjat różańcowych i innych organizacji katolickich przeciwko wolności słowa w sztuce. To właśnie homofobia jest sprzeczna z prawem i moralnością - moralność bowiem oznacza szacunek dla drugiego człowieka, którego nie może ograniczać orientacja seksualna. Z jakiej racji prawa obywatelskie mają zależeć od tego kto z kim sypia, czy ma papierek od księdza? Państwo nie powinno w to wnikać. Homoseksualizm kojarzy się im z dewiacją, obrzydliwością. Wciskają kit, że jest to schorzenie, które można leczyć, a nieuznawanie tego przez WHO za chorobę to efekt lobbingu organizacji zrzeszających homoseksualistów. Jest mantrę powtarzają bzdurę o zboczeniu i to tym, że homoseksualiści to większości pedofile. Co ciekawe ciągoty pedofilskie do chłopców mają najczęściej księża katoliccy, co czym publiczność zapomina. Tłumaczy, że tyko 19 księży siedzi za pedofilię, co ma być odznaką czystości tej grupy zawodowej. Naprawdę jest dowodem na strach polskich sądów przed biskupami i totalną bezkarność kleru. W paradach równości katolikom przeszkadzają hasła odnoszące się do ich homofobii i religii. No, cóż prawda w oczy kole. Odniesienia do religii, która na każdym kroku podkreśla swoją wrogość do homoseksualistów, wyzywa ich od zboczeńców, krytykowanie tej religii są jak najbardziej słuszne. Dopóki religia jest w przestrzeni publicznej i panuje bardzo dobra zasada wolności religijnej , to społeczeństwo ma prawo do wyśmiewania się i krytykowania religii. Wolność religijna to nie tylko wolność kultu, ale także prawo do osądu praktyk religijnych i wypowiadania swojego zdania na ich temat. W mówieniu prawdy o dogmatach religijnych nie ma nic demoralizującego. Nie jest niczym złym mówienie o inności nawet wśród dzieci. Skoro dzieci biorą udział w marszach przeciwko aborcji, to równie dobrze mogą brać udział w marszach dotyczących tolerancji i poszanowania każdego człowieka. O wiele bardziej obrzydliwe są wystawy Fundacji Pro Prawo do Życia, która miesza z błotem słynnych ginekologów i polityków popierających kompromis. Powyższe wystawy oskarżają obrońców zwierząt i przeciwników testów na zwierzętach o popieranie aborcji, czy znieważa ofiary gwałtu, dając sygnał gwałcicielom, że ich działania nie są niczym złym. W końcu cechą normalności katolickiej jest traktowanie zwierząt jak rzeczy. Nie jest niczym złym znęcanie się nad zwierzętami, o ile nie jest to zabawa, tylko służy człowiekowi i religii.

