VigLink

Witam i zapraszam

czwartek, 20 sierpnia 2015

Hobofobiczne wyżyny absurdu i głupoty


Sieć Biedronka jest jednym z dystrybutorów książki "Mały słownik ważnych pojęć", w którym to obok takich haseł jak humanitaryzm, tolerancja, znalazły się rzeczowniki: homoseksualizm i homofob. Niby nic wielkiego, jedynie słownikowe definicje i to w wersji uproszczonej, ponieważ adresatami publikacji mają być dzieci. Według uczonych głów z portalu Fronda przytoczenie definicji homoseksualizmu ma na celu "zaburzenie poczucia płci i seksualności" oraz destabilizację kategorii płci i seksualności". Ortodoksyjni katolicy uważają, że nie wolno uczyć w szkołach na temat homoseksualizmu, nie wolno przekazywać neutralnych informacji na powyższy temat. W dalszym ciągu nie rozumiem w jaki sposób definicja słownikowa może deprawować dzieci, zaburzać ich poczucie płci? Kościół dopuszcza jedynie jeden rodzaj retoryki na temat homoseksualizmu - zboczenie,choroba, deprawacja, grzech. W kościelnym nauczaniu nie brakuje nienawiści, nazywanej miłosierdziem, szczucia młodzieży na osoby homoseksualne. Efektem katolickiej edukacji jest śmierć Dominika. Trzeba w końcu głośno powiedzieć, że to nie środowisko homoseksualistów deprawuje młodzież, a kościół katolicki. Swoim nauczaniem podburza do agresji i nienawiści, operuje kłamstwami, mitami, strachem ludzi przed obcością, rozbija rodziny. Cenzurowanie słownika jest idiotyzmem nad którym nie można przejść do porządku dziennego. W kontekście niedawnych zapowiedzi PiS-u o czystkach w mediach, o powrocie cenzury, nagonka na słownik jest niebezpieczna. Można sobie wyobrazić, że powstanie urząd d/s czystości mediów i książek, który będzie sprawdzał zgodność treści publikacji z nauczaniem kościoła. Obrona rodziny nie polega na konfliktowaniu społeczeństwa. Jakoś nie obiło się o media, aby PiS chciał ograniczenia umów śmieciowych, zajął się pracą nad ustawami ograniczającymi działalność firm windykacyjnych, dał większe możliwości zadłużonym rodzinom w negocjacjach z komornikiem. Nowy Prezydent już wycofał się z 500 złotych dopłaty na każde dziecko. Skoro wolno w szkole opowiadać brednie o dziewictwie Maryi, zjadaniu ciała w opłatku, to można i należy uczyć o tolerancji, orientacjach seksualnych oraz o miłości. Skoro dzisiaj przeszkadza definicja słownikowa homoseksualizmu, to po objęciu władzy przez PiS słowo to zniknie ze wszystkich słowników. Według fanatyków jeżeli się o czymś nie uczy, to chroni się przed demoralizacją, a dane zjawisko przestaje istnieć. Nie ma gorzej demoralizacji niż zatajanie przed dzieckiem istnienia ludzi o odmiennych skłonnościach, wychowywania w atmosferze pogardy dla drugiego człowieka. Demoralizacją jest sianie nienawiści wobec ludzi tylko dlatego, że mają inne poglądy niż kościół. W kościele katolickim homofobia - niechęć do homoseksualistów jest zaletą, wiąże się z obroną rodziny, wiary i polskości. Nienawiść do homoseksualistów, wyzywanie ich, podżeganie do agresji, ubliżanie tym ludziom to wręcz fundament katolickiej nauki o rodzinie. Oczywiście wszystko pod płaszczykiem troski o duszę i zbawienie. Sodomia - katolicka nazwa homoseksualizmu, to grzech. Jak mówią biskupi- nie potępiają człowieka, tylko akty homoseksualne. Potrzeby seksualne są cechą ludzkiej osobowości, są naturalne, więc potępianie seksualności (poza przestępstwami seksualnymi: gwałt, pedofilia) jest potępieniem człowieka jako jednostki, która realizuje swoje potrzeby seksualne zgodnie ze swoją orientacją. Trzeba być pozbawionym resztek rozumu, aby w neutralnej definicji słownikowej widzieć homopropagandę.

