Blog o tematyce kobiecej i społecznej. Moda, antykoncepcja, dieta, prawa kobiet, dzieci i zwierząt, wychowanie. Blog dla wszystkich, którzy chcą rozmawiać bez obaw o obrazę uczuć. Blog dla reklamodawców - dziennie nawet 200 wyświetleń.
UWAGA, W PODSTAWIE PROGRAMOWEJ ETYKI ZNALAZŁ SIĘ PUNKT- ETYKA K. WOJTYŁY.
PROTESTUJĘ. Wysłałam opinię do Ministerstwa.
Szanowni Państwo,W MEN wierzą Państwo, że wszyscy Polacy są katolikami. Tak nie jest. Jako niewierzący rodzice posyłamy swoje dziecko na etykę.Ze dziwieniem i oburzeniem przeczytałam podstawę programową etyki, w której znalazłam punkt/; etyka K. Wojtyły
.Proszę o usunięcie tego punktu
.UZASADNIENIE Etykę wybierają niewierzący rodzice. Dla nas umieszczenie K. Wojtyły w podstawie programowej przedmiotu, który z założenia jest neutralny światopoglądowo, jest obrazą oraz znieważeniem osób innego wyznania. Jest to pogwałcenie konstytucyjnej zasady wolności wyznania, prawa rodziców do wychowania dziecka zgodnie ze swoim światopoglądem i prawa każdego człowieka do nieujawniania swoich religijnych przekonań. Niewierzący rodzice posyłają dzieci na etykę również w celu ochrony przed kultem świętych i nachalną obecnością kościoła w życiu dziecka. Obecność twórczości K. Wojtyły to brutalne wpychanie ideologii kościelnych w umysły dzieci, których rodzice nie życzą sobie indoktrynacji religijnej.
Zgadzam się z panią premier Ewą Kopacz, że ustawa o leczeniu niepłodności jest wielkim świętem wolności, nie nakazuje korzystania z niej i daje szansę dla 1,5 miliona par, które z różnych przyczyn nie mogą doczekać upragnionego maluszka. Pan prezydent słusznie zaznaczył, że nie może być strażnikiem sumień, jest prezydentem wszystkich Polaków niezależnie od ich światopoglądu, czy zaangażowania religijnego. Rację ma głowa państwa,mówiąc, że prawo nie może decydować o ludzkim sumieniu, niech osoby zainteresowane zdecydują , czy chcą leczyć się metodą in vitro, czy nie wyrażają zgody na taką ingerencję w rozród.
Jak można było się spodziewać kościół katolicki i podległe mu media od razu wyraził swoje oburzenie. Panowie biskupi wydali kompromitujący ich dokument, w którym raczyli przypomnieć, że od lat głoszą następujące idiotyzmy;" prawo do życia i do integralności fizycznej każdej istoty ludzkiej od poczęcia aż do naturalnej śmierci;
b) jedność małżeństwa, pociągającą za sobą wzajemne poszanowanie prawa małżonków do stania się ojcem i matką wyłącznie dzięki sobie;
c) specyficznie ludzkie wartości płciowości, które «wymagają, by przekazanie życia osobie ludzkiej nastąpiło jako owoc właściwego aktu małżeńskiego, aktu miłości między małżonkami». Techniki przedstawiane jako pomoc do przekazywania życia «nie dlatego są do odrzucenia, że są sztuczne. Jako takie świadczą o możliwościach sztuki medycznej, jednak powinno się je oceniać pod kątem moralnym w odniesieniu do godności osoby ludzkiej, wezwanej do realizacji powołania Bożego, w darze miłości i w darze z życia»."