poniedziałek, 30 marca 2015

Powstrzymać Fundację Pro-Prawo do Życia


Pokazuje plakat, aby uświadomić czytelnikom z jakimi działaniami mamy do czynienia. Dziecko na plakacie to nie ofiara aborcji, tylko scenka z pierwszych chwil po porodzie, zanim położna wytrze maluszka z krwi i mazi. Fundacja Pro- Prawo do Życia to grupa religijnych fanatyków, która ma komórki w całej Polsce. Organizują pikiety, wystawy antyaborcyjne z plakatami przedstawiającymi porozrywane płody. Na banerach pojawiają się nie tylko porozrywane płody, głowy płodów , ale także twarze polityków i lekarzy. Przedstawiciele Fundacji mówią, że chodzi im o pokazanie prawdy o aborcji i o wyrażenie niezgody na to, że polscy politycy popierają prawo aborcyjne, zwłaszcza, jeżeli są katolikami. Tak, drodzy czytelnicy, okazuje się, że w Polsce mamy prawo aborcyjne, a nie zakaz aborcji, poza trzema wyjątkami. Fundacja jeździ po różnych miejscowościach i okłamuje społeczeństwo, podburza do nienawiści wobec posłów i lekarzy. Czasem, niestety, rzadko zdarza się, że oburzeni mieszkańcy zadzwonią na policję, a władza porządkowa przyjedzie spisze wolontariuszy i zabierze plakaty. Fanatycy nie widzą nic złego w tym, że na oglądanie tych zmanipulowanych obrazków narażone są dzieci. Zdaniem ich psychologa zetknięcie się dzieci z tak brutalnym przekazem nie ma wpływu na ich rozwój. Jakakolwiek próba dyskutowania z nimi, czy spisanie ich przez policję to zamach na wolność słowa, lęk przed prawdą o aborcji, obraza ich uczuć. Słusznie zauważyła pracownica jednego ze szpitali, że rozmowa z tym ludźmi nie ma najmniejszego sensu, gdyż nie widzą oni prawdziwego problemu aborcji (podziemia), są wyuczeni na specjalnych kursach, co mają mówić, pozbawieni oglądu rzeczywistości i przesiąknięci biskupią retoryką. Rozmowa z nimi to przysłowiowe gadanie dziada o obrazu. Jedno trzeba im przyznać - udało się im zastraszyć polską ginekologię - szpitale boją się dokonywać aborcji ze względu na okupowanie terenu szpitala przez grupki fanatyków z tej fundacji i szykanowanie dobrego imienia placówek i pracowników. Tylko szpital Pro Familia postawił się tej organizacji i wystąpił z pozwem do sądu. Szpital wygrał sprawę, co media katolickie okrzyknęły jako kneblowanie ust, niedopuszczanie przez lewactwo PRAWDY o aborcji. Nad pozwem zastanawia się pan prof. Dębski, o czym wspomniał w wywiadzie dla portalu NaTemat.pl Działania tej organizacji to nie tylko durne wystawy, szkalowanie polityków i lekarzy. Od 4 lat, co roku Fundacja funduje społeczeństwu aborcyjną wojenkę, rejestruje komitet obywatelski i zbiera podpisy podpisy pod ustawą zakazującą aborcji. Słusznie zauważyła jedna z osób komentujących na portalu FRONDA.PL , że na stronie Fundacji są jedynie agresywne plakaty, informacje o pikietach i zbieraniu kasy na Fundację. Czytelnik nie znajdzie tam informacji przydanych dla rodziców, którzy dowiadują się, że ich nienarodzone dziecko ma wadę genetyczną: nie ma adresów hospicjum prenatalnego, psychologa, nie ma nawet informacji o zespole Downa, który według ich jest najczęstszą przyczyną aborcji. Nie znajdziemy oferty pomocy dla rodziców w trudnej sytuacji materialnej, dla kobiet,które potrzebują wsparcia w sytuacji, kiedy partner żąda aborcji. O co chodzi Fundacji: o szokowanie i polityczną awanturę, na pewno nie o ochronę