VigLink

Witam i zapraszam
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 października 2013

6 latek w szkole


Uważam, że referendum powinno odbyć się, a wraz z pytaniami o 6latki i gimnazjum powinny pojawić się zagadnienia wychowania seksualnego i wyprowadzenia religii ze szkół. Obniżenie wieku rozpoczęcia nauki w szkole jest jednym z najważniejszych punktów reformy systemu edukacyjnego. Według pomysłodawców ma to zwiększyć dostępność do edukacji i wyrównać szanse edukacyjne. Jak w kalejdoskopie zmieniał się czas wprowadzenia tych zmian w życie. Najpierw ostateczną datą posłania 6-latków do szkoły był wrzesień 2012, Ministerstwo edukacji zmieniło jednak zdanie i o 2 lata odsunęło obowiązek edukacji szkolnej 6 latka. Do września 2014 roku to rodzice będą decydowali, czy dziecko rozpocznie o rok wcześniej naukę w szkole podstawowej. Zmiana nastąpiła po protestach rodziców, widzących w pomyśle ministerialnym skrócenie beztroskiego dzieciństwa, argumentujących, że szkoły nie są przygotowane na przyjęcie 6-latków, program jest przeładowany, dziecko narażone jest na większe ryzyko niepowodzeń szkolnych. Zdaniem rodzica Rodzice zwracają uwagę na różnice w rozwoju 6 i 7 latka, niedostosowanie podręczników do potrzeb młodszego ucznia. Najpoważniejszym zarzutem wobec reformy jest kwestia nieprzygotowania szkół, w których brakuje mebli dostosowanych do wzrostu 6-latków, kącików do zabaw i czasu na odrobinę relaksu wśród zabawek. Dziecko nie wytrzymuje 45 minut, ma nieustanną, naturalną potrzebę ruchu, czego zdaniem rodziców nie otrzymuje w szkole podstawowej. W przedszkolu nauka połączona jest z zabawą, dominuje bawienie się, zabawy edukacyjne i ruchowe. Istotnym czynnikiem, który powoduje sprzeciw rodziców wobec obowiązku szkolnego 6-latków jest narażenie dziecka na duży stres. Dziecko 6 -letnie zazwyczaj pracuje wolniej niż siedmiolatek, przez co denerwuje się – inne dzieci skończyły zadanie, ono nadal je rozwiązuje. W Polsce i na świecie Obawy rodziców częściowo potwierdzają się. Pomysł, aby szkoła podstawowa rozpoczynała się od 6 roku życia, nie jest najgorszy w założeniach. W Unii Europejskiej dzieci rozpoczynają edukację szkolną między 5 a 6 rokiem życia. Na problem należy spojrzeć z innej perspektywy. Problemy 6 latków w szkole biorą się z faktu, że w okresie przejściowym (czas, kiedy to rodzice decydują o tym, czy sześciolatek pójdzie do szkoły, czy zostaje w przedszkolu), wynika z włączenia 6 -latków do grupy dzieci o rok starszych i wymagania od nich tych samych treści nauczania. Rzeczą naturalną jest to, że rok młodsze dziecko pracuje wolniej, ma słabiej wyćwiczone mięśnie ręki, potrzebuje więcej ruchu. Nauczyciel nie ma wyboru – musi wymagać od wszystkich tego samego. Wielka jest rola rodziców, którzy w sposób przypominający zabawę powinni pomóc dziecku. Ćwiczenie mięśni ręki nie wymaga dużych nakładów finansowych, wystarczy poprosić dziecko, aby pomagało w ugniataniu ciasta, kupić plastelinę, czy zabawki do zginania lub ugniatania lub samemu zrobić masę solną. Dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza dla dziewczynki jest komplet kolorowych sznurków, które dziecko może splatać i tworzyć z nich łańcuszki, ozdoby dla siebie i lalek. Świetnie sprawdzają się grube, drewniane kredki, wyrabiające nawyk właściwego trzymania ołówka. Najważniejsze jest czytanie dziecku i opowiadanie razem z dzieckiem o przeczytanej książce, dzięki temu wzbogacamy słownictwo, uczymy koncentracji uwagi i ćwiczymy pamięć słuchową. A może warto zapisać dziecko do szkoły? W momencie, kiedy edukacja 6-latków będzie obowiązkowa i w oddziale klasowym będą same 6-latki nie będzie problemu wynikającego z różnic w wieku, odpadnie kłopot z zbyt wolnym tempem pracy małego ucznia i podręcznikami. Dzieci 6-letnie mają w sobie naturalną ciekawość świata, pytają, oczekują jasnych i konkretnych odpowiedzi, jest, więc podstawa do wprowadzenia w świat nauki. Wychowanie dziecka Dziecko musi być właściwie prowadzone, aby nie zmarnować okresu największej pasji poznawczej. Szósty rok to odpowiedni czas na odkrywanie talentów ucznia i zapisywanie go na odpowiednie zajęcia. Reforma ma swoje wady i zalety. Dziecko ciekawskie, które chętnie rysuje, słucha opowiadań, zadaje pytania, potrafi odpowiadać na pytania warto zapisać do szkoły. W przedszkolu też może się rozwijać, ponieważ programy nauczania są podobne. Za przedszkolem przemawia: znane dziecku środowisko, przewaga zabawy i dostosowanie pomieszczeń do potrzeb małego dziecka. Dal wielu rodziców argumentem, aby w wieku 6 lat, szkoła podstawowa stała się elementem życia dziecka jest darmowa nauka języka obcego i bezpłatne zajęcia z gimnastyki korekcyjnej, za które w przedszkolu trzeba było płacić oraz możliwość zapisania dziecka na dodatkowe zajęcia artystyczne lub sportowe. Rodzice zapisują 6-latka do szkoły ze względu na odległość szkoły od domu – szkoła często jest bliżej. Warto liczyć się ze zdaniem pociechy, – jeżeli woli chodzić do przedszkola, to niech chodzi. Puszczenie