Niebezpieczeństwo dyktatury


Przerażają mnie sondaże, które wskazują na zwycięstwo PiS-u z ponad 40% poparciem i możliwość samodzielnych rządów przez to ugrupowanie. Zastanawiam się, czy społeczeństwo nie dostrzega działań PiS-, a może chce zrobić na złość Platformie? Ludzie chyba nie dostrzegają zagrożeni PiS jeszcze nie doszedł do władzy, a już odgraża się dziennikarzom (sprawa pani Dobrosz-Oracz), zapowiada czystki w mediach, aby ułatwić sobie komunikację z narodem. Chce zmienić Konstytucję, aby wzmocnić władzę Prezydenta,który miałby możliwość rozwiązywania Sejmu według swojego kaprysu, sprawować kontrolę nad sędziami. Pomysły konstytucyjne PiS-u wzmacniają pozycję Kościoła- w preambule chce składać opatrzność bożej wdzięczność za niepodległość. Wykreślony został zapis o bezstronności państwa w kwestii religii. Prezydent miał rządzić dekretami mającymi moc ustawy, które muszą być zatwierdzone przez Sejm. PiS-owi marzy wprowadzenie cenzury, zakazu strajków. Są to propozycje z 2010 roku. Wtedy, na szczęście społeczeństwo nie dopuściło PiS-u do władzy. Poglądy tej partii nie zmieniły się. PiS nadal nie widzi nic złego w państwie wyznaniowym, bo przecież kościół ma święte prawo głosić swoją ewangelię i pouczać polityków, którzy mają obowiązek słuchania hierarchów. Rządzenie dekretami i rozwiązywanie Sejmu, bo Prezydent ma taką ochotę, cenzura obyczajowa- to elementy państwa totalitarnego, znane choćby z hitlerowskich Niemiec. PiS nie jest nowoczesną partią, która troszczy się o rozwój gospodarczy, rodzinę, bezpieczeństwo kraju, dobrobyt obywateli. PiS chce jedynie władzy. To ludzie niebezpieczni, poddani biskupom, którzy mają zamiar ograniczać prawa obywatelskie w imię wymyślonych przez kler praw naturalnych. W latach 80-tych pokolenie moich rodziców walczyło o demokrację, o wolność słowa. Nie wiedzieli, że zmiana ustroju przyniesie ubóstwo, bezrobocie, upadek polskich firm. Niestety, po ponad 20 latach okazało się, że nie ma także wolności wypowiedzi. Cenzura wróciła pod pozorem obrony obrażonych uczuć religijnych katolików. Dlatego dziś musimy postawić tamę grożącej Polsce dyktaturze i absolutnie nie głosować na PiS. Polacy już zrobili na złość Platformie i zagłosowali na Dudę. Przez pierwsze dwa tygodnie swojego urzędowania Prezydent wycofał się z pomysłu obniżenia wieku emerytalnego i z 500 zł na każde dziecko w rodzinie. Nie spotyka się z rządem, do Brukseli nie wybiera się, bo nie lubi Tuska. Za to codziennie siedzi na mszy. Więcej czasu spędza na modlitwie niż na działaniu na rzecz państwa. Od czasu do czasu udzieli wywiadu. Polacy , zrozumcie PiS nie ma programu społecznego!!! To hasła bez pokrycia. Nie będzie ochrony frankowiczów, 500 zł na dziecko, obniżenia wieku emerytalnego. To populizm , manipulacja i kłamstwa. Za to na pewno dojdzie do ograniczenia praw obywatelskich na rzecz nauki kościoła. Ustawa zakazująca aborcji i badań prenatalnych wejdzie w życie. Ustawę o in vitro zmienią tak nie stanowiła konkurencji dla naprotechnologii, którą to będą dofinansowywać z budżetu, wspomagając w ten sposób kościół. Ograniczenie prawa do strajku oznacza brak możliwości przedstawiania swoich poglądów, przypominania o obietnicach wyborczych i walki o swoje prawa. To złamanie prawa człowieka do wolności zrzeszania się i do wolności wypowiedzi. JAWNA DYKTATURA. JAK MOŻNA TEGO NIE DOSTRZEGAĆ. ZAMACH NA WOLNE MEDIA, PAŃSTWO WYZNANIOWA, DYKTATURA PREZYDENTA I ZAKAZ STRAJKÓW. Chcemy drugiego Związku Radzieckiego? Brak komentarzy:

środa, 22 lipca 2015

Zagrożona wolność


Wczoraj polskie rodziny świętowały podpisanie ustawy "o leczeniu niepłodności" przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego. PiS już zapowiada, że zmieni ustawę tak, aby chroniła życie poczęte, czyli de facto zakaże mrożenia zarodków i tworzenia dodatkowych zarodków, które zazwyczaj są wykorzystywane przy niepowodzeniu pierwszego transferu. Oznacza to zmniejszenie skuteczności in vitro i pogrzebanie marzeń tysięcy par o dziecku. Zostały nam ostatnie dni wolności -6 sierpnia Prezydentem zostaje Andrzej Duda, człowiek kościoła, który będzie rządził modlitwą i zgodnie z instrukcją episkopatu. Oczywiście nie chodzi o wolność państwa, zaborów nie będzie. Chodzi o ograniczenie wolności obywatelskich i dostosowanie prawa do żądań biskupów. Ustawa o leczeniu niepłodności będzie pierwszą ofiarą pisowskich rządów. Latem 2016 uaktywnią się fanatycy z Fundacji Pro Prawo do Życia i zbiorą podpisy pod całkowitym zakazem aborcji, co oczywiście pisowski rząd i Prezydent przyjmą z wielką radością, a wykonanie zadania ustawowej ochrony życia poczętego zameldują Dziwiszowi. Wejście klauzula sumienia dla aptekarzy, co utrudni dostęp do antykoncepcji. Antykoncepcja awaryjna będzie zakazana. Religia pojawi się na maturze. Aby do tego nie dopuścić musimy przestać obrażać się na PO i głosować na nią lub na zjednoczoną lewicę. Może nie podobać się nam podwyższony wiek emerytalny, katastrofalna sytuacja w górnictwie, dziurawe drogi, ale jedno trzeba przyznać PO stała się ostatnią linią `obrony przed państwem wyznaniowym. Jeżeli nie chcemy mieć kalifatu w wersji katolickiej w środku Europy, to nie możemy dopuścić PiS-u do władzy.Program ekonomiczny PiS-u to mrzonki, w który tylko niemądra osoba może uwierzyć. Społeczeństwo zrobiło na złość Platformie i wybrało Dudę, ale teraz musi dorosnąć i wybrać rozsądnie albo zafundujemy sobie 5 lat katolickiego terroru. Duda bez pisowskiego rządu nie jest w stanie narobić dużych szkód. Będzie przeszkadzał i klękał przed biskupami, ośmieszał Polskę, ale przynajmniej nie doprowadzi jej do gospodarczej ruiny i nie zniewoli obywateli.

Ekskomunikować 71% społeczeństwa


Biskupi od wielu lat straszyli ekskomuniką za in vitro. Ciekawa jestem, czy teraz kiedy ustawa została podpisana ekskomunikują Prezydenta, parlament, rodziny, które leczyły się metodą in vitro i zwolenników in vitro? 71% społeczeństwa popiera in vitro, więc skoro za samo popieranie in vitro grozi ekskomunika, to muszą ekskomunikować , tzn, wyrzucić poza wspólnotę kościoła 71% swoich wiernych. A kto będzie msze zamawiał, dawał datki?Ekskomunikowani posłowie nie będą tacy hojni i nie wyłożą kolejnych 20 milionów na Świątynię Opatrzności Bożej i ponad miliarda na katechezę. Zobaczymy, czy zwycięży nauka kościoła, moralność katolicka, czy kult pieniądza. Stawiam na zwycięstwo kasy. Za zarodki w azocie nowych limuzyn dla biskupów nie będzie. Wyrażam zgodę na ekskomunikowanie mnie za popieranie in vitro, związków partnerskich i antykoncepcji. Proszę o informacje jakie dane są potrzebne do ekskomuniki.Dostarczę je do biskupstwa na terenie Śląska. Akt ekskomuniki oprawię w ramkę i powieszę nad łóżkiem. Bycie poza kościołem to zaszczyt.Odzyskuje się wolność sumienia i godność. Nikt nie bredzi o grzesznikach, nie stara się zniszczyć poczucia wartości człowieka, nie wpędza w poczucie winy. To zdrowie dla psychiki.