ludzkiego życia. Jest to organizacja katolicka, więc ma wsparcie kościoła i prawicy. Nie ma problemu z zebraniem nawet 600 tys. podpisów i robieniu na tej postawie propagandy, że 90% społeczeństwa popiera zakaz aborcji. Prawda jest taka, że za obecnymi przesłankami aborcyjnymi opowiada się ponad 70% społeczeństwa. W tym roku również mamy postulat całkowitej ochrony życia. Co ciekawe do tej pory na stronie Fundacji nie ma całego projektu ustawy. Wiemy , że wśród członków komitetu jest prof. Chazan, co pozwala przypuszczać, że do ustawy zostało wpisane ograniczenie badań prenatalnych (przypominam, że pierwszy projekt miał taki zapis) i zakaz rozprowadzania antykoncepcji awaryjnej. Oznacza to, że ustawa nie tylko pozbawi Polki możliwości wyboru i zmusi do rodzenia śmiertelnie chorych dzieci, ale także zwiększy śmiertelność noworodków, które do tej pory ratowano dzięki badaniom prenatalnym. Dla fanatyków z tej grupy badania prenatalne są wyrokiem śmierci na poczętym dziecku. Ich zdaniem rodziców należy pozbawić prawa do wiedzy o stanie zdrowia dziecka przed narodzeniem, prawa do leczenia takiego dziecka, a w skrajnej sytuacji prawa do wyboru. Warto zauważyć, że przedstawiciele tej Fundacji nigdy nie wystąpili w obronie katowanych dzieci, nawet niemowląt - po urodzeniu dziecko staje się własnością rodziców, a bicie dzieci jest prawem rodzica do wychowania zgodnie ze swoim światopoglądem. Przestępstwem jest jedynie sytuacja, kiedy matka zaprowadzi nastolatkę do ginekologa- to jest seksualizacja i ułatwianie współżycia. Podanie zgwałconej dziewczynie tabletki po to zbrodnia przeciw ludzkości. Niestety, w tym roku istnieje bardzo duże ryzyko uchwalenia zakazu aborcji. Mamy okres wyborczy. Posłowie pomni działań fanatyków po poprzednim głosowaniu, nie będą chcieli mieć w swoich okręgach wyborczych katotalibów z obraźliwymi plakatami. PSL dogaduje się z Rydzykiem, co oznacza, że Rydzyk w zamian za poparcie wyrażone na jego antenie, może zażądać głosowania za ustawą. Źle to wygląda. Jeżeli wybory prezydenckie wygra Komorowski to zawetuje, jeżeli Duda to za 5 miesięcy Polki zostaną pozbawione prawa do decydowania o swoim ciele, prywatności, rodzinie, a noworodki z chorymi narządami i wcześniaki zostaną pozbawione szansy na natychmiastowe leczenie. I to wszystko w imię ochrony życia i prawa każdego dziecka do narodzin. W celu wyjaśnienia - piękne hasło nie ma nic wspólnego z celem ustawy - nie chodzi tutaj o życie, ale o siłowe wprowadzenie zasad kościoła katolickiego do życia, o pozbawienie ludzi prawa do decyzji. Katotalibowie z omawianej Fundacji nie ukrywają, że w dziedzinie obrony życia nie ma miejsca na kompromis, a jednym możliwym rozwiązaniem jest nauka kościoła. W ich tekstach mamy do czynienia z pseudonaukowym bełkotem i wsparciem lekarzy zrzeszonych w katolickich stowarzyszeniach. object width="300" height="250"> Warto przypomnieć występ Kai Godek w jednym z programów w PUBLICZNEJ TELEWIZJI O IN VITRO, w którym to naubliżała rodzicom i dzieciom w wyniku tej metody, pokazała swój kompletny brak wiedzy. Program oburzył tysiące ludzi. Fundacja i pani Godek do tej pory nie przeprosili pokrzywdzonych. Tak to wygląda miłosierdzie w wykonaniu fanatycznych katolików: prześladowania i zniewagi. Dlatego pora,a by społeczeństwo stawiło opór bardzo niebezpiecznej