dziecka w wir systemu edukacji rok wcześniej, wbrew jego woli przyniesie więcej szkody niż pożytku. Program wychowawczy szkoły Każda szkoła podstawowa ma swój program wychowawczy, określający misję szkoły cele wychowawcze, powinności nauczyciela i zadania wychowawców klas, zasady współpracy wychowawczej z rodzicami, formy pomocy dla uczniów w sytuacjach trudnych, program przeciwstawiania się złu, opis rytuału uroczystości szkolnych, regulamin samorządu uczniowskiego. W szkołach cele programu wychowawczego mogą być sformułowane inaczej, generalnie chodzi oto, aby rodzice wiedzieli, jakie cele w wychowaniu stawia sobie szkoła i w jaki sposób mogą ze szkołą współpracować. Misją szkoły jest bycie instytucją, w której zawsze będzie miejsce dla tolerancji, nauki, kultury, wzajemnego szacunku i dążenia do sukcesu. Szkoła ma obowiązek pomagać uczniom we wszechstronnym rozwoju, łączyć życzliwość ze stanowczością wymagań, zapewnić sprawiedliwość i równość szans, wspierać partnerstwo przygotowywać do samodzielności i aktywności, uczyć kreatywnego myślenia, zapewnić bezpieczeństwo, przyjaźń i radość uczenia się. Zadanie szkoły podstawowej Szkoła podstawowa dąży do tego, aby absolwent był człowiekiem mającym poczucie własnej godności, który potrafi zastosować wiedzę i umiejętności w praktyce. Szkoła kładzie nacisk, aby uczeń był człowiekiem asertywnym, umiał odróżniać dobro od zła w oparciu o uniwersalne wartości, szanował dziedzictwo kulturowe, otwartym na innych, tolerancyjny, szczery i życzliwy. Szkoła podstawowa dąży do tego, aby uczeń, który po 6 latach edukacji opuści mury szkoły dbał o zdrowie swoje i otoczenia, charakteryzował się sprawiedliwością i odpowiedzialnością i był ciekawy świata, Dojrzałość szkolna 6-latka Szkoła podstawowa wymaga osiągnięcia pewnego rodzaju dojrzałości, zwanej dojrzałością szkolną. Najogólniej mówiąc, dojrzałość szkolna – to zespół umiejętności, wiedzy i norm zachowania, które niezbędne są do podjęcia nauki w szkole. Dyskusja nad obniżeniem wieku, w jakim uczeń ma rozpocząć obowiązek szkolny, sprowadza się do pytanie, czy 6-latek jest gotowy na to, aby zostać uczniem? Na postawione powyżej pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji danego dziecka. Co powinien wiedzieć maluch? Maluch powinien; znać dni tygodnia, nazwy miesięcy, pór roku, podzielić wyrazy na sylaby, powiedzieć, na jaką literę zaczyna się lub kończy wyraz, policzyć do 10, znaleźć różnice na obrazku, posegregować elementy na obrazku od najmniejszego do największego, opisać obrazek, odpowiedzieć na proste pytania do tekstu czytanego przez dorosłą osobę, znaleźć na obrazku elementy, które wskaże dorosły, połączyć elementy w pary, rysować po śladzie, rysować szlaczki, pisać literki po śladzie. Wszystkie powyższe umiejętności dziecko nabywa w przedszkolu, można je ćwiczyć w domu, przy pomocy różnych zbiorów zadań dla 5 i 6 latków. Istotne jest również, czy dziecko wymawia wszystkie głoski. Proste ćwiczenia logopedyczne zaleci logopeda, który wcześniej zdiagnozuje problemy z wymową. Do logopedy należy zgłosić dziecko 4-letnie, które nie wypowiada prostych zdań lub dziecko 5-letnie, niewymawiający „l”, b, p, t, d, j’ i sylab ‚lo.Le, la, ja, je, ja” Przedstawiłam kwestię dojrzałości pod względem wiedzy i umiejętności, osobną sprawą jest zachowanie. Zachowanie w szkole Szkoła podstawowa wymaga właściwego zachowania. Problemy ze sprawowaniem to największy kłopot dla 6-latka i rodzica. Dziecko 6-letnie nie jest w stanie wysiedzieć 45 minut i skupić przez ten czas uwagę, większość nauczyciele bierze ten fakt pod uwagę i organizuje prowadzenie zajęć według rytmu dzieci, a nie dzwonka – robi przerwy dzieciom na wyjście do toalety, czy krótkie zabawy ruchowe. Decydując się na posłanie 6 latka do szkoły trzeba zdawać sobie z tego, że dziecko będzie chodziło po klasie, marudziło, że będzie zaczepiane przez starsze dzieci, a na zaczepki będzie reagowało płaczem lub agresją. Jakie mogą powstać problemy? Ważnym problemem w zachowaniu dziecka 6-letniego w szkole jest przesadne przeżywanie porażek – bywa, że mały uczeń płacze, bo pani nie zapytała jego, tylko kolegę, popada w histerię, bo nie chce wykonać danego ćwiczenia. Reakcje nauczycieli, często nieprzygotowanych na takie sytuacje są różne -od ciągłego upominania, stawiania do kąta, do uwag, choć są nauczyciele, którzy starają się uspokoić dziecko, zachęcić do pracy, przytulają. Szkolny pedagog pomaga dziecku, rozmawia z nim, rozwiązuje uspokajające ćwiczenia. Najważniejszy w takiej sytuacji jest spokój rodzica, który musi być dla pociechy wsparciem, powinien spokojnie rozmawiać z dzieckiem i w razie sytuacji niepokojących interweniować u wychowawcy. Dobrze jest ćwiczyć w domu koncentrację – tutaj pomaga nieodłączana przyjaciółka rodziców książka, puzzle, klocki. Dobrym pomysłem jest zagwarantowanie dziecku jak największej ilości ruchu i ograniczenie oglądania bajek i grania na komputerze. Wady reformy z 6 -latkami w tle Założenia reformy idą w dobrym kierunku. Dzisiejsze 6-latki potrafią dużo więcej niż ich rówieśnicy 20 lat temu.  