VigLink

Witam i zapraszam
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą światopogląd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą światopogląd. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 sierpnia 2016

Odzyskać wybór


Tytuł może kojarzyć się z debatami o aborcji. Nie jest to skojarzenie wystarczające, bowiem problem wyboru jest znacznie szerszy i mieści się w zakresie wolności osobistych człowieka. Każdego dnia dokonujemy wyborów związanych z bieżącym funkcjonowaniem. Na płaszczyźnie społecznej najistotniejszy jest spór światopoglądowy, związany z kwestiami etycznymi i prawami reprodukcyjnymi. Strona konserwatywna usiłuje narzucić jeden model rodziny tłumacząc to tradycją, nauką kościoła, boskim porządkiem świata. Konserwatyści i kościół zawłaszczyli pojęcie rodziny. Strona liberalna stara się pokazać inne modele rodziny i czasem przesadza w atakowaniu rodzin tradycyjnych. Obie strony nie dostrzegają, że dyskusja jest obserwowana przez obywateli, a poziom kłótliwości i wzajemnej agresji staje się męczący dla przeciętnego odbiorcy. Do każdego z nas należy wybór,czy mieć rodzinę, czy pozostać singlem. Nie ma nic złego w wielodzietności, jak i w wolnych związkach, o ile relacje między ludźmi oparte są na miłości, szacunku i poczuciu bezpieczeństwa, a w związku/rodzinie nie występuje problem przemocy. Pozytywną wartością jest pozostanie z dzieckiem w domu przez jednego z rodziców, jak i powrót do pracy. Kwestia rodzinnego życia nie powinna być upolityczniana ani wartościowana. Instytucje państwowe mogę ingerować w życie dopiero, kiedy mają sygnały, że członkowie rodziny są ofiarami przemocy lub rodzina jest dysfunkcyjna. Takie sprawy jak: status związku, płeć osób go tworzących, światopogląd, kwestie związane z dzietnością powinny pozostać w sferze prywatnej, a państwo ma obowiązek stworzyć prawo umożliwiające dokonywanie wyborów zgodnie ze swoim poglądem. Tymczasem środowiska katolickie przy pomocy uległego wobec kościoła, skrajnie prawicowego rządu, robią wszystko, aby pozbawić Polki i Polaków prawa do decydowania o swoim życiu rodzinnym. Już bezpłodne pary zostały pozbawione prawa do in vitro. Minister zdrowia planuje "zamach" na antykoncepcję awaryjną. Minister edukacji pozbawiła 3-latki miejsca w przedszkolach i wymusiła na wielu rodzicach konieczność odłożenia powrotu do pracy, czym złamała podstawowe prawa obywatelskie: do życia rodzinnego, pracy i wychowania dzieci zgodnie z własnymi poglądami, a dzieciom utrudniła dostęp do edukacji przedszkolnej. Paranoja -minister edukacji zniszczy szanse edukacyjne dzieci. Możliwe tylko za rządów nieudolnego PiS-u. Mam wrażenie, że prezes Kaczyński ogłosił konkurs dla ministrów na najbardziej niszczycielskie działanie, zwane "dobrą zmianą". Pani minister edukacji, pana ministra ochrony środowiska i pana ministra zdrowia w kategorii najbardziej destrukcyjnych projektów nic nie przebije. Wkrótce czeka kolejna ingerencja w prywatność i rodzinę, tym razem pod szczytnym hasłem obrony życia o poczęcia do śmierci. W myśl tej idei pomysłodawca nie tylko chce wykreślić wyjątki aborcyjne, ale także zamierza karać za poronienie, zakazać badań prenatalnych, a nawet karać lekarzy za podejmowanie działań ratujących zdrowie ciężarnych (o ile nie było bezpośredniego zagrożenia życia) i za podejmowanie operacji prenatalnych ( w przypadku, jeżeli byłaby nieudana). Oznacza to, że nie będzie możliwe leczenie ciężarnej przewlekle chorej, nie będzie żadnego leczenia prenatalnego, będą umierały kobiety i noworodki, które dzisiaj medycyna ratuje. W myśl tego barbarzyńskiego projektu ofiara gwałtu,która usunie ciążę trafi do więzienia. Do pomieszczenia z kratami trafi kobieta po poronieniu, która zamiast pomocy i wsparcia będzie musiała zeznawać i przechodzić przez piekło procesu. Być może miłościwy sąd odstąpi od wymierzenia kary. Rozbije to rodzinę. Aż trudno uwierzyć, ze ten barbarzyński projekt, szkodliwy dla kobiet, rodziny i "dzieci poczętych"podpisało 450 tys.osób. Błędem mediów nieprzychylnych rządowi jest atakowanie rodziny i programu 500+,ponieważ to dodaje PiS-owi zwolenników. O wiele lepszym rozwiązaniem jest pokazanie wszystkich typów rodziny, wraz z zaletami i wadami oraz krzewienie tolerancji i solidarności społecznej. Wybór co do kształtu rodziny to indywidualna sprawa. Szanujmy ludzkie wybory, nie wyśmiewajmy wielodzietnych, jak i bezdzietnych z wyboru. Przełamanie prawicowo-katolickiej retoryki dotyczącej rodziny, docenienie piękna różnorodności życia rodzinnego może być kluczem do pokonania PiS-u w następnych wyborach.