Fundacji Pro - Prawo do Życia. Jedynie co można zrobić to przybywać na ich pikiety ze sprzętem nagłaśniającym i wyjaśniać społeczeństwo prawdziwy sens ustawy. Jest to przede wszystkim zadanie dla zorganizowanych grup z Twojego Ruchu, SLD, Racji i postępowej części Platformy Obywatelskiej. Osoby, które czują się pokrzywdzone medialnym wystąpieniem pani Godek , powinny składać pozwy do sądu o znieważenie i naruszenie dóbr osobistych. W Polsce, co prawda panuje pogląd, że z idiotami nie rozmawia się, ale nie można w nieskończoność pozwalać, by tacy ludzie obrażali osoby bezpłodne, dzieci poczęte dzięki in vitro, kobiety stosujące antykoncepcję, ofiary gwałtów, lekarzy, posłów opowiadających się za kompromisem aborcyjnym. Trzeba ich powstrzymać, bo inaczej obudzimy się w rzeczywistości w której panuje zakaz antykoncepcji awaryjnej,badań prenatalnych, aborcji z przyczyn medycznych i in vitro. Cofniemy się o kilkadziesiąt lat, zwiększy się śmiertelność noworodków. Kochani czytelnicy, możecie ten post udostępniać wszędzie gdzie chcecie i powtarzać, że każdy podpis pod ustawą zakazującą aborcji oznacza śmierć chorych dzieci, które można było uratować w okresie prenatalnym lub zaraz po urodzeniu. Argument o większej śmiertelności noworodków zrobi wrażenie nawet na przeciwnikach aborcji z ustawy, bo nikt nie chce, aby umierały maluszki, którym można było pomóc. Fanatycy nie widzą zależności. Rozmawiając z ludźmi, którzy wyrażą chęć podpisania projektu pamiętajcie, że dla nich argument o całkowitej ochronie życia może być bliski i nie ma w tym złej woli - jest inna wrażliwość. Trzeba pokazać, że propozycja Fundacji Pro nie chroni życia,jest zagrożeniem nawet dla poczętych dzieci. Zapis o całkowitej ochronie życia pozbawia szans na potomstwo bezpłodne pary,jest ingerencją religii w medycynę, pozbawieniem prawa do skutecznego leczenia niepłodności, a nawet do stosowania leków hormonalnych. W ujęciu obrońców życia cieńsze endometrium jest równoznaczne z aborcją. Nie dajmy się nabrać na piękne hasła - dość fanatyzmu i dyktatu kościoła. Nie głosujmy na partie i kandydatów na Prezydenta, którzy otwarcie zgadzają się z kościołem w kwestii in vitro, konwencji antyprzemocowej, klauzuli sumienia.

środa, 12 lutego 2014

In vitro -polski problem bioetyczny


Dyskusja w Polsce o in vitro dotyczy się w Polsce od kilku lat. Jakiekolwiek próby uregulowanie tej kwestii ustawowo przepadają w Sejmie, z powodu sprzeciwu posłów o konserwatywnych poglądach, którzy w in vitro widzą metodę niegodną człowieka, produkcję dzieci na zamówienie i śmierć zarodków. Polska zobowiązała się na arenie międzynarodowej do uregulowania kwestii in vitro, zwłaszcza w obszarze przechowywania gamet i utworzonych zarodków. Niestety, polskie władze o tej pory nie przyjęły bioetycznych rozwiązań za co grozi Polsce kara. Komisja Europejska zdecydowała o pozwaniu Polski do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej za niedostosowanie przepisów do dyrektywny unijnej o bezpiecznym przechowywaniu komórek rozrodczych, tkanek płodu i embrionów używanych do in vitro. Rządowy program refundacji in vitro nie wypełnił wszystkich europejskich wymagań. Przepisy miały być dostosowane do końca 2008 roku. W Polsce do tej pory nie ma wystarczających regulacji prawnych. Dzieje się tak w wyniku sprzeciwu środowisk