Wszyscy doskonale wiemy, że polski episkopat ma nadzwyczajne trudności w czytaniu ze zrozumieniem. Ustawa zabrania niszczenia zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju i przewiduje za to kary, więc chroni integralność fizyczną. Poza tym 5-8 komórkowy zarodek nie jest jeszcze istotą ludzką, a jedynie materiałem genetycznym, zalążkiem człowieka, który jest bardzo cenny dla rodziców od lat starających się o dziecko.Dopiero po przeniesieniu do macicy, o ile zacznie rozwijać się, stanie się człowiekiem. In vitro nie stoi w opozycji do aktu seksualnego - para przystępująca do in vitro nie może naturalnie, "akcie małżeńskim" zajść w ciążę. Odmawianie ludziom prawa do szczęścia dlatego, że są niepłodni i udaje się im począć dziecka zgodnie z "instrukcjami" kościoła jest niehumanitarne, sprzeczne z miłosierdziem i współczuciem. Dla kościoła właściwym aktem małżeńskim jest nawet gwałt w małżeństwie, byleby doszło do penetracji. Biskupi katoliccy znani z obsesji seksualnej, są wręcz opętani seksem. Słuchając ich donosi się wrażenie, że ich fascynacja seksem przechodzi wszelkie granice. W końcu zakazany owoc kusi i najlepiej smakuje. Nie mają możliwości prowadzenia życia seksualnego, gdyż przynajmniej w teorii są objęci celibatem, więc wyładowują swoją frustrację krzycząc o jakiś zakazach i wtrącając się w pożycie intymne wiernych. Chyba potrzebują terapii u seksuologa. Biskupi panoszą i uzurpują sobie prawo do bycia jedynym autorytetem moralnym i jedynym źródłem moralności. O hipokryzji tej uzurpacji pisałem wielokrotnie. In vitro nie jest ideologią, ani religią -teorie o powołaniu bożym są po prostu śmieszne. Zgodnie z biologią do powołania nowego życia potrzebne są dwie komórki: plemnik i komórka jajowa. Żadnego Boga nie ma w akcie powstania ludzkiego życia. Dziecko poczęte w in vito jest poczęte z miłości, jest wyczekiwane, kochane, upragnione. Niesprawiedliwe i krzywdzące są tezy biskupów , że poczęcie in vitro jest poczęciem bez miłości. Nikt biskupom nie dał prawa do ocenia związków innych ludzi. Niech zajmą się problemami swoich pracowników w sferze seksualnej, łamaniem celibatu, niepłaceniem alimentów, pedofilią i raz na zawsze odczepią się od życia seksualnego wiernych.
Pan Prezydent przypomniał w liście od pana Gądeckiego o autonomii państwa i kościoła, o której biskupi notorycznie zapominają."Zadaniem Prezydenta jako głowy państwa jest troszczyć się o wszystkich obywateli, bez względu na ich światopogląd czy wyznanie, godzić skrajne stanowiska i dbać o wypracowywany w Sejmie konsensus". W liście Prezydent podkreśla, że ustawa zakazuje niszczenia zarodków,klonowania, wyboru płci.
Warto podkreślić słowa Prezydenta, że jest Prezydentem wszystkich Polaków. Biskupi nie mają prawa narzucać swojego zdania, straszyć polityków, grozić.
Opinia publiczna zdążyła już przyzwyczaić się do głupot opowiadanych przez stronę kościelną o selektywnych aborcjach, mrożeniu ludzi, eugenice. Niezawodny komentator katolicki, redaktor Terlikowski wyrzucił polityków ,którzy głosowali za in vitro i Prezydenta poza kościół przypominając ostrzeżenia biskupów. W Konstytucji są dokładnie wymienione obowiązki głowy państwa i parlamentarzystów i nie ma tam słowa o tym, że mają przestrzegać nauczania kościoła. Fakt,że ktoś jest katolikiem nie oznacza, że ma we wszystkim zgadzać się z biskupami i narzucać swoją wolę innym. In vitro popiera 71%katolików.
Warto zauważyć, że jedynie przedstawiciele kościoła katolickiego kłamią w żywe oczy na temat in vitro, oczerniają rodziny. Kościół ewangelicki uznaje, że in vitro jest metodą godną i powinno być finansowane przez państwo, wspiera niepłodne pary.