niedziela, 8 września 2013

Cele i zadania nauki o seksualności człowieka


Wytyczne WHO dotyczące edukacji seksualnej zawierają kilka zasad według, których zajęcia powinny być prowadzone. Przyjrzymy się bliżej wybranym zasadom „1) Edukacja seksualna powinna być dostosowana do wieku, stopnia rozwoju młodych osób i zdolności rozumienia, a także do kultury, z jakiej się wywodzą, uwzględniając społeczno-kulturową tożsamość płci. Powinna też odnosić się do rzeczywistej sytuacji, w jakiej żyją młodzi ludzie. 2)Edukacja seksualna oparta jest na prawach człowieka (seksualnych i reprodukcyjnych)”1 Już pierwszy punkt zadaje kłam tezom powtarzanym przez polskie środowisko konserwatywne i krajowe media, że edukacja seksualna odbiera rodzicom prawo do kształtowania światopoglądu dziecka zgodnie z ich zasadami moralnymi. Twórcy wytycznych wręcz nakazują uwzględnienie kultury i rzeczywistości, w jakiej żyją młodzi ludzie. Fakt. że edukacja seksualna musi być oparta na prawach człowieka i prawach reprodukcyjnych gwarantuje jej bezstronność światopoglądową i uniwersalność oraz nie ingerowanie w religijne kwestie dotyczące moralności. Czytając dalej wytyczne dowiemy się, że edukacja seksualna oparta jest na aktualnych/ sprawdzonych informacjach naukowych”2 oraz na równości płci, samostanowieniu i akceptacji różnorodności. Skoro jest oparta o sprawdzone naukowe informacje nie może być źródłem krzewienia światopoglądów, więc jest przedmiotem dla każdego bez względu na wyznanie. Nie narusza bowiem wolności wyznania. Polscy komentatorzy podkreślają, że akceptacja różnorodności oznacza wprowadzenie tylnym wejściem akceptacji homoseksualizmu, który ich zadaniem zagraża rodzinie. Formułowanie tego typu zarzutów świadczy wyłącznie o obsesji i nienawiści wobec odmienności. To postawa charakterystyczna dla niskiej świadomości zjawisk społecznych, braku tolerancji, zamykaniu się na drugiego człowieka. Ocenianie kogoś przez pryzmat seksualność, odmawianie z tego powodu praw obywatelskich jest łamaniem konstytucyjnej zasady równości wobec prawa, przykładem represji. Wielkim walorem edukacji seksualnej jest pokazywanie różnorodności, kształtowanie postawy, że wartość człowieka określa się po jego charakterze, a nie po tym z kim sypia. Orientacja seksualna nie powinna mieć żadnego znaczenia w społecznym funkcjonowaniu. Na szczęście coraz więcej państw rozumie, że prawa człowieka są ponad wartościami wypływającymi z tradycjonalizmu i legalizuje małżeństwa osób tej samej płci. Niestety w Polsce w wielu kręgach panuje przekonanie, że związki partnerskie ( w tym małżeństwa homoseksualne) zagrażają rodzinie. W jaki sposób rodzinie zagrażają umowy majątkowe, obowiązek alimentacyjny, czy prawo do decydowania o leczeniu i pochówku partnera, czy prawo do odmowy zeznań przed sądem? Są to podstawowe prawa człowieka, których część społeczeństwa jest pozbawiona, bo nie nosi obrączki, czy ma inną orientację seksualną. Sprzeciw wobec akceptacji różności wynika wyłącznie ze strachu, argumentacji ideologicznej i chęci zawłaszczenia społeczeństwa przez jeden światopogląd. Dlatego też każda proponowana zmiana w edukacji , czy w prawie na rzecz tolerancji, poszanowania praw człowieka i wolności obywatelskich jest potępiana pod płaszczykiem ochrony rodziny opartej na małżeństwie kobiety i mężczyzny. Bez wątpienia tradycyjne małżeństwo pozostanie podstawową komórką społeczną. Celami edukacji seksualnej są ;
„Stworzenie społecznego klimatu tolerancji, otwartości i szacunku w odniesieniu do seksualności, różnych stylów życia, postaw i wartości 2)Respektowanie różnorodności seksualnych, różnorodności związanych z płcią i świadomości dotyczącej tożsamości seksualnej i ról przypisywanych płciom.3 Powyższy cytat nie spodoba się konserwatystom, bowiem zawiera się w nim sprzeciw wobec nietolerancji, stereotypów płciowych. Edukacja seksualna w rozumieniu konserwatystów ma opierać się na nauce największej instytucji religijnej, promować czystość przed ślubem i rodzinę opartą na małżeństwie kobiety i mężczyzny ze sporą gromadką dzieci. Wszelkie modyfikacje tej wizji , np: samotne rodzicielstwo, czy związek bez ślubu spotykają się z agresją, oskarżeniami o niszczenie rodziny. Dla tych środowisk postulat szacunku dla różnorodności, dla innych życiowych postaw jest niemożliwy do zaakceptowania. Punkt drugi demaskuje kolejne kłamstwo polskich mediów jakoby edukacja seksualna niszczyła naturalne role płci. Autorzy wytycznych mówią o respektowaniu ról płciowych, ale nie może się to odbywać w duchu dyskryminacji. Żadna edukacja seksualna nie zmieni tego, że to kobieta zachodzi w ciążę