Są świetnie zorientowane w komputerach, mają dostęp do lepszej, jakości materiałów szkolnych. Niestety, założenia nie idą w parze z rzeczywistością. Największe wady reformy Dużą wadą reformy jest to, że sukces dziecka w szkole zależy od rodzaju podręczników i nauczyciela. Jeżeli nauczyciel wybierze podręcznik, który pogodzi interesy całej grupy i nie obniżając wymagań pomoże dziecku, pochwali za każde dobrze wykonane ćwiczenie lub wysiłek, który uczeń włożył w wykonanie zadania, doda wiary w siebie, to dziecko będzie osiągało zadowalające efekty. Niestety często nauczyciele i rodzice stawiają swoje ambicje ponad dobro dziecka i wymagają rzeczy nierealnych, co powoduje dodatkowe obciążenie psychiczne, stres i uniemożliwia sukces w szkole. Zdarza się, że rodzice ulegają presji otoczenia i posyłają do szkoły dziecko niedojrzałe, które nie potrafi rysować prostych kształtów, czy znaleźć różnic na obrazku, o pisaniu po śladzie, czy wymienieniu dni tygodnia nie wspominając. Różnice między dziećmi Różnice między takim dzieckiem a klasą powiększają się, dziecko nie radzi sobie z nauką i reakcjami reszty klasy, a w konsekwencji mały uczeń nie otrzymuje promocji następnej klasy, co bardzo niekorzystnie wpływa na samoocenę i psychikę dziecka. Warunki panujące w szkołach są różne. Problemem są nawet drobiazgi, jak zbyt wysoko zamocowany haczyk na kurtki, za wysokie toalety, zbyt małe powierzchniowo klasy.

poniedziałek, 23 września 2013

Razem przeciw przemocy w szkole


Wysyłając swoje dziecko do szkoły chcemy mieć pewność, że jest bezpiecznej i w przyjaznej atmosferze zdobywa wiedzę i rozwija swoje zainteresowania. Niestety, bardzo często przychodzi do domu i zamiast o ocenach, lekcjach, koleżankach i kolegach, wycieczkach, czy grach na wychowaniu fizycznym dziecko mówi, że ktoś je pobił, wyzywał, wyśmiewał. Wielu z czytelników zapewne powie, że przezywanie, wyśmiewanie było w szkole od zarania dziejów,. Bójki też zdarzały się. To wszystko jest prawdą. Tyle, że w ostatnich latach dochodzi do eskalacji przemocy w szkole, a wyzwiska są najdelikatniejszą formą znęcania się jednego dziecka nad drugim. W szkołach coraz częściej dochodzi do niszczenia mienia, pobić, gwałtów, a nawet do prób duszenia. Przyczyny zjawiska nakreśliłam w poprzednim artykule. Ich wachlarz jest bardzo szeroki: od brutalizacji życia na problemach rodzinnych kończąc. Relacja szkoła – rodzice. Pedagodzy od kilku lat obserwują obserwują osłabienie relacji szkoła -rodzice. Coraz mniej rodziców uczestniczy w zebraniach, korzysta z możliwości porozmawiania z nauczycielami na dyżurach. O uczestnictwie rodziców w warsztatach organizowanych przez szkoły dotyczących przemocy, czy rozwijaniu talentu dzieci nie ma mowy. Jednocześnie nauczyciele obserwują bardzo niepokojący trend – podważania opinii nauczyciela w domu ucznia, określania nauczycieli niecenzuralnymi epitetami. Prowadzi do spadku autorytetu nauczyciela, ignorowania poleceń pracowników szkoły, poczucia bezkarności. Rodzice przekonani o tym, że ich dziecko niczego złego nie mogło zrobić, bo przecież w domu cały czas siedzi przy komputerze i jest spokojne lub spotyka się z przyjaciółmi, nie wyjaśniają sprawy w szkole, tylko w domu atakują nauczyciela, który napisał uwagę o niestosownym zachowaniu pociechy. Niestety postawa rodziców rozmija się z działaniami szkoły. Niektórzy rodzice posuwają się jeszcze dalej w ignorowaniu działań szkoły -nie reagują na wezwania do szkoły, nie stawiają się. Postawa, którą opisałam powyżej zdarza się coraz częściej, praktycznie w każdym zespole klasowym spotykamy się jednostkami, które nie współpracują ze szkołą. Najczęściej to dzieci rodziców, którzy nie czują potrzeby interesowania się postępami edukacyjnymi swoich pociech, sprawiają najwięcej problemów wychowawczych i są sprawcami przemocy wobec innych dzieci. Ofiary przemocy Ofiarą przemocy może być każde dziecko. Najczęściej są to uczniowie osiągające lepsze wyniki w nauce, osoby spokojniejsze, nieśmiałe. Ofiary przemocy często nie mówią o swoich problemach, nie zgłaszają nauczycielom i pedagogom wydarzeń, tłumacząc, że omawiają się zemsty sprawców lub tego, że sprawdza wyprze się swoich czynów, a dorośli uwierzą sprawcy. Mamy tutaj do czynienia z brakiem wiary ucznia w szkołę i poczuciem bezradności. Uczeń powinien wiedzieć, że jeżeli jest ofiarą przemocy to powinien poinformować niezwłocznie po zaistniałym wydarzeniu nauczyciela dyżurującego , o ile przemoc miała miejsce na przerwie lub poinformować wychowawcę, względnie pedagoga szkolnego. O przemocy nie jest łatwo mówić, nawet dorosłemu, a co dopiero dziecku. Młody człowiek często obwinia siebie o to, że pada ofiarą przemocy, szuka winy w swoim zachowaniu, ubiorze, posiadanych lub nieposiadanych gadżetach. Nie mogąc sobie poradzić z ciągłymi zaczepkami, biciem, chce upodobnić się do sprawców, bo myślą, że w ten sposób zdobędą ich akceptację i unikną następnych upokarzających zdarzeń.