Politycy katoliccy uważają, że obecna ustawa o in vitro nie jest kompromisem. W ich opinii kompromisem byłaby wtedy gdyby zakazano tworzenia dodatkowych zarodków,mrożenia zarodków, gdyby mogły z niej korzystać jedynie małżeństwa. Kompromisem byłaby wtedy udało się zmniejszyć jej skuteczność i nie byłaby zagrożeniem dla napro-cudów. W sprzeciwie środowisk kościelnych chodzi o interesy napro-klinik, które nie są w stanie pomóc pacjentom - mogą jedynie uregulować cykl i wyleczyć tarczycę. Owe kliniki znajdują się przy największych centrach pielgrzymkowych i katedrach- są to interesy kościoła.
Genialnym pod względem logistycznym posunięciem pana Komorowskiego jest podpisanie ustawy i skierowanie jednego przepisu do Trybunału Konstytucyjnego - dzięki temu zamknął możliwość demolowania ustawy przez jego następcę i zapewnił niepłodnym parom możliwość skutecznego leczenia.
Fundacja Nowoczesnej Edukacji SPUNK prowadzi w Łodzi zajęcia z edukacji seksualnej w łódzkich gimnazjach. Wszystko odbywa się za zgodą władz miejskich i jest przez owe władze finansowane. Niestety, nowoczesna edukacja seksualna nie podoba się środowiskom katolickim, które usiłują podburzać rodziców, nakłaniają ich do wysyłania protestów. Można stwierdzić nic nowego. Nie od dziś wiadomo, że Kościół sprzeciwia się edukacji seksualnej, że uroił sobie prawo do wtrącania w programy i treści nauczania, do pouczania wiernych, wyznaczania absurdalnych standardów moralnych. Tym razem nie grzmią jedynie z ambony i niewiele znaczących na rynku gazetek - teraz Kościół wziął na cel rodziców i im próbuje, niestety skutecznie wmawiać, że wiedza z zakresu seksualności jest demoralizacją i promowaniem homoseksualizmu.
Za ilustrację zarzutów posłuży mi cytat z "Rodziny Katolickiej" - portalu słynącego z nienawiści do wiedzy, do seksualności, do ludzi nie podzielających katolickiej wizji świata.
"fundacja głosi postulaty środowisk skrajnie lewicowych w tym LGBTQ oraz przekazuje młodzieży nieprawdziwe treści dotyczące seksualności człowieka. Wykazuje także brak rzetelności w informowaniu choćby o antykoncepcji i negatywnych skutkach jej stosowania. Fundacja wiele rzeczy pomija, wiele przekłamuje i zachęca do wczesnej inicjacji seksualnej. Dlatego rodzice mówią głośne i zdecydowane “NIE” takiej edukacji. Proponują też, by w szkołach nadal prowadzone były zajęcia, za pełną zgodą rodziców, z wychowania do życia w rodzinie oparte na skutecznych programach zintegrowanej profilaktyki ryzykownych zachowań seksualnych młodzieży i prowadzące do pięknej miłości i odpowiedzialności za swoją seksualność, swoje decyzje i drugiego człowieka. Pismo w tej sprawie skierowali w czerwcu do magistratu. Niedawno Forum otrzymało odpowiedź z Wydziału Zdrowia miasta Łodzi – niestety lakoniczną, podpisaną przez wiceprezydenta Krzysztofa Piątkowskiego (niegdyś działacza PiS, wyrzuconego przez Jarosława Kaczyńskiego z partii za poparcie likwidacji łódzkich szkół, który za stołek w magistracie zmienił radykalnie swoje poglądy i przystał do PO). Odpowiedź Piątkowskiego bagatelizuje wskazane zagrożenia i nie odnosi się do zarzutów przeciwko formie prowadzenia przez SPUNK zajęć oraz ich treści. Nie ma także żadnej zapowiedzi ewentualnej kontroli kontrowersyjnej fundacji i jej poczynań. Dlatego Forum prowadzi akcję dalej – teraz tylko my, rodzice, możemy zablokować wejście SPUNK-a do szkół – podkreślają. Tym bardziej że, jak wynika z przekazywanych przez nauczycieli informacji, zainteresowanie prowadzonymi nierzetelnie i na bardzo niskim poziomie zajęciami w wielu placówkach jest znikome. Na stronie internetowej www.nieszkodzic.pl będzie można pobrać wzór oświadczenia składanego do dyrekcji szkoły, że nie wyrażamy zgody, by nasze dzieci uczestniczyły w zajęciach edukacji seksualnej, prowadzonych przez Fundację SPUNK. Radni, w minionym roku szkolnym, przeznaczyli na prowadzone przez fundację zajęcia 36 tys. zł. na 10-godzinny kurs w 20 gimnazjach i punkt konsultacyjny dla uczniów ze szkół nieobjętych programem. Lada dzień zostanie ogłoszony konkurs na następny rok szkolny. Przy dużym poparciu radnych i dużym lobby wiadomo już, że wszystko odbędzie się “pod fundację”.