Kościół powinien przeprosić


Nie będę przytaczała wszystkich krzywdzących, niezgodnych z prawdą, bzdurnych, niesprawiedliwych, miejscami wręcz obrzydliwych wypowiedzi hierarchów, senatorów i katolickich komentatorów. W tak szczęśliwym dla Polski dniu nie będę psuła nikomu dobrego nastroju. Osoby, które skorzystały z procedury in vitro, dzieci urodzone w wyniku tej metody,ich rodziny, przyjaciele i zwolennicy in vitro mają prawo do odpoczynku i świętowania. Trzeba głośno zaznaczyć, wręcz wykrzyczeć, że to osoby, które leczyły się metodą in vitro mają przepraszać kościół katolicki,ale to kościół winien jest przeprosiny tym osobom za sianie nienawiści, głoszenie nieprawdy i nastawianie dzieci przeciwko rodzicom. To nie zwolennicy in vitro niszczą rodzinę, tylko kościół i prawica. Grzech in vitro, brednie o niszczonych dzieciach wymyślił kościół i stały się one częścią nauczania kościoła. Okraszono je sloganami o ludzkiej godności,prawie do życia i do powstania w akcie miłości małżeńskiej (chodzi o stosunek seksualny). Nie ma żadnego powodu, aby osoby korzystające z in vitro upokarzały i przepraszały kościół za swoje szczęście i piękne dziecko. Nie zrobiły niczego złego, wykorzystały jedynie osiągnięcia medycyny, aby spełnić swoje największe marzenie i zostać rodzicami. To, że zarodki obumierają jest procesem naturalnym i dla wielu osób był to z pewnością dramat, kiedy mimo transferu nie doszło do ciąży. Wszelkie oskarżenia tych osób, w których przoduje kościół, świadczą jedynie o braku empatii, zrozumienia i szacunku dla cierpienia. Postawa biskupów nie ma nic wspólnego z Bogiem, jej celem jest wyłącznie rząd na ludzkimi sumieniami, o czym najlepiej świadczą dzisiejsze słowa Hosera " Mówiąc, że nie jest prezydentem ludzkich sumień - dodał abp Hoser - prezydent jednocześnie odseparował się w ogóle od funkcji sumienia w tych sprawach, w których powinno mieć ono obiektywne podstawy, a nie powinno się odnosić do subiektywnych zapatrywań poszczególnych osób." Nie łudźmy się biskupi i związana z nimi prawica nigdy nie podejmą trudu wysłuchania opinii dorosłych i nastolatków poczętych in vitro. Zawsze będą kłamać i dzielić społeczeństwo.

Ustawa o leczeniu niepłodności podpisana. Wielkie święto wolności.