Jak poznać , że dziecko padło ofiarą przemocy w szkole? Dziecko, które padło ofiarą przemocy nie chce iść do szkoły, cierpi na bóle brzucha, głowy. To bóle wynikające ze stresu i przeżywanej sytuacji. Dziecko doświadczyło przemocy w szkole nie chce wychodzić z domu, wraca ze szkoły okrężną drogą, ponieważ boi się, że spotka sprawców. Jeżeli pociecha wraca ze szkoły z sinikami i zadrapaniami to znak, że stało się coś bardzo złego i konieczna jest natychmiastowa reakcja rodziców. Sygnałem alarmowym powinny być zniszczone podręczniki, zgubienie przyporów szkolnych, prośba o pieniądze na drobne składki, gubienie pieniędzy. Uczeń, który jest ofiarą przemocy nie chce ćwiczyć na WF-ie, gdyż obawia się kpin i wyśmiewania. Malec, wobec którego w szkole stosowana jest przemoc budzi się w nocy, jest ciche lub wręcz przeciwnie wykazuje większą agresję w stosunku do rodzeństwa i rodziców, opuszcza się w nauce, ma problemy ze snem. Z dzieckiem trzeba delikatnie porozmawiać. Musimy jako rodzice powstrzymać swoją złość, nie proponujmy naszemu dziecku, że samodzielnie wymierzymy sprawcy sprawiedliwość. Absolutnie nie wolno obwiniać dzieci, o to, że nie poradziły sobie z sytuacją. Najważniejsze jest wsparcie, przytulenie, zrozumienie bardzo trudnej sytuacji, w której znalazło się dziecko. Sytuację należy zgłosić do wychowawcy, pedagoga szkolnego, a w nawet zawiadomić dyrekcję, jeżeli akt przemocy był zagrożeniem dla zdrowia dziecka. Można również powiadomić MOPS , jeżeli rodzina sprawcy jest pod opieką tej instytucji. Pamiętajmy, że walka z przemocą jest długotrwała i należy współpracować ze szkołą. To nie prawda, że w szkołach nic nie robi się w sprawie przemocy. Są prowadzone programy i rozmowy z dziećmi. Skuteczność działań antyprzemocowych zależy od współpracy rodziców ze szkołą. Jeżeli nasze dziecko jest ofiarą gwałtu , pobicia, wymuszenia lub zostało zmuszone do zażycia narkotyków, nie wahajmy się i informujmy policję.

Proszę pani on mnie bije - o przemocy w szkole


W mediach coraz więcej mówi się o przemocy, której doświadczają najmłodsi. Sprawcami przemocy są najczęściej dorośli, którzy nie potrafią pohamować swoich emocji, ani rozmawiać z dziećmi. Chcemy, żeby nasze pociechy wyrastały w środowisku bezpiecznym, gdzie panuje zrozumienie i tolerancja. Wydaje się nam, że bezpiecznym miejscem powinna być szkoła. Posyłając dziecko do szkoły, rodzice oczekują, że pociecha w atmosferze spokoju, wzajemnego szacunku będzie zdobywała wiedzę i kształtowała swoje postawy etyczne. Niestety, rzeczywistość bywa odmienna od oczekiwań. Coraz młodsze dzieci padają ofiarą przemocy w szkole. Doświadczają jej ze strony starszych kolegów i rówieśników w klasie. Kilka miesięcy temu byłam świadkiem sytuacji, której chyba nigdy nie zapomnę: w klasie, w obecności nauczyciela jeden chłopiec podszedł do drugiego i uderzył go w twarz. Wydarzenie miało miejsce w szkole podstawowej, w klasie drugiej. Śledząc temat przemocy szkolnej pora postawić oczywiste pytania: 1)Gdzie leży przyczyna agresywnych zachowań wobec dzieci? 2)Jak walczyć ze zjawiskiem?