prawicowych i Kościoła Katolickiego. Wymienione środowiska chciałyby całkowitego zakazu in vitro. Sprzeciwiają się tworzeniu zapasowych zarodków, mrożeniu zarodków, gdyż ich zdaniem w wyniku tej procedury giną nienarodzone dzieci. Jest to nieprawdą, bowiem szansa na uzyskanie ciąży z mrożonych zarodków jest zdecydowanie większa niż ze świeżych. Dziś nie tworzy się 20 zapasowych zarodków, a w programie rządowym liczba zarodków jest ograniczona. Nie ma też możliwości tworzenia zarodków z komórek rozrodczych innych osób niż przyszli rodzice. Jeżeli rodzice nie wykorzystają wszystkich zarodków mogą je przekazać darmowo do adopcji parze, która z powodów zdrowotnych nie ma szans na uzyskanie swoich embrionów. Embriolodzy przekonują, że mrożenie zarodków jest bezpieczne, a urodzone z nich dzieci rozwijają się prawidłowo. Ryzyko wad rozwojowych jest o jeden , dwa przypadki większe na 1000 urodzeń niż u dzieci poczętych naturalnie, co wynika głównie z długiego leczenia niepłodności, stosowanych w tym procesie leków, zabiegów medycznych i starszego wieku rodziców, a nie z procedury in vitro. Jedynymi poważnymi zagrożeniami jest większe ryzyko wystąpienia ciąży mnogiej, wcześniejszego porodu i niskiej wagi urodzeniowej dziecka. Do macicy wprowadza się do jednego do trzech zarodków. Obecnie dąży się do udoskonalenia technik pozwalających na wprowadzenie do macicy jednego embrionu. Decyzja o ilości wprowadzanych embrionów należy do lekarza i przyszłych rodziców. Skandaliczne w polskiej dyskusji o in vitro jest stygmatyzowanie dzieci poczętych tą metodą. Przeciwnicy in vitro usiłują przekonać społeczeństwo, że dzieci przy in vitro powstały w wyniku śmierci swojego rodzeństwa, przeważnie są chore, gorzej rozwijają się. Adwersarze nie zwracają uwagi na uczucia dzieci i ich rodziców. Obrzucają błotem dla uzyskania poparcia środowisk konserwatywnych i doraźnych celów politycznych. Posługują się nieprawdziwymi informacjami lub badaniami o wątpliwej jakości i metodologii. Upokarzające dla rodziców są zarzuty, że dziecko z in vitro nie jest poczęte z miłości. Trzeba naprawdę wielkiej miłości dwojga ludzi, aby dojść do etapu in vitro i przejść przez całą, dość bolesną, zwłaszcza dla kobiety procedurę. Poza tym nieetyczne jest to, aby zarzucać nieznanym ludziom brak miłości, tylko dlatego, że,a by zrealizować swoje marzenie o dziecku zdecydowali się na in vitro. W dyskusji o in vitro, oprócz kwestii technicznych, których rozstrzygnięć wymaga Komisja Europejska, niezwykle istotne są uczucia ludzi dotkniętych wieloletnim dramatem niepłodności – osób, które wypróbowały już wszelkie inne sposoby leczenia -od zmiany stylu życia, poprzez leczenie hormonalne, operacje, stymulację owulacji i nie doczekały się potomstwa. In vitro to dla nich ostatnia szansa na spełnienie marzeń o szczęściu i ukochanym dziecku. Szansa na dziecko przy procedurze in vitro wynosi od 30 do 50% w zależności od czasu leczenia i wieku rodziców. Niektóre pary po kilka razy poddają się procedurze in vitro, przechodząc w międzyczasie przez dramat poronienia. Starania niepłodnych rodziców o dziecko zasługują na wsparcie ze strony państwa. Rządowy Program Refundacji In Vitro, w którym para uzyskuje dofinansowanie do trzech zabiegów to krok w dobrym kierunku, bo pozwala na znacznie obniżenie kosztów leczenie.