- Uważamy, że edukacja seksualna proponowana właśnie przez Fundację SPUNK stanowi jedno z największych zagrożeń dla prawidłowego rozwoju dzieci i młodzieży. Czy jako rodzice i wychowawcy mamy pełną świadomość, jak ważne jest niedopuszczenie jej do naszego polskiego szkolnictwa powszechnego? - mówią łódzcy rodzice. Zrzeszeni w Forum podkreślają, że zależy im na uświadomieniu wszystkim, że wbrew deklaracjom, nie ma edukacji całkowicie wolnej od ideologii i światopoglądu. Należy jedynie wybrać, czy odpowiada nam model “nowej rodziny” i społeczeństwa proponowany przez wyznawców ideologii gender i queer, czy tradycyjny model rodziny. I tłumaczą - opowiadamy się jednoznacznie za tradycyjnym modelem rodziny i nie zgadzamy się na wprowadzenie, pod płaszczykiem neutralności światopoglądowej, skrajnie zideologizowanych programów, które, naszym zdaniem, są szkodliwe. Dlatego zamierzają poprzez wspomnianą już stronę internetową oraz specjalnie przygotowane ulotki informować rodziców o zagrożeniu, kontaktować się bezpośrednio z radami rodziców poszczególnych szkół i ich dyrektorami. Chcą też zainteresować problemem łódzkie kuratorium oświaty. Negatywne konsekwencje prowadzonych przez SPUNK lekcji mogą objawić się już wkrótce – to m.in. wzrost zachorowań na choroby przenoszone drogą płciową i niechcianych ciąż wśród młodzieży. Tylko czy wtedy fundacja albo szkoła wezmą odpowiedzialność za dramaty młodych dziewcząt, które zachęcano do szybkiego rozpoczęcia aktywności seksualnej? Wątpliwe. Tak jak wątpliwe są wiarygodność i troska o młodych ludzi deklarowane przez SPUNK-a. Przecież na zajęciach prowadzonych przez edukatorki z Fundacji SPUNK młodzież otrzymuje praktyczny instruktaż korzystania z prezerwatyw konkretnego producenta, którego logo jest widoczne na produktach wykorzystywanych podczas zajęć. A to już rodzi uzasadnione podejrzenie, że postępowanie fundacji ma charakter czysto komercyjny i marketingowy. Wszak w interesie ekonomicznym takiej firmy jest pozyskanie jak największej grupy odbiorców, w tym niepełnoletnich."
Zacytowany fragment wiele mówi. Przede wszystkim jest dowodem na to jak głębokie są wpływy Kościoła na mentalność ludzką, pokazuje, że ludzie naukę katolicką uważają za wiedzę naukową - przestali odróżniać ideologię od rzeczywistości. Organizatorom protestu chodzi o dalsze zniewolenie umysłów młodych ludzi szkodliwą doktryną katolicką, która ni jak ma się do rzeczywistości, w której żyje młody człowiek. Warto zwrócić uwagę na język nienawiści, propagowania stereotypów i totalny brak wiedzy. Rodzicom wydaje się, że zajęciach nie jest przekazywana rzetelna wiedza o antykoncepcja , bo brakuje informacji o skutkach ubocznych. Rzetelna wiedza o antykoncepcji w wykonaniu Kościoła katolickiego polega na demonizowaniu, zastraszaniu, opowiadaniu niestworzonych historii o uprzedmiotowieniu kobiety, niszczeniu małżeństwa, zabijaniu poczętego dziecka i kobiet. Na opowiadanie takich bredni żaden szanujący siebie i prawdę edukator seksualny sobie nie pozwoli. Kłamstwa i manipulacje w powyższej kwestii to domena trenerów naturalnego planowania rodziny, lekarzy, którzy zamiast prawdy wybrali zgodność z nauczaniem Kościoła i "znającego się na wszystkim duchowieństwa".