Złożoność problemu Agresja wśród dzieci i młodzieży to zjawisko narastające i zdecydowanie negatywne. Zaczyna się od dokuczania innym, a kończy na przestępstwach. Agresją jest działanie, którego celem jest wyrządzenie krzywdy fizycznej lub psychicznej drugiej osobie. Podłożem przemocy są gniewne emocje, nieprzyjazne intencje, chęć wywołania u ofiary odczuć strachu, niepokoju i bólu. Ofiara agresywnych zachowań cierpi. W psychologii istnieje kilka teorii wyjaśniających pochodzenie ludzkiej agresji. Najbardziej znana mówi, że agresja jest wrodzonym instynktem. Według drugiej teorii przyczyną zadawania komuś przemocy jest frustracja, która wynika z zablokowania możliwości zaspokojenia potrzeb. Według trzeciej hipotezy człowiek uczy się agresywnych zachowań poprzez bezpośrednie doświadczenie lub naśladownictwo. W tym poglądzie zamyka się powiedzenie, że przemoc rodzi przemoc. Dziecko, które doświadcza przemocy w domu, będzie tak samo postępowało w stosunku do swoich rówieśników. Dziecko, która ma własne przeżycia związane z agresją , bądź często jest świadkiem agresywnych zachowań uczy się takich postaw, uznaje agresję za skuteczny środek do osiągnięcia celu. Dziecko, które ma często do czynienia z przemocą nie widzi w tym nic złego. Często jest tak, że jego autorytety: rodzina, filmy, ulubieni aktorzy utwierdzają młodego człowieka w zgubnym przekonaniu, że człowiek agresywny zawsze wygrywa, osiąga więcej. Można powiedzieć, że brutalizacja życia i media epatujące przemocą to jeden z ważniejszych czynników kształtujących zachowania agresywne. Nawet w filmach animowanych, z zasady przeznaczonych dla dzieci mnóstwo jest zachowań agresywnych, walki, napastliwości. Zachowania agresywne w szkole Agresja i przemoc w szkole to problem bardzo złożony. Przejawia się w różnych formach napastliwości czy dokuczliwości uczniów. Najczęściej są to: impulsywne uderzenie, wyśmiewanie, odtrącanie kolegi. Poważnym problemem jest agresja zbiorowa, polegająca na tym, że grupa dzieci używa siły wobec słabszej, spokojniejszej osoby w celu jej zastraszenia, podporządkowania lub uzyskania określonego przedmiotu. Często dochodzi do przemocy fizycznej, będącej naruszeniem nietykalności cielesnej. Przemoc fizyczna jest działaniem zamierzonym ukierunkowanym na zadanie bólu lub obrażeń fizycznych. Zalicza się tutaj: popychanie, poszturchiwane, pobicia, podstawienie nogi, kopanie, wyrywanie przedmiotów, rzucanie przedmiotami. Agresja bywa ukierunkowana na niszczenie, rzeczy ofiary. Trudniejsza do zdiagnozowania jest przemoc psychiczna przejawiająca się w następujących zachowaniach: agresja werbalna, np. obrażanie, znieważanie, ironizowanie, kompromitowanie; groźby, często idące w parze z przemocą skierowaną przeciwko osobom i należącym do ofiar przedmiotom, zastraszanie i szantaż , którego celem jest wymuszenie konkretnych zachowań. Przejawem agresji jest również dyskryminacja przejawiająca się poniżaniem, naruszaniem cudzej godności. W szkole, już od najmłodszych klas szkoły podstawowej dochodzi do agresji słownej. Agresor grozi ofierze, zapowiada przykre konsekwencje, jeżeli dana osoba nie zachowa się zgodnie z wolą oprawcy. Dla małego dziecka szczególnie przykre jest odsuwane od jakiejś czynności, grupa zabrania mu uczestnictwa w zabawach i pracach. Dziecko czuje się odtrącone, płacze, co powoduje dalsze niedobre zachowania sprawców wobec ofiary. Często pojawia się sytuacja, że jeden uczeń donosi na drugiego używając argumentów nieprawdziwych lub tworząc historie, które nie miały miejsca. Ofiara ma poczucie krzywdy i niesprawiedliwości. Klasyką agresywnych zachowań są: wyśmiewanie, kpiny, przezwiska, plotkowanie, obmawianie. Ofiarą agresji jest również dziecko będące agresorem, gdyż zachowania przemocowe mają swoje korzenie w gniewie, braku poczucia bezpieczeństwa, chęci zwrócenia uwagi dorosłych, potrzebą uznania społecznego, nie najlepszymi kontaktami z rodzicami i nauczycielami, potrzebie udowodnienia samodzielności. Jak zwalczać agresję? 1.W szkołach przyjęte są programy walki z agresją. Niestety często są nieskuteczne. Wynika to z poczucia bezkarności wśród uczniów. Kary bardzo często niewiele dają, a wręcz mają efekt odwrotny – utrwalają zachowania agresywne. Ukarany uczeń pragnie zemsty na koledze przez którego otrzymał karę. Konsekwencje wyciągnięte wobec ucznia muszą mieć podtekst psychologiczny. Skuteczne jest manifestowanie przykrości, jaką sprawiło zachowanie dziecka przez osobę dorosłą. Kara słowna musi być połączona z wytłumaczeniem młodemu człowiekowi, dlaczego jego postępowania nie można zaakceptować. Powinna doprowadzić do poczucia winy i strać się motorem zmian w zachowaniu dziecka. Wobec agresywnego dziecka nie można stosować kar fizycznych, które nie dość, że są jedynie upokorzeniem, to jeszcze utrwalają przekonanie, że przemoc jest właściwa. Bicie dziecka zwiększa poziom agresji. Karanie słowne wymaga uspokojenia emocji u osoby dorosłej, musi być poprzedzone wytłumaczeniem za co jest kara. Pamiętajmy, aby dostrzegać każdy przejaw poprawy i nagradzać pochwałą. Szkoła ma możliwości reagowania: może wezwać rodziców, prowadzić zajęcia przeciwdziałające przemocy, a w skrajnych przypadkach skierować sprawę na policję. Trudno oprzeć się wrażeniu, że szkoły nie radzą sobie z problemem przemocy, skoro tych przypadków jest coraz więcej, a sprawcy i ofiary są w coraz młodszym wieku. Wina leży też po stronie rodziców, którzy nie reagują na przemoc w kręgu swoich dzieci lub stosują kary cielesne jako metodę wychowawczą, przez co nie zapewniają dziecku bezpieczeństwa i nie dają wzorów, w jaki sposób powinno układać relację z drugim człowiekiem. Nie ma usprawiedliwienia wobec przemocy, której ofiarą padają bezbronne dzieci. Niestety, w polskim społeczeństwie utarło się przekonanie, że klaps nie szkodzi, a wychowuje. To owy klaps jest przyczyną zaburzeń osobowości i narastającej agresji. Prośba do czytelników Drodzy czytelnicy – jeżeli ktoś z Was był ofiarą agresji w szkole lub poradził sobie z przemocą, którą doświadczyło jego dziecko, niech umieści swoje uwagi w komentarzach. Może uda się nam stworzyć katalog dobrych rad, jak radzić sobie z agresją w szkole.