sobota, 19 października 2013

Miłość i szacunek dla bliźniego w wydaniu obrońców życia


Obrońcy życia poczętego to dość szczególna grupa ludzi - osoby, które nawinie wierzą, że zapłodniona komórka jajowa to dzidziuś. W ostatnich latach zasłynęli kilkoma propozycjami w zmianie polskiej ustawy antyaborcyjnej. W 2011 roku chcieli całkowicie zakazać aborcji, badań prenatalnych i wszelkiej aktywności edukatorów seksualnych. Zebrali 600 tysięcy podpisów. Rok temu uprzedziła ich Solidarna Polska i przedstawiła w Sejmie projekt ustawy likwidujący możliwość aborcji z powodu uszkodzenia płodu. Na szczęście idiotyczne plany zmiany ustawy przepadały w Sejmie. Tym razem organizacja Stopaborcji.pl postanowiła zafundować Polakom kolejną wojenkę aborcyjną - zebrali 400 podpisów pod ustawą znoszącą aborcję z powodu uszkodzenia płodu. W Sejmie po żenującym występie Kai Godek przegrali głosowanie i zaczęli urządzać nagonkę na posłów, którzy ośmieli się mieć inne zdanie niż obrońcy życia poczętego. Do tej pory jedynie zachęcali ludzi do tego, aby dzwonili do posłów i przypominali, że obowiązkiem posła -katolika jest głosowanie zgodne z wytycznymi episkopatu. Pro-life znani są szerszej publiczności z wystaw przedstawiających poronione płody w sąsiedztwie profesorów ginekologii, wielorybów, Hitlera, małpy w laboratorium i zakłócania pracy jednego z warszawskich szpitali, w którym dokonywane są terminacje ciąż uszkodzonych. Tym razem wściekłość obrońców życia, ich fanatyzm i nienawiść do ludzi zdrowych, już urodzonych sięgnęła zenitu. Nie tylko stworzyli listę hańby - tak zwaną listę eugeników, ale odważyli się urządzać nagonkę na posłów w miejscu i zamieszkania. Ofiarami padają posłowie, którzy głosowali przeciwko pomysłowi szaleńczych katolików i opowiedzieli się za obecną ustawą. Pod parafiami i w miejscach uczęszczanych przez okolicznych mieszkańców faszyści i obrońcy życia rozwieszają wielkie plakaty z wizerunkiem posła w sąsiedztwie poronionego płodu. Plakat opatrzony jest informacją, że osoba wymieniona z imienia i nazwiska "głosowała za zabijaniem dzieci z zespołem Downa". Do akcji pro-life włączyły się wszelkiej maści organizacje narodowców. Jeden z liderów Ruchu Narodowego, pan Artur Zawisza w wywiadzie dla portalu Fronda tak tłumaczy udział Ruchu w tej akcji; "Sprzeciw wobec aborcji eugenicznej wynika z prawa naturalnego, lecz szczególnie oczywisty powinien być dla ludzi wierzących na czele z katolikami. Nauczanie kościelne zakorzenione w teologii moralnej jest jednoznaczne, zaś osobiste świadectwo ostatnich papieży z Janem Pawłem II ma czele znane całemu światu. Tymczasem mamy posłów przyznających się do wiary i praktykujących, a głuchych na stanowisko Kościoła. Dość więc tolerancji dla tej zawinionej głuchoty i coniedzielnej maskarady. Mówiąc przekornie, skoro niektórzy posłowie byli na tyle hardzi, że wbrew Kościołowi, papieżowi, biskupowi i proboszczowi zagłosowali za dopuszczalnością zabijania chorych dzieci, to niech zdadzą z tego sprawę swoim parafianom i objaśnią swoje prywatne nauczanie moralne. To i tak najbardziej łagodna reakcja, bo dyrektor Radia Maryja proponował niegdyś golenie głów na znak hańby. Ruch Narodowy działa dzisiaj perswazyjnie, ukazując gorzkie paradoksy i skłaniając ku pogłębionej refleksji moralnej i społecznej." Cóż można powiedzieć po przeczytaniu czegoś takiego? Nawet mi, polonistce brakuje w takich momentach słów, cisną się