Zgadzam się z panią premier Ewą Kopacz, że ustawa o leczeniu niepłodności jest wielkim świętem wolności, nie nakazuje korzystania z niej i daje szansę dla 1,5 miliona par, które z różnych przyczyn nie mogą doczekać upragnionego maluszka. Pan prezydent słusznie zaznaczył, że nie może być strażnikiem sumień, jest prezydentem wszystkich Polaków niezależnie od ich światopoglądu, czy zaangażowania religijnego. Rację ma głowa państwa,mówiąc, że prawo nie może decydować o ludzkim sumieniu, niech osoby zainteresowane zdecydują , czy chcą leczyć się metodą in vitro, czy nie wyrażają zgody na taką ingerencję w rozród. Jak można było się spodziewać kościół katolicki i podległe mu media od razu wyraził swoje oburzenie. Panowie biskupi wydali kompromitujący ich dokument, w którym raczyli przypomnieć, że od lat głoszą następujące idiotyzmy;" prawo do życia i do integralności fizycznej każdej istoty ludzkiej od poczęcia aż do naturalnej śmierci; b) jedność małżeństwa, pociągającą za sobą wzajemne poszanowanie prawa małżonków do stania się ojcem i matką wyłącznie dzięki sobie; c) specyficznie ludzkie wartości płciowości, które «wymagają, by przekazanie życia osobie ludzkiej nastąpiło jako owoc właściwego aktu małżeńskiego, aktu miłości między małżonkami». Techniki przedstawiane jako pomoc do przekazywania życia «nie dlatego są do odrzucenia, że są sztuczne. Jako takie świadczą o możliwościach sztuki medycznej, jednak powinno się je oceniać pod kątem moralnym w odniesieniu do godności osoby ludzkiej, wezwanej do realizacji powołania Bożego, w darze miłości i w darze z życia»." Wszyscy doskonale wiemy, że polski episkopat ma nadzwyczajne trudności w czytaniu ze zrozumieniem. Ustawa zabrania niszczenia zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju i przewiduje za to kary, więc chroni integralność fizyczną. Poza tym 5-8 komórkowy zarodek nie jest jeszcze istotą ludzką, a jedynie materiałem genetycznym, zalążkiem człowieka, który jest bardzo cenny dla rodziców od lat starających się o dziecko.Dopiero po przeniesieniu do macicy, o ile zacznie rozwijać się, stanie się człowiekiem. In vitro nie stoi w opozycji do aktu seksualnego - para przystępująca do in vitro nie może naturalnie, "akcie małżeńskim" zajść w ciążę. Odmawianie ludziom prawa do szczęścia dlatego, że są niepłodni i udaje się im począć dziecka zgodnie z "instrukcjami" kościoła jest niehumanitarne, sprzeczne z miłosierdziem i współczuciem. Dla kościoła właściwym aktem małżeńskim jest nawet gwałt w małżeństwie, byleby doszło do penetracji. Biskupi katoliccy znani z obsesji seksualnej, są wręcz opętani seksem. Słuchając ich donosi się wrażenie, że ich fascynacja seksem przechodzi wszelkie granice. W końcu zakazany owoc kusi i najlepiej smakuje. Nie mają możliwości prowadzenia życia seksualnego, gdyż przynajmniej w teorii są objęci celibatem, więc wyładowują swoją frustrację krzycząc o jakiś zakazach i wtrącając się w pożycie intymne wiernych. Chyba potrzebują terapii u seksuologa. Biskupi panoszą i uzurpują sobie prawo do bycia jedynym autorytetem moralnym i jedynym źródłem moralności. O hipokryzji tej uzurpacji pisałem wielokrotnie. In vitro nie jest ideologią, ani religią -teorie o powołaniu bożym są po prostu śmieszne. Zgodnie z biologią do powołania nowego życia potrzebne są dwie komórki: plemnik i komórka jajowa. Żadnego Boga nie ma w akcie powstania ludzkiego życia. Dziecko poczęte w in vito jest poczęte z miłości, jest wyczekiwane, kochane, upragnione. Niesprawiedliwe i krzywdzące są tezy biskupów , że poczęcie in vitro jest poczęciem bez miłości. Nikt biskupom nie dał prawa do ocenia związków innych ludzi. Niech zajmą się problemami swoich pracowników w sferze seksualnej, łamaniem celibatu, niepłaceniem alimentów, pedofilią i raz na zawsze odczepią się od życia seksualnego wiernych. Pan Prezydent przypomniał w liście od pana Gądeckiego o autonomii państwa i kościoła, o której biskupi notorycznie zapominają."Zadaniem Prezydenta jako głowy państwa jest troszczyć się o wszystkich obywateli, bez względu na ich światopogląd czy wyznanie, godzić skrajne stanowiska i dbać o wypracowywany w Sejmie konsensus". W liście Prezydent podkreśla, że ustawa zakazuje niszczenia zarodków,klonowania, wyboru płci. Warto podkreślić słowa Prezydenta, że jest Prezydentem wszystkich Polaków. Biskupi nie mają prawa narzucać swojego zdania, straszyć polityków, grozić. Opinia publiczna zdążyła już przyzwyczaić się do głupot opowiadanych przez stronę kościelną o selektywnych aborcjach, mrożeniu ludzi, eugenice. Niezawodny komentator katolicki, redaktor Terlikowski wyrzucił polityków ,którzy głosowali za in vitro i Prezydenta poza kościół przypominając ostrzeżenia biskupów. W Konstytucji są dokładnie wymienione obowiązki głowy państwa i parlamentarzystów i nie ma tam słowa o tym, że mają przestrzegać nauczania kościoła. Fakt,że ktoś jest katolikiem nie oznacza, że ma we wszystkim zgadzać się z biskupami i narzucać swoją wolę innym. In vitro popiera 71%katolików. Warto zauważyć, że jedynie przedstawiciele kościoła katolickiego kłamią w żywe oczy na temat in vitro, oczerniają rodziny. Kościół ewangelicki uznaje, że in vitro jest metodą godną i powinno być finansowane przez państwo, wspiera niepłodne pary. Politycy katoliccy uważają, że obecna ustawa o in vitro nie jest kompromisem. W ich opinii kompromisem byłaby wtedy gdyby zakazano tworzenia dodatkowych zarodków,mrożenia zarodków, gdyby mogły z niej korzystać jedynie małżeństwa. Kompromisem byłaby wtedy udało się zmniejszyć jej skuteczność i nie byłaby zagrożeniem dla napro-cudów. W sprzeciwie środowisk kościelnych chodzi o interesy napro-klinik, które nie są w stanie pomóc pacjentom - mogą jedynie uregulować cykl i wyleczyć tarczycę. Owe kliniki znajdują się przy największych centrach pielgrzymkowych i katedrach- są to interesy kościoła. Genialnym pod względem logistycznym posunięciem pana Komorowskiego jest podpisanie ustawy i skierowanie jednego przepisu do Trybunału Konstytucyjnego - dzięki temu zamknął możliwość demolowania ustawy przez jego następcę i zapewnił niepłodnym parom możliwość skutecznego leczenia.