niedziela, 8 września 2013

Absurdalne refleksje biskupów o edukacji seksualnej


Słowa biskupów o edukacji seksualnej nie mogły pozostać bez komentarza. Artykuł jest polemiką z biskupami, a nie atakiem na Kościół. Funkcjonariusze kościelni na wysokich szczeblach władzy za nic mają przestrzeganie zasady rozdziału kościoła od państwa. W ostatnim czasie przypomnieli o sobie i odważyli się wtrącać do systemu edukacji. To, że domagają się obowiązkowej religii nie dziwi, w końcu muszą zapewnić się kształcenie narybku, który w przyszłości będzie wykupywał msze i hojnie dotował fanaberie proboszcza. Starsi panowie, którzy nie założyli rodziny, w randze biskupa uważają się za największych ekspertów od wychowania dzieci, leczenia niepłodności, edukacji, seksualności, medycyny. Uważają, że mają prawo do żądania od społeczeństwa i polityków absolutnego posłuszeństwa. Są przekonani, że Polacy mają podporządkować się ich wytycznym, które tłumaczą wyrazem woli bożej i ich duszpasterskiej troski o zbawienie i ład moralny. Chcą, aby wszyscy kierowali się wytycznymi dogmatów watykańskich i bez słowa sprzeciwu akceptowali nawet najgłupsze pomysły kościelnej hierarchii. Tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego panowie biskupi uraczyli swoich wiernych listem pasterskim o wychowaniu młodzieży. Hierarchowie wyrazili w nim swój niepokój wprowadzeniem edukacji seksualnej sprzecznej z chrześcijańską wizją człowieka. W ich mniemaniu szkoła ma obowiązek stawiać wartości katolickie na piedestale i uczyć zgodnie z nauką kościoła katolickiego. Dwadzieścia lat rządów kleru doprowadził do wpisania w system oświaty wartości chrześcijańskich. Przeanalizuję fragmenty listu dotyczące edukacji seksualnej " Wychowanie do wartości rozpoczyna się w rodzinie. Ceńmy zatem czas wspólnych rodzinnych spotkań, rozmów, posiłku, wspólnego wypoczywania. Codzienne bycie razem uczy bowiem wzajemnego zrozumienia, zaufania, ofiarnej miłości i prawdziwej przyjaźni. Wspólne przebywanie kształtuje ponadto postawę służby i dobroci gotowej na dzielenie się radością, a jednocześnie odpornej na trudne problemy i emocje. W rodzinie powinniśmy uczyć się zwracania do siebie z miłością, szacunkiem i serdecznością. Ogromne pole do działania w zakresie wychowania do wartości ma szkoła, która powinna wspierać rodziców w wychowywaniu dzieci. Niezwykle ważne jest, aby szkoła budowała swój program wychowawczy w ścisłym porozumieniu z rodzicami. W programie tym powinny być wyraźnie nazwane i wyjaśnione wartości, na których oparty jest system wychowawczy. Wobec coraz odważniejszych prób wprowadzania do polskich szkół edukacji seksualnej, sprzecznej z chrześcijańską wizją człowieka, apelujemy do rodziców: czuwajcie nad tym, co szkoła przekazuje waszym dzieciom! Przypominamy, że bez zgody rodziców szkoła nie może realizować programu wychowawczego ani pozwalać na nauczanie przedmiotów, których treści są sprzeczne z ich przekonaniami lub wprost demoralizujące. Prawo oświatowe mówi wyraźnie o konieczności respektowania przez szkołę publiczną chrześcijańskiego systemu wartości (por. Ustawa o systemie oświaty – preambuła). Powierzając swoje dziecko szkole, rodzice nie powinni zgodzić się na edukację, która byłaby sprzeczna z ich przekonaniami i wyznawanymi wartościami. Jak zawsze w wychowywaniu do wartości rolę nie do przecenienia pełnią sami wychowawcy. Będąc przykładem i wzorem dla swoich uczniów, muszą być świadomi, że własnym życiem prezentują określony świat wartości. Nauczyciel i wychowawca nie może być neutralny. Nie powinien więc zagubić właściwej hierarchii wartości zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym. Musi być świadkiem wartości, które wyznaje." Nikt nie kwestionuje roli rodziny w wychowaniu dziecka. Można zgodzić się z biskupami, że bardzo ważne dla budowania bezpiecznego świata są wspólne rozmowy, posiłki, wypoczynek. Pełna zgoda co do tego, że to w domu rodzinnym młody człowiek powinien poznać znaczenie przyjaźni, miłości, zrozumienia i zaufania. Wartości te powinni przekazać rodzice i dziadkowie. Dorośli powinni swoim postępowaniem dawać przykład akceptowanych zachowań. Szacunek, miłość, serdeczność , wzajemna pomoc to podstawowe wartości, jakie człowiek powinien wynieść z domu rodzinnego. Edukacja seksualna nie jest sprzeczna z człowieczeństwem, być może jest różna od założeń religijnych. Szkoła musi przekazywać nowoczesną wiedzę a nie religijne zabobony. Wiedza o tak ważnej części ludzkiego życia i psychiki jakim jest seksualność nie jest deprawacją. W naukowym podejściu do seksualności zawierają się treści, które nie mieszczą się w religijnym postrzeganiu człowieka, np: zaburzenia płci, popęd seksualny, potrzeba bliskości przed ślubem. Podstawy nauczania ogólnego nie określają rodzice, ale Minister Edukacji. Rodzice nie mają wpływu na podstawę programową z poszczególnych przedmiotów. Twierdzenia biskupów biorą z braku wiedzy o edukacji seksualnej, chęci panowania nad ludzką seksualności i z niezdrowej, zbytniej fascynacji tematem. Dziecko świadome swojej seksualność, wiedzące, że ma prawo do ochrony swojej intymności, znające prawo do godności i nietykalności cielesnej nie pozwoli molestować się klerowi, "wujkom", czy internetowym pedofilom. Dziecko świadome zła jakim jest molestowanie seksualne może powiedzieć rodzicom, że ze strony duchownego lub innej osoby spotkało go takie zachowanie, a wtedy ukrywana z takim trudem przez biskupów pedofilia kleru, ujrzy światło dzienne, co spowoduje odwrócenie się wiernych od Kościoła i mniejsze wpływy w kościelnej kasie.