i rodzi dzieci, ale ten fakt nie może być przyczyną, dla których odbiera się kobiecie prawo do własnego życia, pracy zawodowej, a nawet do ochrony godności. Kobieta może realizować się zarówno jako mama, jak i bardzo dobry pracownik, czy dyrektor firmy. Bycie mężczyzną nie oznacza braku udział w pielęgnacji dzieci i zabawach. Edukacja seksualna służy w umacnianiu ludzi w dokonywaniu świadomych wyborów w oparciu o zrozumienie i szacunek w stosunku do siebie i partnera. Zapewnia wiedzę dotyczącą ludzkiego ciała. Zgodnie z prezentowanymi wytycznymi edukacja seksualna ma na celu nauczenie „ wyrażania uczuć i potrzeb, doświadczania w przyjemny sposób seksualności i rozwinięcia ról płciowych i tożsamości seksualnej. Umożliwienie zdobycia odpowiednich informacji o fizycznych, kognitywnych, społecznych, emocjonalnych i kulturowych aspektach seksualności, antykoncepcji, zapobieganiu chorobom przenoszonym drogą płciową i HIV, a także wymuszeniach seksualnych” Ważnym aspektem edukacji seksualnej jest także „zapewnienie koniecznych umiejętności życiowych umożliwiających radzenie sobie z seksualnością i związkami. Umożliwienie budowania związków, w których istnieje obopólne zrozumienie, związków opartych na równości oraz szacunku dla potrzeb innych osób i wyznaczonych przez nie granic. To z kolei przyczynia się do zapobiegania wykorzystaniu seksualnemu i przemocy.”4
Przeglądając rewelacje prasowe na temat edukacji seksualnej można było natrafić na argumenty typu, że edukacja seksualna jest pożywką dla pedofilii, bowiem jacyś zboczeńcy mają pokazywać na dzieciach ich miejsca intymne. O absurdalności tego zarzutu nie będę wypowiadała się, spuszczę zasłonę milczenia, w myśl zasady, że pewnych idiotyzmów nie należy obarczać fachowym komentarzem. Warto zaznaczyć, że w omawianych standardach znajduje się wzmianka o sposobie prowadzenia edukacji seksualnej. Na lekcjach należy zapewnić uczniowi: „poczucie bezpieczeństwa uczniom: należy szanować ich prywatność i respektować wyznaczone przez nich granice. Chociaż uczniów zachęca się do otwartości, należy jednak pamiętać, aby nie dzielili się oni swoimi doświadczeniami, ponieważ klasa szkolna nie jest odpowiednim do tego miejscem, a ponadto tego typu postępowanie może spowodować ich wykluczenie. Należy stworzyć atmosferę wzajemne-go zaufania poprzez ustalenie zasad, z którymi godzą się wszyscy członkowie danej grupy.”5 Jak widać, upadł kolejny mit, tym razem o deprawowaniu uczniów na lekcji wychowania seksualnego, o emocjonalnym gwałceniu uczniów i obdzieraniu ich z niewinności. Autorzy wytycznych uznają prawo rodziców do wpływania na treści przekazywane na lekcjach wychowania seksualnego. „Rodzice są zaangażowani w prowadzoną w szkole edukację seksualną, co oznacza, iż są oni poinformowani wcześniej o jej rozpoczęciu. Daje im to możliwość wyrażania własnych życzeń oraz zastrzeżeń. Szkoła i rodzice nawzajem wspierają się w procesie ciągłego wychowania seksualnego. Korzystna jest również współpraca z innymi osobami i instytucjami mającymi istotną rolę w procesie edukacji seksualnej (społeczne i kościelne organizacje młodzieżowe, opieka społeczna, usługi zdrowotne i doradztwo, grupy religijne.”6 Prawdę mówiąc widząc wrogość wielu instytucji społecznych do edukacji seksualnej , trudno jest mi sobie wyobrazić współpracę organizacji kościelnych z edukatorami seksualnymi. No, chyba, że edukatorzy pokornie przyjęliby założenia narzucone przez prawicowe środowiska, ale wtedy całą edukację seksualną trzeba by wyrzucić do kosza. Edukacja seksualna nie demoralizuje dzieci, nie zagraża rodzinie. To właśnie brak edukacji seksualnej jest groźny dla rodziny. Żyjemy w czasach seksualizacji mediów, wszechobecnej pornografii, postawy braku szacunku wobec własnego ciała. Młodzież rozpoczyna współżycie coraz wcześniej, nie przestrzega zakazu seksu przed ślubem. Rozpoczynając życie seksualne młody polski obywatel nie ma żadnej wiedzy na temat skutków zbyt wczesnego rozpoczęcia współżycia, nie posiada wiarygodnych informacji o antykoncepcji. Skutkiem lekkomyślnego postępowania jest niechciana ciąża i dramat. Rodzice często uważają ciążę nastolatki lub studentki za wstyd, ujmę na honorze i zmuszają do aborcji lub wyrzucają z domu. Taka sytuacja jest prawdziwym zagrożeniem dla bytu rodziny, dla więzi międzyludzkich. Rodzinie nie zagraża to, ze czterolatek będzie wiedział, czym różni się chłopczyk od dziewczynki, a 10 latek będzie posiadał wiadomości na temat związków międzyludzkich, higieny intymnej, czy roli prezerwatywy.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Profile antykatolickie na Facebooku