na usta jedynie niecenzuralne wyrazy. Pan Zawisza uważa, że sprzeciw wobec aborcji eugenicznej wynika z prawa naturalnego. Otóż, człowieku, który nie ma pojęcia o prawach natury - w przyrodzie młode, które nie jest w stanie przetrwać ginie, czasami zabija go matka. Po drugie przez wieki w różnych ludzkich społecznościach dziwnie wyglądające niemowlęta były wyrzucane. Posłowie są reprezentantami społeczeństwa, a ich wzorcem postępowania powinna być Konstytucja, a nie nakazy biskupów. Poza tym posłowie nie głosowali za zabijaniem chorych dzieci. Nikt nie zabija dziecka cierpiącego na cukrzycę, choroby serca, nowotwory, schorzenia układu pokarmowego. Posłowie głosowali za dopuszczalnością, a więc wolnym wyborem rodziców , w przypadku, kiedy u ich poczętego dziecka wykryto wady, nieraz śmiertelne, a w najlepszym wypadku skazujące na kalectwo. Kościół nie ma prawa narzucać ludziom zasad moralnych, ponieważ sam ma spore kłopoty z moralnością, a nawet przyzwoitością i przestrzeganiem prawa. Wolny człowiek ma swoje prywatne sumienie, nie potrzebuje, żeby starszy człowiek w sukience narzucał mu co ma robić. Ruch Narodowy wzywa do nienawiści. Kilka osób już jest poszkodowanych. Akcja ma na celu podkopanie dobrego imienia danej osoby, sprawienia, że społeczność będzie tego posła obdarzała nienawiścią. Jest to sprzeczne z moralnością katolicką, która nakazuje wybaczyć bliźniemu, pomagać. O co chodzi w akcji? Tłumaczy na Frondzie pan Dzierżawski " Polacy popierają prawo do życia dla wszystkich dzieci, większość posłów zagłosowała za prawem do zabijania dzieci z Zespołem Downa przed narodzeniem. Widać, że spraw zasadniczych nie można zostawić posłom, bo ich poziom moralny jest znacznie niższy niż poziom obywateli.". Wypada przypomnieć, że obrońcom życia nie chodzi o ochronę dzieci przed aborcją - jedynym celem jest zmuszenie kobiet do rodzenia dzieci z zespołem Downa. Tylko o ochronę tych płodów chodzi, o innych wadach obrońcy zygot nie mają zielonego pojęcia. Ich zdaniem aborcja z powodu genetycznego uszkodzenia płodu dotyczy, jedynie płodów z zespołem Downa, choć jak przyznała pod swojego popisu w Sejmie pani Godek nie wiedzą, ile przypadków terminacji dotyczy płodów z tą chorobą. Obrońcom życia wydaje się, że społeczeństwo jest przeciwne aborcji. Jakoś nie widzą 200 tysięcy aborcji w podziemiu. Aborcje dzieci zdrowych, dokonywane z głupich, prymitywnych powodów , np: niechęci do dzieci, kariery, porzucenia przez ojca, brak wiedzy o tym kto jest ojcem,zdrady, ich nie interesują. Nie można na nich zrobić spektaklu nienawiści, paraliżować pracy szpitali. Lekarze twierdzą, że liczba aborcji legalnych podawana oficjalnie jest zaniżona, ponieważ szpitale nie chcąc mieć wycieczek rozmodlonych staruszek i krzyków pod szpitalem utajniają dane i zamiast aborcji wpisują poronienie lub martwe urodzenie.
Obrońcy życia twierdzą, że nie robią nic złego drukując takie ulotki i plakaty. Uważają, że nie naruszają dóbr osobistych. Wypada im przypomnieć historię procesów jakie wytaczała A. Tysiąc katolickim mediom i uzasadnienia wyroków - wolno nazywać aborcję morderstwem, ale nie można nazywać mordercą konkretnych osób, zwłaszcza, jeżeli popierają jedynie ustawę, a nie mają na swoim koncie aborcji. Mam nadzieję, że posłowie, którzy zostali oczernieni w ten sposób będą domagali się sprawiedliwości w sądzie, a odszkodowania sprawią, że obrońcy życia stracą fundusze na działalność.