niedziela, 28 czerwca 2015

In vitro- wielka porażka kościoła


Dzień 25 czerwca 2015 roku przejdzie do historii polskiej demokracji. Polski Sejm przyjął ustawę o in vitro. Można by napisać, że przyjęcie ustawy to zadanie Sejmu, więc nie stało się nic nadzwyczajnego. W tym przypadku stała się rzecz nie bywała - posłowie przyjęli ustawę, która nie podobała się biskupom i za która grozi kara ekskomuniki - postawienia się poza kościołem i niemożności przyjmowania komunii świętej. Czytelnicy, którzy śledzili losy ustawy doskonale pamiętają, że biskupi i podległe im organizacje świeckich katolików, takie jak: Forum Kobiet Polskich (ładniejsza wersja Młodzieży Wszechpolskiej), różne bractwa katolickich rycerzy, Krucjata Różańcowa i Fundacja Pro -Prawo do Życia od lat zastraszały Polaków i posłów, groziły , obrażały rodziców i dzieci poczęte z in vitro. Biskupi usiłowali wymusić na posłach posłuszeństwo i akceptację ich chorych, pozbawionych jakikolwiek racji wymysłów. Uznali, że w kwestii moralności nie ma kompromisów - posłowie mają uchwalać prawo pod dyktando znawców moralności- episkopatu. Chcieli nam na siłę wprowadzić katolicki raj polegający na ochronie każdej zapłodnionej komórki jajowej, bez względu na to, czy zarodek jest prawidłowy, czy chory. Roztaczali wizję eugeniki, mordowania zarodków, domagali się, aby wszczepiać każdy zarodek.Zastanawiam się po co wszczepiać kobiecie zarodek chory lub zdeformowany? Po to, aby nastąpiło poronienie? Bywa, że pary, które decydują się na in vitro mają za sobą kilka poronień, których przyczyną były wady zarodków. Mają więc święte i niepodlegające dyskusji prawo do zdrowego dziecka. Narażanie kobiety, która od kilku lat stara się o dziecko na poronienie tylko z powodu niedouczenia biskupów i ich zarodkowej obsesji jest odrażające , nieetyczne i mija się z celem. PiS już zapowiada, że po wygranych wyborach zmieni ustawę,tak aby zakazać mrożenia zarodków i in vitro dla wolnych związków. Doprowadzi to jedynie do spadku efektywności. O to kościołowi chodzi- aby in vitro przestało być skuteczne, a pary zgłaszały się do poradni napro-cudów i tam zostawiały pieniądze. Episkopat uroił sobie, że w kwestiach moralności jest największym znawcą i ma prawo żądać respektowania jego zasad. Panowie w sutannach bredzą,że in vitro depcze ludzką godność, o zabijaniu ludzi. Pan Kloch uznał, że posłowie są winni biskupom posłuszeństwo i mają kierować się myśleniem katolickim. Bawią mnie stwierdzenia, że poseł, który przyznaje się do wyznawania religii katolickiej ma być posłuszny biskupom. Konstytucja i konkordat jasno rozgraniczają sferę polityki od sfery religijnej. Biskupi swoimi żądaniami łamią nie tylko Konstytucję (na której przestrzeganiu im nie zależy), ale także postępują wbrew zapisom konkordatu, co jest niewątpliwym skandalem. Religia katolicka w Polsce ma charakter polityczny i służy ograniczaniu praw obywatelskich pod pozorem prawa bożego (czytaj: przyjmowania dyktatu biskupów). Moralność w kościele katolickim oznacza dostosowywanie prawa do wymogów kościoła. Hierarchię najbardziej zabolał fakt, że większość parlamentarna zignorowała głos biskupów. Jeden jedyny raz rację