Edukacja seksualna nie zachęca do wczesnej inicjacji seksualnej. Edukacja seksualna jest częścią wiedzy o człowieku – jego biologii, osobowości, uwarunkowaniach społecznych, w których żyje i jako taka jest powinna być przedmiotem nauczania w szkole. Seksualność straciła charakter społecznego tabu. Współczesny nastolatek, chociaż nie jest jeszcze dorosłym człowiekiem jest coraz bardziej niezależny od swoich rodziców, ma swoje grono znajomych i podejmuje własne decyzje, często bez uzgodnienia z rodzicami. To w okresie nastoletnim młodzi ludzie przeżywają pierwsze miłości, angażują się w związki i zaczynają życie seksualne. Rozpoczęcie współżycia następuje na długo przed wstąpieniem w związek małżeński. Nastolatki rozpoczynają współżycie ok 16-18 roku życia, a do 25 roku mają różne doświadczenia seksualne. Stałe związki, w tym także małżeństwa najczęściej zawierane są między 23-33 rokiem życia, a pierwsze dziecko rodzi się ok 28 roku życia. W okresie od rozpoczęcia współżycia do zawarcia związku małżeńskiego lub stworzenia stałego nieformalnego związku bardzo duże jest ryzyko niechcianej ciąży i zakażenia chorobami wenerycznymi. Zakażenia przenoszone drogą płcią są problemem zdrowia publicznego. Problemem społecznym jest także przemoc seksualna i seksualizacja mediów, które powodują, że młodzież w negatywnym świetle ocenia swoją seksualność. Edukacja seksualna wolna od ideologii opiera się na prawach człowieka i prawach seksualnych. Nie ma nic złego w tym, że młodzież poznaje różne rodzaje związków, dowiaduje się o różnych typach rodzin, ma okazję zdobyć wiedzę z zakresu orientacji seksualnej.
Dla Kościoła mówienie prawdy, że ludzie są różni, że homoseksualizm nie jest chorobą, że potrzeby seksualne nie pojawiają się, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dopiero w noc poślubną jest demoralizacją, bo pokazuje odmienny, prawdziwy obraz świata. Prawda jest taka, że rozwój seksualności idzie w parze z rozwojem fizycznym i emocjonalnym, nastolatek odczuwa potrzeby seksualne bez względu na to, czy Kościołowi podoba się to, czy nie. Zastanówmy się jakiej edukacji seksualnej chcemy - opartej na wymysłach papieży, sugerującej, że seksualność jest zła, dobra staje się w noc poślubną, a człowiek do momentu zawarcia związku małżeńskiego nie odczuwa potrzeb seksualnych? Czy może wolimy, że dziecko wiedziało, że na jego ciało składają się także narządy płciowe, że nie są one złe, że seksualność jest częścią ludzkiej natury? Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy chcemy, aby młode pokolenie bało się swojego ciała, traktowało je jako coś złego, czego trzeba się wstydzić, czy aby z godnością i dumą mówiło o swoim ciele? Być może to uchroni wiele osób przed anoreksją, otyłością, próbami samobójczymi. Pełna zgoda, co do tego, że celem edukacji seksualnej ukształtowanie dojrzałości do związku, pokazanie piękna miłości. W tym względzie edukacja seksualna wygrywa z katolickim wychowaniem do życia w rodzinie, bo pokazuje różnorodność rodziny. Ukazuje jak zmieniają się role w rodzinie, na czym polega partnerstwo, świadome, odpowiedzialne rodzicielstwo, które niekoniecznie oznacza małżeństwo sakramentalne i gromadkę dzieci rodzących się na chwałę bożą. Odpowiedzialne rodzicielstwo to związek trwały miłością, rodzicielstwo oparte na miłości i bezpieczeństwie, na kształtowaniu poczucia własnej wartości, na szczerości, pokazywaniu różnorodności świata, na rozmowie, zamiast kar cielesnych i poszanowaniu godności dziecka.