Warto zaznaczyć, że według kościelnych dostojników i polityków związanych z Kościołem edukacja seksualna sprowadza się do zmuszania nastolatek do rozpoczęcia współżycia płciowego i aborcji, do promocji antykoncepcji i homopropagandy. Mają oni inną wizję ludzkiej seksualności według której celem życia seksualnego jest prokreacja i oddanie się boskim planom w dziedzinie posiadania dzieci. W ich wizji potrzeby seksualne pojawiają się po odmówieniu modlitwy w noc poślubną, a dzieci są osobami pozbawionymi seksualności, które nie interesują się budową narządów rodnych i seksem. Uważają, że edukacja seksualna jest niebezpieczna dla kształtowania osobowości młodych ludzi i sprzeczna z prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoim światopoglądem. Jeżeli osobowość młodych ludzi rozumiemy jako przytakiwanie Kościołowi, wrogość wobec drugiego człowieka z powodu jego wyborów seksualnych, to faktycznie edukacja seksualna ma się nijak do tych założeń. Wychowanie seksualne wychowuje do założenia rodziny, do świadomego podejmowania życia seksualnego, do rozumienia praw mniejszości i zagrożeń związanych z pornografią, pedofilią, przemocą na tle seksualnym. Intymność człowieka to nie tylko obserwowanie wydzielin z pochwy i rysowanie wykresów, to jeden z aspektów człowieczeństwa. Seksualność to integralna część osobowości człowieka, a nie boży dar, z którego można korzystać w określone dni. Warto pamiętać, że edukacja seksualna to także wiedza z biologii, higieny, zapobiegania ryzykownym zachowaniom seksualnym, umiejętność selekcji mediów pod względem wiarygodnych informacji o zdrowiu reprodukcyjnym. Edukacja seksualna to wspieranie zdrowia płciowego.
Nie pozwólmy Kościołowi wpływać na wychowanie naszych dzieci. Jedynym sposobem,a by uchronić dzieci przed dogmatami i kościelną nauką o seksualności jest dostarczanie młodemu pokoleniu naukowej wiedzy i kształtowanie kręgosłupa moralnego poprzez dowartościowanie dziecka, zainteresowanie jego sprawami, radzenie, pomoc w trudnych dla niego sytuacjach oraz niegodzenie się na udział ucznia w katechezie. Rodzice muszą stać autorytetem. W przeciwnym razie młody człowiek jest łatwym łupem dla organizacji religijnych.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Masz prawo do etyki


Zbliża się nowy rok szkolny, pierwsze zebrania rodziców i odwieczne pytania o oświadczenie w sprawie religii. Na temat katechezy w szkole napiszę kolejny post. Teraz chciałabym skupić się na lekcjach etyki, a w zasadzie ich braku. Od dwóch lat nie mogę doprosić się lekcji etyki w szkole mojej córki. Odpowiedź dyrekcji jest jednoznaczna - nie zgadza się na nią organ prowadzący szkołę, nie ma funduszy. Pieniądze na religię są, ale to już inna sprawa. Nie tylko ja mam taki problem. Mają go wszyscy niewierzący, którzy muszą w polskiej szkole znosić upokorzenia. Szkoła zamiast promować różnorodność,pokazywać świat, uczyć logicznego myślenia, promować tolerancję, wolnomyślicielstwo ogranicza poznanie do jedynie słusznej koncepcji religijnej. Nie łudźmy się, że treści religijne kończą się na katechezie. Są obecne w podręcznikach do języka polskiego, biologii, wychowania do życia w rodzinie. Msze są obowiązkowym elementem szkolnych uroczystości. W niektórych szkołach obowiązkowym elementem dużej przerwy jest odbycie modlitwy. Sprzeciw nie wchodzi w grę, bo dyrekcja popiera pomysły katechetów. Nikt nie liczy się z uczuciami osób niewierzących, czy nawet uczniów, którzy mogą mieć inne poglądy niż ich katoliccy rodzice. Przy okazji chciałabym polecić wszystkim ateistom i ludziom wierzącym, którym nie podoba się postępowanie kleru stronę , na której znajdą kulturalną i merytoryczną krytykę Kościoła. Polecam czytanie profilu na FB "Ateiści, Agnostycy, Sceptycy-Strefa wolna od zabobonów", na której bez obawy o obrazę uczuć religijnych możecie podyskutować i wyrazić swoją złość na postępowanie funkcjonariuszy kościelnych Niewierzący rodzic nie musi godzić się na lekcje katechezy, może wybrać etykę. Szkoła ma obowiązek organizowania etyki, jeżeli chętnych jest siedem osób. Często jest tak, że nikt rodziców nie pyta, czy życzą sobie etyki, a lekcja nie jest uwzględniana w planie nauczania. Niewiele osób wie, że dla mniejszej liczby uczniów w klasie lub oddziale lekcje etyki powinny być zorganizowane w grupie międzyoddziałowej lub międzyklasowej. Oznacza to, że w takiej sytuacji, lekcje etyki ma organizować organ prowadzący szkołę, jest to najczęściej gmina. Do grupy międzyszkolnej mogą uczęszczać uczniowie szkół prowadzonych przez różne organy prowadzące, które ustalają, w drodze porozumienia, zasady jej prowadzenia. Oznacza to, że mogą być tworzone np. grupy międzyszkolne dla uczniów szkół z sąsiadujących gmin, co pozwala na organizowanie zajęć w sytuacji, gdy w szkołach prowadzonych przez ten sam organ zgłosi się mniej niż 3 uczniów. Uczeń pełnoletni może sam zdecydować, na jaki przedmiot chce chodzić. Moim zdaniem taka decyzja powinna stać po stronie ucznia już od 1 klasy gimnazjum. Dziecko w tym wieku potrafi określić, czy wierzy w treści przekazywane na religii, czy ma odmienny światopogląd.