ma ks. Oko - posłowie powiedzieli, że głos biskupów nic dla nich nie znaczy. W przeciwieństwie do ks. Oko nie ubolewam nad tym, a bardzo cieszę się z faktu, że posłowie nie dali się szantażować nauczaniem JPII i prawem bożym. W końcu z jakiej racji o polskim prawie ma decydować papieskie nauczanie i głos biskupów? Podstawą prawa jest Konstytucja , a nie papieskie encykliki. Rację ma poseł Rozenek mówiąc,że prawo powinno być tworzone dla wszystkich, a nie wyłącznie pod ideologię kościoła. Warto zaznaczyć, że wszystkie informacje kościelne o in vitro oparte są na kłamstwie i braku szacunku dla rodziców i dzieci. Niestety, w Polsce przestępstwem jest jedynie obraza uczuć religijnych, a nie obraza godności każdego człowieka lub grupy ludzi. Tak więc biskupi, księża i ich usłużne im media nadal mogą obrażać rodziny, które skorzystały z in vitro, personel medyczny. Brakuje w nowej ustawie kar za takie zachowania. Ten sam ciąg bzdur o wylewaniu zarodków do kanalizacji, o eugenice, o samogwałcie powtarzany jest od lat. Kościół katolicki domaga się od posłów osobistego upokorzenia przed biskupami- przyznania, że popełnili grzech ciężki i pokuty. Jest to zachowanie chamskie, żenujące, uwłaczające godności kościoła. Szantażowanie jakąś tak komunią- ludzie żyjemy w XXI wieku i doskonale wiemy, że nie ma czegoś takiego jak obecność Chrystusa w opłatku. Odsyłam do historii- bajka o przeistoczeniu w opłatku została zatwierdzona w VIII wieku na II soborze w Nicei. Nie ma nic wspólnego z Biblią, jest kolejnym kłamstwem papiestwa. Sama komunia jest niewiele warta. Więcej warte jest szczęście dwojga ludzi, którzy w końcu po latach cierpień doczekali się upragnionego bobaska.Kościół naprawdę nie ma żadnych argumentów przeciw in vitro. Nawet zastraszanie chorobami płodu jest niepoważne, ponieważ odsetek wad jest nieznaczny i nie wynika z procedury, a z choroby i wieku rodziców, ewentualnie predyspozycji genetycznych. Kościół notorycznie powtarza obraźliwą dla ludzi tezę, że dziecko z in vitro jest produktem technicznym i nie powstało z miłości rodziców. Pytam- kto dał tym gościom prawo do oceniania ludzkiej miłości, do oceniania osób, których nie znają. Trzeba wiele miłości , aby przejść leczenie niepłodności, aby stawić czoła przeciwieństwom losu i znaleźć w sobie siłę do walki o dziecko. Dla kościoła godne poczęcie jest wtedy, kiedy nastąpił stosunek - nieważne czy w małżeńskim łożu, na zakraplanej imprezie , czy był to gwałt. Najważniejsze, aby penis został włożony do pochwy, to wtedy jest poczęcie z miłości. Ludzie, którzy nie mogą mieć naturalnie dzieci, na pewno wiele razy próbowali w tradycyjny sposób. Na szczęście dzisiaj medycyna może im pomóc. Jedyny problem w polskiej medycynie, zwłaszcza dotyczącej rozrodu, stanowią biskupi, którzy uważają się za znawców i moralistów. Szkoda moich nerwów, dlatego oszczędzę sobie dalszego przytaczania słów biskupów, w myśl zasady , że głupoty nie należy promować. Warto przypomnieć, że napro-cuda nie są uznaną metodą, ponieważ nie ma poprawnie przeprowadzonych badań naukowych potwierdzających ich skuteczność. Zapewnienia kościoła i jego sługusów to za mało dla medycznego świata.