Nowy model rodziny to dopuszczenie różnych sytuacji - rodzice (mama i tata) żyją bez ślubu, samotnego rodzicielstwa, rodzin, w których dziecko wychowują dziadkowie, czy w domu mieszka mama i jej rodzeństwo, a także akceptacja sytuacji, że dziecko wychowuje mama/tata z życiowym partnerem tej samej płci. TO NIE JEST NISZCZENIE RODZINY , ALE JEJ WZMACNIANIE. Mówienie o różnych typach związków nie oznacza zmuszania do ich zakładania. O wiele bardziej szkodliwe jest przekonywanie młodego człowieka, że jedynym dopuszczalnym związkiem jest małżeństwo mężczyzny i kobiety, że ma w tym związku tkwić, nawet jeśli pada ofiarą przemocy, bo jest to święty związek. Tradycyjna rodzina jest wartością, o ile nie dochodzi w niej do patologii. Wartością jest każda rodzina, która opiera się na miłości, szacunku, poszanowaniu godności dorosłych i dzieci.
Młodzież i tak współżyje i nie pyta rodziców o zdanie, bo wie, że w rodzinach skrajnie katolickich zamiast ze zrozumieniem i radą spotka się z wyzwiskami, poniżaniem, brakiem akceptacji, a nawet ze zmuszaniem do leczenia homoseksualizmu, a w skrajnej sytuacji (ciąża nastolatki) z wyrzuceniem z domu lub zmuszeniem do aborcji. Niemówienie o seksie nie chroni przed wczesną inicjacją , ciążą, czy zakażeniami. Młodzież zaczyna współżycie niekoniecznie z miłości, czasami z chęci posmakowania zakazanego owocu. W pełni zgadzam się co do tego, że zajęcia z edukacji seksualnej powinny być oparte na skutecznych programach zintegrowanej profilaktyki ryzykownych zachowań seksualnych młodzieży i prowadzące do pięknej miłości i odpowiedzialności za swoją seksualność, swoje decyzje i drugiego człowieka" . Problem w tym, że zdaniem Kościoła jedyną profilaktyką jest wstrzemięźliwość seksualna, a odpowiedzialność w związku małżeńskim polega na stosowaniu naturalnego planowania rodziny, które kobietę traktuje przedmiotowo, jako nagrodę dla męża za cierpliwość w dni płodne. Trudno więc mówić o przekazywaniu jakiejkolwiek wiedzy medycznej, jak choćby, że źródłem infekcji intymnych są nie tylko kontakty seksualne.
Wbrew temu, co opowiadają "katoliccy eksperci" edukacja seksualna to nie tylko instrukcja zakładania prezerwatywy, to wiedza z biologii, psychologii oraz medycyny.
Skutki braku edukacji seksualnej to: zabijane noworodki, aborcja, nagie zdjęcia młodych dziewczyn w sieci, kwitnący sponsoring i prostytucja wśród nastolatków. Dobre wieści nadeszły z Kalifornii, gdzie dzięki wprowadzeniu edukacji seksualnej o 62% zmniejszyła się liczba niechcianych ciąż wśród nastolatek. To, że kler w Polsce i nie tylko w naszym kraju sprzeciwia się edukacji seksualnej nie dziwi - łatwiej im wykorzystywać i zastraszać dzieci, które nie wiedzą, co mają zrobić, jeżeli dorosły facet wkłada im rękę do majtek. EDUKACJA SEKSUALNA TO WAŻNY KROK W ZAPOBIEGANIU PEDOFILII.
Największe zagrożenie dla młodego człowieka stanowi obecność Kościoła w polskiej szkole i brutalna ingerencja tej instytucji wychowanie dzieci. Zagrożeniem jest ideologia, która nie informuje rzetelnie o seksualności, a za jedyną uprawnioną wiedzę uważa naukę Kościoła. Mam nadzieję , że SPUNK znów wygra i, że więcej miast zdecyduje się na edukację seksualną prowadzoną nie przez katechetki, ale przygotowanych do tego ludzi.