W podjęciu właściwej decyzji mogą pomóc treści nauczania etyki. Dla przykładu przytaczam cele nauczania etyki w szkole podstawowej Cele kształcenia – wymagania ogólne I. Kształtowanie refleksyjnej postawy wobec człowieka,jego natury, powinności moralnych oraz wobec różnych sytuacji życiowych. II. Rozpoznawanie swoich obowiązków wobec najbliższego otoczenia, rodziny i szkoły. III. Przygotowanie do rozpoznawania podstawowych wartości i dokonywania właściwej ich hierarchizacji. IV. Dostrzeganie różnorodności postaw i zachowań ludzi. V. Wyrażanie opinii i wartościowanie zjawisk społecznych na poziomie społeczności szkolnej i społeczności lokalnej. Treści nauczania – wymagania szczegółowe 1. Poznawanie siebie, dostrzeganie cech indywidualnych własnych i najbliższych osób. 2. Wyjaśnianie prawdziwego znaczenia własnych zachowań oraz ich przyczyni konsekwencji. 3. Człowiek jako osoba; godność człowieka. 4. Przyjmowanie odpowiedzialności za siebie. 5. Prawa i obowiązki, zasady i reguły postępowania,w tym takŜe w ruchu drogowym. 6. Uczestnictwo w grupie, porozumiewanie się z innymi. 7. Wolność i jej różne rozumienie, autorytety i wzory osobowe.
Jak widać etyka to zupełnie różny przedmiot od religii - przygotowuje do życia społecznego, do podejmowania relacji międzyludzkich, uczy wyrażania opinii, pomaga w kształtowaniu własnych zasad moralnych. Stawia się na takie wartości jak: godność i wolność człowieka, angażowanie się w działalność lokalną, buduje poczucie obowiązkowości wobec szkoły i rodziny. Nawet osoby wierzące mogą bez obawy o zachwianie wiary posłać swoje dzieci na etykę. Kwestie religijne nie są przedmiotem zainteresowania tego przedmiotu. Błędem jest przeciwstawianie sobie religii i etyki, co buduje atmosferę niechęci do etyki. Etyka to dział filozofii, w ujęciu szkolnym dodane zostały zagadnienia z socjologii i psychologii. To w pełni wartościowy przedmiot, który rozszerza horyzonty poznawcze uczniów i powinien być obecny w szkole, nie jako przeciwwaga religii, ale jako przedmiot obowiązkowy, tak samo jak matematyka, historia i polski. Informacje o grupie międzyszkolnej i zarys nauczania zaczerpnęłam ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej. Warto walczyć o etykę, chociaż jest to walka z wiatrakami, bowiem szkoły zakładają, że wszyscy są wierzący. Warto pamiętać, że od 1 września 2012 roku we wszystkich szkołach obowiązują nowe zasady organizacji nauki. Jedną ze zmian jest umieszczenie religii na liście przedmiotów fakultatywnych - obok etyki, wychowania do życia w rodzinie, języków mniejszości i regionalnych czy zajęć w klasach sportowych. Przedmioty te stają się obowiązkowe, gdy rodzice (a w przypadku uczniów pełnoletnich - oni sami) zadeklarują uczestnictwo. Najważniejsza zmiana dotyczy sposobu finansowania. Środki na prowadzenie zajęć fakultatywnych pochodzą z budżetu samorządów. Oznacza, że opłacenie religii będzie należało do samorządów. To cios dla samorządów, którym będzie brakowało przez to pieniędzy na pomoc społeczną, czy miejskie inwestycje. Drodzy rodzice, skoro już samorządy opłacają naukę przedmiotów fakultatywnych , zadbajmy o to, aby za te pieniądze dzieci otrzymywały potrzebną im wiedzę, a nie uczyły się na pamięć modlitw i niestworzonych historii o duchu świętym, cudownej mocy relikwii, niepokalanym poczęciu i innych absurdach. Szkoły postępują niezgodnie z prawem zakładając uczestnictwo uczniów w lekcji religii, nie pytając rodziców o zgodę. Najczęściej rodzice deklarują zgodę w pierwszej klasie. W następnych latach zakłada się, że zgoda jest aktualna. Wymaga się jedynie pisemnego oświadczenia o wypisaniu z religii. Tymczasem deklarację powinni składać co roku rodzice zapisujący dziecko na katechezę. Ciekawostką jest to, że w Polsce jest prawie 900 szkół, w których nie ma religii. Oby było ich coraz więcej.