Facebook to swoista rewolucja w komunikacji - daje możliwość kontaktu ze znajomymi, poznawania nowych ludzi, rozmów, wymiany poglądów i akcji społecznych. Niestety, nawet na takim portalu nie ma pełnej wolności w wypowiadaniu poglądów. Nie chodzi o ograniczenia dotyczące języka, namawiania do przemocy, treści pornograficznych, bo to jest naturalne i jak najbardziej słuszne. Mają miejsce ograniczenia dotyczące prezentowania światopoglądu, zwłaszcza niereligijnego. Strony ateistyczne są blokowane. Blokada jest skutkiem skarg osób o bardzo wrażliwych uczuciach religijnych, których to obraża krytyka Kościoła katolickiego. Osoby te za nic mają wolność wypowiedzi i Konstytucję, która ową wolność gwarantuje. Dla nich liczą się wyłącznie ich urażone uczucia religijne.
Na Facebooku jest kilkaset stron ateistycznych i antykatolickich -profili, na których osoby niewierzące mogą swobodnie rozmawiać na różne tematy, wypowiadać się na krytycznie o Kościele, przekazywać prawdę o działaniach największej instytucji religijnej w Polsce. Wspomniane strony poświęcone są obalaniu mitów, dogmatów oraz zabobonów religijnych. Strony te skupiają się głównie na krytyce kleru oraz działalności polityków związanych z Kościołem. Znajdzie się także krytyka zasad katolicyzmu, zwłaszcza papieskich dogmatów, które niewiele wspólnego mają z ewangelicznymi zasadami. Polecam oczywiście wszystkie profile. Wymienię kilka najciekawszych 1) Ateiści Agnostycy Sceptycy - Strefa Wolna od Zabobonów https://www.facebook.com/StrefaWolnaOdZabobonow 2) Nie chodzę do spowiedzi https://www.facebook.com/NieChodzeDoSpowiedzi 3) Sprzeciwiam się 4) Ateizm na wesoło 5) Piknik na skraju głupoty 6) Obraza uczuć religijnych musi zniknąć z kodeksu karnego 7) Internetowa lista ateistów i agnostyków 8) Mądrości z Frondy 9) Nowy Ateizm 10) Polsko, powstań z kolan. Dość watykańskich marionetek w polskiej polityce 11) Polska nie jest państwem wyznaniowym 12) Nie dla religii w szkołach 13) Stowarzyszenie ateistyczne 14) Laickie.pl 15) Przegląd artykułów ateistycznych Co chwilę powstają nowe strony, więc warto je przeczytać i polubić.